Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Czarodzieje u Tolkiena - kim byli, czym się zajmowali i co jedli?

Historia Istarich


Valaraukar: Artykuł ten napisałem naprawdę dawno temu dla Emmy Scyther, był to właściwie mój pierwszy (!) tekst do działu Tolkiena, jednak na skutek pewnych zawirowań (którym sam zresztą byłem winien, mea culpa) nie znalazł się w dziale. Dziś, po półtora roku od napisania, zdecydowałem się go dodać ku większej chwale tolkienowskiej. Mam również nadzieję, że za nim pójdą kolejne, już pisane w czasie teraźniejszym. Jeżeli zaś macie jakieś - możecie je oczywiście do mnie przysyłać...




-Kim był Gandalf?
-Gandalf, postać bardzo lubiana przez czytelników, był czarodziejem - powiecie.
-Czarodziejem? Kim byli czarodzieje?
-Nooo...
-Właśnie, właśnie.

Czarodzieje byli w fantasy od zawsze; w różnej postaci i w różnym znaczeniu. Nie tylko zresztą w fantasy, bowiem w mitach i legendach już w czasach przedśredniowiecznych roiło się od rozmaitych magików, magów i innego rodzaju odmieńców. Czarodzieje i czarownice w średniowieczu, jak zapewne wszyscy wiedzą, byli prześladowani, gdyż upatrywano w nich szatana; cyrografy, sabaty, miotły, to wszystko, choć znane, nie było przez ludzi szczególnie lubiane. Jak tylko ktoś został podejrzany o sam kontakt z kimś podejrzanym o czary, był nierzadko (i bardzo ochoczo) palony na stosie. Gdy palenia zaniechano, ludzkość postanowiła na trzy-cztery zapomnieć o istnieniu magii. Jednakże, gdy rozwinęła się fantastyka, a z niej fantasy, ludzie przypomnieli sobie, że czary nie muszą być tylko ściśle związane z pogaństwem, mogą w wyobraźni odgrywać znaczną rolę. Pisarze zaczęli ścigać się w wymyślaniu rozmaitych czarodziejów, czarodziejek, wiedźm, ich obyczajów... Nie związanych bynajmniej z satanizmem i innymi głupotami.

Chcesz poznać sekret ukryty od wieków
o Pięciu, co przyszli z odległej krainy?
Tylko jeden wrócił. Pozostali nigdy
za człowieczych rządów nie ujrzą Śródziemia,
aż Dagor Dagorath dopełni wyroku.
A ty skąd poznałeś tętajność tajności
Władców Zachodu z dawnego Amanu?
Zagubione szlaki, co za morze wiodą,
a dla śmiertelników Manwe głuchy, niemy.
Wiatr zachodni przywiał pośród ciszy nocy,
uśpieniem cienistym wyszeptał do ucha,
porą pod gwiazdami, kiedy myśl drążąca
spotyka niejedno zamglone wspomnienie
z lądów utraconych w oceanie czasu.
Odwieczny król nie przestaje czuwać
Rozpoznał w Sauronie coraz bliższe zło...

/wiersz Tolkiena/


Tolkien, jak w wielu innych przypadkach, prześcignął wszystkich; moim zdaniem żadna (pezynajmniej dotychczas mi poznana) historia czarodziejstwa nie może się równać historii Istarich. Jest doskonale wpleciona w historię Ardy; choć we "Władcy Pierścieni" nie ma szczególnych wyjaśnień na ich temat, to już w "Silmarillionie" mamy nieco intrygującego wyjaśnienia, a gdy zabrniemy do "Niedokończonych Opowieści" znajdziemy cały rozdział o historii czarodziejów. Nie uda mi się, rzecz jasna, opowiedzieć jej tak wspaniale jak Tolkien, ale będę czynił pewne wysiłki (wszakże pono intencje się liczą).

