Z czym kojarzą się w angielskim nazwy wymyślone przez Tolkiena?
'Rivendell' to 'rozdarta dolina' (?)...
Nie da się ukryć, że wśród czytelników Fantasy najlepiej mają się ci, którzy biegle władają angielszczyzną: tak się składa, że praktycznie wszyscy pisarze tego gatunku piszą w tym właśnie języku. Siłą rzeczy, inaczej książkę może odebrać Angol, inaczej Polak czy Hindus. Czy ktokolwiek zastanawiał się już, co Angolowi przywodzi na myśl nazwa 'Rivendell', 'Gandalf' bądź 'Moria'? Albo że 'Peregrin' to ktoś, kto peregrynuje, czyli wędruje?Każdy, kto pochodzi z Wielkiej Brytanii czy Ameryki to wychwyci. A my? Zdani jesteśmy na łaskę i niełaskę tłumacza...
Niestety, nie władam językiem Fajfokloków na tyle dobrze, by uchronić się od pomyłek i zwykłych przeoczeń, dlatego uprzejmie proszę wszystkich czytelników o sygnalizowanie uchybień i sugerowanie, jakie nazwy warto by jeszcze rozpatrzyć.
W opisywaniu nazw opierałem się na słownikach Webstera (zwłaszcza wydanie z 1913 r.), Cambridge i Oxfordu, względnie – i raczej z niechęcią – Collinsa.
Rivendell:
Słowo riven ma nacechowanie książkowe; oznacza dziś coś gwałtownie rozdzielonego, rozdartego, rozrąbanego. Może odnosić się zarówno do rodziny, jak i kawałka drewna, przy czym fakt "nacechowania" skłaniałby raczej ku pierwszej możliwości.
Dell natomiast jest wyrazem rzadkim (stwierdzam to na podstawie faktu, że nie jest odnotowywane w większości dostępnych dziś słowników); określa się nim coś na kształt niedużej, odosobnionej (zacisznej) doliny leśnej.
Warto dodać, że dell znaczyło kiedyś ni mniej, ni więcej dzieweczka.
Rozdarta dolina? Dolina leśna rozdzierająca niedostępne ostępy?
Isengard:
W języku polskim, niestety, nazwa kojarzy się z gardzeniem, albo, co gorsza, gardłem, gardzielą. Nic przyjemnego.
Pierwsza część pochodzi, jak czytamy u Tolkiena, od rzeki Iseny. Gard jest skrótem, ongiś powszechnie używanym w języku literackim, od garden, czyli ogrodu.
Ogród Iseny? Nadiseński gaj?
Mordor
Mor, jak nietrudno zauważyć, kojarzy się źle. Po prostu. Ze śmiercią.
Dor, dla odmiany, to dowcip (żart, drobne oszukaństwo) – tyle że archaiczny.
Moria
Czy ktokolwiek uwierzy, że słowo to odpowiada polskiej głupocie? Debilizmowi?
Warto odnotować, co znalazłem w Słowniku Wyrazów Obcych Kopalińskiego:
Moria psych.: obsesyjna skłonność do opowiadania dowcipów, anegdot, zwł. sprośnych.
Moria występuje także w Biblii. Kto chciałby więcej o tym przeczytać, odsyłam do Wikipedii.
Gondor
Gon to archaiczny imiesłów bierny od go, czyli udawać się dokądś; zatem, przypomniawszy sobie znaczenie słowa dor, które już przy okazji Mordoru opisałem, można dojść do wniosku, że Gondor to jakiś żart, który się zdezaktualizował.
Shire
Należałoby, choć z niepohamowanym wstrętem, sięgnąć po przekład Łozińskiego i zauważyć, że nazwę tę przełożył on na "Włość". Poniekąd nawet ma to coś wspólnego z zamysłem Tolkiena, albowiem shire to hrabstwo.
Lothlorien
Loth to przymiotnik używany jako określenie osoby ociągającej się, niezdecydowanej, robiącej coś niechętnie – a nawet się sprzeciwiającej.
Lorien brzmi bardzo podobnie jak archaizm loren, będący imiesłowem biernym od czasownika loose, czyli tracić; zatem stracony, zagubiony. Podobne znaczenie ma słowo lorn.
Tymczasem lore to opowieść, tradycja przekazywana ustnie.
Peregrin Tuk
Mało kto kojarzy, jak przypuszczam, Peregrina z polską peregrynacją, czyli wędrówką. W języku angielskim peregrine oznacza zarówno kogoś wędrującego, włóczącego się, jak i obcokrajowca. Peregrinate to po prostu podróżować, zwłaszcza piechotą.
Gandalf
Gan mogłoby pochodzić od gander – gąsiora. Samodzielnie znaczyło niegdyś zaczęty, taki, który już się rozpoczął oraz było najzwyklejszą formą czasu przeszłego od gin, czyli zaczynać się (dzisiejsze begin).
Dalf to przestarzała forma czasu przeszłego od delve, czyli szukać zaciekle, przeszukiwać, zagłębiać się lub kopać w ziemi.
