Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

W klepsydrze Czasu Przyszłość staje się Przeszłością

W klepsydrze Czasu Przyszłość staje się Przeszłością

Nastał koniec urlopu (nader krótkiego), czas powrócić do redaktorskiej pracy... Bardzo mnie zaskoczyły artykuły Krwawego Barona o historii Proroka – bo jakkolwiek patrzeć, czytelnicy czasem chwalą się, od jak dawna Proroka znają; a tak naprawdę tylko jedna osoba może powiedzieć o Proroku wszystko – redaktor naczelny i zarazem założyciel.

O splatającej się historii Proroka i – wybaczcie brak skromności – mojej własnej

Proroka poznałem bardzo dawno temu, z pewnością jeszcze w roku pańskim 2001. Czy był to sam początek, czy też ów portal istniał już parę miesięcy – nie potrafię powiedzieć, bo nie chcę skłamać. Jednak wówczas tematyka "potterowska" mnie zbytnio nie porywała, szukałem tylko suchych faktów o słynnej książce. Tym niemniej znałem Proroka, co pewien czas odwiedzałem (czasem raz na tydzień, czasem raz na kwartał), sprawdzałem nowości.
Krwawy Baron opisał niedawno kolejne metamorfozy tego serwisu, jego przeobrażenia i zmiany. Prorok coraz bardziej mi się podobał, bowiem dążył do "profesjonalności" (w przeciwieństwie do wielu innych stron o tej tematyce), a zarazem skupiał bardzo ciekawych ludzi. Prorokowe Forum gościło przecież niegdyś jedną z ciekawszych organizacji twórczych – Sadystyczną Ferajnę.
Czas mijał, a ja coraz bardziej interesowałem się literaturą fantasy: zwłaszcza (wówczas) Tolkienem i Potterem.
Dziś śmieję się, przypominając sobie, jak często zaglądałem na stronę redakcyjną i czytałem niezmienny tekst: "Jeśli chcesz dołączyć do magicznej redakcji Prorok.pl...". Ale wiadomo, że pierwszy e–mail zawsze przychodzi z trudem, a ja tchórzyłem cały czas, tłumacząc sobie, że jestem młodym szczeniakiem i praca redaktorska to zadanie dla mnie za trudne. Jak robić, to robić dobrze – powtarzałem sobie przed snem.
Ale przyszedł nabór redakcyjny organizowany przez Emmę Scyther. Mój Boże! Gdy odebrałem maila zaczynającego się od słów "Bardzo miło mi Cię poznać", myślałem, że zemdleję. Cóż, byłem wówczas chłopcem bardzo emocjonalnie podchodzącym do życia.

Formalnie przysługiwał mi tytuł redaktora działu Tolkien. Dziś zdaje się to drobnostką, ale podówczas nie mogłem usiedzieć w szkolnej ławce, bo rozmyślałem o artykułach, pracy dziennikarskiej, szukaniu newsów, prowadzeniu dyskusyj w myślodsiewniach...

Tymczasem słynny Gryfek ogłosił konkurs na Magiczne Opowiadanie o Magii, nad którym patronat (jeśli można to tym słowem określić) objął Andrzej Polkowski; a ja, z braku lepszych pomysłów na życie, opowiadanie wysłałem. Wysłałem i zapomniałem. Nie na długo.
Pamiętam dziwne uczucie w żołądku (skojarzyło mi się z odczuciami osoby latającej na miotle), gdy otrzymałem kolejno dwa maile: pierwszy informujący, że jestem w gronie finalistów, mając duże szanse na wygraną, a drugi z gratulacjami za zwycięstwo.

Przeczytalibyście to opowiadanie w Strefie, gdyby nie to, że go tam nie ma. Pisałem je jako dziecię (nie pomnę iluletnie), więc dziś wzbudziłoby co najwyżej uśmiech na twarzach czytelników.

Brałem udział w projekcie Szkoły Magii i Czarodziejstwa, wybrany zostałem jako profesor katedry Fantastycznych Stworzeń. Wiadomo, że ów pomysł nie wypalił, ale w tak zwanym międzyczasie udało mi się lepiej poznać Aibhill Dreamstoher i Luciana Lacigama. Wszyscy, śmiem twierdzić, współpracujemy praktycznie rzecz biorąc nieprzerwanie.

Trochę czasu upłynęło, nim napisałem maila do Krwawego Barona, proponując reaktywację Strefy Fikcji. Pamiętam dobrze, były to ostatnie dni mroźnego stycznia. Szedłem do szkoły i rozmyślałem o opowiadaniach do Strefy; zamyślony byłem tak głęboko, że poślizgnąłem się na zamarzniętej kałuży i boleśnie obtłukłem pewne partie ciała. To mnie dosyć, jak sądzę, otrzeźwiło.

Dalszą historię już pominę; z pomocą wielu osób reaktywowałem Strefę i – co tu dużo mówić – dziś jest potężnym serwisem, a poziom opowiadań zdaje się wzrastać wciąż i wciąż.

