Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Mort, IV tom cyklu 'Świata Dysku'



Kilka słów o autorze: http://prorok.pl/pratchett/art–889,0.html

Niech zamilkną wszyscy uważający, że książki Terry'ego Pratchetta to tylko sarkazm i ironia, zabawne zestawienia absurdów i nic poza tym; wielu powiada, że w jego książkach nie ma mądrych przesłań, ciekawej fabuły, nowatorskich rozwiązań – krótko mówiąc: taki kicz, który zdobył sławę. A tymczasem ja osobiście zamierzam dziś powiedzieć: w żadnym wypadku tak nie jest. I swego zdania będę bronił, sczególnie zapalczywiej po lekturze "Morta".

Po przeczytaniu trzech pierwszych tomów "Świata Dysku" nie miałem jakichś nad wyraz pochlebnych odczuć na temat pratchettowskiej twórczości. Aż doszedłem do tomu kolejnego – wspomnianego "Morta"... który wywarł na mnie spore wrażenie. Nie jest to książka, po której przeczytaniu można powiedzieć "fajna i tyle", od razu zapomnieć co tak właściwie się dzieje lub zawczasu pogubić w wątkach. Choć skończyć można ją w jedno wolne popołudnie, jednak po przeczytaniu ostatnich słów ma się wrażenie, że nadal jest się gdzieś na Dysku – a przynajmniej bardzo chciałoby się tam znajdować. Wprawdzie niektóre filozoficzne stwierdzenia napotkane podczas lektury (i zdające się wtedy naprawdę prawdziwe!) pryskają w momencie zamknięcia książki (nie przejdę przez ścianę, myśląc, że jej tam nie ma), ale mimo to wszystko zapada głęboko w pamięć. Naprawdę głęboko.

Na Dysku (poznany w częściach poprzednich, lecz tylko epizodycznie) Śmierć zauważa, że nieco przejadła mu się jego robota i pragnie poznać dokładniej życie ludzkie – dotychczas znane tylko w momencie, gdy niewiele już go delikwentom zostaje. W tym celu wybiera sobie chłopca – tytułowego Morta – którego czyni swoim uczniem i przekazuje tajniki swej profesji. Jednak Mort – otrzymawszy już własne zadanie – w szlachetnym porywie ocala piękną księżniczkę (a jakże), czym wywołuje fatalne skutki czasoprzestrzenne. Musi wszystko odkręcić, mając do pomocy tylko samą zainteresowaną, konia Pimpusia, nieco dziwnego (niekoniecznie rozgarniętego) maga Cutwella, adoptowaną córkę Śmierci oraz tajemniczą postać Alberta. Tymczasem jego pan poznaje tajniki życia śmiertelnego, grasując w najlepsze po Dysku, hulając i swawoląc, stopniowo poznając 'uciechy ciała i ducha'.

To niekoniecznie sama fabuła tak bardzo porywa czytelnika. W całej książce napotkać można nawiązania do naszego świata; bardzo mądrze, moim zdaniem, obśmiane są nasze zwyczaje, upodobania, wierzenia i religie, historia oraz wszystko nas otaczające. Nie brak naprawdę dających do myślenia wypowiedzi bohaterów – choć zwykle trzeba nieco pomyśleć, a nie tylko uśmiechać się pod nosem. Bo ciętego, iście pratchettowskiego humoru nie brakuje.

Wielu, czytając Pratchetta, stwierdza tylko, że "zabawne i fajne". Tymczasem, jeśli już 'wejdzie' się w ten świat, świat Dysku, ukazują się głębsze dna i dalsze horyzonty. A nie tylko drobne – ale i tak zabawne! – żarciki.

Wydawnictwo: Prószyński
Przekład: P. Cholewa
Ilość stron, format: 232, 142x202
Orientacyjna cena: 28 złotych
Opis z okładki:
Czasem nawet śmierć potrzebuje wakacji – a na Świecie Dysku, jedynej Płaskie Ziemi we wszystkich wszechświatach, kościsty strażnik klepsydry życia uświadamia sobie, że tylko jedno może dać mu chwilę wytchnienia: terminator. Wybiera więc sobie Morta – chłopca gorliwie pragnącego zdobyć wiedzę, której stanowczo posiadać nie powinien.
Wprawdzie Mort szybko opanowuje tajniki przechodzenia przez ściany, jednak nauka obiektywizmu to całkiem inna sprawa. Zwłaszcza kiedy życie, po które został wysłany, należy do pięknej, młodej księżniczki. W związku ze zmianą biegu losu rzeczywistość chwieje się w posadach. A że Śmierć wyruszył w podróż, by poznać rozkosze śmiertelnych, to właśnie Mort, z pomocą niezbyt kompletnego maga imieniem Cutwell oraz adoptowanej i pełnej entuzjazmu córki Śmierci, musi naprawić przyszły tor historii – zanim Dysk się przekręci...


Valaraukar
30.07.2005, 17:02

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

wtf

no i chuuuuj ci w duuupe starryyyyy!

18.06.2008, 20:57
Tenebris

Mam do MORTA sentyment. To pierwsza ksiązka Pratchett'a, jaką przeczytałam. ^^

22.08.2005, 20:24
Andromeda Mirtle

Ojej, to ta recenzja jeszcze żyje? :)

15.08.2005, 18:12
KasiaOp

Wiesz co Val? Do dzisiaj "Morta" nie lubiłam. Do dzisiaj, bo po przeczytaniu tego arytkułu zmieniłam zdanie i stwierdziłam - że jednak go lubię ;) . Ach, nie ma to jak twoja siła perswazji... ;P

2.08.2005, 15:07
TT

A tutaj też wypowiem swoje skromne zdanie: Janka i Krasnola na prezydentki.

31.07.2005, 15:02
Iza

to ja chciałam napisać recenzję MORTA :> :> Val, masz u mnie krechę

30.07.2005, 22:11