Zarzuty wobec Tolkiena
Absurd powraca!
"Zarzuty wobec Tolkiena"
czyli rzecz o absolutnym absurdzie
Ciekawy i znany jest fakt, że wszystko, co dobre, wspaniałe i lubiane, musi szybko zostać obrzucone błotem przez grupę jakiś -zazwyczaj bliżej nieokreślonych i niezlokalizowanych- osobistości. Obojętnie, czy jest to nowe Porshe, pralka, procesor, genetycznie modyfikowany pomidor, skarpetki z mało znanego gatunku bawełny, nowa rasa psów, sklep, najnowszy McZestaw w McDonaldzie, czy też książka - a takich przecież wiele. Prędko pojawiają się ludzie, którym nie odpowiada to, że coś stało się znanym - ludzie ci za wszelką cenę starają się obniżyć tego wartość w oczach innych. Czemu - nie wiadomo. Jednak Prorok to nie jest oficjalna strona McDonald's w Polsce, a strona fantasy, w związku z tym skupię się na książkach, a dokładniej na kilku z nich - stanowiących zresztą całość.
Bywa często, że książka w krótkim czasie po ukazaniu się w księgarniach staje się bestsellerem na szeroką skalę; jej autor staje się znany na całym świecie, a książka jest szybko ekranizowana i trafia do kanonu. A są książki, które są jeszcze ponad tenże kanon, są książki, na które każdy kanon jest zbyt prozaiczny. A tak przecież jest z twórczością J.R.R.Tolkiena.
W takim przypadku sceptycy zlatują się do tejże książki jak muchy do miodu. Pojawiają się niespodziewanie z bezsensowną krucjatą przeciwko nowościom; w imię dobra wrzechświata poczytują sobie za obowiązek wykorzenić z niego "zło nowości i postępu" - nie przeczytawszy uprzednio krytykowanej książki, atakują ją ze wszystkich stron.
Chciałbym w związku z tym zmierzyć się z zarzutami wobec twórczości Tolkienowskiej - na ile udało mi się, zebrałem te głupoty i ośmielam się je zaprezentować poniżej.
1. Trzeba z tej książki czym prędzej zdrapać tą okropną, hańbiącą etykietkę: fantasy!
Od początku pojawienia się samego gatunku określanego jako fantasy, pojawiła się ze strony miłośników scince-fiction akcja podkradania dobrych książek fantasy i przepisywania ich na front SF. A gdy już uda się "oskubać" fantasy z wszystkich wielkich dzieł, wtedy właśnie scince-fiction ogłasza wszem i wobec, że fantasy to opium dla głupich, to robienie wody z mózgu; prezentuje, jak to słusznie ujął Andrzej Sapkowski, modelki piękne i pociągające ze swojej strony, natomiast ze strony fantasy wypuszcza się, ku uciesze publiki, modelki koślawe i brzydkie.
Jest tak z wieloma wielkimi, ale to wielkimi książkami; większość tego, co dziś uznajemy za kanon fantasy wydana została jako dobra, czysta scince-fiction. Fantasy, jeśli jest w ogóle wspomniana obok SF, określana jest mianem "gier i opowieści dla dzieci".
Tak samo przecie jest z Tolkienem, niejednokrotnie zarzutem dla "Władcy Pierścieni" jest to, że należy do gatunku gier komputerowych zwanych "fantasy". Paradoksalnie, nierzadko, niestety, słyszę, że ktoś Tolkiena nazywa mistrzem scince-fiction. Znana anegdota mówi o tym, jak niegdyś brytyjski klub miłośników Fantastyki obdarzył Tolkiena statuetką... rakiety. Ponoć sam Tolkien, speszony, nie wiedział, co z nią zrobić...
Choć Tolkien uznawany jest za założyciela gatunku, jednak on sam nie znał i nie używał terminu "fantasy", używał raczej określenia "eposu rycerskiego" albo "baśni".
Fantasy nie kojarzy się ze wspaniałymi książkami, lecz z grami komputerowymi i tasiemcami puszczanymi w telewizji - niestety, takie są fakty.
