Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Oburzające potraktowanie polskich fanów Pratchetta – tłumaczenie „Kapelusza Pełnego Nieba”

Zawsze bardzo się cieszę, kiedy w Polsce pojawia się kolejna książka Terry’ego Pratchetta, mojego (i zapewne nie tylko mojego) ulubionego pisarza. Niestety lektura opublikowanego ostatnio „Kapelusza pełnego nieba” w tłumaczeniu pani Doroty Malinowskiej-Grupińskiej z powodu licznych i niezrozumiałych dla mnie błędów zamiast przyjemnością okazała się męczarnią. Jakieś dwa miesiące wcześniej miałam okazję zapoznać się z oryginałem tej pozycji i aktualnie uzbrojona w wydanie polskie i angielskie z masochistycznym wręcz zacięciem strona po stronie badam i odszukuję wszelkie nieprawidłowości. Zadanie to jest jednak tak czasochłonne i męczące, że przeczytałam też całe tłumaczenie, by móc wypowiadać się o książce jako całości.
Nie będę owijać w bawełnę – odnalezione nieprawidłowości znajdują się niemal na każdej stronie „Kapelusza…”.Ogólnie rzecz biorąc, tłumaczenie wygląda, jakby popełnił je ktoś, kto nie ma pojęcia o Świecie Dysku i nie czuje jego klimatu, na dodatek brakuje mu miejscami poczucia humoru i znajomości angielskiego.
Główne zarzuty wobec tłumaczki podzieliłam na cztery grupy:

a) Brak znajomości niektórych słówek (i dodatkowo brak słownika angielsko-polskiego lub zwykłe lenistwo) – wynikają z tego moim zdaniem najgorsze, bo najbardziej żałosne błędy;
b) Dodawanie własnego tekstu (!);
c) Pomijanie części tekstu oryginalnego (!);
d) Brak zdolności w tworzeniu neologizmów (bądź też brak odwagi w ich tworzeniu –patrz: Słownik we Wstępie) oraz znajomość polszczyzny niedostateczna, by stworzyć jakiś polski odpowiednik oryginalnego slangu Figli (w polskiej wersji mówią one zupełnie normalnie).

Nie będę nikogo zanudzała wyliczaniem wszystkich błędów, bo nigdy nie skończyłabym tego artykułu, poza tym kilka przykładów wystarczy, by ukazać oryginalne podejście tłumaczki do swojej pracy.

1. Akwila – błąd jeszcze z „Wolnych Ciutludzi”, ale stanowczo wymaga własnego akapitu. W oryginale główna bohaterka ma na imię Tiffany, a „Akwila” pojawiła się w wyniku nieudolnej próby stworzenia gry słownej. W ogóle całkowicie wypaczone zostało znaczenie jej imienia w starym języku Figli – p. Malinowska-Grupińska przetłumaczyła wyrażenie „Land under the water” jako „Woda”, a tu chodzi o „ziemię pod falami”, czyli Kredę!

2. “Movement without a body tired it, and it drifter very slowly.” (str.15)
”Jakby ruch bez ciała, które mogłoby się zmęczyć. Przesuwało się bardzo powoli.” (str.9)
Jak dla mnie zdanie oryginalne oznacza: Poruszanie się bez ciała zmęczyło je, przesuwało się więc bardzo powoli.

3. „Witch” tłumaczona jest zamiennie jako czarownica lub wiedźma, podobnie jest z „hag”. Witch = czarownica, a hag = wiedźma i nie wolno tych pojęć mylić!

4. „Ghost body” – „zombi”. No cóż. Chodziło tu o ciało duchowe, astralne, czy po prostu ducha i tyle.

5. „…(Nac Mac Feegles) will in fact steal anything that is not nailed down. If it is nailed down, they will steal the nails as well.” (str.9)
”…(Figle) ukradną wszystko, co nie jest przybite na amen. A jeśli jest przybite tylko młotkiem, to i tak, jak amen w pacierzu, ukradną to na pewno.”
Bardzo twórcze tłumaczenie, nie ma co… Nie można było po prostu napisać: „W gruncie rzeczy ukradną wszystko, co nie jest przybite gwoździami. A jeśli już jest przybite, to ukradną jeszcze gwoździe.”