Sauron
Mógłby kojarzyć się z czasownikiem frazowym sour on – rozczarować się, przestać lubić, zerwać .
Numenor
Numen to bardzo ciekawe słowo: oznacza bóstwo lub ducha kierującego jakimś miejscem, 'geniusza', 'dżina'.
Palantir
Pal to potocznie kumpel. Ant to mrówka. Tear zaś to nie tylko łza, ale również czasownik rozdzierać.
Skojarzyło mi się, bo przecież palantiry kumpli mogły rozedrzeć.
Orodruina
Oro– to przedrostek oznaczający górę (stąd też orogeneza); ruin to zarówno rujnować, jak i ruina.
Mirkwood – Mroczna Puszcza
Wood to, ściśle rzecz biorąc, wcale nie puszcza, lecz las; warto też zauważyć, że archaicznie słowo to oznaczało szaleńca, obłąkanego, niezrównoważonego pschicznie. Mirk zaś faktycznie najlepiej przetłumaczyć jako mroczny – bo powinno być i ciemne (dark), i ponure (gloomy).
Czy ktoś ma jeszcze jakieś skojarzenia, którymi warto by się podzielić?
Valaraukar
26.03.2006, 14:35
Myślodsiewnia
No, i nadinterpretować też nie można. Chociaż wiem, że często się nie da, bo samo z siebie wciąga.
27.03.2006, 21:10A brałeś pod uwagę słownik i alfabet, że tak powiem, Tolkiena? Rozumiem, że najwięcej z tych nazw kojarzy się Anglikom, ale jeśli wziąć pod uwagę to, że przecież Tolikien sam tworzył wyrazy, języki... Lothlorien, to Złoty Las (Loth - po elficku "kwiat", Lorien - po elficku "las"). Tak mi się wydaje, aczkolwiek mylić się i popełniać błędy rzeczą ludzką jest.
27.03.2006, 21:07W necie funkcjonują, praktycznie rzecz biorąc, tylko solidne słowniki ang-ang. Co do Rindiglasa, powtarzam: nie badam źródłosłowu, ale skojarzenia. Jeśli Tolkien byłby Polakiem i wymyśliłby, że jakąś tam cząstkę w języku elfów będzie tworzył wyraz 'karczo', to można będzie orzec jej podobieństwo do "karczowania" i "karczochów", względnie - "karczmy". I oczywiście irracjonalne byłoby twierdzenie, że jest to "źródłosłów". Ale skojarzenia wywołuje.
27.03.2006, 19:36Dobra robota panie Valaraukar, mam takie jedno pytanie, zna ktoś może jakiś DOBRY słownik polsko-angielski na necie, ale zależy mi na tym żeby był również slang młodzieżowy :D jak coś to pisać
27.03.2006, 17:33Jeszcze pobronię trochę Łożińskiego. Nie będę z niego czynić ukrzyżowanego Chrystusa tłumaczeń na język polski. Bo i też nie zasługuje. Ale w dezaprobacie dla jego tłumaczenia dopatrzeć się można wielkiej ironii, jaką los dysponuje by ją ludziom obdzielać. I raczej to powód do smutku.
27.03.2006, 08:39Zatroskany o dobro polskiej młodzieży, uczącej się angielskiego, muszę dodać, że dla zwykłego zjadacza chleba zgłębiającego ten język słowniki z serii Collins Cobuild (od 3 edycji) są bezsprzecznie najlepsze.
27.03.2006, 08:29No dobra z niektórymi można się zgodzić jednak dziwi mnie próba interpretacji nazw pochjodzących z języka elfickiego - rozumiem można próbować wyciągnąć źródłosłowy jednak należy pamiętać że w zamyśle Tolkiena części słów były to pojedyncze słowa np. Dor , które oznaczało coś otoczonego murem czy zamkniętego (zauważmy że ta cząstka występuje nie tylko w nazwie Mordor, ale także na przykład w zamkniętym dla świata Doriath). Dlatego sądzę że niektóre skojarzenia nie mają zupełnie sensu, bo co nam da skojarzenie sobie "Dor" z dowcipem? Poza tym tekst całkiem fajny:]
27.03.2006, 07:58Tyle że "puke", o ile mi wiadomo, to "wymiotować"... ;)
27.03.2006, 07:32Och, każdemu się może kojarzyć w dowolny sposób ;) Tuk-Puk, w sumie, czemu nie...
27.03.2006, 07:32szukałam materiałów od dłuższego juz czasu, a tu proszę, w ostatniej chwili... hmm, anglistce też można życiorys i z godzinkę urządzić (moja szkoła promuje własne inicjatywy, na własną zgubę a moją radość). A propos słów, czy to, że "Tuk" (ród hobbitów ze skłonnościami do dziwactw)brzmi podobnie do "puke" (mityczne istoty, "duszki" robią dużo hałasu i głównie się nawydurniają albo robią ludziom niemiłe żarty, patrz np.: "Sen nocy letniej" Szekspira) to przypadek albo nadinterpretacja?
26.03.2006, 22:07