Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Herezje filmu i niedorzeczności, cz. II

Dwie Wieże

Na tym cudeńku to byłem nawet w kinie!

1. Entowie
W Fangornie, w którym między innymi dzieje się akcja filmu, żyli sobie od wieków entowie. W filmie również jest dla nich miejsce. Pierwszego z nich poznajemy, gdy jeden z hobitów wspina się na drzewo, które okazuje się być właśnie jedną z tych istot (!). Jest to (film tak podaje) Fangorn. Dlaczego niby hobbici tego nie spostrzegli? Czemu temu biednemu entowi wyrastają z głowy jakieś gałęzie oraz liście? Dlaczego jego nogi wyglądają jak korzenie? Dlaczego? Chyba się tego nie dowiemy. Ale nic, oglądamy wytrwale dalej. Entowie kończą swój wiec i oznajmiają hobbitom, że nie ruszą na wojnę. I oto do akcji wkracza Peregrin! Mówi Fangornowi, aby odstawił ich na południowym skraju lasu, gdzie to Drzewiec zauważa pozostałości po drzewach, które ścięli i zanieśli do Isengardu orkowie, o których nie wiedział (co z niego za Pasterz Drzew?). Wtedy zdesperowany robi ‘hahum!’, na które, z najdalszych zakątków Fangornu, w ciągu pięciu minut, przybywa zgraja entów, która rusza na Isengard. I oczywiście świat ratuje Pippin! Podkreśla to jeszcze, w czasie ataku na Isengard Drzewiec okrzykiem: o tak, to wszystko zasługa hobbitów! Tragedyja. Tradycyjne już wyolbrzymienie roli hobbitów. I jeszcze jedna rzecz, związana z ową napaścią na Orthank: w ujęciu, w którym entowie oraz hobbici spoglądają z granic Fangornu na Isengard; ta odległość, która ich dzieli od wieży wygląda, jakby dało się ją przebyć w ciągu 15 min. Ponadto, między nimi, a Orthankiem nie ma żadnej góry! A przecież wieża okrążona była pierścienia gór!


2. Bytność Gandalfa w lesie Fangorn i sychronizacja owej bytności, z bytnością w owym lesie hobbitów
Drzewiec, niepewny prawdomówności hobbitów, mówi (w filmie): Czarodziej będzie wiedział. Po czym to kładzie ich na ziemię przed jegomościa, którego widoczny fragment jest olśniewającą biały. Widz, oglądający to po raz pierwszy ma oczywiście myśleć, iż jest to Saruman. Tak naprawdę jest to Gandalf, który w książce na pewno z hobbitami w Fangornie się nie spotkał. No bo i czemuż oni w takim razie mieliby się cieszyć z faktu jego egzystencji w ruinach Isengardu?

3. Éomer oraz bitwa w Helmowym Jarze
Kiedy umysł Théodena był niesprawny za sprawą Grímy oraz Sarumana, skazał on Éomera na karę więzienia, za to, że zagroził śmiercią Grímie. W filmie zaś, miast więzienia, musi iść na wygnanie, wraz z (tak mówi się w filmie) ponad dwoma tysiącami ludzi (który władca pozwoliłby sobie na stratę tylu ludzi?). Ja, z grubsza, policzyłem tych żołnierzy: było ich około stu. W konsekwencji zatem nie bierze udziału w Bitwie w Helmowym Jarze (w większej części) i dopiero Gandalf przyprowadza go, wraz z kompanią, aby pomogli w zwycięstwie ludzi. W książce zebrał jak największą ilość żołnierzy z innych części Rohanu, którym przewodził Erkenbrand. Oczywiście mowy w filmie nie ma o udziale w walce huornów, czyli gdyby nie ta setka (niby dwutysięczna), Saruman by zwyciężył. Nadto, kiedy Théoden rozważa, czy na pewno iść do Helmowego Jaru, wspomina się, iż jest to wąwóz bez wyjścia, a wychodziło z niego wiele tajemnych przejść prowadzących w góry. I a propos gór - wygląd grot Aglarondu: w filmie są to nierzeźbione i nieukształtowane, pokryte stalaktytami i stalagmitami jamy; czy nad takim czymś zachwycałby się Gimli (warto wspomnieć, że jest to dzieło Númenorejczyków na wygnaniu, a więc w założeniu niegorsze od np. Orthanku)?

