Oczerniacze
- The Lymbor - ostatnia ostoja Proroka
- Ivanka: oto, jak pozory mogą mylić
- Aibhill Dreamstoher - diaboliczna czarownica i Mauzol, jej masochistyczny kochanek
- Krwawy Baron stałym bywalcem barów
- Lacigam - Gwiazda jednego sezonu
Magazyn
Prorok.pl > The Quibbler > Artykuły:

Mission impossible, czyli Żongler na tropie



Jako, że ogłoszenie Żonglera o poszukiwaniu delegatów do misji pokojowej w Albanii ucieszyło się sporym zainteresowaniem (i rozmowy toczone na ten temat przebiegły nie bez problemu), postanowiono (wśród akompaniamentu płaczu i zgrzytania zębów) ujawnić tajny skrypt informujący o przebiegu sekretnego poselstwa.

Najpierw słówko o sposobie dobierania kandydatów.

Zuchwalcy ci zostali wytypowani przez specjalną komisję spośród mnogiej liczby osób, które zgłosiły się do stanięcia na czele grupy Heliopatów, mających za cel sprowadzenie Krwawego Barona z powrotem do biura "Proroka". Wybrańcami zostali przez wzgląd na ich wieloletnie poświęcenie i oddanie Polskiemu Medium Świata Fantasy (chociaż w redakcji "Żonglerze" krążą pogłoski o zaczarowanej kopercie o tajemniczej zawartości). Ich niepospolite umiejętności magiczne (i kulinarne), pozwalały mieć nadzieję, że przeżyją.

Czy to Ty wieszałeś (lub wieszałaś) psy na Szanownym Wielkim Byłym Panu Redaktorze Honoris Causa za to, że nie udzielał się w myślodsiewniach, nie silił się na doprowadzenie Proroka do stanu względnej używalności? Czy Ty wytykałaś (lub wytykałeś) palcami i przedrzeźniałeś Równie Wielkiego Redaktora Wszechczasów, Zwanego Też Elemelkiem, pozornie ignorującym Proroka i jego społeczność?
Jeśli tak było – WSTYDŹ SIĘ!
Ci wielcy przyjaciele ludu, pełni miłości i współczucia podjęli się arcygroźnej misji sprowadzenia przestępcy i oszusta, który porzucił swe dziatki. Kierowała nimi troska o kondycję Proroka. Wspaniałomyślnie błagali o nieujawnienie swoich nazwisk (czy jak ktoś woli – pseudonimów), tym samym skazując się na niesprawiedliwe oceny i sarkastyczne komentarze ludzi niewtajemniczonych. Wieczna chwała za to dwóm boskim Heliopatom – Valaraukarowi i Lucianowi Lacigamowi!
W podróż udała się także Pani Redaktor znana powszechnie jako Krasnola - w roli pielęgniarki i higienistki.

Teraz dwa słówka na temat wyposażenia.

Delegaci zaopatrzeni zostali w różdżki pancerne, chełmy ze stali nierdzewnej, zapas peruwiańskiego proszku natychmiastowej ciemności oraz żelazną porcję konserw turystycznych. Delegaci byli świadomi tego, że Prorok nie jest w stanie zaopatrzyć ich w pełnym wymiarze ich potrzeb (?), a propozycję Żonglera (nie)uprzejmie odrzucili (mamrocząc coś o braku atestów na wiertniki boblącowate, pistolety typu czekaj - zaraz - cię- ustrzelę i amortyzatory huku wlipiaków wszechpotężnych). Kategorycznie odmówili też mioteł z żonglerowskiego Lamusa. Zdziwiło nas to, ale później się okazało, że zapomnieliśmy po prostu powiedzieć im, że to norweskie czempiony marki "Czempion".

Mała dygresja odnośnie (...)

