Terry Pratchett na czacie Wirtualnej Polski
Interesujący czat z autorem
W Dzień Dziecka, tuż przed południem na czacie Wirtualnej Polski spotkać można było osobę kompletnie niezwykłą - Terry'ego Pratchetta. Nie wszyscy - być może ze względu na porę - wykorzystali tą okazję. Na czacie było całkiem pusto. A krótki czas okazał się tak długi, że poza pytaniami i odpowiedziami pokazanymi poniżej toczono równieź kompletnie lużne dyskusje z autorem "Świata Dysku". Naprawdę było warto być obecnym...
Lucian Lacigam
Urodził się w Buckhinghamshire.
Udało mu się uniknąć jakiejkolwiek naprawdę interesującej pracy z rodzaju tych, jakie podejmują pisarze, by dobrze wyglądać w notkach biograficznych.
Poszukując cichego i spokojnego zajęcia, najął się jako rzecznik prasowy w Centralnym Zarządzie Wytwarzania Elektryczności (Central Electricity Generating Board) zaraz po katastrofie elektrowni Three Mile Island, co najlepiej dowodzi doskonałego wyczucia czasu albo specyficznego poczucia humoru (w zależności od punktu widzenia). Teraz, jako uznany pisarz, nie zatrudnia się nigdzie. Mieszka z żoną Lyn i córką Rhianną w Somerset.
Podobno sprzedał swoją pierwszą powieść mając trzynaście lat i od tego czasu bez przerwy pisze. Jednak pisarstwo traktował jako hobby do chwili stworzenia pierwszej książki z cyklu o Świecie Dysku. The Colour Of Magic (Kolor magii) przyniósł mu wielki rozgłos. The Light Fantastic (Blask fantastyczny) okazał się równie, a może nawet bardziej popularny. Trzecia część, Equal Rites (Równoumagicznienie), była już tak wyczekiwana przez czytelników, że zanim książka została opublikowana, czytano ją w BBC.
Tak, to naprawdę ja.
Nie zależy mi aż tak bardzo na filmie o Świecie Dysku.
W "The Truth" , nie wydanej jeszcze w Polsce, komendant Vimes odgrywa ważną rolę w książce, w którejś ktoś inny jest bohaterem. Jest bohaterem drugoplanowym. Musi tak być. Gdyby nie, to nikt inny nie przeżyłby przygody.
"Zadziwiający Maurycy" to pierwsza z cyklu książek o Dysku przeznaczonych konkretnie dla starszych dzieci. Co ciekawe, jest to pierwsza z książek o Dysku, która otrzymała poważną nagrodę.
Pisanie dla dzieci jest trudniejsze niż dla dorosłych, ale daje lepszą zabawę. Jest poważna, bo z dziećmi należy rozmawiać poważnie.
Za długo by trwało mówienie o szczegółach. Jednakże prawdziwe jest stwierdzenie, że postacie robią zwykle to, co chcę żeby robiły, ale robią to na swój sposób.
W książce, którą właśnie skończyłem postacie odmówiły tego, czego od nich oczekiwałem. Siedziały sobie na stronie i myślały "to nie jest dobry pomysł". Ale same z siebie wpadły na lepszy. Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale tak właśnie się stało.
Poza tym, Order Imperium to medal i jeszcze długa droga go dzieli od szlachectwa. Prawdę mówiąc nie mamy już imperium, ale jeśli zdobędziemy nowe, będę miał prawo trochę porozstawiać ludzi po kątach.
Jeden z dziennikarzy, który towarzyszył mi w trasie w Anglii powiedział ze zdumieniem "mili są". Wytłumaczyłem mu, że dopiero po północy odpadają im czubki głów i wysuwają się macki.
Jednak z przyjemnością stwierdzam, że moi fani są praktycznie normalnymi ludźmi, którzy akurat lubią Świat Dysku. Potrafię zrozumieć dlaczego. Przynajmniej tak mi się wydaje. Na pewno mnie nie przerażają.
Zaniepokoił się mój wydawca, kiedy jeden z fanów przysłał mi nóż. To był Mistrz Finlandii w rzutach nożem. Sam robi dla siebie noże i pomyślał, że mi się spodoba taki. Później przysłał mi jeszcze topór do rzutów, który jak wszyscy wiedzą, w Skandynawii używany jest do ścinania włosów dziewczętom.
