Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Herezje filmu i niedorzeczności, cz. I

Tytułem wstępu:
Podawane cytaty pisane są z pamięci, zatem mogłem użyć (przypadkiem) innych wyrazów, niż te, które są w filmie; sens jednak cytowanych zdań jest taki sam. Jeżeli komuś coś nie pasuje, albo się nie podoba, proszę skomentować – w razie czego chętnie się pokłócę. Błędy opisywane przytaczane są w kolejności niechronologicznej, tylko w takiej, w jakiej je sobie przypomniałem. Nie wypisywałem braków rzeczy, które w książkach miały miejsce, gdyż, wierzcie mi, uzbierałaby się ich setka w każdej części.



Spojrzenie na całą trylogię z punktu widzenia jej odstępstw od treści podanej w książkach oraz jej niedorzeczności:
W filmach zaobserwować można jakoby zespoły błędów, które zdarzają się masowo, na przestrzeni wydarzeń opisywanych we wszystkich 3. częściach. Kiedy w którejś z części znajdzie się przypadek na potwierdzenia owych masowych błędów, zaznaczę to (gdy dany błąd dotyczył będzie rzeczy związanych z całą trylogią, napiszę o nim przy pierwszym jego pojawieniu się [czyli w ‘Drużynie Pierścienia’]). Wymienię je:

1. Dopasowanie i charakteryzacja postaci
Kiedy wygląd jakiejś postaci nie będzie się zgadzał z jej opisem książkowym.

2. Odległość
Kiedy jakieś odległości będą umniejszane (bo wyolbrzymianie, o dziwo, się nie zdarzało) poprzez podanie nieprawidłowych danych o czasie jej przebycia bądź o jej długości, lub przez ukazanie jakiegoś terenu mniejszego niż być powinien, wg recenzenta (czyli mnie ;]).

3. Wyolbrzymianie zasług maluczkich, głównie hobbitów
Nie trzeba komentować, chyba każdy to zauważył.

4. Ani mru mru o przeszłości…
Czyli kompletny niemalże brak ‘odnośników’, które łączyłyby teraźniejszość z daleką przeszłością, tam gdzie znaleźć się powinny (w ogóle dziwne jest to, że w filmie nie ma mowy o Morgothu (niech ci będzie, Val ;)) i innych minionych postaciach/wydarzeniach, kiedy książka jest takimi ‘przypomnieniami’ wypełniona niemalże).

5. Błędy wymowy
Czyli niepoprawne czytanie wyrazów z Quenyi, Sindarinu oraz innych tolkienowskich języków.



Drużyna Pierścienia

Wersją komentowaną jest dwupłytowe wydanie DVD (które obejrzałem nawet 2 razy).

1. Liście Lórien
Gdy Drużyna Znajduje się w Lórien, z tamtejszych drzew spadają liście. Była wtedy zima, a przecież mallorny zrzucają liście dopiero na wiosnę.

2. Urodzinowa niespodzianka Bilba
Bilbo, przygotowując swoją niespodziankę, nic nie powiedział o niej Frodowi i w zasadzie odszedł bez pożegnania. Niby dlaczego? Miał ryzykować, że już nigdy się nie spotkają, i nie żegnać się przed odejściem?

3. Pierścień jest, aha aha, gorący
W prologu, gdy Isildur odciął palec Sauronowi, wziął do ręki Pierścień i trzymał go na niej bez poparzenia! Przecież parzył go nawet rok po ‘otrzymaniu’, a w sekundę po tym nie?

4. Frodo: znajomość Sindarinu oraz Tengwaru
Gdy Gandalf pyta się Froda, czy widzi na Pierścieniu jakieś znaki (po wrzuceniu go do ognia), ten odpowiada, że widzi litery, chyba elfickie, ale nie umie ich odczytać. Frodo bardzo dobrze umiał odczytywać elfickie litery, a nawet nimi pisać. Po prostu nie rozumiał, co za ich pomocą było zapisane. Dalej, przed wrotami Morii, to on odgaduje, że hasłem do ich otworzenia jest ‘przyjaciel’ powiedziany w Sindarinie (przykład wyolbrzymiania zasług hobbitów), ale nie umie tego słowa przetłumaczyć. Frodo dość dobrze znał język Elfów Szarych, a ‘przyjaciel’ jest chyba jednym z podstawowych słów…

