Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Czarni Władcy u Tolkiena - czyli rzecz o Morgothu oraz słudze jego, Sauronie

Morgoth, pierwszy i największy Czarny Władca...

Pierwszym Czarnym Władcą na Ardzie był niewątpliwie Melkor - Ten, Który Powstaje z Mocą. Był najpotężniejszym z Valarów, Boskich Ardy; inne jednak przyświecały mu cele aniżeli innym Valarom i dążył do podporządkowania wszelkich stworzeń swojej woli. Od samego początku niszczył to, co stworzyli inni, sprzeniewierzając się zamysłom Stwórcy - Iluvatara. Gdy świat został ukształtowany, oznajmił, iż obejmuje go w posiadanie; sprzeciwił się temu Manwe, jego brat. Za Manwem stanęli inni Valarowie, Melkor więc na krótko zmuszony był odejść; gdy jednak zobaczył chwałę jego braci i sióstr stąpających po ziemi, zapałał gniewem i ponownie pojawił się, z większą mocą i majestatem aniżeli inni Valarowie. Doprowadziło to do pierwszej z Bitew o Ład Świata.
Przez długi czas Melkor władał większą częścią Ardy, a usługiwało mu wielu Majarów. Pyszny, gardził wszystkimi, pożądał całkowitej władzy i pragnął na całym świecie zaprowadzić Ciemności. Bał się jednak Valarów, którzy wciąż zaprowadzali na Ardzie ład i siali piękno, choć kiedyś był od nich wszystkich potężniejszy. Z woli bowiem Iluvatara Manwe - a nie Melkor - został Władcą Świata.
Podczas gdy Boscy Ardy przygotowywali sobie siedzibę w Amanie, upiększając tę krainę, Melkor drążył ziemię i budował głęboko pod jej powierzchnią swoją siedzibę - twierdzę Utumno. W nikczemności swej gromadził tam wszelkie złe istoty które słuchały jego rozkazów: najstraszliwsi z nich byli Balrogowie, Demony Ognia.
Gdy na Ardzie pojawili się elfowie, Melkor jako pierwszy się o tym dowiedział - podejrzewa się, że porwał wielu z nich i dzięki swojemu okrucieństwu znieprawił. Tak powstało plemię orków, nikczemnych istot; w głębi swego serca nienawidzili oni swojego władcy - i w istocie samych siebie. W oczach Iluvatara była to najgorsza ze wszystkich zbrodni Czarnego Władcy.
Valarowie nie mogli pozostać bierni i wyruszyli z Amanu na wojnę. Zrobili to ze smutkiem, przewidując jakie szkody zada światu wojna - musieli jednak za wszelką cenę uwolnić Ardę spod panowania tyrana i ocalić elfów. Powiodło im się i Melkor został uwięziony na trzy wieki - gdy stanął w Kręgu Przeznaczenia przed Valarami, błagał o łaskę, lecz zezwolono mu jedynie na ponowne rozpatrzenie jego sprawy po trzech wiekach. Na krótko na ziemi zapanował spokój, a większość elfów żyła szczęśliwie w Amanie.
Po upływie wyznaczonego terminu wypuszczono Melkora, który zapewniał o swoim nawróceniu; mieszkał długo w Amanie, a odradzały się w nim złe myśli i pragnął podburzyć elfów (wszakże nie zapomniał, że to dla ich dobra został obalony przez wojska Valarów) przeciw Władcom Amanu. Gdy wyszły na jaw jego działania, z pomocą pajęczycy Ugolianty uśmiercił dwa magiczne drzewa - Telperion i Laurelin - oświetlające Wieczną Krainę. Uciekając skradł Feanorowi trzy klejnoty - sławne Silmarile, mordując także jego ojca.
Tak zakończyły się dni szczęścia w Valinorze, a Melkor - przezwany już Morgothem - zagnieździł się w podziemnym Angbandzie, nad którym wzniósł spowity cieniem potrójny szczyt Thangorodrimu. Skradzione Silmarile kazał sobie wprawić w koronę, a mając w ręku klejnoty, w których wedle przepowiedni zaklęty był los Ardy, nazwał się Władcą Świata. Tymczasem w pogoni za nikczemnikiem ruszyli Noldorowie, plemię elfów, a przywódcą ich powstania był sam Feanor.
Wiele bitew wstrząsnęło Śródziemiem podczas mijających wieków walk; kolejno padali dostojni elfowie, a Morgoth mimo zadawanych mu ciosów zachowywał swą potęgę. Służyły mu armie orków, zastępy Balrogów, smoki a także kilku innych majarów - a wśród nich Sauron. Później hołdowało mu także wielu ludzi.
Jeden jedyny raz samozwańczy władca przekroczył bramy Angbandu; stało się tak gdy zrozpaczony Najwyższy Król Noldorów, Fingolfin, osobiście wyzwał go na pojedynek. Morgoth zabił Fingolfina, sam jednak odniósł ciężkie rany, na zawsze już bolące.
Jedynymi, którym udało się zobaczyć Silmarile, byli Beren i Luthien - zawędrowali oni aż na dno Angbandu i gdy Luthien swoim czarem uśpiła Morgotha, Beren wyłuskał z jego korony jeden Silmaril. Udało im się uciec, a ich historia na nowo rozgrzała serca elfów do walki.
Nikomu nie udało się powstrzymać tyranii i padały kolejne największe królestwa Śródziemia: Nargothrond, Doriath i Gondolin. Gdy stało się jasne, że potęgi Morgotha nie pokonają nawet zjednoczeni elfowie i ludzie, do Amanu wyruszył Earendil - syn człowieka i elfki. Zaniósł Valarom posłanie, prośbę o pomoc i ci zgodzili się po raz wtóry uwolnić Śródziemie z okowów Morgotha.
Starcie armii Valarów i Angbandu zwano później Wojną Gniewu. Valarowie zostali zwycięzcami; zabite zostały smoki, a najpotężniejszy z nich - Ankalagon Czarny, upadając zdruzgotał wieżyce Thangorodrimu. Niewielu orków przeżyło, chowając się w różnych zakamarkach; wytępieni zostali Balrogowie i tylko kilku z nich uciekło i ukryło się w głębinach ziemi.
Sam Morgoth przeraził się widząc, że armie orków, ludzi, krasnoludów, smoków i Balrogów są rozgromione przez wojska Potęg Świata, przeraził się i błagał o przebaczenie i pokój. Nie dano mu wiary, skuto łańcuchem Angainorem i strącono poza mury Świata, w bezczasową otchłań - a stamtąd nie będzie już mógł powrócić.