Tworzymy opowieści dla samych siebie. Nawet poprawiamy historię, żeby pasowała do tego, jak chcemy widzieć fakty. Jedyna różnica polega na tym, że na Dysku ludzie zdają sobie z tego sprawę.
Niedawno widziałem w TV wywiad z kobietą z Texasu, która mówiła o skandalu z torturowaniem jeńców w Iraku. Powiedziała: „Próbują nam wmówić, że nie jesteśmy tymi dobrymi". Wyraźnie była przekonana, że USA to ci "dobrzy" niezależnie od tego, co zrobią. To, że są dobrymi wynika z prawa narracji.
Golemy mają imiona, które pochodzą z jiddish, albo tak brzmią, jakby pochodziły, dlatego że golemy biorą się z żydowskiej mitologii. Tak, jak imiona wampirów są lekko wschodnioeuropejskie.
Teraz Śmierć ma wnuczkę, ona przejęła niektóre jego cechy charakteru. Więc wszyscy powinni być zadowoleni.
Większość swoich wyjazdów spędzam w księgarniach. I rzeczywiście spotykam bardzo wielu ludzi.
- ~Mori: Czy miał pan kiedyś ochotę skończyć pisać o Świecie Dysku i zająć się czymś innym? (Uprawianiem ogródka na przykład :D )
- T_Pratchett: Tak, mniej więcej raz dziennie. Coś, co jest dobre i niedobre w pisarstwie to to, że człowiek nigdy nie przestaje. Ciągnie się to i ciągnie aż do śmierci.
Kiedy umrę to mam nadzieję, ze podczas składania autografów.
- Moderator: Dziękujemy za udział w czacie.
- T_Pratchett: Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Muszę iść zajmować się innymi sprawami. Nie wątpię, że niektórych z was spotkam jeszcze osobiście. Do widzenia i Sto Lat.
Moderował: Tomasz Bucholc Tłumaczył: Piotr Cholewa
Dodanie zapisu tego czatu było straszliwie trudne, musiałem probować trzykrotnie nim w końcu się udało. Myślę, że było warto.
Lucian Lacigam
6.06.2004, 10:36
Myślodsiewnia
HP JEST OKOKOKOKOKOKOKOKOK
24.06.2004, 16:23Dstałam sprostowanie Jane:). Lacigam, czy mógłbyś mi wyświadczyć uprzejmość i zajrzeć na swoją skrzynkę mailową na onecie, alebo chociaż zajrzeć do zwykłej skrzynki? Proszę.
9.06.2004, 21:58Ja nie mogłam przeboleć, że Pratchett jest na czacie WP a ja siedzę na niemieckim... Od razu po powrocie do domu przeczytałam zapis ^^
9.06.2004, 20:33Barwo! Świetny pomysł, też bym weszła na tn czat gdyby moi genialni koledzy w końcu załatwili mi modem, a teraz jak by wreszcie mieli czas, wyjechali sobie na żagle:/! ja kogoś w poniedziałek zaszlachtuję i już nawet wiem kogo:/!
9.06.2004, 16:27E, zanim ten film powstanie jeszcze duuuuużo wody upłynie...
9.06.2004, 07:12"Mort" to jedna z moich ulubionych części, liczę na to ze Pratchett nie pozwoli żeby to zepsuli :>
8.06.2004, 20:09Mam nadzieję, że nie zepsują ekranizacją Morta, taka dobra książka...
8.06.2004, 07:38No paczcie... Cholewa tłumaczył, a nie przetłumaczył imienia Marchewy (Carrot)
6.06.2004, 14:16Już to czytałam, więc nie chce mi się komentować :)
6.06.2004, 13:03fajnie, że do Morta powstaje scenariusz, to moja ulubiona część. Tylko nie wiem czy rzeczywiście chciałabym widzieć ekranizację, mogli by to spieprzyć tak jak Tolka. A to z Sto Lat też mnie zastanawiało :P A za Tego śmierć, zamiast Tą śmierć to z pewnością odjęli mi punkty na egzaminie kończącym gimnazjum, idioci :P
6.06.2004, 13:03