4. Elfowie w Helmowym Jarze
W filmie, przed dotarciem orków na przyszłe pole bitwy, do Hemowego Jaru docierają elfowie, z Haldirem na czele, którzy przyszli, aby dopomóc w bitwie. Haldir mówi: kiedyś między ludźmi (tylko że nie był to sojusz między Rohirrimami, ludźmi-cienia, ale między Gondorczykami, potomkami Númenorejczyków, a to duża różnica) a elfami istniał sojusz (zgadza się, nazywał się OSTATNI Sojusz), więc na jego mocy przybywamy by dopomóc, z zastępem z Rivendell (Haldir pochodził z Lórien i był zwykłym wartownikiem, nie pełniącym ważniejszych funkcji). A, żeby było jeszcze lepiej, w ferworze bitwy umiera Haldir. Pewnie, czemu nie, byle lepszy elf, może zginąć. Żałosne.

5. Wiek Gandaldfa, czyli debeściak numeru
Gdy Gandalf zbiera się do odjazdu, w stajni, mówi takie słowa: 300 ludzkich lat chodzę po tej ziemi, a teraz nie mam czasu (!!!). Co to jest? Mam się śmiać, czy może płakać? Naprawdę duch Gandalfa starszy był od całej Ardy i Śródziemia, ciało natomiast (bo chyba o to chodzi w słowach: chodzę po tej ziemi) ma około 2020 lat, bowiem Istari przybyli do Śródziemia około 1000. roku III ery, natomiast bitwa o Rogaty Kasztel miała miejsce w roku 3019.!

6. Sprawa krasnoludzkich niewiast
W czasie ewakuacji Edorasu do Helmowego Jaru, Gimli mówi Éowinie, że wielu niewtajemniczonym trudno jest odróżnić kobietę krasnoludów od ich mężczyzny. Na to Aragorn ‘dowcipkuje’: to dlatego, że mają brody, Éowina natomiast boki zrywa ze śmiechu od tego żartu. Ludzie! Kobiety krasnoludów naprawdę mają brody! To nie jest nic (no, może nie do końca) śmiesznego!

7. Sam tytuł
Film wyraźnie wskazuje nam, a podkreśla to wypowiedź któregoś tam z aktorów w dodatku do ‘Drużyny Pierścienia’, jak również wielu filmowych bohaterów, iż tytułowymi dwiema wieżami, są Orthank oraz Barad-dûr! Nic bardziej mylnego! Czy któryś z bohaterów był w pobliżu chociaż Czarnej Wieży? Chyba nie. Oczywiście, chodzi o Minas Morgul. Tragedia. Najgorsze, że takie ‘twierdzenia’, słyszane są przez cały świat, a to wypacza sposób patrzenia wielu ludzi na książki Tolkiena.

8. Pogawędki Elronda z Galadrielą
Przed uderzeniem Sarumanowej armii na Rohan, Galadriela, w bardzo niejasny sposób, naradza się z Elrondem, czy by nie pomóc Rohirrimom. Jak oni to robią? Czyżby mieli parę prywatnych Palantírów? A może komunikują się telepatycznie?

9. ‘Zuchwałość’ Sama
Bo tak należałoby to ocenić, gdyby ‘naprawdę’ odzywał się do swojego pana (Froda) na ‘ty’… A w filmie tak robi, i to niejednokrotnie.

