Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Święty Walenty atakuje, czyli Prorok.pl i jego mafia

Czarujący mężczyźni Prorok.pl

Kochane Czytelniczki, drodzy Czytelnicy - dziś Walentynki!

Z okazji tego szczególnego dnia, NIESPODZIANKA!
Oto, po długich a ciężkich, obnażam przed Wami asortyment strony Prorok.pl w postaci męskiej części składu Redakcji! A oto i oni...


Delikwent nr 1: Lucian Lacigam, wielka gwiazda, wieloletni bywalec Proroka i bohater niezliczonych skandali. Znany z tego, że jest nieznany. Przez lata spiskował, knuł i mataczył w redakcji "Czarownicy", by zostać jej naczelnym. Później nie raz znikał w tajemniczych okolicznościach, by powracać w wielkim stylu lub i bez. Swoje burzliwe losy opisał w wielce kłamliwej autobiografii, która nigdy się nie ukazała w trosce o moralność publiczną i odrazę... tfu... obrazę uczuć religijnych. Nigdy nie otrzymał Literackiej Nagrody Nobla, ale ciągle wszystko przed nim. Prywatnie ma świnkę morską, pół kota (w lodówce) oraz cały orszak kochanek (większość wyimaginowanych).
Licealista, jak cała reszta.

Delikwent nr 2: Nasz prorokowy macho, albo, bez ogródek mówiąc, playboy ;] Lubuje się w nagłym znikaniu i pojawianiu się znikąd oraz strzelaniu perełkami w Myślodsiewniach w najmniej oczekiwanych chwilach. Podejrzany o konszachty ze śmierciożercami i mafią drakońską. Wielotygodniowy przodownik listy najseksowniejszych postaci magazynu "Wiedźma". A prywatnie? Uczeń trzeciej, teatralnej klasy trzeciego LO w Chorzowie. Poza nauką, gra w teatrze [romantyk? - przyp. Agrypine], angażuje się w kulturalne zycie Krakowa i Katowic. Uwielbia papierosy, kawę, wino i "Sex w wielkim mieście" i Paryż, w którym mieszkał przez pewien okres czasu.
O kim mowa? O intaco, rzecz jasna.

Delikwent nr 3 to powszechnie znany, na przemian uwielbiany i nienawidzony rodzynek naszego portalu. Smukłe chłopię o złotych włosach, prawdopodobnie delikatnych jak len, i błękitnych oczach (padają podejrzenia o nadczynność tarczycy). Oddał swe serce niejakiemu Sapkowskiemu i tak zwanym "panom z PWN-u" (przypuszczalnie komuś jeszcze; śledztwo w toku). Jego fanatyczne prześladowania analfabetów i wszystkich tych, którzy wiedzą mniej niż on oraz gnębienie młodych literatów, dały początek epidemii, zwanej w późniejszych czasach Syndromem Valaraukara. Pominąwszy złośliwy prorocki image, słynny V. uczęszcza do ogólniaka, na profilu humanistycznym bilingwalnym. Jest również pianistą.
Utajony błędny rycerz. I chyba lubi zwierzęta.







Lucian z potomkiem.
A może z małżonką.



















Intaco. A nie mówiłam, że gangster?



















Nasz Valaraukar.
Zabrakło mi słów, przepraszam.













Specjalnie dla magazynu „Czarownica”, wywiad z trzema najbardziej obleganymi sławami na Proroku!

[Sceneria: zatłoczona, ale całkiem przyzwoita knajpa o kamiennych ścianach i czerwonej wykładzinie, wszędzie porozstawiane doniczki z palmami.
Zaaferowana Agrypine Sirrah (oczywiście z fryzurą rozwianą przez wiatr, a jakże!) podchodzi do trzech mężczyzn siedzących na wysokich stołkach przy barze (jeden w wytwornym dresiku, drugi jakby żywcem wyjęty w żurnala o nagłówku „Retro Style”, trzeci w dżinsach, prowokującej koszuli i lakierkach). Legitymuje ich. Jako, że okazują się oni być tymi, kim powinni, przymusza ich do zajęcia miejsc w bardziej ustronnym skrzydle lokalu (nie obawiać się! Tu też tłok) i zaczyna się rozmowa]


Agrypine: Na początek pytanie z zakresu podstawowych: czy wyznajesz kult świętego Walentego?
Valaraukar: Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby swoje problemy przekazywać komuś, kto siedzi i niczym innym niż problemami się nie zajmuje. [? - przyp. Agrypine]
intaco: Staram sie raczej zawsze celebrować walentynki, niezależnie od tego, czy jestem akurat wtedy w związku czy też nie. Bo to przecież święto miłości, a kocha się przede wszystkim przyjaciół czy rodziców.
Lucian Lacigam: Ależ i owszem. Zawsze bardzo ceniłem sobie owegoż świętego i jestem z nim bardzo związany. Jako ateista niepraktykujący, czasami pozwalam sobie nawet na modlitwy do niego. Co wieczór powierzam mu rozliczne swoje troski i zmartwienia, a także błagam go, aby pozwolił mi się obudzić następnego dnia. Jak dotąd działa.