2. Magia! Kryj się! Tam jest Magia! Fuj!
Magia zwykle postrzegana jest za albo coś dla dzieci, albo też za satanizm - pogaństwo. Jeśli więc "Władca Pierścieni" nie jest bajką, to czymże jest? Tutaj wielu powołuje się na chrześcijańskie pojęcie magii. Magia bowiem pochodzić może tylko od szatana; nie ma czegoś takiego, jak biała magia, nie ma podziału na magię dobrą i złą. Z ambony zaczynają więc się sypać przekleństwa na "Władcę", bo to przecie siedlisko zła, demonów, magii, elfów, a na to w wierze miejsca nie ma. Wielcy i dostojni biskupowie, nie przeczytawszy nawet uprzednio książki - bo i po co, skoro to jakieś satanistyczne brednie - ruszają z egzorcyzmami na objawy tolkienofaństwa i wnioskiem o ekskomunikowanie Tolkiena.
A tymczasem...
Tolkien sugeruje, że jest jakiś inny świat, być może lepszy od naszego. Włada nim Iluvatar, ma swoich Ainurów, w jego świecie są jakieś potwory - cóż to za świat? Rządzi w nim magia i miecz, czy to przypadkiem nie zdemoralizuje młodego czytelnika? Czy nie oszaleje, czy nie chwyci kija i w imię magii - może elfów?- nie zacznie bić kolegów i koleżanek na podwórku? Z takimi książkami nigdy nic nie wiadomo...
I tutaj po raz kolejny słychać okrzyki: to jest robienie ludziom wody z mózgu!
3. Ten ork jest... jest... ciemnoskóry i skośnooki!
Nie uchodzi wątpliwości, że Tolkien jest rasistą; jedyną rasą, która może władać światem są jasnoskórzy elfowie i hobbici. Natomiast ci, których należy z tego świata bezwzględnie usunąć są skośnoocy, czarnoskórzy osobnicy. Ludźmi złymi są ludzie ze wschodu, z krain "barbarzyńskich" - są oni, zmiłuj się Iluvatarze, śniadzi, jeżdżą na słoniach i noszą turbany. Tolkien to rasista!
4. Herosi, chrupki, karty do gry i gadżety - wytępmy to, co z Tolkienem związane!
Nikomu nie umknął ten tzw. pseudofanatyzm tolkienowski - próba rozreklamowania. Tyle że nie książki, a filmu.
Obecnie można dostać: miniaturowych Gandalfów, Karty w chipsach, które jasno mówią, że Legolas ma siedem Pierścieni ale poza tym jest przygłupem i lalusiem (a nawet seksistą), Nazgule na żyłce, wszelkiego rodzaju karty do gry (-"Czy te karty są z Pokemonami?" -"Nie, z Pierścieniem") lepszej i gorszej jakości (z przewagą tego drugiego), nalepki na słodkim mazidle do kanapek, Frodo uśmiechający się z ketchupu, zeszyty z Okiem Saurona, plastelina, wycinanki, nalepki, nożyczki do paznokci, solniczki z przyprawami z Numenoru, gniotek z Golluma, zjedz sobie pączka z Orthanku... Saruman poleca!
Pytanie, kto się tym interesuje - czy prawdziwy tolkienowca lata do supermarketu, by skompletować wszystkie, ale to wszystkie karty z chipsów? Nie? No to kto to w takim razie robi?
Inna jest jeszcze postawa dorosłego człowieka. Zazwyczaj ten fanatyzm ich drażni, uważają to za jakieś wymysły i w związku z tym Tolkiena uważają za zło niekonieczne. Utożsamiają jego twórczość z ketchupem bądź chipsami, nie zaś z książką. Na hasło "Władca Pierścieni" przed oczami staje kadr z filmu, gdy na raz odlatuje dziesięć orkowych łbów, niedomyte krasnoludy, wojny, grabieże, jakieś wulkany, tryskająca krew, demony...
Dosyć! -krzyczy znękany człek. I od tego momentu odsuwa od siebie wszystko to, co może być związane z Tolkienem... rozpoczynają się kampanie odtolkieniania młodszego pokolenia, akcje w szkołach, niestety kościołach - zawsze można znaleźć księży, którzy uważają za swój obowiązek ulepszyć cały świat, na ulicach... a w istocie mało który z tych młodzików jest prawdziwym tolkienowcą.