5. Nazgûle
Primo: ich głos. Nazgûl poszukujący Bagginsów, w Shire, ma głos bardziej podobny do Galadrieli, niż do właściwego: niskiego i gardłowego.
Secundo: jak czytamy w ‘Drużynie Pierścienia’, nie było w stylu Nazgûli, aby wziąć szturmem wypełnioną światłem gospodę, w filmie natomiast osobiście ‘mordują’ makiety hobbitów.
Tertio: ich osłabienie wypływające z kontaktu z wodą. W książce, gdy Frodo, na koniu Glorfindela, wjeżdża na wschodni brzeg Grzmiącej Rzeki, za nim, powoli, podążają jedynie Czarnoksiężnik (który wody się nie bał) oraz dwa inne Upiory, które bardzo silnie przyciągnął wtedy Pierścień. W filmie zaś ochoczo rusza za nim cała dziewiątka, rozbryzgując w koło wodę i za nic ją sobie mając.

6. Arwena
Jak wiadomo, Arwena w filmie pojawia się nazbyt często. Nie dość tego, jeździ konno (i to jak jeździ!), z mieczem u boku, nad wyraz zręcznie umykając Nazgûlom. Ona, Gwiazda Wieczorna swego ludu, pani Rivendell. Dość bardzo filmowcy Arwenę zbabochłopili, nieprawdacie? Ponadto, to ona, szepcąc zaklęcia, zalała Upiory Pierścienia, gdy przeprawiali się przez Bród Bruinen. Niezła jest Arwena, nie ma co!

7. Elronda poglądy na ludzi
W czasie rozmowy Gandalfa z Elrondem, ten drugi nazywa ludzki ród słabym, nieodpowiedzialnym oraz żałosnym (itp.). Dziwne poglądy, jak na syna człowieka, który wybrał żywot elfa. Przecież elf powinien raczej krytykować krasnoludów, naród ‘doczepiony’, niżeli ludzi, którzy tak jak elfy, byli Dziećmi Ilúvatara.

8. Wiedza Legolasa oraz Boromira
Kiedy Boromir, na Radzie, lekceważąco nazywa Aragorna ‘tylko strażnikiem’, Legolas sprzeciwia się mówiąc, iż jest to Aragorn, syn Arathorna (skąd on to wiedział? No dobrze, może wcześniej rozmawiali, można to zrozumieć). Boromir natomiast, miast dziwić się, czemu ma być winnym posłuszeństwo Aragornowi, synowi Arathorna szepcze tylko: dziedzic Isildura. Linia królewska była przecież trzymana w tajemnicy, jak zatem Boromir mógł wiedzieć, iż Aragorn jest potomkiem w prostej linii Isildura?

9. Wiedza Gimliego
Podczas naradzenia się Drużyny, na Parth Gálen, Gimli tak komentuje drogę od miejsca ich pobytu do granic Mordoru: łańcuch ostrych jak brzytwa skał Emyn Múil, a później niekończące się bagna. Skąd niby Gimli wiedział o Emyn Múil i o Martwych Bagnach? Przecież on żył na północnym wschodzie Śródziemia, nie zaglądając nigdy poza ojczyste strony, do czasów Drużyny.

10. Wrota Rohanu
W planach Gandalfa było przeprawienie się na wchód od Gór, przez Wrota Rohanu. Przecież dobrze wiedział on o zdradzie Sarumana i o jego zbrojeniach, zatem byłoby to czystą głupotą!

11. Zdolności alpinistyczne orków
Gdy Drużyna umyka przed orkami w Morii, ci drudzy schodzą z sufitu (przebywali tam z nieznanych powodów, przecież nie było dziur w sklepieniu) po kolumnach. Używają przy tym techniki podobnej do Golluma, tyle że robią to dużo szybciej, w gromadzie, i to po gładziutkich kolumnach! Przecież przeciętny ork nie umiał by chodzić chociażby tak jak Gollum, a co dopiero lepiej. Później odstraszeni przez Balroga, umykają z powrotem, tą samą drogą (!).