Sauron, czyli Władca Pierścieni - namiestnik Morgotha


Po upadku Morgotha ujęty został Sauron. Herold Manwego, Eonwe, nakazał mu się stawić w Kręgu Przeznaczenia w Amanie, nie miał bowiem - będąc samemu Majarem - prawa rozgrzeszania innego Majara. Sauron uląkł się kary i pozostał w Śródziemiu.
Prędko powrócił do zła, w którym nużał się już za czasów służby u Morgotha. Ufortyfikował krainę Mordor, budując tam Barad-dur; pragnął władać całym Śródziemiem, a potem zapewne i całym światem - tak samo jak jego pan. W samym Śródziemiu zawadzali mu elfowie, nade wszystko Najwyższy Król Noldorów, Gil-Galad; nienawidził także ludzi, którzy spokojnie w dostatku i chwale żyli sobie na wyspie Numenor. Przybrawszy postać Annatara, Pana Darów, i podając się za wysłannika Valarów dostał się do Eregionu i pomógł elfom stworzyć Pierścienie Władzy, samemu jednak w ukryciu wykuł Jedyny Pierścień, który miał mu dać władzę nad wszystkimi innymi.
Nie udało mu się to tak, jak sobie zaplanował; ujarzmił dziewięciu ludzi, którzy stali się Ulairimi, Upiorami Pierścienia, odzyskał też część pierścieni krasnoludów. Z Mordoru rozprzestrzeniał swój cień coraz dalej wgłąb Śródziemia, zmuszając elfów do ucieczki na jego skraj lub odpłynięcia za Morze.
Król Gil-galad wysłał jednak poselstwo do Numenoru, prosząc o pomoc - i otrzymał ją. Do Śródziemia przypłynął król Ar-Farazon wraz ze swoją wspaniałą armią, a słudzy Saurona nie mogli się jej przeciwstawić. Upatrując w tym swoją wielką szansę, Sauron poddał się Numenorejczykom i został zabrany jako jeniec do ich kraju. Tam zręcznymi słowami stał się prędko doradcą króla; znieprawił go i zachęcił do zaatakowania Amanu. W tym czasie w Numenorze wypędzano wszystkich Przyjaciół Elfów, a także wśród różnorakich bezceństw (za namową Saurona) oddawano cześć Melkorowi, Władcy Świata.
Przeliczył się jednak srogo. Gdy głębiny pochłonęły Numenor, Sauron musiał porzucić ciało i jako duch udać się do Śródziemia. Nigdy potem nie mógł już przybrać postaci, która byłaby piękna. Włożył na swój palec Pierścień i ze zgrozą spostrzegł, że z Numenoru uciekł jego największy wróg wśród ludzi, Elendil; wraz z nim przypłynęli jego synowie Isildur i Anarion. Prędko zebrał swoje siły i przygotowywał się do ataku, pragnąć zmieść swoich przeciwników z powierzchni ziemi.
Tymczasem Elendil naradził się z królem Gil-Galadem i postanowili, ze na Saurona należy bezzwłocznie uderzyć, nie czekając na jego atak. Zawiązali Ligę, później nazwaną Ostatnim Sojuszem elfów i ludzi, i ruszyli w kierunku Mordoru.
Powiadają, że tak wspaniałej armii nie widziano od czasów, gdy wojska Valarów nacierały na Thangorodrim. Kilka lat trwało oblężenie Barad-duru, aż w końcu Sauron zmuszony był wyjść osobiście z twierdzy; gdy miał na palcu Pierścień, nikt nie był w stanie go pokonać. Zabił Elendila i Gil-galada, poległ także syn Elendila, Anarion; Isildurowi jednak udało się odciąć Sauronowi palec wraz z Pierścieniem. W ten sposób potęga Nieprzyjaciela została złamana i przez wiele lat nie mógł on odzyskać widzialnej postaci. Tak czy owak, Pierścień nie został zniszczony więc przesądzone było, iż jego Władca powróci.
Tak też się stało: opuściwszy pustkowia osiadł na skraju Mrocznej Puszczy, w twierdzy Dol Guldur. Nikt nie wiedział, kim jest ów nieprzyjaciel, nazwany więc został Czarnoksiężnikiem z Dol Guldur. Wielu przypuszczało, że osiadł tam jeden z Nazguli, jednak czarodziej Gandalf nie dał temu wiary i osobiście poszedł do zamku. Sauron uciekł wtedy przed nim i na pewien czas nie powracał.
W pewnym momencie jednak powrócił silniejszy jeszcze niż przedtem, na nowo zasiedlając Dol Guldur. Wtedy Biała Rada z pomocą Sarumana Białego wystąpiła przeciw niemu zbrojnie i wyparła złe moce z Puszczy; była to jednak tylko pozorna ucieczka, gdyż Czarnoksiężnik wcześniej przygotował sobie powrót do Barad-duru. Tam przygotowywał swoje wielkie armie, aby później pchnąć je do ataku w nadchodzącej Wojnie o Pierścień.
Tymczasem Pierścień został podstępem zniszczony i Sauron - ostatecznie unicestwiony - nie miał szansy powrotu. Barad-dur runął całkowicie, a armia elfów z Lothlorien pod wodzą Keleborna ostatecznie zajęła Dol Guldur. Żona Keleborna, Galadriela, zaklęciem zniszczyła twierdzę i otworzyła znajdujące się w niej lochy.

