Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

J.R.R. Tolkien

W pewnej norze ziemskiej....

W pewnej norze ziemskiej....   

Jak mówili jego uczniowie, był typowym uniwersyteckim profesorem: w sztruksowych spodniach, kraciastej wełnianej kamizelce, starych, ale jakże eleganckich i wzorowo wypastowanych butach, nie rozstawał się z fajką. Niejako bujał w obłokach, jednocześnie kurczowo trzymając się rzeczywistości, konkretów, szczegółów. Miał piękny charakter pisma, jak mówili jego przyjaciele „coś pomiędzy runami a gotykiem”; zaczytywał się książkami ze zdartymi okładkami i pożółkniętymi kartkami, godzinami przesiadywał w bibliotece lub rozprawiał nad losem świata z przyjaciółmi - uczonymi, do późnej nocy drzemał w fotelu przy kominku i wstawał koło południa. Nie opuszczało go poczucie humoru, kochał opowiadać anegdoty i stare jak świat żartobliwe historyjki. Nie znosił kuchni francuskiej, jadał nieregularnie. Wołami nie można było wyciągnąć go z domu. Mówił niewyraźnie. Kochał pola, łąki, lasy, ogrody, zapach rosy o poranku, siana, wiejską kuchnię. Miał wręcz nabożny stosunek do rzemiosła, nie tolerował produkcji masowej czy taśmowej, w ogóle był przeciwnikiem nowoczesnej technologii - nie interesował go postęp ludzkości, żył dla życia, nie dla zarabiania czegokolwiek czy sławy. Jednym słowem - hobbit.
JOHN RONALD REUEL TOLKIEN urodził się w Południowej Afryce, w Kapsztadzie, gdzie ojciec szukał szczęścia i próbował zarobić na życie. W wieku trzech lat razem z matką i bratem wrócił do Anglii - nie zdążył dołączyć do nich Arthur - ojciec Johna, który rok później zmarł na zapalenie otrzewnej. Matka dołączyła do męża kilka lat później, gdy John miał 12 lat, zmarła na nieuleczalną wtedy cukrzycę. Przed śmiercią zdążyła oddać chłopców pod opiekę zaprzyjaźnionego księdza, bowiem wychowywała ich w wierze katolickiej, co było powodem jej konfliktu z resztą rodziny - sprzeciwieniem się pewnym stereotypom i przez co szczerze mówiąc, a raczej pisząc, Tolkien miał w przyszłości kłopoty. Chłopcy dorastali w Birmingham.
Po ukończeniu 21. lat poślubił miłość jeszcze z lat dziecięcych, na którą czekał przez te wszystkie lata. Aby jednak mogło dojść do sakramentu, Edith musiała przejść na katolicyzm.
Dwa miesiące później jako podporucznik znalazł się w okopach wojennych nad Sommą we Francji. W jego doświadczeniach wojennych doszukać się można wielu wątków i zdarzeń książkowych, dała mu bowiem wiele do myślenia, niejako dodała lat - poprzez wszystkie przemyślenia i zdarzenia stał się  na nią bardziej „uczulony” - bardziej uczulony na widok umierających ludzi, bólu, bitwy, broni... Musiał przyzwyczaić się do samotności, widoku cierpienia. Wiele osób tam właśnie doszukuje się początków Sagi. Na szczęście wojna skończyła się dla niego tyfusem i przeniesieniem do służby w Anglii.
Po powrocie postanowił kontynuować studia na OXFORDZIE, który uważał za swój prawdziwy dom. Im bardziej rozwijał swoje zainteresowania Celtami, ludami staro angielskimi, tym bardziej pociągało go tworzenie własnych języków, wzorowanych na przedwiecznych mowach germańskich, słowiańskich, celtyckich. Tak, powoli, rodziła się guenya - mowa Śródziemia...
Po skończeniu studiów, z opinią biegłego lingwisty, pracować zaczął na uniwersytecie w Leeds, gdzie organizował spotkania z przyjaciółmi. Podczas tych spotkań czytali sobie staro angielskie sagi i legendy, Trzy lata później skorzystał z propozycji przeniesienia się do Oxfordu, obejmując katedrę  literatury i języków staro angielskich, gdzie spotkał m.in. Charlesa Williamsa i Clive’a Staplesa Lewisa. Na wspólnych wtorkowych spotkaniach prezentowali swoje utwory: Lewis czytał „Listy starego diabła do młodego”, Tolkien intonował fragmenty „Władcy Pierścieni”. W tych i późniejszych latach życie rodzinne Tolkiena wiodło się „własnym, spokojnym, nieokiełznanym i nieprzymuszonym torem”, aż do dnia, kiedy to poprawiając prace egzaminacyjne, zatrzymał się nad pustą kartką pozostawioną przez ucznia i odruchowo napisał zdanie: „ w pewnej norze ziemskiej mieszkał sobie pewien hobbit”. A potem poszło dalej... Tolkien nie myślał jednak o opublikowaniu „Hobbita”. Był tak naprawdę przecież poważnym uniwersyteckim profesorem, któremu nie wypadało tracić czasu ani nerwów na pisanie opowiastek. W 1936 r. Tekst przeczytała była studentka Johna. Udało się jej namówić go do dokończenia maszynopisu, po czym ten przekazała wydawcy z „Allen & Ulwin”. Tekst przeczytał dziesięcioletni syn szefa firmy, który, zachwycony książką, przesądził o publikacji w 1937 r. Tolkien miał mieszane uczucia, zastanawiał się, co powiedzą „koledzy po fachu” - ci jednak początkowo książkę ominęli, wyłączając jednak z tego grona serdecznego przyjaciela Lewisa, który odniósł się do niej z entuzjazmem. ”HOBBIT, CZYLI TAM I Z POWROTEM” okazał się bestsellerem, tak więc wydawca zwrócił się do pisarza z prośbą o kontynuację.
„Allen & Ulwin” czekało na kolejne części bajki, za jaką uważano „Hobbita”,. Tolkien przedstawił więc „Silmarillion”, ale wydawca kategorycznie odmówił, gdyż zdecydowanie nie była to książka dla dzieci. Czekał na opowieść koniecznie o hobbitach. Tylko że to, co Tolkien pisał przez kolejne 16 lat, wcale nie było opowieścią „na dobranoc” dla dzieci, a monumentalną rekonstrukcją świata fantastycznego - świata elfów, ludzi, świata magii, świata dobra i zła, świata imperatorów i bogów - ŚRÓDZIEMIA.               
„Władca Pierścieni” ukazał się w 1954 r. W niedużym nakładzie, bowiem z góry skazany był na straty: zbyt poważny i nieokiełznany dla dzieci, ale zbyt bajkowy - fantastyczny i odbiegający od codzienności dla dorosłych. Poza tym w tym czasie postępująca rewolucja życia nie przyjmowała „takich” książek. Ale stał się cud. Książka źle przyjęta przez krytyków i niechętnie przez samych wydawców zaczęła znikać z półek księgarni w natychmiastowym tempie, odnosząc niebywały sukces czytelniczy. Kiedy w 1965 r. W Stanach ukazało się wydanie, które można nazwać pirackim, wiadomo było, że Trylogia stała się książką kultową....