12. Pierścienie Władzy
Z obejrzenia filmowego prologu wynika, jakoby to 3 Pierścienie dostali elfowie, 7 krasnoludowie, a 9 ludzie, a dopiero potem Sauron wykuł Pierścień Jedyny. Przecie z początku wszystkie Pierścienie wykute przez elfów były dla nich przeznaczone (nie ma mowy o żadnych podarkach), a dopiero Sauron, ukradł 7 i 9, i rozdał je odpowiednio: krasnoludom i ludziom.

13. Bytność smoków w Shire
Na swym przyjęciu urodzinowym Bilbo mówi: nie widziano tu smoka od 1000. lat. Zatem tysiąc lat temu widziano? Co najwyżej wybudowano Zielonego Smoka…

14. Zapiski Isildura
W kronice Gondoru wpis Isildura na temat Pierścienia, zapisany jest obok daty: 3434 rok II Ery. W tym roku zaczęło się dopiero oblężenie Barad-dûr, Isildur odciął Pierścień Sauronowi 7 lat później (przecież tym wydarzeniem zakończyła się II Era, zatem jak mógł Isilidur opisywać Pierścień, jego własność, w II Erze?).

15. Jeśli Saruman wiedział…
W filmie Gandalf wyjawia Sarumanowi, gdzie znajduje się Pierścień, a ten nic nie robi w celu pozyskania go! Przecież już od dawna pragnął go dla siebie. Dlaczego nie wysłał jakichś najemników, czy innych sługów, aby Pierścień wykradli?

16. Robak
Gandalf, uwięziony na Szczycie Orthanku, mówi robaczkowi, aby sprowadził pomoc (bo tak to chyba należy rozumieć?), a ten to rozumie. Przecież Gandalf to nie Radagast, żeby ze zwierzętami gadał (a co dopiero z robaczkami) (nie jestem rasistą). A nawet, jeżeli by to powiedział owemu owadowi, to jak on mógłby dolecieć w kilka dni do gniazda Gwaihira, i przekazać mu tę wiadomość?

18. Bilbo i Samotna Góra
Bilbo (w filmie) odchodzi z Shire aby ‘zobaczyć góry’, a w konsekwencji osiada w Rivendell, gdyż dalej dojść nie może. Chyba powinien; w końcu to hobbit (a wiemy jacy hobbici potrafią być wytrzymali), ponadto powinien jeszcze odczuwać moc Pierścienia (nosił go 60 lat, a oddał go paręnaście dni temu [może parędziesiąt])…

19. Skrzyżowanie orków z goblinami
W filmie mowa jest o tym, iż Sarumanowi ‘udało się’ skrzyżować orków z goblinami! Ale on dobry! A czy mnie też nazwie się mędrcem i Istarim, jeżeli skrzyżuję homo sapiens z człowiekiem?

20. Uszy elfów
W filmie elfy mają spiczaste uszy. Odtwórczyni roli Galadrieli mówiła, że głównie dlatego chciała zagrać królową (notabene Galadriela nie była żadną królową) elfów, aby jej właśnie takie narządy przyprawiono, i uważa to za naturalne. Kto mi pokaże chociaż jeden fragment z dzieł Tolkiena, mówiący o tym, że elfy miały spiczaste uszy, temu wyślę swoje zdjęcie z autografem. Czyli przykład nieprawidłowego odwzorowania postaci.

21. Wygląd: Aragorna, Froda, Legolasa oraz innych elfów
Aragorn (jest to zdanie mojej mamy =)) jest przystojny. Kiedy poznajemy go w Bree natomiast, jest on ucharakteryzowany na ‘szpetnego’ (co nie wyszło za dobrze). Powinno być na odwrót: winien on być brzydki zawsze, a charakteryzowany na pięknego – w podniosłych momentach (jak np. wpłynięcie między wrota Argonath). Frodo, był pucałowaty na twarzy oraz zaokrąglony w pasie, czym nie różnił się od większości hobbitów. W filmie chyba nie do końca to tak przedstawiono (no bo jakże główny bohater miałby nie być piękny?). Legolas zaś i inni elfowie (np. Haldir) nie pasują mi, po prostu,; wyglądają na sprawnych, czujnych, silnych, ale nie widać w nich smutku Pierworodnych (czy potraficie sobie wyobrazić Legolasa smutnego? Po śmierci Gandalfa wygląda nie za bardzo…), który u każdego dał się zauważać. I wiem, że pewnie zaraz odezwie się rwetes: nieprawda – Legolas jest śliczny! Zaryzykuję. Kolejne przykłady na ‘wspaniałe odwzorowanie postaci’.

