Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Nie taka parodia straszna... "Śróbziemie"

Wszystko zaczęło się parę miesięcy temu, gdy moja "koleżanka" usilnie starająca się "wyrwać mnie z łap tych całych magicznych bzdur typu: Tolkieny, Pottery i inna zaraza" Pokazała mi w tzw. prasie kobiecej notatkę o parodii tychże książek napisanej przez dwóch studentów Cambridge.
"To sobie przeczytaj" - warknęła mściwie.
Zarówno insynuacje notatki ("oto książka która pokarze naszym dzieciom bezmiar kłamstw literatury fantazy" czy jakoś tak, tylko z większymi błędami stylistycznymi...) jak i propozycję "koleżanki" skwitowałam ironicznym śmiechem...
Sparodiować Tolkiena: hahahahahahahahahahahahahaha- Żenada!
Zeszły tydzień spędziłam nad morzem, lało, było zimno i nudno, skończyłam przywieziony zapas książek już we wtorek...
Wobec powyższego zdecydowałam się na podjęcie wielce drastycznego kroku: udanie się autobusem do gdańskiego Empiku...
Gdy jakimś cudem (ludzie! kupowanie biletów w Gdańsku grozi dożywociem w Tworkach!) dotarłam na miejsce, ujrzałam na jednej z półek wyżej wzmiankowaną parodię.
Czysta, bezinterersowna, nieekonomiczna ciekawość skusiła mnie do jej zakupu.
Wróciłam do ośrodka wielce z siebie niezadowolona (No i znowu cała miesięczniówka pooooszła w pole...), rozsiadłam się w fotelu pod pięcioma kocami i kołdrą, zagłuszyłam poduszkami odgłosy deszczu irytująco podzwaniającego w szyby, poprawiłam pozycję gorącego termoforu pod stopami, profilaktycznie łyknęłam aspirynę i witaminę C, ustawiłam w zasięgu dłoni walerianę (a nuż, widelec?) po czym zaczęłam czytać...
Muszę przyznać że byłam (i ma się rozumieć wciąż jestem) bardzo mile zaskoczona, książkę czytało się wyjątkowo przyjemnie i nie była to, bynajmniej, zasługa temperatury czy aspiryny... Zanim jednak wzniosę hymn pochwalny postaram się zażegnać wasze obawy: Nawiązania do fantasy są częste, lecz robione są ostrożne, z dobrym smakiem i naprawdę budzą szczery, niewinny śmiech, żadnych prymitywizmów!

Znajdziemy tam np:
· Perfumowane Bagno
· długowieczne Góry Stęchliste (całkiem logicznie, nieprawdaż?)
· Elfią Puszczę (zamieszkaną przez pracoholików)
· Miejsca-gdzie-żyją-smoki
· oraz Miejsca-gdzie-nie-ma-absolutnie-żadnych-smoków
· Nigdzie
· Chichotliwą Polanę (aż dreszcz przebiega)

Poznamy:
· Nieudolnego maga Randalfa, znającego tylko jedno zaklęcie (a i to niecałe)
· Wojowniczą księżniczkę Brendę o uciążliwej fobii (ujeżdżającą różowego tygrysa)
· Złowrogiego Doktora Pieszczocha (Li-hi, hi, hi, hi, hi...)
Oraz troje bohaterów płci męskiej (przynajmniej fizycznie...):
· Quentina Dekoratora Ciast
· Joego Jeffersona (zwanego czasem Joem Barbarzyńcą)
· Psa Henrego (zwanego czasem Chwatem Mocarnym, lub Henrym Kudłatym)

Odkryjemy mrożące krew w żyłach tajemnice przeszłości Rogatego Barona [Barona, hi hi] i nie mniej przerażające hobby jego teraźniejszości [przerażające, o tak]...
Odpowiemy na pytanie czy srebrna łyżeczka może zastąpić pierścień...
Podbudujemy wiedzę zoologiczną obserwując zwierzęta takie jak: leniptaki, nietoptaki, wybuchowe gazowe żaby, czy mordercze dla wrażliwego powonienia potwory: Różowe cuchnące świnki...
Dowiemy się co oznacza wyciskanie owiec przez ogra, jak pokonać stado latających, tandetnie złożonych szafek do samodzielnego montarzu, wyposarzonych w krwiożercze wieszaki...
Przede wszystkim jednak- połamiemy ze śmiechu kilka żeber...
Z dziką przyjemnością informuję że książka pt. Śrubziemie, autorstwa Paula Stewarta i Chrisa Riddella, nie wyegzorcyzmowała ze mnie zamiłowania do magii, lecz tylko nadała mu nieco innego wymiaru.
Książka ta absolutnie nie jest szkodliwa, nie dajcie się zastraszyć...




Valaraukar: Czytelnicy znający Proroka dłuższy czas wiedzą, że recenzja ta ukazała się ponad rok temu. Od tego jednak czasu trochę rzeczy się popsuło, w archiwum coś się zawiesiło a ja wykoncypowałem kilka niecnych planów, reasumując: uznałem za stosowne dodać ten tekst ponownie. Bez wiedzy i zgody Ivanki, wszak nikt nie mówił, że Valaraukary są grzeczne.

Ivanka
25.09.2004, 17:45

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Arv

Cudowna, nie zapomnina książka o ciekawym wymiarze, poleciłabym każdemu :)

8.06.2008, 21:31
li hi hi hi hi

Czytałam tą ksiązkę chyba z rok temu... Podobno ukazała się 2 cz. śróbziemia, tylko nigdzie nie mogę jej znaleść... czy ktoś moze wie coś o tej 2 części???????? HELP :D:D:D

7.05.2007, 09:21
Vil

Nemesis - jak na mój gust, "Nuda Pierścienia" była żałosna.

23.08.2005, 19:36
martissimo

To jest OK, ale jako normalna książka, a nie parodia Tolkiena. Tego się po prostu nie da porównać.

19.05.2005, 18:12
Nemesis

Co do parodii Tolkiena to polecam krótką acz śmieszną książeczkę pt. "Nuda Pierścienia"

4.04.2005, 16:41
Zireael

Czytałam. Jest dobra, ale tylko, kiedy nie porównuje się jej z Tolkienem.

11.03.2005, 20:21
Atra

też czytalam i bardzo mi sie podobało. a ja, naiwniątko biedne, myślałam że z porodji Tolkiena to null wyjdzie ;)

18.11.2004, 13:39
Danio

Czytałem, i żeczywiście uśmiałem się niesamowicie. Ale najlepszy efekt daje gdy porównuje się ją z Powrotem Króla. Pisałbym dalej ale Ingrid mnie woła :(

21.10.2004, 16:39
SweetSonja

Może się skuszę... jeśli będę mieć pieniądze.

10.10.2004, 13:28
miss riddle

Ja tam nie znam proroka za dobrze, al co tam...jak dla mnie ten tekst jest wporzo, ale nie chce mi sie czytać jakichś parodii. I tak nie mam czasu przez tą zasraną szkole- tyle lektur że ch.. niech ich sczeli. a i sorry ze daje komenty o poterze w dziale Tolkiena :P:P heheh:)

8.10.2004, 22:22