„Władca Pierścieni” jest z jednej strony kontynuacją „Hobbita”, powieści, którą krytycy położyli na półkę z opowieściami dla dzieci - słodką, bajeczną, z nutą magii, z głównym bohaterem będącym przykładem, z morałem. Z drugiej strony to otwarcie najgłębszych szuflad Tolkiena, opowieść kształtująca się już w dzieciństwie, rosnąca wraz z przeżyciami twórcy. Jest początkiem niezależnej opowieści o mitycznym świecie elfów, ludzi, krasnoludów i stworzonych przez Mistrza hobbitów, których tak naprawdę porównać można do typowych Anglików. O odwiecznej walce dobra ze złem. Dał tym samym upust swoim pasjom i zainteresowaniom: uosobił świat swojej fascynacji - mity, eposy rycerskie, legendy... 

Trzy pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,
Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie.
 
    Stworzył opowieść o Jedynym Pierścieniu - symbolu jednocześnie straszliwej, imperatorskiej władzy i mocy, żądzy, jak i bólu, w końcu samej niemocy. Małym drobiazgu, który wywołuje wojnę o świat, niczemu, wartego wszystko, wszystkiemu, wartemu nic. Frodo Boggins - hobbit z krainy miodem i mlekiem płynącej, z Shire, który nie ma i nie chce mieć pojęcia, co tak naprawdę dzieje się na tym świecie - czym jest ten świat, staje się osobą dla tego świata najważniejszą - staje się Powiernikiem Pierścienia. Nie jest świadomy, gdzie jest i co robi, bo przecież nie może być tego świadomy. Przygoda Go znajduje, tak, jak znaleźć może każdego z nas, wciąga w swój wir - wir zdarzeń, może walki.
„Władca” to książka ukazująca, jak cieszyć się można pięknem otaczającego nas świata, sielskim, beztroskim życiem, dostatkiem natury, ale także uświadamiająca, że niebezpieczeństwo może czaić się za drzwiami i to, czy będziemy się bać, czy nie, nie zależy od nas. Mówi, że nawet w tak małej i bezbronnej istocie, jaka pozornie był Frodo, może kryć się serce, a przede wszystkim wola do pokonania arcyzła. Pokazuje, że przygoda sama nas znajdzie, niezależnie, czy tego chcemy, czy nie, że nie my decydujemy, czy nas pochłonie, że chcąc czy nie staniemy się wtedy jej częścią, że na każdego może przyjść pora. Od nas będzie mogło zależeć tylko, jakie wyciągniemy z niej konsekwencje lub jakie wyciągną je inni. Trylogia obrazuje wieloletnie odczucia mistrza, z których wybijają się przeżycia z Afryki, powrót do Ojczyzny, wojny: I wojna światowa - pobyt nad Sommą i II, w której sam nie uczestniczył, za to uczestniczyli jego synowie. Nikt tak jak On nie uosabia atmosfery ścierających się z sobą dwóch wrogich armii... nikt nie przedstawia jednocześnie atmosfery „ogółu”, jak i pojedynczej  „jednostki”... Tolkien jest mistrzem krajobrazów, Mistrzem kontrastów: między sielskim Shire a cienistym Mordorem, między potężnym Rivendell, a nie mniej potężną Morią.
Jego świat po prostu urzeka, a czytając, widz staje się niejako dziesiątym w Drużynie Pierścienia - bierze udział w starciach, porażkach i radościach wraz z bohaterami.
Myślę, że tak naprawdę „Władca Pierścieni” jest książką nie tylko dla zagorzałych fanów Tolkiena, za jakiego się uważam, ale dla każdego, kto chce przeżyć Przygodę. Gorąco zachęcam do przeczytania i zapoznania się z zachwycającym światem celtyckich mitów i legend, zadziwiająco przelanych na papier przez Mistrza Tolkiena.     