22. Saruman i Caradhras
Wg filmu w sforsowaniu przełęczy Czerwonego Rogu przeszkodził Drużynie Saruman, wykrzykując ze szczytu Orthanku zaklęcia. Caradhras leżał około 100 mil ‘lotem Sarumanowych kruków’ od Isengardu, a jest bardzo wątpliwe, aby Saruman na taką odległość sprowadzał lawinę. A skoro w filmie jest to możliwe, to chyba jest to przypadek pomniejszania konkretnych odległości…

23. Seleborn i Erendil
Tak oto wymawia się w filmie imiona: Celeborn oraz Eärendil. A przecież w Quenyi 'c' czyta się jak 'k', a kiedy nad samogłoską jest diereza, to nie możemy jej 'omijać'. A w dodatkach do filmu tak wiele się mówi o 'trenowaniu poprawnej wymowy przez aktorów'…

Testo Testinco
1.02.2005, 21:56

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

TT

Nie porównuję Tolkiena z Jacksonem, ani nawet książki WP z ekranizacją. Nie wiem, kto uznał, wiem że ktoś uznał.

3.01.2006, 23:31
bocian

Wiem że trudno powrównywac Szekspira z Tolkienem, a co dopiero Tolkiena z Jacksonem! Nie tylko inne gatunki ale i inne dziedziny sztuki! Jestem ciekaw natomiast kto uznał WP za książkę XX wieku (w domyśle najlepszą chyba)? I na któym miejscu w tym rankingu było np. "Imię róży" U.Eco :)

31.12.2005, 02:47
TT

Trudno porównywać Tolkiena z Szekspirem, tworzyli bowiem w odmiennych gatunkach lit. Jednakże Tolkien został za stworzenie swojego świata i mitolgoii doceniony, bowiem WP uznano książką XX w. Wg mnie nie uchodzi wątpliwości, że był pisarzem wybitnym. Przykro mi, ale wszystkie te flmy są dla mnie podobne: WP, Troja, Król Artur...

24.12.2005, 17:13
bocian

Niestety prawie każdy film w mmniejszym lub większym stopniu jest robiony dla pieniędzy - pytanie tylko czy w przypadku ekranizacji LOTR Jacksonowi chodziło przede wszystkim o kasę (to że wytwórni i producentom chodziło o kase jest oczywiste i tak jest tez w przypadku tych jak je nazwales "inteligentnych" filmow - ktos musi sfinansowac film, ktos kto wierzy ze mu sie to oplaci). Władca pierscieni nalezy do filmow czysto rozrywkowych i jako taki jest na najwyzszym poziomie. Pewnie ze gdzie tam Jacksonowi do Felliniego czy Saury, ale tez nie oszukujmy sie, ksiazka Tolkiena to tez nie jest rzecz w literaturze porownywalna z Beckettem czy Szekspirem. To tez jest powiesc rozrywkowa. Czysto. Tak jak i film. Co nie znaczy ze jedno czy drugie jest dla idiotow. I w ksiazce i filmie widze podobna pasje twórczą i prosze cie nie wrzucaj do jednego koszyka trylogii Jacksona i tych popluczynek typu "Troja" czy "Król Artur". Róznica jest przeciez ogromna!