5. Nasz świat jest piękny, po co nam Śródziemie? Po kiego grzyba?
Wyobraźnia jest przez niektórych osobników, na których personalia litościwie spuszczę zasłonę milczenia, czymś złym, dziecinnym, a już na pewno niewłaściwym. Młodzieniec, który zamiast siedzieć na kuprze w szkole i uczyć się w domu, siedzi przy jakiś książkach, które traktują o jakimś zupełnie innym świecie, nierealnych postaciach, fikcji... Cóż stanie się z jego psychiką w przyszłości?
Wedle niektórych po co myśleć o czymś, czego nie ma? Szkoda czasu...
Ponoć szczególnie zły wpływ ma to na młode umysły; jeśli czytają książkę, gdzie kraj piękna - Shire - jest wioską pozbawioną szkoły, kościoła, sądu, czy mogą wyrosnąć na dobrych, poprawnych moralnie obywateli?
6. Z magicznego Abraxas wyczytamy nie tylko datę końca świata, ale nawet ilość zębów małpy na baobabie.
Ostatnio znalazłem na jakimś zaściankowym forum post w którym jakiś przedstawiciel rasy ludzkiej udowadniał, że:
1) Mały wzrost hobbitów i... ich owłosione pięty są niezbitym dowodem na pedofilię Tolkiena;
2) Każdy, kto widział "Powrót Króla" (powiedziane: film nie książkę, to tak działa!) i widział, jak Sam tuli się do półgołego Froda w wieży Minas Morgul nie może mieć wątpliwości, że Tolkien był gejem;
Pisałbym dalej, ale mam atak histerycznego śmiechu...
Tak właśnie cała rzecz wygląda - nie moja to wina. Ci, którzy książki nie przeczytali, przysięgają sobie, że nigdy tego nie uczynią. I tylko ci, którzy książkę przeczytali wiedzą, ile w bredniach tych jest prawdy. Jako, że książkę (książki, jeśli ktoś woli) przeczytałem, uważam, że wiem. Nawet mogę się tą wiedzą podzielić: po prostu nic.
Zapewne niewielu z tych, którzy Tolkiena nie znają, zmieni z góry ustalone zdanie na jego temat pod wpływem powyższego artykułu. Liczę jednak, że pomoże on obalić niektóre - bezsensowne! - stereotypy i uświadomić coponiektórym osobom, jak bardzo potrafią się mylić...
Anchriscus
8.02.2004, 17:31
Myślodsiewnia
Że co??Że nasz świat jest w porzaku i po co nam Śródziemie??To wariactwo..JA żyję Śródziemiem..ale nie mam problemow psychicznych..czy zaburzeń..Sródziemie to cudowny świat..Jak powiedział Mistrz"Fantazja-tworzneie innych światów bądz ich ogladanie..zrodziła się z tęsknoty serca za innymi światami"
13.03.2004, 20:51jakie zarzuty ????? im się we łbach poprzewracało!!!!!
7.03.2004, 20:48Ja tam myśle,wszyscy się czepiają Władcy, bo akurat w kinie leci. A przecież nie tylko nasze pokolenie, ale wcześniejsze czytało Władce i wyrośli na normalnych ludzi. Niektórzy bzikują na tym punkcie to fakt i przsadzają nieźle żyjąc w świecie Tolkiena... Może go szukają dlatego bo na obecnym jest im źle?!?! Ale tak nie można żyć w irracionalnym świecie. Maniacteo to przesada. Ale co do oskarżeń odnośnie Harry'ego to jest w tym trochę prawdy, ale połowa z oskarżeń to brednie. Harry ciągle rywalizuje i jest niepokonany wręcz idealny, a ideałów na świecie nie ma. Władca natomiast przekazuje jakieś wartości. Przykładem jaki utkwił mi w pamięci była rozmowa Froda z Gandalfem. Frodo mówił, że najchętniej zabiłby Goluma a Gandalf mu odrzekł,że czuje, że Golum odegra jakąś rolę, i ze NIE WOLNO ZABIJAĆ NIKOGO NAWET TAKIEJ ISTOTY JAK GOLUM. i ta rozmowa przekazuje czytelnikowi, ze każdemu trzeba dać szanse i nie wolno tak srodze karać.
