Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Terry Pratchett na czacie Wirtualnej Polski

Interesujący czat z autorem

W Dzień Dziecka, tuż przed południem na czacie Wirtualnej Polski spotkać można było osobę kompletnie niezwykłą - Terry'ego Pratchetta. Nie wszyscy - być może ze względu na porę - wykorzystali tą okazję. Na czacie było całkiem pusto. A krótki czas okazał się tak długi, że poza pytaniami i odpowiedziami pokazanymi poniżej toczono równieź kompletnie lużne dyskusje z autorem "Świata Dysku". Naprawdę było warto być obecnym...


Lucian Lacigam






Urodził się w Buckhinghamshire.

Udało mu się uniknąć jakiejkolwiek naprawdę interesującej pracy z rodzaju tych, jakie podejmują pisarze, by dobrze wyglądać w notkach biograficznych.

Poszukując cichego i spokojnego zajęcia, najął się jako rzecznik prasowy w Centralnym Zarządzie Wytwarzania Elektryczności (Central Electricity Generating Board) zaraz po katastrofie elektrowni Three Mile Island, co najlepiej dowodzi doskonałego wyczucia czasu albo specyficznego poczucia humoru (w zależności od punktu widzenia). Teraz, jako uznany pisarz, nie zatrudnia się nigdzie. Mieszka z żoną Lyn i córką Rhianną w Somerset.

Podobno sprzedał swoją pierwszą powieść mając trzynaście lat i od tego czasu bez przerwy pisze. Jednak pisarstwo traktował jako hobby do chwili stworzenia pierwszej książki z cyklu o Świecie Dysku. The Colour Of Magic (Kolor magii) przyniósł mu wielki rozgłos. The Light Fantastic (Blask fantastyczny) okazał się równie, a może nawet bardziej popularny. Trzecia część, Equal Rites (Równoumagicznienie), była już tak wyczekiwana przez czytelników, że zanim książka została opublikowana, czytano ją w BBC.





Moderator: Witamy. Dzisiaj naszym gościem jest twórca Świata Dysku, Terry Pratchett. Zapraszamy wszystkich do rozmowy.

T_Pratchett: Witam wszystkich dziwacznych fanów internetowych.
Tak, to naprawdę ja.


~Ejka: Czy kiedykolwiek powstanie ekranizacja Świata Dysku?

T_Pratchett: Przypuszczam, że kiedyś powstanie przynajmniej jedna. Nie sądzę, żeby stało się to prędko. Większość propozycji jakie otrzymałem pochodzi od ludzi, którzy mają pomysły, ale nie mają pieniędzy. Albo mają pieniądze, ale nie mają pomysłów.
Nie zależy mi aż tak bardzo na filmie o Świecie Dysku.


~Ejka: Jeśli powstanie, którą książkę chciałby pan ujrzeć na ekranie?

T_Pratchett: "Mort". Napisałem już scenariusz wg tej książki, przerabiany kilka razy w ciągu ostatnich 10-ciu lat.


~Magowa: Czy pisanie polega u pana na tym, że "pisze pan codziennie od 9:00 do 11:00", czy sięga pan za pióro wtedy, gdy tylko przyjdzie ochota i natchnienie?

T_Pratchett: Najlepsza pora do pisania to te 24 godziny od północy do północy. Zwykle pracę twórczą wykonuję rano, a redakcję po południu.


~Eskarina_K: Skąd się wziął pomysł, żeby stworzyć Świat Dysku??

T_Pratchett: We wczesnych latach 80-tych nastąpił duży boom na fantasy. Powodem tego był sukces Władcy Pierścieni i to było widać. Dysk był antidotum na całą tę schematyczną fantasy, jaka się pojawiała, jednakże po kilku książkach zaczął żyć własnym życiem. Nigdy właściwie nie istniał plan dla Świata Dysku. Powstawała jedna powieść na raz.