23.12.2005, 00:04
Testo

Filmy takie jak 'Król Artur', 'Troja', czy np. 'Władca Pierścieni' nie są kręcone po to, żeby poinformować widza o historii (naszego świata, badź Śródziemia), ale właśnie po to, żeby zarabiać. I jest to (IMO) 'niepisany' fakt. Tak jak bajka-anime 'Pokemony' - zrobiono ją po to, żeby dzieciaki szalały za różnymi gadżetami. Jest podział w kinie na filmy 'inteligentne' itd., które są przeznaczone jedynie dla wybranej grupy odbiorców, która 'zasmakuje' w danym temacie oraz filmy dla mas, czyli właśnie 'WP' Jacksona. I owszem, film wypacza i psuje świat z książek Tolkiena. Są rzeczy, które reżyser ekranizujący książkę może ukazać wg własnej wizji, ale nie powinien przekręcać faktów. Wg Twojego poglądu Jackson mógłby nakręcić film, w którym Sauron porwał by Froda, wziął dla siebie Pierścień i sterroryzował Śródziemie. Jest jakaś 'granica' w ukazywaniu sytuacji wg swojej wizji, i IMO Jackson ją przekroczył.

18.12.2005, 19:09
Testo

Filmy takie jak 'Król Artur', 'Troja', czy np. 'Władca Pierścieni' nie są kręcone po to, żeby poinformować widza o historii (naszego świata, badź Śródziemia), ale właśnie po to, żeby zarabiać. I jest to (IMO) 'niepisany' fakt. Tak jak bajka-anime 'Pokemony' - zrobiono ją po to, żeby dzieciaki szalały za różnymi gadżetami. Jest podział w kinie na filmy 'inteligentne' itd., które są przeznaczone jedynie dla wybranej grupy odbiorców, która 'zasmakuje' w danym temacie oraz filmy dla mas, czyli właśnie 'WP' Jacksona. I owszem, film wypacza i psuje świat z książek Tolkiena. Są rzeczy, które reżyser ekranizujący książkę może ukazać wg własnej wizji, ale nie powinien przekręcać faktów. Wg Twojego poglądu Jackson mógłby nakręcić film, w którym Sauron porwał by Froda, wziął dla siebie Pierścień i sterroryzował Śródziemie. Jest jakaś 'granica' w ukazywaniu sytuacji wg swojej wizji, i IMO Jackson ją przekroczył.

18.12.2005, 19:08
bocian

To co zrobil Jackson to nie jest perfidne psucie swiata Tolkiena tylko adaptacja filmowa i probuje Cie powiedziec (i nie jest to bynajmniej moim odkryciem) ze film jest czyms innym niz ksiazka - w sensie, jest autonomiczna dziedzina sztuki i bledem jest porownywanie go z ksiazka w taki sposob w jaki ty to robisz (patrz przyklad z "Lsnieniem"). Zarzucasz filmowi, ze jest skrajnie komercyjny i ze niescislosci w porownaniu z ksiazka Tolkiena maja na celu przyciagniecie jak najwiekszej liczby popcornozercow. Bzdura - zabiegi wprowadzone przez Jacksona to po prostu jego pomysly, bo tak chcial to zrobić. Dlaczego? Ej, Jackson to facet ktory nie nalezy do kanonu rezyserow krecacych byle co i byle jak byle sie sprzedalo, jak Michael Bay - to koles, ktory zrobil "Martwice mozgu", koles ktory robi filmy w taki sposob, w jaki chcial je zrobic zgdonie z wlasna wizja i wyobraznia (patrz King Kong, o ktorym zawsze marzyl a dopiero teraz mogl zrobic). To nie jest straszne ze piszesz taki artykul. Straszne jest to ze Twoje przyklady nijak nie swiadcza jakoby film byl zly i niedorzeczny (jak twierdzisz). Napisalem wczesniej ze zgadzam sie z niektorymi Twoimi punktami (w tych miejscach, w ktorych film sam w sobie jest niedorzeczny, bez porownywania z ksiazka). Film nie opisuje srodziemia Tolkiena!!! Film jest interpretacja Jacksona i Jego wizji srodziemia!!! I dlatego ma prawo robic tyle odstepstw od oryginalu literackiego ile mu sie podoba, jesli tylko film w swojej autonomicznosci zachowuje spojnosc i logike (po raz en-ty - bez porownywania z ksiazka!!!). Istnieje wiele bezsprzecznych arcydziel kinematografii bedacych adaptacjami dziel literackich, ktore w o wiele wiekszym stopniu sa rozbiezne z pierwowzorami literackimi, kolejny po "Lsnieniu" przyklad - "Ojciec chrzestny". I jakos nikomu nie przyjdzie do glowy zarzucac ze film Coppoli jest denny i dla tepych widzow bo odbiega w wielu punktach (bardzo wielu) od tego co napisal Mario Puzo. Dlaczego??? Bo film jest samowystarczalny i nie powinien byc porownywany z ksiazka, czy ci sie to podoba czy nie.