Tak też zakończyła się historia Władcy Ciemności, Morgotha, oraz jego późniejszego naśladowcy - Saurona. Morgoth znajduje się poza murami Świata, w bezczasowej otchłani z której nie ma powrotu, a Sauron jest już tylko nikczemnym duchem pozbawionym jakiejkolwiek powłoki.
A przynajmniej Tolkien tak twierdził...

Valaraukar
9.08.2004, 17:15

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

puzzzaw

zeczywiście "morghocie" bzmi bardziej sensownie

1.06.2005, 18:05
Arienn

Dlaczego beznadzieja? Bardzo dobry artykuł, nawet taka wredna i czepialska osóbka jak ja nie ma się do czego przyczepić. Gratulacje, Val :)

4.04.2005, 16:53
kot

beznadzieja

4.04.2005, 14:28
kozi

o czym klikacie

1.04.2005, 10:27
Padfoot

Przepraszam bardzo- po co dyskusje? Myślę że bardziej liczy się text, niż tytuł. A i do tego nie mam nic do zarzucenia- jest to poprawna forma.

26.02.2005, 16:29
Testo Testinco

IMO najlepiej by było: Melkorze, bądź Valarze zwanym Morgoth ;). Val, skoro piszesz, że obowiązuje nas wersja p. Skibniewskiej w mianowniku, to IMO powinniśmy pisać, w miejscowniku tak, jak jest u p. S. (czyli chyba Morgocie)

26.09.2004, 22:04
Jo

Popieram, jeszcze do sledziony Dakuka :)

1.09.2004, 10:43
Elrohir

Napiszmy do Miodka...:D

27.08.2004, 19:11
radho

psst... na temat odmiany nazw ,,morgoth". przyjelo sie slowa angielskie z koncowka -th, odmieniac do postaci -tha badz -thowe. przyklad z nawigatora ,,-czyli zecz na temat morgotha i jego slugi saurona". to drugie w minimalnym obiegu obiegu za to u pepikow bardziej popularne chyba stamtad pzywedrowalo. nie zapoznalem sie z czeskim przekladem ale unich galadriela pewnie jest galadrielowa, zreszta u nas jest tez bagoszno. piszcie jak chcecie ale czasami smisznie to brzmi.

22.08.2004, 16:46
Patsy Stone

Cześć jestem Patsy Stone i jestem alkocholiczką, pragne powiedzieć: Val nie dyskutuj!

21.08.2004, 22:16