Śmierć i wielcy zmarli – czyli jak duch jest wyziewany
Śmierć to wojowniczka niepokonana i zawsze zwycięska; nie ma przed nią ucieczki, nie ma ratunku, nieznana jest data i godzina jej nadejścia. Nie wiadomo, czy zaatakuje, czy obejmie. Mistyczna i tajemnicza – bo nikt, kto ją spotkał i "przeżył", nie powraca i nie dzieli się z kimkolwiek swoim doświadczeniem. Nie znamy jej, nie wiemy, co o niej powiedzieć; myślimy o niej, boimy się, przygotowujemy się na jej nadejście. Nic dziwnego, że w literaturze Fantasy śmierć spotkać można wszędzie, skoro tak bardzo zaprząta ona nasze umysły.Ilu ludzi przyszło na świat, tyle miało miejsce zgonów. Jedynym wyjątkiem, jaki ktokolwiek mógłby zanotować, jest Matka Boska, która według dogmatu Kościoła Katolickiego została wzięta do nieba wraz ze swoim ciałem. Każdy umiera inaczej, a każda śmierć jest inna; nie było jeszcze dwu identycznych, bowiem trudno byłoby śmierć rozpatrywać jako sam moment zakończenia życia.
Ośmielę się posunąć do stwierdzenia, że umieramy przez całe życie, a śmierć jest tylko punktem kulminacyjnym, w którym ostatecznie zamknięte zostają wszystkie etapy naszego żywota; przypieczętowuje się wówczas to, czym lub kim byliśmy. Jeśli człowiek przez całe życie grzeszył, śmierć będzie dlań jedynie przypieczętowaniem grzechu.
Książki Fantasy – bo zapewne na nich powinienem się w tym artykule skupić – rozmaicie zapatrują się na problem życia i śmierci.
U J.R.R. Tolkiena życie pośmiertne zależy od rasy.
Elfy są istotami zasadniczo nieśmiertelnymi; jeśli ich ciało zostanie zniszczone, odchodzą do pałacu Mandosa, gdzie oczekują na odmianę świata. Mogą stamtąd powrócić (jak choćby Glorfindel, którego spotkaliśmy we Władcy Pierścieni).
Krasnoludy są przekonane, że ich stworzyciel, Aule, zabiera ich do swej siedziby.
Pośmiertny los ludzi jest nieznany – odchodzą ze świata.
U J.K. Rowling ludzie mogą nie przekroczyć progu śmierci, zostając duchami; skazują się jednak tym samym na wieczną tułaczkę po miejscach, w których ongiś żyli.
Warto wspomnieć o Sali Śmierci, pośrodku której znajduje się podwyższenie, na którym powiewa zniszczona zasłona. Dobiegają zza niej głosy umarłych i najpewniej ten, kto ją przekroczy, nie może już wrócić do świata żyjących.
Więcej jednak o umieraniu i śmiertelności będzie nam opowiedziane w "Harrym Potterze i Półkrwi Księciu".
U Terry'ego Pratchetta Śmierć przybywa na koniu Pimpusiu. Bogowie Świata Dysku jednak nigdy nie wykazywali zainteresowania sądami nad umarłymi, stąd do piekła idą ci, którzy byli przekonani, że właśnie tam powinni się znaleźć.
U C.S. Lewisa śmierć prowadzi do prawdziwego świata, gdzie zespalają się wszystkie światy. Wstęp doń mają tylko ci, którzy przy końcu świata spojrzeli na lwa Aslana z miłością.
U Ursuli K. le Guin umarli przekraczali Mur stojący na końcu świata, by żyć w ciemnej, suchej krainie. Mistrzowie sztuki czarnoksięskiej mogli przywołać umarłych lub samemu przyzwać się z ciemnej krainy (jak Mistrz Przywołań z Roke, Thorion). Mur ów jednak runął w zamykającym cykl Ziemiomorza "Innym Wietrze".
Śmierć wiąże się ze wszystkimi sferami ludzkiego życia. Trudno byłoby mi w tym artykule opisać lub choćby wymienić je wszystkie – od wierzeń, przez mitologię i bestiariusze, po ceremonie i obrzędy.
W tym miejscu chciałbym... zakończyć. Świadom jestem, że dzisiejszy artykuł nie jest długi i nie zawiera praktycznie żadnych informacji. Nie to miał jednak na celu. Chciałbym po prostu zwrócić uwagę was wszystkich na to, jak istotną rolę odgrywa w naszym życiu śmierć; byście w ten szczególny dzień wspominania zmarłych zauważyli, że jest ona wszędzie wokół nas. Jedyna niezmienna od początku świata. Wielu ludzi, niestety, zdaje się zapominać o tym, do czego dążą przez całe swoje życie: nie do wiedzy i sztuki, nie do władzy i pieniędzy, nie do miłości i rozkoszy, ale właśnie – do śmierci. I tego, co nastąpi po niej.

Tym, którzy się rozczarowali moim tekstem, polecam artykuły Luciana Lacigama o Nekromancji: http://prorok.pl/czarownica/art-67,0.html i http://prorok.pl/czarownica/art–69,0.html.
Valaraukar
31.10.2005, 17:33
Myślodsiewnia
Cóż ma charakteryzować to stwierdzenie, Mauzol?
14.11.2005, 20:31Obłuda.
12.11.2005, 16:00Spóźnione, ale szczere kondolencje, Zireael. Pulvis et umbra sumus, wszakże. Bardzo przyjemny artykuł, nie czuję się nim rozczarowana. Jest zresztą coś takiego też, jak radość odchodzenia. Mam nadzieję zdążyć dojrzeć do tej radości, kiedy nadejdzie mój czas...
8.11.2005, 21:38Naprawdę, jestem wam wdzięczna za tych parę słów... nie wiem, co mam napisać... jeszcze raz dzięki.
6.11.2005, 17:18[*] Wieczny odpoczynek racz jej dać, Panie.
4.11.2005, 16:35Jednym słowem... memento mori. Ale wszak non omnis moriar! A w każdym razie ja nie mam zamiaru. Zirael, nie wiem, co można powiedzieć komuś w takiej sytuacji. Bądź dzielna.
3.11.2005, 19:31Wieczny odpoczynek.
2.11.2005, 20:27Ja także składam kondolencje, Zireael...
2.11.2005, 20:11Dzięki.
2.11.2005, 19:58I ja się dołączam...naprawdę mi przykro...
2.11.2005, 19:54