A: Jest wielkie grono ludzi, którzy wierzą w magiczne znaczenie Dnia Zakochanych i robią z niego wielką sensację. Co sądzisz o nich, a co o samym ich przekonaniu? Czym są dla Ciebie Walentynki - romantycznych świętem, które należy spędzić nietuzinkowo, czy po prostu dniem wzmożonego zarobkowania sklepów z upominkami? A może tandetną amerykańską fanaberią?
V: Chyba bliżej do dnia, który można uznać za inny niż pozostałe, jeżeli się ma na to ochotę i jeżeli inna osoba płci odmiennej również tak sądzi. Na podobnej zasadzie można się bawić w różnorakie święta przez pozostałe 364 dni w roku.
i: Mimo, że 'walentynki' są świętem cholernie komercyjnym, miło jest je celebrować. Prezenty, kartki, kwiaty - czyli wyrazy miłości, zakochania, otrzymujemy i cieszymy sie z nich tak samo, niezależnie, czy jestesmy zwolennikami walentynek, czy też nie.
LL: Wszystkim naraz, oczywiście. Niewątpliwie dzień 14 lutego jest o niebo ważniejszy od dnia 13 lutego czy dnia 15 lutego. To wprost niezwykłe święto. Szczególnie w Polsce. To u nas jedyny dzień w roku, kiedy mężowie zamiast bić żony, dają im kwiaty - nieco zwiędłe co prawda, ale zawsze. To takie słodkie. Zaś dla mnie osobiście Walentynki to dzień, gdy mogę pomyśleć o tej osobie, którą kocham najbardziej, czyli o sobie.


A: Jak powszechnie wiadomo (czy może raczej: powinno być powszechnie wiadome), dziś wypada sześćdziesiąta szósta rocznica założenia Armii Krajowej. Jak zatem skomentujesz zagadnienie "Gen. Komorowski vs. św. Walenty"?
V: Myślę, że nie jest to trapiące mnie zagadnienie i że nie czuję potrzeby żadnego komentowania czegokolwiek w tej materii.
i: Twierdzę, że każdy powinien być w stanie odzielić jedno od drugiego. Bo, przykładowo - mając urodziny we wszystkich świętych, trudno będzie nam ich nie obchodzić z powodu tego drugiego święta.
LL: Komorowski to chyba marszałek sejmu, nie? Któż by o takich przyziemnych sprawach pamiętał. Niewątpliwie żołnierzami kierowała miłość... do ojczyzny. A poza tym za mundurem panny sznurem i takie tam. Podczas wojny milczą Muzy i milczą prawa, więc zawsze można było sobie poużywać z lokalnymi dziewkami bardziej niż zwykle. Chyba, ze ktoś akurat woli chłopców, wtedy to dopiero Armia (mniejsza już nawet czy Krajowa) jest miejscem idealnym. Niewątpliwie związek między tym wszystkim jest niewątpliwy, oczywista oczywistość, jednym słowem, a nawet dwoma.


A: Święty Walenty to męczennik i patron osób chorych na epilepsję, podagrę i nerwice. Co sądzisz o wiązaniu go z Dniem Zakochanych?
V: Kogoś trzeba było, ten najwidoczniej był stosunkowo wolny.
i: Może nie jest to najlepsze połączenie, ale już się przecież przyjęło, że to Walenty patronuje zakochanym.
LL: Ależ z tegoż właśnie powodu jestem z nim tak związany. Gdyby nie ten święty już dawno wydałbym całą moją fortunę na wizyty u psychiatry. Poza tym miłość... ach... miłość... [zarzuca szal na szyję wystudiowanym gestem] Czyż miłość nie jest niczym choroba psychiczna? Ludzie zakochani są niewątpliwie chorzy i powinni się leczyć. A jak już się zejdą razem w przestrzeni przeznaczonej do zażywania snu, lub też, co gorsza, przestrzeni innej, o!, może to przypominać atak epilepsji.