Armia Heliopatów (jak pewnie wie to już znakomita większość społeczności prorokowej) nie daje sobą tak łatwo kierować. Związane jest to, między innymi, z tym, że są oni niewidzialni, poruszają się bezgłośnie, nie dają się wyczuć, a nawet znakomite zaklęcie Humanum Revelio w ich przypadku może niewiele zdziałać. Zapewne wielu ignorantów uznałoby w związku z tym, że Heliopaci to jedynie wymysł chorej wyobraźni. Osoby posługujące się jednak tak prymitywnym sposobem myślenia to prowincjusze, ludzie o ciasnych umysłach i małych ambicjach życiowych (samochód typu van, córeczka, synek i ogródek z aksamitkami) i dyletanci.
Na potrzeby tejże relacji, przyjmijmy, że jesteśmy tolerancyjni, w związku z tym ćwierćinteligenci i cienkie bolki mają możliwość przeczytania tejże skromnej relacji, jak też skomentowania jej.



Niniejszym, pragniemy przedstawić drogim czytelnikom sprawozdanie z osławionej misji. Będzie ona dawkowana, przedstawiana w odcinkach, aby wzbudzić waszą ciekawość, oraz - przyznając się bezwstydnie - w celach komercyjnych.




Nasz niezastąpiony tajny korespondent narysował szkic z ukrycia. Ołówek mu się zgubił w dżungli, ale znalazł sposób, aby go czymś zastąpić.





10 maja 2008, godz. 15:00
Niedługo samolot wyląduje. Moi towarzysze cierpią; są zieleni na twarzy, omdlewają i co chwila oznajmiają, iż bolą ich żołądki. A mówiłam, że nie należy żreć tyle czipsów! Ale spokojnie, poradzimy sobie.
Heliopaci odpoczywają. Chyba.
Krasnola

12 maja, godz. 14:32
Od kilku godzin błąkamy się po dżungli i szukamy Barona. Wydaje mi się, że nie znamy trasy, choć oczywiście mogę się mylić. Zapomniano zaopatrzyć nas w pagery, albo przynajmniej mapy. Co chwilę przyczepiają się do mnie pijawki wielkie jak szczury. Krasnola twierdzi, że mam słodką krew, ale ona sama jest pijawką.
Jak wkrótce nie dotrzemy w jakieś przyzwoite miejsce, załamię się psychicznie. Od rana jesteśmy tylko o chlebie i wodzie.... tfu! Jakim tam chlebie! To była konserwa turystyczna! L.L.

30 maja, godzina nie - wiadomo - która - bo - Lacigam - zgubił- zegarek
Jest niebywale zimno. Już nie jesteśmy w puszczy. Wszędzie, gdzie nie spojrzeć, choinki. Zabawne. W dodatku Lacigam mnie podrywa. Ja chcę do domu.
V.
Bzdura! Nikogo nie podrywam, po prostu padam z nóg i chciałem się na kimś podeprzeć!
L.L.
PS. Heliopatów brak. Chyba zaginęli. Co za bzdura, żeby kierować kimś, kogo nie da się zważyć.
Krasnola




Ja mam całkiem uzasadnione podejrzenie, że wielki baleron zapadł się pod ziemię, i bynajmniej nie chodzi tutaj o frazeologię. W ogóle to po co my go szukamy? Jak go znajdziemy, to będziemy zmuszeni z nim przebywać, a tego byśmy przecież nie chcieli. Bardzo nie chcieli. Chodźmy stąd.
V., tym razem osobowszy







CDN.





Przeczytaj:

Żongler na tropie, czyli krótkie studium odpowiedzialności ojcowskiej.

Krwawy Baron: herszt bandy przemytników dywanów z Kaszmiru

Blitzkrieg
9.06.2008, 19:20
Wersja do druku


cytrynowydrops 11.10.2008, 12:10
Z tajnego źródła wiem, że podkładali Wam tam pluskwy. Nie powiem jednak, gdzie zostały umieszczone.