6. „Stings” (str.10) – „smród” (str.7)… Moim skromnym zdaniem to były ‘żądła’…

7. „Butler” (str.22, pol. ‘kamerdyner’) – rzeźnik (str.14, ang. ‘butcher’). Fakt, podobne słowa…

8. “See the Amazing Dislocating Jack Put A Lion’s Head In His Actual Mouth!!!”
“Spotkajcie Zadziwiającego Przemieszczonego Piotrusia! Zobaczcie, jak wkłada swą głowę w paszczę lwa.”
Bez komentarza…

9. „Ondageist” (przeciwieństwo do poltergeista) – „dapior” (niby przeciwieństwo do upiora). Ja nie znam słowa „dapior”, może rzeczywiście istnieje i ktoś go nawet używa, ale moim zdaniem można było „ondageista” zostawić, skoro w języku polskim funkcjonuje już poltergeist.

10. „A goat is a worrng thing if you’re used to sheep, because a goat is a sheep with brains.”
„Koza zazwyczaj martwi się, czy człowiek nie jest przyzwyczajony do owiec, ponieważ koza to owca z mózgiem.”
Tak, to zdanie jest jednym z moich ulubionych…
”Koza bywa problemem dla ludzi przyzwyczajonych do owiec, ponieważ koza to owca z mózgiem.”

11. Zastanawiający jest fakt, iż niektóre dość problematyczne słowa (wymyślone przez Pratchett’a lub będące grą słowną) tłumaczone są prawie za każdym razem inaczej. Jestem szczególnie zachwycona tłumaczeniem słowa „ships”, którym to Figle określają owce (sheep): „barany” (str.7), „owoce” (str.119) i po prostu „statki” (str.141). Przytoczony przykład wraz z kilkoma innymi słowami potraktowanymi w podobny sposób sugerują:

a) całkowity brak konsekwencji tłumaczki w używaniu własnych pomysłów;
b) jej zaniki pamięci (nie zapamiętała, że takie słowo już tłumaczyła);
c) poszczególne fragmenty książki tłumaczyło samodzielnie kilka osób, które się ze sobą nie kontaktowały zbyt często.

Powyższe błędy mówią moim zdaniem same za siebie. Razem z Andromedą Mirtle zastanawiałyśmy się, czemu wygląda to tak, jak wygląda i wymyśliłyśmy, że może ktoś dokonał tutaj sabotażu (sama tłumaczka, albo ktoś w czyje ręce trafiło później tłumaczenie); może p. Malinowska-Grupińska miała naprawdę baaaardzo mało czasu na wykonanie tej pracy i po prostu to, co pierwsze jej do głowy przyszło, nie zastanawiając się, czy to ma sens, czy nie, albo też, co jest bardzo prawdopodobne, uznała ona, że skoro jest to „książka dla dzieci, to nie ma co się wysilać (chętnie bym zobaczyła, jak ta pani spotyka kilkoro takich „dzieci”). Cała sprawa tego „interesującego” tłumaczenia przestała mnie nieco dziwić po przeczytaniu artykułu dostępnego pod tym adresem:
http://www.katedra.info/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=523 .
Okazuje się, że tłumaczenia „Maurycego…” i „Wolnych Ciutludzi” są również spaczone tudzież spartaczone (mi wydawały się miejscami dziwne, ale nie zauważyłam żadnych wybitnych i ewidentnych błędów, wynika to jednak zapewne z faktu, że nie zapoznałam się z ich oryginałami). Przyznam się, że cały czas myślałam, że pani tłumaczka raz tylko tak zawaliła sprawę, ale okazuje się, że ona jest już recydywistką. Niewybaczalne.
W każdym razie zachęcam każdą osobę, która ma takie możliwości, by przeczytała „Kapelusz…” po angielsku, gdyż polskie tłumaczenie wprowadza miejscami zamęt i wręcz może przyczynić się do zwątpienia w geniusz pana Pratchetta. Poza tym prosiłabym wszystkich tych, którzy również czują się oburzeni potraktowaniem tej powieści w taki niegodny sposób, aby pisali zażalenia do wydawnictwa Prószyński i S-ka, a może także do wydawcy angielskiego (w końcu powinno im zależeć na dobrym tłumaczeniu) i w ogóle do kogo się da.