A: W Japonii tylko kobiety dają swym ukochanym walentynki. Dyskryminacja?
V: Niby czemu?
i: Można to tak nazwać. Z drugiej jednak strony, skoro do dzisiaj to kobiety dają walentynki (i nie zaprotestowały), musiało się to przyjąć jako tradycja.
LL: Ach te konwenanse... nic nie jest tak przyjemne jak ich łamanie. Wszystko lepsze niż tłumy szarych, polskich młodzieńców i młodziewic, które deklarują, ze to wielkie święto to dla nich (o zgrozo!) dzień jak każdy inny. Tylko dla tego, że nikt nigdy im nie wysłał karteczki. Zero przedsiębiorczości! Ja osobiście kupuję walentykowe kartki hurtowo i koniecznie w marcu, bo wtedy są przeceny. Poźniej
wypełnianie i wysyłanie ich do samego siebie, co za przyjemność! A ile radości daje otwieranie tych wszystkich kiczowatych serduszek na widoku rozlicznych, zawistnych ludzkich oczu. O Święci i Święte Boże, kto kartki dostać nie może, niechże ją sobie sam wyśle. [wpada w trans]

A: Miłość... Jedni utrzymują, że to głębokie, piękne uczucie, drudzy twierdzą, że choroba psychiczna, jeszcze inni dowodzą, iż zjawisko to nie istnieje wcale. A Ty? Czym jest miłość dla Ciebie?
V: Czymś, o czym się opowiada w brukowcu, a o czym się opowiadać nie powinno w wywiadzie.
i: Miłość jest stanem, w którym na widok drugiej osoby, serce zaczyna Ci szybciej bić. Widząc ją/jego cały się rozpromieniasz, krzyczysz ze szczęścia i nie myślisz o niczym innym. Przychodzi jak grom i często w ten sam sposób odchodzi. Ale jednego jestem pewny - istnieje.
LL: Pytasz o looowe? Ja okazuję miłość czekoladą, dla tego tak dużo jej kupuję sobie i od razu konsumuję. Miłość jest w czekoladzie. Są tam też i inne dziwy, stąd moja otyłość. Ale bycie tłustym jest fajne. Odważcie się być tłustymi - oto moje przesłanie na dziś!


A: Jakie znaczenie ma dla Ciebie otrzymanie podarku w Dniu Świętego Walentego?
V: Wyrzuty sumienia, że samemu się zapomniało.
i: Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Wystarczy, że druga osoba najzwyczajniej w świecie jest.
LL: To kwestia życia i śmierci. Brak podarku doprowadza mnie do rozpaczy i kończy się wielodniową depresją, a nawet próbami samobójczymi. Moje życiowe doświadczenia zainspirowały mnie do napisania poradnika "Jak popełnić sambójstwo? - dzisięc sprawdzonych metod" [pragnę wtrącić, że jest to plagiat mojego poradnika – przyp. Agrypine]. Szczerze wierzę, że książka ta pomoże nieudolnym fajtłapom i zdesperowanym nastolatkom choć jedną rzecz w ich zyciu zrobić porządnie. Zresztą udzielam tego wywiadu, głównie żeby wypromować moją książkę. Koniecznie sprezentujcie ją sobie, rodzinie i wszystkim znajomym. Być może dzięki wam kupię sobie nowe mieszkanie...


A: Jedenastoletnia Ginny Weasley w tym szczególnym dniu podarowała Harry'emu śpiewającą laurkę. Jak zareagowałbyś na podobny upominek?
V: Rozebrał i wydobył bateryjkę. Bywa bardzo przydatna. Można ją gdzieś wsadzić i działa, można też pod coś podłożyć. Ma wyjątkowo przystępny kształt.
i: Heh ;) Prawodopodobnie bym się ucieszył :D
LL: Zależy jakim głosem śpiewałaby ta laurka. Nie przepadam za goblinim skrzeczeniem i odgłosami trytonów. Ale już na przykład smętne pieśni skrzatów domowych są bardzo nastrojowe... doskonałe do słuchania we dwoje.


A: Tutejszy harem łamie sobie głowy nad wieloma kwestiami... Jednakże to nie czas i miejsce, by się nad tym rozwodzić, więc spytam tylko: jak zamierzasz spędzić ten dzień? Czy spodziewasz się dostać walentynkę, a może sam ją komuś dać? ;]
V: Jeżeli cały dzień przebywa się z dziewczynami, nie pozwolą zapomnieć; siłą rzeczy wiele się może trafić, podobnie zresztą jak w każdy inny dzień. Byłbym chyba nawet obrażony, gdyby takie rzeczy się miały zdarzać tylko jeden dzień w roku. Mam nadzieję, że nie tylko ja.
i: Spodziewam się trzech walentynek :) Dwie od przyjaciół, jedną od partnerki:) A walentynki niestety będę obchodzić dopiero w niedzielę, gdyż 14 - pracuję.
LL: Walentynki dam sobie. Przede wszystkim. Ale także kilku innym moim miłościom. Komputerowi, śwince morskiej... paru dziewczynkom i chłopcom, a także kierowcy autobusu, który nigdy nie czeka, gdy biegnę...
Poza tym odwiedzę kilka lokali wątpliwej proweniencji, gdzie będę spożywać kiepskie cappuccino i niedopieczone frytki. Będzie romantycznie.