Krasnola 6.10.2008, 16:38
I w ogóle, skąd wzięliście moje zapiski z tej podróży?! :P

Krasnola 6.10.2008, 16:35
o kurka, o co tu chodzi, co ja robię w tym tekście?!:P

Agrypine S. 10.07.2008, 20:50
Bo Prorok bez Ciebie to nie ten sam Prorok? xD

Alnilam 7.07.2008, 21:07
O. A dlaczegóż to Ci mię tak bardzo, bardzo brakuje? xD

Agrypine Sirrah 5.07.2008, 19:42
Alnilam i Misza, oto, kogo mi tutaj bardzo, bardzo brakuje.

Alnilam 30.06.2008, 17:55
I racja, nie myli Cię. Na Proroku rzeczywiście już dość długo siedzę,z dłuższymi i krótszymi przerwami, ale zawsze jakoś trafiam tu z powrotem xP

Mary 30.06.2008, 07:57
Spalmy im tę siedzibę! Alnilam, to już dość długo tak nieregularnie zagląda na Proroka, jeśli mnie moja omylna pamięć nie myli.

Alnilam 29.06.2008, 20:24
Wchodzę dość nieregularnie... Choć w tych rzadkich okresach regularności też nie zawsze daję znaki życia, więc prawie na jedno wychodzi xP

Agrypine Sirrah 29.06.2008, 12:11
Alnilam, Ty na Proroka tak wchodzisz nieregularnie, czy wchodzisz regularnie, tylko nie dajesz tego po sobie poznac?

Agrypine Sirrah 29.06.2008, 12:11
Ja chyba pójdę do tej żonglerowskiej siedziby i zobaczę, jak się sprawy mają.

Alnilam 29.06.2008, 11:49
Zamiast dawać łapówki to zorganizuj własną, prywatną wyprawę. To się na pewno załapiesz ;)

Mary 29.06.2008, 03:39
W takim razie też zacznę dawać jakieś łapówki, to może następnym razem się załapię.

cytrynowydrops 28.06.2008, 00:02
Komisja chyba nie pochodziła z Żonglera.. i to by tłumaczyło prawie wszystko.

Agrypine Sirrah 27.06.2008, 22:02
Jeśli korupcja wdarła się aż tu... stracę chyba wiarę w człowieka.

Mary 27.06.2008, 15:31
Agrypine, też nie mogłam w to uwierzyć. Teraz im wstyd i zmyślnie omijają ten artykuł.

Agrypine Sirrah 27.06.2008, 14:50
Ciekawe, w jakiej walucie. Ale żeby "Żongler" przyjmował łapówki? Pierwsze słyszę.

cytrynowydrops 27.06.2008, 14:33
Przypuszczam ,że sami zaiteresowani. Val, LL i Krasnola. Dlatego nie mozna się ich było dowidzieć i doczekać na Proroku. Całe dnie ciężko harowali na łapówki.

Mary 27.06.2008, 14:17
Kto ich przekupił? Przyznać się. Korupcja się szerzy. SKANDAL!

cytrynowydrops 27.06.2008, 14:12
Eh, ta przekupiona komisja..

Mary 26.06.2008, 23:24
Rysunków najlepiej, bo na resztę jestem obrażona. Tak chciałam jechać do Albanii... :(

Agrypine Sirrah 26.06.2008, 22:13
Jakby się uprzec, to można. Wszystko można, wystarczy odrobina samozaparcia.

cytrynowydrops 26.06.2008, 18:10
Rysunków czy artykułów? Z korespondentem można się chyba skontaktować przez Agrypine.. ;)

Mary 26.06.2008, 01:30
Rysunek najlepszy z całego artykułu. Prosimy o więcej.

cytrynowydrops 24.06.2008, 07:34
Doprawdy. Interesujące. Żeby nie powiedzieć - osobliwe.

snowdog 23.06.2008, 22:51
A wiesz, że nie zauważyłam? Rzeczywiście...

