Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Rudy Dżil i jego pies

Wszyscy ostatnio piszą tylko o "Władcy Pierścieni" - może to i dobrze, ale ja chciałam napisać o Dżillu.  Dlaczego?
Ponieważ to dzięki niemu poznałam Tolkiena.
Przygoda zaczęła się banalnie: kolejna próba remontu, przemeblowanie, wykopaliska w szafach, stara książka matki...
Wzięłam ją w ręce. "Phi - bajka!" - prychnęłam przeglądając ilustracje i odłożyłam "Na później".
Zaczęłam czytać po pół roku, skończyłam po pół godzinie i...
Padłam na kolana wznosząc hymny pochwalne (naturalnie nienajlepszej jakości, ale trudno, co robić...).
Jako w pewnym sensie altruistka postanowiłam podzielić się szczęściem z moją ówcześnie najlepszą koleżanką, która nigdy nie czytała, nadal nie czyta i prawdopodobnie czytać nie zacznie. Wygłosiłam tysiąc zachwytów nad baśnią (oczywiście w niezbyt kunsztownej formie, ale zawsze) i wróciłam do domu, pewna iż nareszcie ją "nawrócę"...
Tymczasem moja koleżanka (ówczesna) nie miała zielonego, żółtego, ani nawet bezbarwnego pojęcia z której strony "ugryźć" ową książkę, pewną koncepcję miał za to jej pies, rozprawił się z dziełem w pięć minut. Mi rozprawa z koleżanką zajęła pół godziny, od tamtej chwili nie odezwałyśmy się do siebie (i dobrze, gdyby mnie ktoś pytał o zdanie, nie byłyśmy sobie pisane). ;)
To jednak nie jest bynajmniej koniec mojej historii...
Kontynuacja nastąpiła wraz z ukazaniem się filmu "Drużyna Pierścienia", poszłam do kina, przeżyłam traumę, a potem zauważyłam, że wszyscy nagle zaczęli wydawać Tolkiena!
"Sillmarillion", "Hobbit", "Księga zaginionych opowieści", naturalnie "Władca"...
"Hmm" - pomyślałam - "Jeśli dzięki temu wznowią Dżilla, to daruję im wszystko!".
Objechałam całą Warszawę, przejrzałam wszystkie dostępne katalogi - nic...
Znalazłam się w stanie melancholii ciągłej.
Jednak, któregoś zimowego dnia, na przerwie, jedna z koleżanek zaczepiła mnie bąkając:
 -Hej ty lubisz tego Tolkiena, nie? Widziałam coś jego przy ***.
 -O? - Wyraziłam uprzejme, acz pozbawione entuzjazmu zdziwienie.
 -Taa, wiesz, zwróciłam uwagę, bo ja mam psa, a tam w tytule był jakiś pies i...
Naturalnie natychmiast urządziłam jej szczegółowe choć gorączkowe i nieco chaotyczne przesłuchanie, a potem nie zważając na formalności, ocenę z zachowania i, (i bez takich wyskoków) fatalną opinię dyrekcji o mojej skromnej osobie, schwyciłam tornister wylatując ze szkoły oczywiście zapominając o takich drobnostkach jak zmiana butów, czy też założenie kurtki (dla ciekawskich: Tak, potem przez miesiąc leżałam "na grypę") niczym huragan popędziłam do "księgarni obiecanej". Pełna euforii (przedwczesnej) otworzyłam z rozmachem i kawalerską fantazją drzwi już od progu domagając się głosem Walkirii mojego Dżilla.
 -Wyszedł dziś rano - mruknęła niechętnie antypatyczna młoda osoba siedząca za ladą patrząc na mnie z dezaprobatą (czyli mierząc wybitnie nieprzychylnym wzrokiem). Otwarły się pode mną przepaście Morii, tętno pulsowało niczym złowróżbne bębny Balroga, nogi ugięły się...
 -A kiedy będzie? - Jęknęłam ostatnim heroicznym wysiłkiem strun głosowych.
 -Już nie będzie. - poinformowała mnie z uśmieszkiem satysfakcji na swojej upudrowanej twarzy panienka zza lady (ladacznica?).
Porażona przez okrutne fatum, ledwo wstrzymując szloch, rozważając wpadnięcie w chroniczną depresję (dla odmiany), lub bezzwłoczne udanie się do Tworków, wykonałam odwrót w stronę drzwi, na ich framudze ujrzałam kilka zdjęć kotów.
 -O jakie ładne. -Mruknęłam odruchowo (sama też mam aryskotratę) .
No, a teraz nie muszę się już rozpisywać, wiadomo: Czarownicom koty przynoszą farta. Po mojej uwadze w panienkę jakby wstąpiło nowe życie, pół godziny opowiadała mi o Pimpku i Pumpce a następnie chwyciła za telefon i za jego pośrednictwem złożyła w wydawnictwie zamówienie na dwa egzemplarze "Dżilla"...
Jeden leży teraz przede mną swą okładką przypominając mi stoczone batalie, drugi - został poświęcony szczytnemu celowi nawracania "nieczytaczy" na drogę przeznaczenia homo sapiens, oczywiście tylko tych, którym Bozia poskąpiła psów.

Ivanka
18.02.2004, 08:07

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Ivanka

Jednak poznałam Valu, zawiodłeś mnie ;)!

20.02.2004, 13:53
Ivanka

Nie czytałam. Piszę dużo o ksiązkach, ale chmm... Nikt się nie pali żeby to publikować niestety... Dzięki piękne za komplementy i wieść o "Łazikantach" natychmiast zaczynam szukać!

20.02.2004, 13:53
Valaraukar

To poprzednie rzekłem ja, tylko nie wiem czemu się nie uzupełniło...

19.02.2004, 18:32
V

Ja czytałem

19.02.2004, 11:56
Asia

Czytałam Dżila i książka mi się podobała (napisana z humorem).A czy ktoś czytał,,Liść, dzieło Niggle'a" i ,,Mytopoeia" (Tolkiena, rzecz jasna)?

19.02.2004, 08:28
Anka

Tak jak pisałaś o Głosie dla księzniczki. Akurat wtedy gdy nie miałam nic pod ręką. I dzięki tobie mogłam w końcu czymś się zająć bo już trochę zaczynalam wariować :):):):):):):):)

18.02.2004, 21:15
Anka

Ivanko! Jesteś cudna. Wciąż podsuwasz mi tytuły corasa to nowych książek ( bo wcześniej o nich nie słyczłam) kiedy już nie mam co połykać. Pisz o książkach jak najwięcej. PROSZĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

18.02.2004, 21:08
Łapa

-_-" To sie zdecydujcie czy pies czy chłopak, ok :P ....chociarz większośc dziewczyn pewnie nie dostrzega różnicy (ja nie ) :D

18.02.2004, 18:48
jae

Nimuś, chyba o chłopcu, który został za karę zamieniony w psa, co nie? Nie pamietam tego dokładnie, ale to była chyba figurka psa...

18.02.2004, 18:31
Łapa

Aha... ^^' To wyporzycze....mam nadzieje, że jest gruba :)

18.02.2004, 18:02