A: Czy, według Ciebie, istnieje ideał kobiety? Jakiego zachowania u płci przeciwnej najbardziej nie lubisz?
V: Ideał kobiety byłby jej najpotworniejszą karykaturą. Póki zachowuje się jak kobieta, a nie usilnie stara się zachowywać jak kobieta (według czyichś kategorii)...
i: Ideałem dla mnie jest kobieta/mężczyzna z klasą . Dobrze byloby, żeby nie straszył/a wyglądem, bo nie wierzę w gadki, że liczy się samo wnętrze (i zawsze podobały mi się rude i blondynki :) ). Natomiast odnośnie zachowania - nie lubię plastikowych lalek, chamów i osób, które są mądrzejsze ode mnie.
LL: Co za pytanie! Gdzie ty masz oczy dziewczyno! Ideałem kobiety jestem przecież ja. Zaś nie lubię kobiet, które nie lubią mnie, a także tych, które traktują siebie jako produkty do sprzedania. Chociażby z tego względu, że robienie zakupów mnie męczy. Zresztą, na Allegro wszystko jest tańsze.



A: Kilka słów do Czytelniczek/Czytelników na zakończenie? :)
V: To było pytanie?
i: Udanych walentynek :)
LL: Kochajcie sami siebie, a jak już cierpicie na nadmiar miłości - kochajcie mnie. Zresztą któż mógłby mi się oprzeć. Poza tym pamiętajcie, żeby zawsze nosić w zimie szalik i uważajcie, zeby nie złapać HIFa ani się nie przeziębić. A jak co, bierzcie Rutinoscorbin.


[Agrypine dziękuje Panom Redaktorom za wywiad, wyznaje im braterską miłość, po czym chwyta swoje notatki i czym prędzej wybiega z knajpy, zostawiając ich z minami pełnymi samozadowolenia, nad trzema niepokojącymi kuflami, jeszcze niedawno zawierającymi: a)piwo; b)ognistą whisky; c)coś zielonkawego i parującego]



NAJLEPSZEGO, MOI MILI! ;]

♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥


Powyższy artykuł ukazać się miał wcześniej, jednakże wynikły pewne komplikacje. Nie, nie z mojej strony - z jednym z wywiadowanych ;P
Jakby nie było, przepraszam za opóźnienia.





Z półdedykacją dla pomocnej Jane E. S. Salwinii. Druga część dedykacji dla mnie, oczywiście. Dziękuję.




Wszelkie prawa zastrzeżone




Agrypine Sirrah
14.02.2008, 18:29

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Draco

Tak, rzeczywiście - cały Witkowski. Chyba tylko z okularów.

3.07.2008, 17:41
Ciekawe

Ciekawe... Ten Lucian mi kogoś przypomina. Wykapany Michał Witkowski! Podobny co nie? Lubie wo.

21.04.2008, 23:19
Ciekawe

Ciekawe... Ten Lucian mi kogoś przypomina. Wykapany Michał Witkowski! Podobny co nie? Lubie wo.

21.04.2008, 23:19
Krasnola

Autorka zostanie przeze mnie zamordowana przez określenie "okres czasu". Masło też jest maślane, moja droga...

23.03.2008, 18:01
HARRY

Co wy widzicie w tej stronie lepiej wejdźcie na www.plemiona.pl

15.03.2008, 17:11
Mesmera Nemoria

No cóż też to spostrzegłam;D Nie wiem czy to z braku nowyh autorów... ale bardzo dawno mnie nie było...i chciałam odkryć mase nowych opowiadań, które pomogą mi z moją deprechą... a TU to samo co pół roku temu... no może niemal... nie sprwdzalam dokładnie...Pozdrawiam Wszystkich:) czekam z utęsknieniem na jakieś nowe opowiadania... I tak przy okazji... gdybym miała powiedzieć który z panów jest najciekawszy według mnie to Lacigam:D dowcip moze tu monotematyczny ale...

11.03.2008, 14:05
kazrtsyB

czy ktos oprocz mnie wpadl na to ze ten Lacigam = Magical od tylca ?

5.03.2008, 16:28
Herma

Fajnie jest, ale zgadzam się z Cavindel. Napiszcie coś fajnego.

3.03.2008, 13:28
Qura

O, żeż.

22.02.2008, 04:37
Cavindel

hah. nie ma to jak pisać o redakcji, która nie robi nic. zamiast pisac o sobie moze napiszecie jakis artykul?

21.02.2008, 18:15