Agrypine Sirrah 23.06.2008, 20:07
Święty Eberhardzie [brak odpowiedniego znaku interpunkcyjnego, jako, że żaden nie pasuje]

cytrynowydrops 23.06.2008, 10:57
Swoją drogą, to ciekawe. Valaraukar oraz ten Blitzkrieg chyba zamiast myślodsiewni wolą miejsce POD artykułem. Dlaczego swoje dyskusje prowadzą pod nim właśnie? Zauważyłaś Snowdog?

cytrynowydrops 23.06.2008, 10:48
Kundelka. Ma dosyć dziwny charakter. Przygarnęłam ją, jak już miała ze 2 lata i podejrzewam, że wcześniejsi właściciele się nad nią znęcali, bo za każdym razem, jak się podniesie rękę, ona podkula ogon i ucieka. Po prostu kiedyś za mną przyszła.

snowdog 22.06.2008, 22:57
Hehe no to dziwny piesek. Mój by za swoimi w ogień wskoczył. A jakiego masz pieska?

cytrynowydrops 22.06.2008, 16:03
Nie lubisz piłek? Ja nie znoszę tej od ping-ponga. Zawsze wali mnie w czoło. Snowdog, mój pies nigdy nie będzie brał do pyska rzeczy, których nie da się zjeść. Taki jest dziwny. Pobawić się też z nim można tylko wtedy, kiedy ma na to humor. I zazwyczaj wygląda to tak, że gania po domu i ściąga dywany.

snowdog 20.06.2008, 19:03
Takie, które pies chwyta w pysk i ściska, żeby fajnie piszczało.

Kelebi 20.06.2008, 18:11
cytrynowydrops, mam coś wspólnego z Twoim psem... xP. Czuję się okropnie, bo jedyne moje zwierzątka w domu to muchy, pająki i inne owadztwo, które bierze się nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak się go pozbyć.

cytrynowydrops 19.06.2008, 21:10
Eh, chyba był zdegustowany. Albo przybity. Piszczące piłeczki? Takie, na które się nadeptuje?

snowdog 17.06.2008, 23:25
A próbowałaś piszczące? Mój niczego na świecie tak nie kocha jak piszczących. A Valowi chyba się nie spodobał wizerunek.

cytrynowydrops 17.06.2008, 21:53
Ciekawa jestem, czy inni członkowie tej misji także zapoznali się ze swoimi wizerunkami. Val już tak. A Krasnola i LL?

cytrynowydrops 17.06.2008, 21:45
Dobrze, że tylko uszu.. Mój pies, to jest moja suczka, boi się natomiast piłek. Toczących się, spadających, turlających, skaczących, no każdego rodzaju. Kiedyś próbowałam ją oswoić.. z miernym skutkiem. Uciekła z podkulonym ogonem ;(

snowdog 17.06.2008, 08:30
Łoooo, Jane, nie wiesz co mówisz ;) Mój zwierzak je lubi rozszarpywać. Chociaż jednego pluszowego pieska darzył na początku jakimś ojcowskim uczuciem, ale chyba mu przeszło, bo już nie ma uszu.

Jane 16.06.2008, 22:49
To musisz mieć fajnego zwierzaka, zazdroszcze. A Krasnola niech sobie wisi na LL mi nic do tego. ale za każdym razem jak patrze na ten obrazek to wybucham smniechem, jeno nie potrafie powiedzieć co mnie tak śmieszy.

snowdog 16.06.2008, 22:04
No mój pies wyjątkowo lubi wszelkiego rodzaju miśki, czuję, że Kamilek też przypadłby mu do gustu.

Agrypine Sirrah 16.06.2008, 19:55
Jak oni na sobie leżą na tym obrazku... A ten jeden sterczy jakiś taki spięty... Po prostu nie mogę ;D

cytrynowydrops 16.06.2008, 18:46
Eh, uczepiliście się biednego futrzaka, a Wielka Trójka cierpi na mrozach Albanii! Krasnola znalazła chyba upodobanie w LL-u, więc uważaj, Jane..;)

J. 16.06.2008, 18:01
Potomek ma na imię Kamilek i nie powinien przypominać zabawki dla psa.(taki misiak dla czworonoga?!)

snowdog 16.06.2008, 17:49
Swoją drogą, to potomek przypomina ulubioną zabawkę mojego psa.