~Carrot_Ironfoundersson: Czy myślałeś kiedyś o spotkaniu w jednej książce bohaterów różnych podcykli, na przykład Carrota z babcią Weatherwax, a Vimesa ze Śmiercią i Rincewindem?

T_Pratchett: Tak, ale to by nie działało dobrze. Doprowadziło by to do czegoś w rodzaju komiksowej Justice League of America. Żeby fabuła dobrze działała trzeba mieć równowagę wśród postaci. Jest całkiem możliwe, że np. babcia Weatherwax i Vimes znaleźliby się w tym samym pokoju, ale raczej nie mogliby wspólnie zajmować pierwszego miejsca w książce.
W "The Truth" , nie wydanej jeszcze w Polsce, komendant Vimes odgrywa ważną rolę w książce, w którejś ktoś inny jest bohaterem. Jest bohaterem drugoplanowym. Musi tak być. Gdyby nie, to nikt inny nie przeżyłby przygody.


~QbaJak: Czy nie uważa pan, że „Zadziwiający Maurycy” - książka szumnie reklamowana jako dla dzieci - jest jedną z pana najpoważniejszych książek.

T_Pratchett: Dobre pytanie. Oczywiście, że jest poważna. W końcu jest dla dzieci.
"Zadziwiający Maurycy" to pierwsza z cyklu książek o Dysku przeznaczonych konkretnie dla starszych dzieci. Co ciekawe, jest to pierwsza z książek o Dysku, która otrzymała poważną nagrodę.
Pisanie dla dzieci jest trudniejsze niż dla dorosłych, ale daje lepszą zabawę. Jest poważna, bo z dziećmi należy rozmawiać poważnie.


~Ejka: Czy pana bohaterowie nieraz pana zaskakują? Robią rzeczy, których nie tak dawno nie spodziewał się pan, że mogą zrobić w przyszłości? Czy też czuje pan nad swymi postaciami pełną kontrolę?

T_Pratchett: Jest takie naukowe określenie "emergent behaviour". To znaczy, że proste systemy z prostymi regułami potrafią prowadzić do skomplikowanych zachowań i rezultatów. Na Dysku zdarza się to przez cały czas.
Za długo by trwało mówienie o szczegółach. Jednakże prawdziwe jest stwierdzenie, że postacie robią zwykle to, co chcę żeby robiły, ale robią to na swój sposób.
W książce, którą właśnie skończyłem postacie odmówiły tego, czego od nich oczekiwałem. Siedziały sobie na stronie i myślały "to nie jest dobry pomysł". Ale same z siebie wpadły na lepszy. Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale tak właśnie się stało.


~Vimes: Czy będzie więcej książek z "Zadziwiającym Maurycym"?

T_Pratchett: W każdej baśni występuje jakiś kot. Łatwo byłoby wprowadzić znowu Maurycego, ale musi być lepszy powód niż "fajnie by było". Zapewne nastąpi to kiedyś, ale książki o Wee Free Men muszą powstać najpierw.


~Ejka: Został pan uhonorowany orderem Imperium Brytyjskiego. Formalnie przysługuje panu tytuł "sir", co poniekąd czyni z pana arystokratę. A jednak postacie typu Lord Rust or Shelachii nie zdobyły pana sympatii. Czy może jest to tylko opinia Vimesa?

T_Pratchett: Czy nie wydaje się wam ciekawe, że komendant Vimes jest arystokratą, który nie chce nim być?
Poza tym, Order Imperium to medal i jeszcze długa droga go dzieli od szlachectwa. Prawdę mówiąc nie mamy już imperium, ale jeśli zdobędziemy nowe, będę miał prawo trochę porozstawiać ludzi po kątach.


~Amdizu: Czy zdarzyło się kiedyś panu, że był pan zaskoczony tym jak bardzo niektórzy czytelnicy mają obsesję na tle pana książek?