6.03.2004, 18:32PS. Moi rodzice jak Zczełem czytać Harry'ego i Wladcę po @0 razy to mi ichc zamkneli i trzymają pod kluczem. Ale raz najakiś czas dają przeczytać. Nawet zdołałem namówić mamę żeby sama czytała. (ale jej się nie sodobaly te książki chociaż ich nie krytykuje)
29.02.2004, 14:47Ja uważam, że jak krytykują dobra nie trzeba ich przecież słuchać,mogą mieć własne zdanie. Ale bez przesady chyba powinni wiedzieć o czym mówią.
29.02.2004, 14:41hm. Wydaje mi sie że fantasy kojarzy sie z ksiązkami- z okreslonym ich gatunkiem i kilkunastoma wyróżniającymi sie autorami. Ale Tolkien do tych pisarzy się nie zalicza bo jego ksiażki są poprostu... inne. Poprzez duzo bardziej kompletną, cealosciową itd kreację świata przedstawionego ( aaaa- chyba lepiej bylo oblać tamte przedmioty niż się ich uczyć bo teraz takim potwornym językiem piszę)- poprostu Tolkien zadbal o wszystkie części dzieła bardziej niż robią to inni autorzy. Poza tym Tolkien stworzyl tylko jeden "świat" a większość autorów fantasy ma ich na swoim koncie kilka. Dzielo Tolkiena jest też duzo głębsze niż fantasy, która jest łatwa, lekka i przyjemna przeważnie a książki Tolkiena oprócz łatwości czytania posiadają też jakieś głębsze treści. A poza tym sam stosyunek czytelników decyduje, moim zdaniem, o tym do jakiego gatunku zalicza sie dana książka- a wydaje mi się że fan Mistrza nie zdefiniowałby jego dziel jako fantasy. Takie są moje dowody na to, że Tolkie nie jest pisarzem fantasy :D
17.02.2004, 00:32moja mama sama zachcaa mnie do czytania ksiazek zebym nie siedziala godzinami przy komputerze. jak zaczelam czytac harry'ego pottera i oczywiscie wladcy pierscieni to bardzo mnie one zafascynowaly (szczegolnie aragorn i legolas). zaczelam wiec czytac je po kilka razy i teraz drze sie na mnie ze ciagle siedze przy tych ksiazkach, nie wychodze z przujaciolmi, nie pracuje przy komputerze tylko wariuje na punkcie wladcy i harry'ego. takie jest zycie. ale najgorzej jak kto nie przeczyta ksiazki i chce ja z blotem zmieszac. jak np. moja mama...:-) :-(
13.02.2004, 10:13Sama przeczytałam książkę i wiem,że jest super.A co do tych którzy nie czytali a krytykują to po prostu zazdroszczą tolkienowi.Aha i jeszcze jedno denerwują mnie rodzice którzy nie przeczytają i nie dość,że krytykują to jeszcze zabraniają czytać tych książek swoim dzieciom twierdząc,że jest bezsensu! Na szczęście moi rodzice tacy nie są,(bogu dzięki)i naprawdę współczuje dziecią u których wyżej opisane przypadki się zdarzają.
10.02.2004, 11:09Heh... widac, ze nie czytałeś tej książki... albo najzwyczajniej jesteś zazdrosny, bo sam tak nie potrafisz napisać...
9.02.2004, 16:55Cóż... nic nie poradzimy na to że wielu ludzi nie przeczytało książki i nie rozumieją jakie piękno w sobie kryje. Przyznam się ze wstydem że sama do takich należałam, ale to głównie z winy moich rodziców którzy uwarzali że książka jest nudna. Dopiero gdy pojawił się film po raz pierwszy usłyszałam że jest taka ksiązka jak Władca Pierścieni :)
8.02.2004, 21:16