10. Faramir i ‘pojazdy’ Nazgûli
W książce kapitan Gondoru – Faramir – napotkawszy dwójkę hobbitów, prowadzi ich (co prawda, pod lekkim przymusem, ale było to zachowanie logiczne, gdyż okolica [zważywszy, iż Wróg z pewnością wyśle za kompanią Faramira pościg] przez parę dni miała być niebezpieczna) do schronu Henneth-Annûn, gdzie nocują i posilają się, po czym wypuszcza ich, z całą grzecznością i podarunkami na drogę. Gdy, podczas ich rozmowy, dowiedział się, że celem misji Froda jest zniszczenie Pierścienia Wroga, po chwili zastanowienia i pokusy, oznajmił im, że nie przyjąłby tej broni (różnił się bowiem od swego brata, Boromira, światłością umysłu, że to tak określę) nawet gdyby miała ona przeszkodzić upadkowi Minas Tirith. W filmie jednak najpierw ma zamiar wzięcia niziołkom Pierścienia siłą, potem decyduje, iż zaprowadzeni oni będą do jego ojca, namiestnika Gondoru. I tu jest problem bowiem, jeżeli jakaś osoba pożąda Pierścienia i zostaje przez niego usidlona, to chce go tylko dla siebie, więc Faramir wprost nie mógł chcieć wysłać go ojcu (nie udało się to nawet Boromirowi, który bardziej kochał Denethora). Idą zatem do Minas Tirith, a kiedy po drodze zatrzymują się w ruinach Osgiliath, atakuje ich Wróg: najpierw orkowie a potem Nazgûl na skrzydlatym wierzchowcu. I tutaj muszę przyczepić się do wyglądu owego latającego zwierzaczka: to bydle jest tak duże, że niemal nie zauważa się na nim Nazgûla! Czy wygląda na takiego, którego jedną strzałą mógłby zabić Legolas? Raczej by mu się nie udało (tak jak Faramirowi). Poza tym te bestie wyglądają jak jakieś dinozaury (pysk). W książce były one dziobate, a więc powinny przypominać bardziej jakieś kolosalne ptaszyska. Poza tym, Nazgûl przywołuje Froda, chcąc mu zabrać Pierścień, co prawie mu się udaje. Gdyby faktycznie wiedział, że Frodo ma Pierścień, to po znalezieniu, później, przez orków jego ciała, cały Mordor prawdopodobnie szukałby Sama!, a tak się nie stało.

11. Laska Gandalfa (może: różdżka, żeby nie wynikły komplikacje)
Po walce z Balrogiem zauważyć można było, iż Gandalf się zmienił: stał się jeszcze potężniejszy, chodził w bieli, mierzył się siłą z Sauronem, i właśnie, nie używał już (raczej) laski; np. światło, którym przepędził Nazgûli wydobywało się z jego ręki. Film oczywiście nie pokusił się aby zadbać o taki szczególik (który tak naprawdę jest bardzo, ale to bardzo istotny). Używa jej także do walki (jednakże nie jako różdżki, ale właśnie jako laski), co ja uważam za śmieszne…

12. Zewsząd widoczny Mordor
W całej trylogii charakterystyczne jest to, że Mordor widoczny jest niemal z każdego (przenośnia) punktu Śródziemia. W tej części jednak jest to już przesada: Gandalf, Théoden i reszta gromadki widzą góry okalające Mordor z Isengardu, a więc z południowej granicy Gór Mglistych. Tać dzieliła ich wtedy od Gór Cienia odległość mierząca około 300 mil! To tak jakbyśmy z naszych gór (albo z punktu leżącego jeszcze bardziej na południe) widzieli Bałtyk! Przecież to kompletna przesada!

Testo Testinco
6.02.2005, 13:45

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Tikula

Ja uważam, że film trzeba odbierać jako coś zupełnie niezależnego od książki (film sobie, książka sobie), bo jest naprawdę fajny. Ale takie spostrzerzenia jak Testo są potrzebne i miło jest je sobie poczytać. Nie rozumiem po co tak bronić tego filmu, przecież widać, że jest w nim wiele nazmieniane, co wcale nie znaczy, że nie zasługuje na uznanie. Film sobie, książka sobie. Ot i kropka.