T_Pratchett: Coś takiego zawsze zaskakuje wydawców i dziennikarzy. Oni spodziewają się, że moi fani to "banda wariatów".
Jeden z dziennikarzy, który towarzyszył mi w trasie w Anglii powiedział ze zdumieniem "mili są". Wytłumaczyłem mu, że dopiero po północy odpadają im czubki głów i wysuwają się macki.
Jednak z przyjemnością stwierdzam, że moi fani są praktycznie normalnymi ludźmi, którzy akurat lubią Świat Dysku. Potrafię zrozumieć dlaczego. Przynajmniej tak mi się wydaje. Na pewno mnie nie przerażają.
Zaniepokoił się mój wydawca, kiedy jeden z fanów przysłał mi nóż. To był Mistrz Finlandii w rzutach nożem. Sam robi dla siebie noże i pomyślał, że mi się spodoba taki. Później przysłał mi jeszcze topór do rzutów, który jak wszyscy wiedzą, w Skandynawii używany jest do ścinania włosów dziewczętom.


Moderator: Niech pan przyrzeknie, że Śmierć jest naprawdę i jest taki jak u pana. :)

T_Pratchett: Jeszcze nie.


~Arashi: Czy powstanie kiedyś kompendium wiedzy o Świecie Dysku?

T_Pratchett: Tak. Były trzy wydania Kompendium Świata Dysku w Wielkiej Brytanii. Myślę, że prędzej czy później pojawią się w Polsce, tak jak w innych krajach.


~Ejka: Czy uważa pan, że ludzie w naszym świecie tak jak u pana kierują się "narrative causality", tzn. czy wszystko dzieje się tak, żeby całość układała się w jakąś historię?

T_Pratchett: Dlaczego nie? Kierujemy się. Ludzie idą na wojnę wiedząc, że są tymi dobrymi, a druga strona to ci źli. Nikt nie rusza na wojnę myśląc "jesteśmy złymi facetami, ale za to będziemy mieli niezłą zabawę".
Tworzymy opowieści dla samych siebie. Nawet poprawiamy historię, żeby pasowała do tego, jak chcemy widzieć fakty. Jedyna różnica polega na tym, że na Dysku ludzie zdają sobie z tego sprawę.
Niedawno widziałem w TV wywiad z kobietą z Texasu, która mówiła o skandalu z torturowaniem jeńców w Iraku. Powiedziała: „Próbują nam wmówić, że nie jesteśmy tymi dobrymi". Wyraźnie była przekonana, że USA to ci "dobrzy" niezależnie od tego, co zrobią. To, że są dobrymi wynika z prawa narracji.


~incognito: Jak podobały się panu gry komputerowe osadzone w Świecie Dysku?

T_Pratchett: Podobały mi się wszystkie trzy. Nie dorównują dzisiejszej technice, ale są już rozmowy na temat kolejnej gry. Dla tych, których to interesuje, polecam grę "Thief 2" jako taką, która ma wyraźnie Dyskowy klimat. Gram w nią przez cały czas. W tej chwili chyba trudno ją zdobyć.


~Coen_1: Czy imię golema Shmata i nazwa krainy Sto Lat są zaczerpnięte z języka polskiego?

T_Pratchett: Nazwałem miasto Sto Lat bo trafiłem kiedyś na tę frazę i uznałem, że to dobra nazwa dla miasta. W tamtych czasach nawet nie śniło mi się, że to będzie czytane w Polsce.
Golemy mają imiona, które pochodzą z jiddish, albo tak brzmią, jakby pochodziły, dlatego że golemy biorą się z żydowskiej mitologii. Tak, jak imiona wampirów są lekko wschodnioeuropejskie.


~eKrecik: W Polsce Śmierć ma rodzaj żeński, tłumacze zmienili go na rodzaj męski. Czy uważa pan, że było to potrzebne?

T_Pratchett: Tak!!! Są też inne kultury, gdzie Śmierć jest kobietą i bardzo się denerwuję, jeśli ktokolwiek próbuje zmienić go w kobietę. Wtedy powieść nie działa tak, jak należy. Jesteśmy globalną kulturą, wiemy że ludzie w innych miejscach robią inne rzeczy.
Teraz Śmierć ma wnuczkę, ona przejęła niektóre jego cechy charakteru. Więc wszyscy powinni być zadowoleni.


