Nie taka parodia straszna... "Śróbziemie"
Wszystko zaczęło się parę miesięcy temu, gdy moja "koleżanka" usilnie starająca się "wyrwać mnie z łap tych całych magicznych bzdur typu: Tolkieny, Pottery i inna zaraza" Pokazała mi w tzw. prasie kobiecej notatkę o parodii tychże książek napisanej przez dwóch studentów Cambridge."To sobie przeczytaj" - warknęła mściwie.
Zarówno insynuacje notatki ("oto książka która pokarze naszym dzieciom bezmiar kłamstw literatury fantazy" czy jakoś tak, tylko z większymi błędami stylistycznymi...) jak i propozycję "koleżanki" skwitowałam ironicznym śmiechem...
Sparodiować Tolkiena: hahahahahahahahahahahahahaha- Żenada!
Zeszły tydzień spędziłam nad morzem, lało, było zimno i nudno, skończyłam przywieziony zapas książek już we wtorek...
Wobec powyższego zdecydowałam się na podjęcie wielce drastycznego kroku: udanie się autobusem do gdańskiego Empiku...
Gdy jakimś cudem (ludzie! kupowanie biletów w Gdańsku grozi dożywociem w Tworkach!) dotarłam na miejsce, ujrzałam na jednej z półek wyżej wzmiankowaną parodię.
Czysta, bezinterersowna, nieekonomiczna ciekawość skusiła mnie do jej zakupu.
Wróciłam do ośrodka wielce z siebie niezadowolona (No i znowu cała miesięczniówka pooooszła w pole...), rozsiadłam się w fotelu pod pięcioma kocami i kołdrą, zagłuszyłam poduszkami odgłosy deszczu irytująco podzwaniającego w szyby, poprawiłam pozycję gorącego termoforu pod stopami, profilaktycznie łyknęłam aspirynę i witaminę C, ustawiłam w zasięgu dłoni walerianę (a nuż, widelec?) po czym zaczęłam czytać...
Muszę przyznać że byłam (i ma się rozumieć wciąż jestem) bardzo mile zaskoczona, książkę czytało się wyjątkowo przyjemnie i nie była to, bynajmniej, zasługa temperatury czy aspiryny... Zanim jednak wzniosę hymn pochwalny postaram się zażegnać wasze obawy: Nawiązania do fantasy są częste, lecz robione są ostrożne, z dobrym smakiem i naprawdę budzą szczery, niewinny śmiech, żadnych prymitywizmów!
Znajdziemy tam np:
· Perfumowane Bagno
· długowieczne Góry Stęchliste (całkiem logicznie, nieprawdaż?)
· Elfią Puszczę (zamieszkaną przez pracoholików)
· Miejsca-gdzie-żyją-smoki
· oraz Miejsca-gdzie-nie-ma-absolutnie-żadnych-smoków
· Nigdzie
· Chichotliwą Polanę (aż dreszcz przebiega)
Poznamy:
· Nieudolnego maga Randalfa, znającego tylko jedno zaklęcie (a i to niecałe)
· Wojowniczą księżniczkę Brendę o uciążliwej fobii (ujeżdżającą różowego tygrysa)
· Złowrogiego Doktora Pieszczocha (Li-hi, hi, hi, hi, hi...)
Oraz troje bohaterów płci męskiej (przynajmniej fizycznie...):
· Quentina Dekoratora Ciast
· Joego Jeffersona (zwanego czasem Joem Barbarzyńcą)
· Psa Henrego (zwanego czasem Chwatem Mocarnym, lub Henrym Kudłatym)
Odkryjemy mrożące krew w żyłach tajemnice przeszłości Rogatego Barona [Barona, hi hi] i nie mniej przerażające hobby jego teraźniejszości [przerażające, o tak]...
Odpowiemy na pytanie czy srebrna łyżeczka może zastąpić pierścień...
Podbudujemy wiedzę zoologiczną obserwując zwierzęta takie jak: leniptaki, nietoptaki, wybuchowe gazowe żaby, czy mordercze dla wrażliwego powonienia potwory: Różowe cuchnące świnki...
Dowiemy się co oznacza wyciskanie owiec przez ogra, jak pokonać stado latających, tandetnie złożonych szafek do samodzielnego montarzu, wyposarzonych w krwiożercze wieszaki...
Przede wszystkim jednak- połamiemy ze śmiechu kilka żeber...
Z dziką przyjemnością informuję że książka pt. Śrubziemie, autorstwa Paula Stewarta i Chrisa Riddella, nie wyegzorcyzmowała ze mnie zamiłowania do magii, lecz tylko nadała mu nieco innego wymiaru.
Książka ta absolutnie nie jest szkodliwa, nie dajcie się zastraszyć...
Valaraukar: Czytelnicy znający Proroka dłuższy czas wiedzą, że recenzja ta ukazała się ponad rok temu. Od tego jednak czasu trochę rzeczy się popsuło, w archiwum coś się zawiesiło a ja wykoncypowałem kilka niecnych planów, reasumując: uznałem za stosowne dodać ten tekst ponownie. Bez wiedzy i zgody Ivanki, wszak nikt nie mówił, że Valaraukary są grzeczne.
Ivanka
25.09.2004, 17:45
Myślodsiewnia
>Mel_Agnes .........> " Czytelnicy znający Proroka dłuższy czas wiedzą, że recenzja ta ukazała się ponad rok temu. Od tego jednak czasu trochę rzeczy się popsuło, w archiwum coś się zawiesiło a ja wykoncypowałem kilka niecnych planów, reasumując: uznałem za stosowne dodać ten tekst ponownie."
26.09.2004, 00:14No faktycznie książka super ale mam ją od roku a dokładnie czytałam na poprzednich wakacjach :).Więc trudno nie powiedzieć :macie refleks ;)Ale oczywiście book ogolnie ekstra polecam!
25.09.2004, 22:21Heh..:DDD Zachecilas mnie do przeczytania:DDD Uwielbiam takie ksiazki:DDD
25.09.2004, 22:15ja też czytałam tą książkę, ba, mam ją w 'osobistej bibliotece', jednak tak długo do niej nie zaglądałam, że trochę z pamięci wyparowało. Cieszę się, że powyższa recenzja została ponownie dodana, nie miałam przyjemności jej oglądać. Co do tytułu to dla mniej doinformowanych dopiszę, że Ivanka nie zrobiła literówki i książka ma tytuł "Śrubziemie" (wiem, że nudna się robię, ale jeśli pisze jak wół, to skąd te pytania?).
25.09.2004, 22:09Tytuł i autor książki, znaczy się
25.09.2004, 22:00Fajny i zachęcający tekst, ale jaki jest jego tytuł (Śróbziemie?) i autor? Troszki razi "montarz" i "pokarze".
25.09.2004, 22:00Tej książki akurat nie czytałam, ale chętnie to zrobię.
25.09.2004, 21:14spoko
25.09.2004, 20:04Może i pojawiło się rok temu, ale nie przeszkadza to dodaniu mojej opini ;) Uwielbiam tymch autorów za ich jumor, rysunki i ogólnie za całokształt. (a tam wogóle to zapomnieliście o Weronice! :P)
25.09.2004, 18:38czytałam... i uwielbiam to ! :P
25.09.2004, 18:31