Wspomnienia Aibhill dotyczące jej bytności na Proroku

Na Proroka trafiłam przypadkiem, gdyż jak powszechnie wiadomo to właśnie przypadki rządzą ludzkim życiem. Pamiętam, że było to świąteczne, kwietniowe popołudnie bodajże 2003 roku, które spędzałam wraz z kuzynem buszując w Internecie i szukając informacji dotyczących Harry’ego Pottera. Prorok bardzo mnie zaintrygował. Spodobała mi się panująca na stronie atmosfera i możliwość dyskutowania w myślodswieni. Jak wiele młodych ludzi, tak i ja postanowiłam spróbować swoich sił i napisałam – patrząc z perspektywy czasu – dość kiepskie, a nawet nieco zabawne opowiadanie pt. „Jenice”. Podobnie jak zwycięskiego opowiadania Valaraukara tak i tego tekstu nie znajdziecie w archiwum Proroka. „Jenice” wysyłałam kilka razy do Szlamy, ówczesnej władczyni Strefy Fikcji, ale nigdy nie dostałam od niej odpowiedzi. Nie zrażona, wysłałam moją radosną twórczość do Mai – naczelnej Magicznego Magazynu Sieciowego. Maja nie tylko umieściła „Jenice” w Czarownicy (o ile dobrze pamiętam było to 9 maja), ale także zaproponowała mi zostanie redaktorem MMS. Byłam bardzo dumna, a zarazem przerażona. Miałam wątpliwości, czy sobie poradzę, wówczas byłam czternastoletnią smarkulą. „Jak to będzie?”, „Czy podołam?” – pytałam siebie w duchu. Do wszystkiego, tak jak Valaraukar, podchodziłam bardzo emocjonalnie, a komentarze w myślodsiewni i maile od redaktorów traktowałam chyba zbyt poważnie.

W sierpniu Krwawy Baron zaproponował mi udział w projekcie „SMiC” – Szkole Magii i Czarodziejstwa, z którego niestety nic nie wyszło. Zaczęłam więc pisać artykuły do Czarownicy i lepiej poznawać prorokowy świat.

Już w grudniu 2003 roku zrządzeniem bożym i Krwawego Barona zostałam naczelną MMS, którą to jestem do dnia dzisiejszego.

Swojej „pracy” na Proroku poświęcam wiele wolnego czasu. Praca w internetowym serwisie wymaga wielu poświęceń. Uczy współpracy w grupie, trudnej sztuki kompromisów, systematyczności. Prorok to dla mnie przede wszystkim wspaniali LUDZIE, redaktorzy i Arminowie forum, których mam przyjemność znać prywatnie.

Nie wyobrażam sobie życia bez Proroka, jednak – podobnie jak niegdysiejsi redaktorzy – tak i ja zapewne będę musiała ustąpić miejsca młodszym magicznym zapaleńcom, że się tak wyrażę. Kiedy ten moment nastąpi? Mam nadzieję, że nieprędko (choć widmo matury coraz częściej mnie nawiedza)…


Przyszłość?

Od samego początku uważałem, że Prorok ma wielką wadę: mieniąc się Portalem Fantasy, zajmuje się ledwie jej marnym skrawkiem, którym jest Harry Potter i Tolkien. Autorów są setki, tysiące; a my piszemy o dwojgu.
Ostatnie tygodnie pokazały, że wciąż pniemy się w górę.

Ale o tym już pisać nie chcę – albowiem to jest wciąż w górnej części wielkiej Klepsydry, a naszym zadaniem jest obserwować, jak Przyszłość zamienia się w Przeszłość, a to co Będzie – w to co Było.

Pozostaje nam dołożyć wszelkich starań, by obie części Klepsydry były jak najwspanialsze.



Valaraukar /&Aibhill/
7.08.2005, 15:48

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

zdziniu

o samochodach

12.03.2009, 17:37
Krasnola

Dobrze jest czasem porzeczytać takie wywody :-) I powiem wam, że fakt, iż niektóre osoby udaje nam sie poznawać osobiście z Proroka sprawia, że jest on jeszcze bardziej magiczny..

2.11.2005, 17:43
Milva

Ja chce dropsaaaa!!! ^.^ <choć tu DrOpSie, musze zaspokoić potrzebę .... no chodźkaj....XD XD XD>

9.10.2005, 19:32
Albusina

W takim razie, Krwawy Baronie, czy będą skórki do wyboru? A jesli tak to jakie?

10.08.2005, 20:07
DrOpS

A może zjedlibyście dropsa?? :p

10.08.2005, 18:42
Aibhill Dreamstoher

Teraz chyba lepiej.

10.08.2005, 18:24
Valaraukar

Tak to wsadziłaś, że nie mogę się połapać, gdzie jest mój tekst, a gdzie twój, ale w sumie wszyscy się wzruszają, więc to nie ma większego znaczenia.

10.08.2005, 18:01
intaco

super to opisaliście! każdy miał jakis swój poczatek z Prorkiem, ale miło się czyta o początkach innych, szczególnie redaktorów...

10.08.2005, 15:05
sabcia

Kurcze, Val! Aż się, popłakałam!

10.08.2005, 09:53
Aibhill Dreamstoher

Chyba też powinnam napisać o swoich początkach na Proroku...

9.08.2005, 20:42