~Novinha: Słyszałam, że nie lubi pan podróżować, a jednak przyjechał pan do swoich fanów w Polsce. To bardzo miłe.

~Magowa: Kiedy przyjeżdża pan do jakiegoś kraju promować książkę, to czy siedzi pan cały czas zamknięty z różnymi dziennikarzami, czy pospaceruje pan trochę po mieście i rozejrzy się po ludziach?

T_Pratchett: Do Warszawy mogę się dostać szybciej niż do Edynburga. Ale fakt, że podróże bywają męczące.
Większość swoich wyjazdów spędzam w księgarniach. I rzeczywiście spotykam bardzo wielu ludzi.


~Mori: Czy miał pan kiedyś ochotę skończyć pisać o Świecie Dysku i zająć się czymś innym? (Uprawianiem ogródka na przykład :D )

T_Pratchett: Tak, mniej więcej raz dziennie. Coś, co jest dobre i niedobre w pisarstwie to to, że człowiek nigdy nie przestaje. Ciągnie się to i ciągnie aż do śmierci.
Kiedy umrę to mam nadzieję, ze podczas składania autografów.


Moderator: Dziękujemy za udział w czacie.

T_Pratchett: Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Muszę iść zajmować się innymi sprawami. Nie wątpię, że niektórych z was spotkam jeszcze osobiście. Do widzenia i Sto Lat.

Moderował: Tomasz Bucholc Tłumaczył: Piotr Cholewa



(www.czat.wp.pl)








Dodanie zapisu tego czatu było straszliwie trudne, musiałem probować trzykrotnie nim w końcu się udało. Myślę, że było warto.

Lucian Lacigam
6.06.2004, 10:36

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

O.Wood

HP JEST OKOKOKOKOKOKOKOKOK

24.06.2004, 16:23
Ivanka

Dstałam sprostowanie Jane:). Lacigam, czy mógłbyś mi wyświadczyć uprzejmość i zajrzeć na swoją skrzynkę mailową na onecie, alebo chociaż zajrzeć do zwykłej skrzynki? Proszę.

9.06.2004, 21:58
Jane

Ja nie mogłam przeboleć, że Pratchett jest na czacie WP a ja siedzę na niemieckim... Od razu po powrocie do domu przeczytałam zapis ^^

9.06.2004, 20:33
Ivanka

Barwo! Świetny pomysł, też bym weszła na tn czat gdyby moi genialni koledzy w końcu załatwili mi modem, a teraz jak by wreszcie mieli czas, wyjechali sobie na żagle:/! ja kogoś w poniedziałek zaszlachtuję i już nawet wiem kogo:/!

9.06.2004, 16:27
Valaraukar

E, zanim ten film powstanie jeszcze duuuuużo wody upłynie...

9.06.2004, 07:12
Jane

"Mort" to jedna z moich ulubionych części, liczę na to ze Pratchett nie pozwoli żeby to zepsuli :>

8.06.2004, 20:09
Valaraukar

Mam nadzieję, że nie zepsują ekranizacją Morta, taka dobra książka...

8.06.2004, 07:38
Andromeda Mirtle

No paczcie... Cholewa tłumaczył, a nie przetłumaczył imienia Marchewy (Carrot)

6.06.2004, 14:16
Najm

Już to czytałam, więc nie chce mi się komentować :)

6.06.2004, 13:03
jae

fajnie, że do Morta powstaje scenariusz, to moja ulubiona część. Tylko nie wiem czy rzeczywiście chciałabym widzieć ekranizację, mogli by to spieprzyć tak jak Tolka. A to z Sto Lat też mnie zastanawiało :P A za Tego śmierć, zamiast Tą śmierć to z pewnością odjęli mi punkty na egzaminie kończącym gimnazjum, idioci :P

6.06.2004, 13:03