Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

O Tolkienie mówi 92-letni zakonnik

Zdanie ojca Joachima Badeniego...


Prezentuję Wam dziś wypowiedź pewnego zakonnika, 92-letniego ojca Joachima Badeniego, który wypowiada się na temat Tolkiena. Podejrzewam (i bardzo mnie to cieszy!), że większość z Was będzie bardzo zaskoczona.

"Na półce w celi – bo nie tylko niewtajemniczeni intelektualiści, ale także ojciec Joachim ma swoją półkę – trzyma Ojciec książkę na pozór daleką od Tomasza czy Eckharta...

Tolkiena odkryłem, będąc kiedyś w Szwecji. Mój brat czytał „Władcę pierścieni”. W życiu zdarza się mnóstwo przypadków, które później wpływają decydująco na naszą egzystencję, na nasz rozwój duchowy czy intelektualny. Przypadkowe spotkanie, przypadkowa książka może zmienić wszystko wokół nas i w nas samych. Przez lata dzień w dzień czytałem choćby kilka stron Władcy Pierścieni, dziś już poniechałem tego zwyczaju, lecz Tolkien nadal mnie urzeka.

Władca Pierścieni to – moim zdaniem – dzieło na wskroś realistyczne. Inne powieści Tolkiena, np. Silmarillion, zdają mi się prozą dość abstrakcyjną. Czytając Władcę Pierścieni, mam wrażenie, jakby pisarz chciał nam pokazać, czym naprawdę jest trawa, koń, fale rzeki, ale zarazem całą tę na wskroś realistyczną rzeczywistość umieszcza w innym wymiarze, czyli konkret opisu Środziemia ma wymiar symboliczno-mistyczny. Tolkien zdołał przekazać nam smak owego innego wymiaru rzeczywistości, która pozornie niczym się nie różni od krajobrazu Skandynawii, Anglii czy Francji: domy i rzeki Śródziemia wydają się identyczne jak tysiące domów czy dziesiątki rzek po tej i po tamtej stronie kanału La Manche. Bohaterów tej powieści otaczają przedmioty typowe, lecz skąpane w absolutnie nieziemskim świetle. To inne światło jest światłem magii. Magia Tolkienowska potwierdza prawdziwość mitu chrześcijańskiego. Pozostając najprawdziwszym mitem, wyraża prawdę chrześcijaństwa, która opiera się na przykazaniu miłości bliźniego, wierze w odwagę maluczkich, przekonaniu o istnieniu zła, które będzie pokonane przez nieulękłych małych ludzi, a stanie się to jakby przypadkiem, bo do końca nikt nie będzie pewien, kto zwycięży w bitwie między siłami jasności i ciemności.

Na pozór może się wydawać to nieco dziwaczne, że fascynacja Tomaszem, Biblią, buddyzmem czy Eckhartem jest w moim życiu równie ważna, jak zachwyt Tolkienem. Na pozór! W istocie nic w tym dziwnego. Tolkien – podobnie Biblia i teologia chrześcijańska – nie wątpi w istnienie Istoty Najwyższej, pokazuje nam raj, pozwala wprost namacalnie dotknąć odwiecznego zła, głosi obowiązek walki z nim środkami małymi i ubogimi oraz przekonuje nas, że słabość może stać się mocą zdolną pokonać zło. Czy podobnego przekonania nie żywił także Mistrz Eckhart, choć swoją wiarę w ubóstwo wyraził innymi słowami? W jego traktatach i kazaniach znajdujemy wszystkie prawdy wiary katolickiej. Eckhart głosił prawdę językiem teologii. Tolkien zaś te same prawdy szkicuje mitycznie."

To bardzo miłe, że i takie zdania są wśród dostojników kościelnych. Przyjemnie jest nie słyszeć kolejnych bzdur o destruktywności magii...

Valaraukar
5.02.2005, 19:42

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Testo Testinco

Kiedyś to byli dostojnicy kościelni... A teraz Harry Potter to szatan! ;)

6.02.2005, 13:43
Żołnierzyca

Mała prośba: proszę, nie używajcie tego koloru czcionki - nic nie widać!

5.02.2005, 21:55