 

A co jest dziś? 20 lat po śmierci Mistrza? W 2000 r. w USA i Wielkiej Brytanii przeprowadzono ankiety na temat „anglojęzycznego pisarza i książki stulecie” i... Tolkien i ”Władca Pierścieni” zajęli pierwsze miejsce! Co to może oznaczać? Moim zdaniem Mistrz jest Mistrzem dla wielu... wielu fascynatów jego Sztuki - sztuki jedynej i niepowtarzalnej, sztuki, na której wzorowali się, wzorują i z pewnością będą wzorować kolejne pokolenia, wierzące w Śródziemie, świat Wartości Tolkiena, którzy tak jak On postrzegają dzisiejszą kulturę za czas „triumfu barbarzyńców”. Tolkien uświadamia dzisiaj, że rewolucją nie jest już robienie czegoś „innego” ponad wszystkich i ponad wszystko, ale może wracanie niejako do korzeni cywilizacji... do ówczesnych ideałów... walki nie dla walki, ale walki w obronie słuszności jakiejś bądź czyjejś sprawy.  

KHAWE MADEA ATARGATIS
HEVENACH - DERCETO 
vel.
KHAWE HEVENACH

Khawe Hevenach
1.11.2003, 10:20

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

stopa

Ładnie. Dwa błędy: 'guenya' i 'trylogia'.

8.02.2009, 23:15
mru

elen sila lumen omentielvo..

18.02.2005, 13:48
Mithgalat

Bardzo piekny artykul, przejrzysty, jasny i klarowny... Jedno tylko mnie osobiscie zrazilo: nie guenya, a quenya byla jezykiem Elfow, ktory wymyslil Tolkien; ale to taka luzna mysl :) Pozdrawiam serdecznie :)

27.12.2004, 21:03
khawe

Val, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie to wrażenie po tak długim czasie zobaczyć tutaj swój artykuł - jestem szczerze wzruszona =) Alice - 5 pkt! ;) madam K - ujęłaś znakomicie... Val - mam nadzieję, że jeszcze uda nam się porozmawiać (może nie raz), widzę, że starasz się szkolić kolejne "pokolenie" ;P - tak trzymaj! Wspaniale widzieć, jak "Tolkien" rośnie w siłę...

3.09.2004, 14:05
Alice

Pokłońmy się przed geniuszem Wielkiego Mistrza J.R.R. Tolkiena, który dał naszemu życiu wyobraźnię i magię.

14.08.2004, 13:18
madam_K

"Władca pierścieni' jest Mmljon razy lepsza od Poterra. Nie mylście że nie lubie Harrego po prostu jest zbyt dziecinną książką.Harry nigdy nie przegrywa nikt z jego paczuszki nie umarł.Nie mówie że jest zbyt mało śmierci, bo jest jej mnóstwo.Ale on pokonuje kogoś kto zabił wielu ludzi,ludzi którzy znali się na magi lepiej od niegoo.Wiem że jest wybrany i że wszyscy mu pomagają itp. Ale jaśli Rowling chce go zabic to jaki to ma sens?? A tolkien wnosi w swoję trylogię coś czego nie ma w Potterze. Po pierwsze świat Froda jest dopracowany w najmniejszych szcegółach, jest tak majestatyczny i tak wspaniale połączony, że czytając niemal wiesz że TO ISTNIEJE!!! A w Potterze to jest po prostu nie możliwie.Ukazane w świecie naturalnym jest niemożliwe.No bo jak można ukryć tak wielką organizację jaka występuje w Potterze?? Na to nawet magia gy nie pomogła.....

15.01.2004, 20:44
Arwena

"Władca Pierścieni" i "Harry Potter" to najlepsze książki, jakie czytałam w życiu:-)

13.12.2003, 12:46
Narya

Nie podpisuj się nickiem gandalf! Tolkien rules, fakt.

8.12.2003, 20:35
Valaraukar

Czy mi się tylko zdaje, czy przedmówcy odbiło? Na punkcie Tolkiena zresztą ;)

7.12.2003, 18:25
gandalf

TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ TOLKIEN RULEZ

6.12.2003, 13:59