16.12.2005, 02:03
TT

całkowicie neutralne artykuły* denerwuje*

15.12.2005, 22:25
TT

Po pierwsze nie masz racji dlatego, że wg Ciebie wypominanie tych niedoreczności jest błędem. Nie wiem jak całkowicie neutralne może być błędem, nie wiem też jakiego rodzaju błędem. Ja rozumiem że ekranizacja wierna nie będzie. Ja po prostu piszę sobie artykuł i wypisuję to, co wierne nie jest. Takie straszne? Poza tym powodowało mną perfidne psucie, wypaczanie itd. świata Tolkiena. Film nie stał by się mniej atrakcyjny, gdyby aktorzy poprawnie wymawiali elfickie imiona (akurat na to spojrzałem). Stałby się bardziej, dla fanów Tolkiena. Oczywiście znaczna część tych niedorzeczności jest powodowana chęcia przyciągnięcia jak największej ilości zgłupiałych odbiorców, którzy zapłacą za bilet, a później za maskotkę Aragorna i pięć wydań DVD. Jednak wiele z nich wynika po prostu z niedopracowania. I to mnie denerwuję najbardziej. A tak na marginesie powtarzam, że w ww. artykułach nie są wypisane sceny, których w filmie zabrakło, a takie, które psują Śródziemie. Kompletnie nie wiem zatem, dlaczego napisałeś 'nazwales rozdzial "herezje i niedorzecznosci" podczas gdy opisujesz glownie rozbieznosci miedzy ksiazka a filmem'. Może przykład? Z uzasadnieniem, najlepiej.

15.12.2005, 22:23
bocian

No wczytalem sie w to co napisales w 3 czesciach tego artykulu i nadal chyba sie nie rozumiemy - nie chodzi o szczegoly z ksiazki ani o jakiekolwiek informacje z jakichkolwiek dziel Tolkiena - ekranizacja nie ma byc wiernym odwzorowaniem ksiazki! Ma byc interpretacja autorow filmu. Jesli moje dotychczasowe argumenty Ce nie przekonaly, ze bledem jest wypominanie filmowi odstepstw od ksiazki spojrz na dwie ekranizacje "Lsnienia" S. Kinga. Jedna (ta z Nicholsonem, Stanleya Kubricka) to klasyk filmu grozy, jeden z niezaprzeczalnie najlepszych horrorow i film bardzo wartosciowy (nie wedlug mnie tylko, ale wedlug daleko lepszych i kompetentniejszych ode mnie specow od filmu). Drugi, wersja telwizyjna, dluzsza i o wiele bardziej wierna pierwowzororwi literackiemu (rez. Mick Garris, Jake Webber i Rebbeca De Mornay w rolach glownych) pomimo swej wiernosci prawie nieznana. Czy lepsza? Smiem watpic (chociaz nieporownywalnie wierniejsza ksiazce). Wniosek - w ekranizacjach nie chodzi o wierne odwzorowanie ksiazki! I wypominanie filmowi odstepstw od ksiazki jest po prostu niewlasciwe, bo nie o to w ekranizacjach chodzi aby byly wierne - wazna jest sprawnosc rezysera (bo to on za film w gruncie rzeczy odpowiada) w przelozeniu tematu na jezyk i realia filmu, ktory jak od poczatku powiadam jest czyms innym niz ksiazka i rzadzi sie zupelnie innymi prawami! Wiekszosc tego co piszesz to odstepstwa od ksiazki, ktore z punktu widzenia filmu nie maja kompletnie zadnego znaczenia! I tak gratuluje ci znajomosci tematu i zdolnosci do wychwytywania odstepstw od ksiazki. Ale uwazam (i chyba teraz juz powinienes to przyznac) ze odstepstw od pierwowzoru literackiego nie nalezy traktowac jako bledow realizatorow filmu! I tak na to patrzac uwazam ze film (mimo tak wielu roznic z ksiaka) jest po prostu bardzo dobry.

13.12.2005, 03:44