Alchomik
11.09.2005, 15:12

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Lulu

Zgadzam się z recenzją i podzielam oburzenie autorki. Prosiłabym tylko o nierobienie błędów w nazwisku naszego ulubionego pisarza - apostrof w dopełniaczu jest naprawdę niefajnym błędem. Terry Pratchett - Terry'ego Pratchetta - tak odmieniamy. Apostrof w nazwisku jest niestety równie ciężkim błędem jak, te które popełniła tłumaczka.

3.04.2012, 04:23
Lulu

Zgadzam się z recenzją i podzielam oburzenie autorki. Prosiłabym tylko o nierobienie błędów w nazwisku naszego ulubionego pisarza - apostrof w dopełniaczu jest naprawdę niefajnym błędem. Terry Pratchett - Terryego Pratchetta - tak odmieniamy. Apostrof w nazwisku jest niestety równie ciężkim błędem jak, te które popełniła tłumaczka.

3.04.2012, 04:23
Lulu

Zgadzam się z recenzją i podzielam oburzenie autorki. Prosiłabym tylko o nierobienie błędów w nazwisku naszego ulubionego pisarza - apostrof w dopełniaczu jest naprawdę niefajnym błędem. Terry Pratchett - Terry'ego Pratchetta - tak odmieniamy. Apostrof w nazwisku jest niestety równie ciężkim błędem jak, te które popełniła tłumaczka.

3.04.2012, 04:23
Andrzej

No cóż, wielcy... <a href="http://www.trans-ling.pl/">Transling</a>

28.05.2009, 02:52
babcia

szkoda że Cholewa tego nie tłumaczył... rzeczywiście Prószyński położył powieści dla dzieci - teraz puścił komiksy, może to jakoś ściągnie małolatów do Mistrza Pratchetta

7.11.2008, 10:43
Pawiooka

Dlatego właśnie preferuję oryginały. Mając w Polsce takich profesjonalistów jak Polkowski czy Malinowska-Grupińska, człowiek prędzej czy później przestaje tolerować tłumaczenia. Boję się, co zrobią z Night Watch i Monstrous Regiment oO

29.09.2007, 23:37
Herbinka!!!!!!!!!!!!!!!!

Jestem OBURZONA (wrrrrau! rrrrrrr!!! łaaaa!!!) jak tak można?! Powiesić Malinę ii zatknąć na pal! W kolejności dowolnej! I oskubać i obedrzeć ze skóry! Jestem właśnie na wersie 21 strony 101 ''Wolnych Ciutludzi''

17.09.2007, 16:51
aargh

czy "zadziwiający maurycy" i "wolni ciut ludzie (sic!)" to również dzieło tego szkodnika? te tłumaczenia były równie nędzne.

1.09.2006, 17:58
4!3x

Właśnie czytam tą książke w wersji polskiej i po 2-óch godzinach nie mogłam już po prostu jej znieść. A zazwyczaj czytam po ok 6 godzin, jeśli nie więcej i zawsze, jak zaczne to skończe książke w ten sam dzień. Od tygodnia czytam Pratchetta, to jest moja 6 książka i jest zdecydowanie najgorsza. Echh..mam nadzieję, że tłumaczeń tejże 'tłumaczki' będzie jak najmniej.

27.08.2006, 18:40
Ola

Na szczęście nie czytałam... ;/ PWC mógłby poprawić te tłumaczenia... Wogóle wg. mnie ksiażki z 1 serii lub 1 autora powinien tłumaczyć 1 tłumacz, a skoro ten miał tyle pracy, to ja bym mogła poczekać choćby i rok, żeby mieć dobre tłumaczenie ;/

12.07.2006, 21:20