Z uwagi na fakt, że zapewne nie wszyscy dostąpili rozkoszy przeczytania "Silmarillionu", zacznę od małego przypomnienia.
Zanim jeszcze Arda, czyli Ea, (u nas zwana prozaicznie Ziemią) została ukształtowana, jej twórca - Iluvatar - powołał do życia istoty święte (rzekłbyś: anielskie), Ainurów. Nie mieli oni cielesnej postaci, ale mogli przybrać dowolną, jaką zechcieli. Jedni z nich mieli większą moc, ci zostali Valarami, Władcami Świata, a ci obdarzeni mniejszą siłą - Majarami, duchami na służbie u Valarów. Zstąpili na Ardę, aby ją ukształtować, zanim przyjdą na nią dzieci Iluvatara (dzieci - znaczy się stworzenia, chyba chodzi o rozmnażanie bezpłciowe) czyli elfowie i ludzie. Lecz zło musiało się pojawić; Melkor, potężny Valar, zbuntował się i odszedł, aby odtąd niszczyć to, co inni stworzyli. Przystało do niego wielu Majarów, w tym Sauron, jego późniejszy namiestnik - regent. Przystali bez wahania prawieże wszyscy Majarowie ogniści, postacie z płomienia, nazwani Valaraukarami, a w Śródziemiu - Balrogami. Choć Melkor - przezwany Morgothem - upadł, gdy zjednoczyli się Valarowie, elfowie i tylko malutka część ludzi, Sauron przez nieuwagę nie został schwytany. Jego późniejsze dzieje znamy, a jeśli nie, to już nie zadanie moje Was z nimi zapoznawać. Dość, że rozwielmożnił się Śródziemiu, uciskając pozostałych tam elfów i ludzi. On, tak jak jego pan, chciał przejąć władzę nad światem i nic innego poza tym nie chodziło mu po nikczemnej głowie.

Ale Valarowie nie zapomnieli o Śródziemiu; postanowili wysłać tam swych emisariuszy, kilku Majarów, aby pomagali w walce z Sauronem i zagrzewali serca do walki (zapewne przeczuwając, że wybuchnie wielka Wojna o Pierścień). Fragment "Niedokończonych opowieści" opisuje naradę Valarów, pozwolę go sobie tutaj przytoczyć (nawias we fragmencie należy do syna Mistrza, Christophera Tolkiena).

"Dwóch tylko wystąpiło: wskazany przez Aulego Curumo i Alatar, wybraniec Oromego. Wówczas Manwe zapytał, gdzie się podziewa Olorin? Olorin zaś, ubrany na szaro, wszedł właśnie, wróciwszy z podróży, więc przysiadłszy z boku spytał, czegóż to Manwe sobie życzy. Manwe zaś odparł, iż pragnie, aby Olorin jako trzeci wysłannik udał się do Śródziemia. Olorin jednak powiedział, że jest zbyt słaby, aby podjąć się takiego zadania, strach go ogarnia przed Sauronem. Manwe uznał to za argumenty tym bardziej przemawiające za kandydaturą Olorina, po czym rozkazał mu [tutaj tekst staje się nieczytelny, można zrozumieć tylko, że mowa jest o kimś "trzecim"]. Na to Varda poniosła wzrok i powiedziała:
-Nie jako trzeci.
A Curumo dobrze to sobie zapamiętał."

Przypomnę, że Manwe i Varda to najpotężniejsi Valarowie - Manwe to Władca Ziemi, Curumo to późniejszy Saruman, a Olorin to późniejszy Gandalf. Wyznaczeni Majarowie musieli porzucić majestat i władzę oraz przybrać postać ludzką, podatną na ból, cierpienie, znużenie i, niestety, znieprawienie. Czarodzieje pojawili się więc w Śródziemiu; nie znamy ich liczebności, wiemy tylko, że tych najważniejszych było pięciu. O dwóch, zwanych "błękitnymi" nie wiemy nic, epizodycznie znamy Radagasta Burego, no i oczywiście jaśnie oświeceni Saruman i Gandalf. A jednak z tych pięciu tylko jeden dochował wiary; Radagast zapomniał o sprawie, nadmiernie miłując zwierzęta i rośliny, Saruman zaczął sobie w najlepsze rywalizować z Sauronem, dwóch nieznanych bądź zginęło, bądź poddało się Sauronowi. Tylko Gandalf pozostał wierny sprawie, stąd po skończonej wojnie odpłynął wraz z elfami za Morze, z powrotem do swej krainy. Powiedziane jest również, że w dochowaniu wiary dopomógł mu pierścień, Narya, ofiarowany przez Kirdana w Przystani.
Czarodzieje, aby czarować, potrzebowali różdżki... choć Gandalf w Morii złamał różdżkę, a potem mówił, że "miotał płomienie i błyskawice". Jak? Zapewne kryje się za tym kolejna nierozwiązana tajemnica.

Mam nadzieję, że artykuł ten nie zwiększył mętliku w Waszych głowach. Nie mogłem jednak pozwolić na to, żeby Gandalf nazywany był "czarodziejem" podczas gdy mało kto wie, co tak naprawdę tytuł ten oznacza...