8.02.2005, 11:22
Karolcia;)

Fajjjjjjny ter Harry Potter. Przystojny jest przeczytałam wszystkie części i są świetne. No to tyle co miałam do powiedzenia pa pa pa ;)

8.02.2005, 11:18
jula

jeszcze do tych Palantirow... zdaje mi sie ze one byly tworzone glownie dla Ludzi a nie dla Elfow...; ciotka Zygfryda-> skoro "sadzawka" Garadieli była wielofunkcyjna, to Erlond tez powinien miec cos podobnego zeby "odebrac wiadomosc od Garadieli" (głupio to brzmi ale nie wiedziałam jak to ując); Jaelithe-> w ksiazce Sam mowił do Froda cały czas per "pan", nawet po powrocie z wyprawy... pozdrawiam;]

8.02.2005, 10:11
Testo Testinco

Jaelithe, zatem Twoje skromne zdanie różni się od zdania Tolkiena. Ja właśnie uważam, że cześć Sama do Froda była tak wielka, że zawsze będzie mówił do niego: panie. Ciotko Zygfrydo - jeżeli dwoje elfów widziało swą twarz wzajemnie (jak np. dzięki Palantirom) to mogło się porozumiewać, dzięki Ósanwe Kenta (bo tak to się chyba nazywa). A Zwierciadło Galadrieli na pewno nie mogło służyć komunikacji; sama Galadriela powiedziała, że nawet mędrcy (czyli np. ona i Elrond) nie wiedzą, co pokaże. Uzupełniają, hmm, coś dziwne to uzupełnianie: ona pyta, a on jej odpowiada (i vice versa). I można powiedzieć, że doszli do porozumienia: wysyłają swoich elfów (poza tym, jak ktoś wspomniał: elf z Lórien niósł wiadomość z Rivendell; chyba owy hufiec elfów nie szedł najpierw do Rivendell (no bo i przez jaką przełęcz Gór Mglistych) bo na to nie było czasu. I nawet jeżeli w filmie nie jest powiedziane, że oni ze sobą rozmawiali, to na 100% jest to sugerowane.

8.02.2005, 10:05
Galdor

A czy w filmie sugerowane jest, że w ogóle ta dwójka się komunikowała ze sobą? Była tylko scena w której Galadriela i Elrond myślą o tym samym i jakby sie "uzupełniają". Są przecież takie sceny w filmach ^^

8.02.2005, 06:29
ciotka Zygfryda

Zaginione kamienia widzenia były przede wszystkim, żeby widzieć. Nie twierze że elfy miały zdolność komunikacji na odległość, uważam jedynie, że "sadzawka" Galadrieli była wielofunkcyjna.

7.02.2005, 22:43
Jaelithe

No ja bym dodała tylko, że Frodo i Sam byli tak ze sobą zżyci, że, moim skromnym zdaniem, głupio brzmiałoby, po tak długiej wędróece, żeby Samwise mówił do Froda "Panie"...

7.02.2005, 21:57
Testo Testinco

(To tak, jakby ktoś oglądał, bo mi już się nie chcę ;]).

7.02.2005, 21:22
Testo Testinco

Ach tsak, tresral, trafne spostrzeżenie! Żołnierzyco: po co mam czytać recenzje jakichś tam reaktorów, którzy piszą o filmie, że jest och i ach, skoro sam to mogę ocenić? Możliwe, że WP jest dobrym filmem, ale na pewno nie dobrą ekranizacją (gdyby książka miała być 'podpowiedzią' jedynie, to byłby to film 'na podstawie'. Jeżeli ekranizuje się jakąś książkę, to jest ona scenariuszem [wg słów mojej polonistki]). Tak to moje zdjęcie, występowałem w CNN (stąd galowy ubiór). Co do Haldira - możliwe, ale i tak jest niedorzecznością, że przyszedł. Teraz mi przyszło na myśl: czy w filmie jest jakikolwiek ślad Dol Guldur, z którym walczyło Lórien?

7.02.2005, 21:21
tresral

Jest w tym artykule jedna mala niescislosc, a mianowicie Denethor bardziej kochal Boromira niz Faramira. Tego, ktory z braci bardziej kochal ojca nie wiemy.

7.02.2005, 21:01