Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Orły i Entowie

Entowie byli nieśmiertelni, a rozmnażali się, tak jak wszystkie Dzieci Iluvatara. Z wyglądu przypominali elfów i ludzi, jednak mieli kilka metrów wzrostu. Mogli mieć różną ilość palców przy stopach i dłoniach. Ich skóra miała kolor brązowo-szary i wyglądała jak kora drzewa, a włosy przypominały gałązki bądź mech. Ich oczy sprawiały wrażenie, jakby odbijały się w nich wszystkie wspomnienia z życia enta; przypominały głębokie studnie, rozświetlone zielonymi cętkami.

Silmarile

"Powiadano, że na pomysł, aby zawrzeć to światło w klejnotach, wpadł Fëanor pod wpływem włosów Galadrieli. Eldarowie bowiem mówili, że uwięzione w nich zostało światło Dwóch Drzew; tak były promienne i świetliste. Fëanor trzykroć prosił Galadrielę o kosmyk i za każdym razem odchodził z kwitkiem, Galadriela bowiem nie przepadała za krewniakiem..." - artykuł nowego redaktora działu "Tolkien"!

Nazgûle, czyli Upiory Pierścienia

W Trzeciej Erze Świata elfowie z Eriadoru, pod kierunkiem Saurona (ukazującego się pod piękną postać Annatara, Pana Darów) wykuli wiele Pierścieni Władzy. Jak się później okazało Sauron tchnął w nie cząstkę swej złośliwości, tak, że dla śmiertelników, a nawet dla elfów, ich noszenie mogło okazać się niebezpieczne.

"Silmarillion" - sięgając powyżej "Władcy Pierścieni"

Nikt, ale to nikt - włączywszy nawet autora, Johna Ronalda Reuela Tolkiena, nadziwić się nie mógł, że "Hobbit" - niewinna książeczka skierowana do dzieci - odniósł był tak wielki sukces wydawniczy. Zachwycony wydawca zwrócił się więc do pisarza z prośbą o kontynuację, o kolejną książkę; Tolkien przedstawił mu zamysł 'Silmarillionu', jednak nie o to wydawcy chodziło - książka ta przeznaczona miała być dla dzieci...

Czarni Władcy u Tolkiena - czyli rzecz o Morgothu oraz słudze jego, Sauronie

Historia dwóch postaci "Silmarillionu" - Morgotha, najmożniejszego ze wszystkich Valarów, oraz Saurona - jego namiestnika, w późniejszych czasach będącego Władcą Pierścieni. "Z dawna istniał Sauron, Majar, którego Sindarowie w Beleriandzie nazywali Gorthaurem. Na początku, gdy powstawała Arda, Melkor uwiódł Saurona tak, że Nieprzyjaciela uznał on za pana i stał się jego najmożniejszym i najbardziej zaufanym sługą..."

Czarodzieje u Tolkiena - kim byli, czym się zajmowali i co jedli?

Czarodzieje byli w fantasy od zawsze; w różnej postaci i w różnym znaczeniu. Nie tylko zresztą w fantasy, bowiem w mitach i legendach już w czasach przedśredniowiecznych roiło się od rozmaitych magików, magów i innego rodzaju odmieńców. Tolkien, jak i w wielu innych przypadkach, prześcignął wszystkich swoją historią Istarich. Jak to z nimi było?

Tolkienowskie Pierścienie Władzy

Choć mieszkali w Śródziemiu i kochali tę krainę, elfowie chcieli być równie szczęśliwi jak ich bracia za Morzem. Z pomocą Saurona ukazującego się pod piękną postacią Annatara, Pana Darów, stworzyli więc piękne i niemożliwie wręcz potężne Pierścienie; lecz Annatar-Sauron zdradził i wykuł dla siebie Jedyny Pierścień, który dawał mu władzę nad wszelkimi innymi Klejnotami elfów. Jak to było z Pierścieniami Władzy oraz samym - tytułowym - ich Władcą?

Palantiry — "te, które patrzą z daleka"

Palantiry najprawdopodobniej dziełem były samego Feanora, tego samego, który stworzył sławne Silmarile. Darem były elfów dla Amandila z Numenoru za czasów, gdy Numenor nie był już otwarty dla przybyszów z Amanu; wiadome jest, że na krótko przed numenorejskim upadkiem wywiózł je stamtąd do Śródziemia syn Amandila, Elendil, wraz ze swymi synami: Isildurem oraz Anarionem. Elendil wziął trzy kamienie, a jego synowie po dwa... czyli historia, opis oraz zasady działania tolkienowskich palantirów.

Podróż w przeszłość - pierwsze polskie wydanie "Hobbita" – 1960 r.

Książka ta była początkiem wszelkiej tolkienistyki w Polsce, po raz pierwszy nazwisko „Tolkien” pojawiło się w naszym kraju właśnie dzięki niej i poprzez nią. O pierwszym wydaniu „Hobbita” pisze dziś Thoronnil: „Gdy bierze się te powieść w ręce, wydaje się nam, ze przenosimy się w czasie. Aż jawi mi się przed oczami...”

Tolkienowski Paradoks

Shire i czterech radosnych hobbitów biegających wśród pól...skąpane w promieniach słońca Rivendell i pierwsze spotkanie Arweny i Aragorna…Gandalf pochylony nad księgami i badający historię Środziemia…Legolas tworzący pieśni delikatne jak skrzydła motyla i opiewające czasy, które dla większości istot są już tylko legendą…

Tolkien pustostanem być nie powinien

Zapewne wielu z Was pamięta, że multum było już do Tolkiena naborów i innych cudactw, niestety: efektem był jeden czy dwa artykuły, po których nowowybrani pseudoredaktorzy zasypiali snem wiecznym bądź znikali w tajemniczych okolicznościach. Nie zamierzam więc w żadnym wypadku ogłaszać dwudziestego dziewiątego wielkiego "Naboru", bo nie wierzę w jego skuteczność. Cóż w takim razie ogłaszam?

We "Władcy Pierścieni" to nie tak miało być!

Wszystkie stowarzyszenia tolkienowskie obiegła ostatnio zaskakująca wieść: Fragment rozdziału "Most w Khazad-dumie" w "Drużynie Pierścienia" jest fałszywy! Jak udało nam się dowiedzieć, pewni ludzie za wszelką cenę chcieli oczernić miano Balrogów, do niedawna przerażających (i odrażających) demonów.