"Pierwszy pojawił się starzec o dostojnej postawie i podobnych manierach, z kruczoczarnymi włosami, pięknym głosem, cały odziany na biało. Miał, jak to mówią, złote ręce. Wszyscy więc, nawet Eldarowie, uznawali go za głowę bractwa. Potem nadciągnęli jeszcze inni: dwóch w szatach koloru morskiego błękitu, jeden w ziemistych brązach, a na końcu pokazał się ten, który zamykał pochód. Niższy od pozostałych, starszy z wyglądu, siwowłosy i odziany w szarości, wspierał się na lasce. Kirdan jednak od pierwszego spotkania w Szarych Przystaniach poznał w nim najsilniejszego duchem i najmądrzejszego. Przywitał przybysza z szacunkiem, z potem powierzył mu Trzeci Pierścień, Naryę Czerwoną."
(Istari, "Niedokończone Opowieści")

Obytrzy cytaty z "Niedokończonych Opowieści" podane są według tłumaczenia Radosława Kota (wyd. Amber) i mają charakter wyłącznie informacyjny. To tak gwoli ścisłości...

Valaraukar
7.08.2004, 16:34

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

;)

;p

8.01.2012, 17:29
Pseudonim

Twoja myśl

15.11.2009, 20:58
Czarodzieje...itd.

Czarodzieje u Tolkiena - kim byli, czym się zajmowali i co jedli? Historia Istarich Valaraukar: Artykuł ten napisałem naprawdę dawno temu dla Emmy Scyther, był to właściwie mój pierwszy (!) tekst do działu Tolkiena, jednak na skutek pewnych zawirowań (którym sam zresztą byłem winien, mea culpa) nie znalazł się w dziale. Dziś, po półtora roku od napisania, zdecydowałem się go dodać ku większej chwale tolkienowskiej. Mam również nadzieję, że za nim pójdą kolejne, już pisane w czasie teraźniejszym. Jeżeli zaś macie jakieś - możecie je oczywiście do mnie przysyłać...

15.11.2009, 20:57
Hehe

hehe...xDD A o czym tu wg pisaććććć?? :P

15.11.2009, 20:56
oro

ekhem... Jednak coś wiadomo o Błękitach.:P Nazywali się Allatar i Pallando. Początkowo miał do Śródziemia jechać tylko ten pierwszy, ale wziął ze sobą Pallanda jako przyjaciela. Wyruszyli oni na wschód i nie jest dokładnie opisane, co tam zrobili. Ja czytałem dwa warianty: 1. Błękitni Czarodzieje tworzyli opozycję dla wyznawców Saurona na wschodzie(ktoś na elendili.pl tak pisał) 2. W Encyclopedia of Arda przytoczony jest cytat Tolkiena o tym, że prawdopodobnie stworzyli oni na wschodzie jakiś "satanistyczny" kult.

16.02.2005, 11:21
Zielona

Tak. A wczoraj na moich oczasz okradziono chłopaka. Normalnie jakiś zakapturzony gościu podszedł od tyłu i siegnął reką pod smycz tamtego, raz dwa rozpiął, wziął i po krzyku. 8O Szok.

28.08.2004, 19:31
Elrohir

Eh ostatnio spacerując po mojej mieścinie pod Łodzią doszedłem do wniosku,że tak na dobrą sprawę nigdzie nie jest bezpiecznie...już nawet na moim spokojnym dotąd osiedlu buraków nie brakuje:/

27.08.2004, 19:08
Zielona

Ta nowa :P Tak! To wpływ Krakowa, Elrohirze :) Ja chyba też TU będę studiowac ekonomię, ale za 3 lata :D I jeśli będziesz wynajmować mieszkanie na czas stiudiów, to spokojnie możesz to robić w Nowej Hucie. Krążą plotki, że tu jest nie bezpiecznie, ale ja tu żyję od 16 lat i nic mi nie jest :)

27.08.2004, 14:25
Elrohir

Ale to dopiero za rok...a teraz maturka na horyzoncie:/

27.08.2004, 14:18
Elrohir

No to wiem już wszystko co wiedzieć chciałem.Aż się zdziwiłem,że polska młodzież może się jeszcze wypowiadać takim językiem...ale to chyba wpływ Krakowa.Jak wszystko pójdzie dobrze to będę tam studiował ekonomię.:)

27.08.2004, 14:15