Jane 15.06.2008, 11:58
Sprawozdanie cudowne. Rysunek również. Ómarłam ze śmiechu ;) A potomek został poprostu wydziedziczony. Biedny ELemeLek wystaszył się że rośnie mu konkurencja....eh ci heliopaci ;p czekam na dalszy ciąg i gratuluję pomysłu.

cytrynowydrops 14.06.2008, 14:04
Z tych lakonicznych wskazówek, udzielanych pewnie z myślą o podniesieniu mojego ilorazu inteligencji, wnoszę, że chodzi o tę maskotkę. Składaj więc ten pozew jak najszybciej! Lucian chowa potomka prawą ręką za plecami!

Agrypine Sirrah 14.06.2008, 12:58
Gdyby wziął potomka w taki busz, czy co to jest, wniosłabym pozew do rzecznika praw dziecka/zwierząt (niepotrzeble skreślic).

snowdog 13.06.2008, 22:14
Ten potomek ze zdjęcia z artykułu walentynkowego, mam rację? :)

cytrynowydrops 13.06.2008, 09:19
Osobowszy Valu, po to chcemy go odnaleźć i przyskrzynić, aby nam szatę graficzną zmienił. A nawet jeśli zapadł się pod ziemię - Heliopaci mają wspaniały węch. I jeszcze lepsze pazury.

cytrynowydrops 13.06.2008, 09:00
Jaki potomek Luciana?

Krzywa 12.06.2008, 18:05
Eee, mangą to to nie jest, bardziej już nawiązuje do Picassa. A gdzie potomek Luciana?

Agrypine Sirrah 11.06.2008, 22:40
Tak, istotnie. Intrygujące. Ale równie intrygujące jest, gdzie ktoś dostrzegł na tym obrazku coś wspólnego z mangą, bo ja nie widzę?

Narya 11.06.2008, 22:11
Też tak uważam. Że intrygujące ;D

V. 11.06.2008, 22:03
Ciekawe, nigdy się nad tą konstrukcją nie zastanawiałem. W sumie, po wydzieleniu przecinkami, chyba nie byłoby konieczne wstawianie zdania dopełnieniowego z "że". Ale intrygujące.

Narya 11.06.2008, 21:10
"(...) widać, że (...)" :D

Narya 11.06.2008, 21:09
Rysunek świetny, widać ktoś lubi mangę ;) "Sprawozdanie" też niczego sobie =)

V. 11.06.2008, 19:37
Dandys przesadnie.

cytrynowydrops 11.06.2008, 00:10
A co, Valu, nie przypadł Ci do gustu?

Agrypine Sirrah 10.06.2008, 22:27
Ten obrazek podnosi mnie na duchu. Będzie mnie leczył z depresyi. Jeżeli aktualizacji nie będzie, to ja się chyba... nie, po co! Przecież Iguanka. wszystko sama załatwi :)

Iguanka. 10.06.2008, 20:08
Okularników widzę dwóch, ale typuję, ze ten wysoki blondyn to chyba właśnie Val. Sprawozdanie interesujące, ale przecież to jeszcze nie koniec! A jak będą przebiegać dalsze losy naszych nieustraszonych redaktorów? Co się wydarzy? Będą aktualizacje? ;)

V. 10.06.2008, 19:21
Ten okularnik to ja?

cytrynowydrops 10.06.2008, 13:09
Mi, osobiście, podoba się rysunek;p No co, Agrypine? ;d ;d

Maks 9.06.2008, 21:13
Bardzo ciekawe :P




Dział "The Quibbler" zgodnie z duchem powieści J.K. Rowling prezentuje jedynie informacje wielce wątpliwe, nieprawdziwe lub mające niewiele wspólnego z rzeczywistością.


Polecamy

Amnezja

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki


Hit Tygodnia

Moralność upadłych

Ursula K. le Guin: łże-mężczyzna od hałaśliwych krów

Starszej pani pisarki świat...