Pratchettowski świat rodzajów- recenzja
Kto by przypuszczał, że zaistnieć może tak szalony świat, iż czytelnicy przyciągani będą tam siłą co najmniej magiczną? Kto mógł zauważyć świat z tak śmiesznej i dziwnej perspektywy, że nazwać można go jedynym w swym rodzaju? Do tego zdolny jest tylko Terry Pratchett, który już od lat robi nam kogiel-mogiel z kultury, mitologii, filozofii, a nawet z dziwnego zachowania ludzi, zamykając z wielkim wysiłkiem w coraz to kolejnych książkach fantastycznych. Co roi się w jego nie z tej ziemi umyśle? Być może ukazuje to jedna z jego okrytych światową sławą książek o zdumiewająco magicznym Świecie Dysku, pt. "Kolor Magii", w której autor po raz pierwszy ukazał, jakim sposobem to, co najmniej prawdopodobne, może okazać się oczywiste.
"Albowiem zaprawdę zabija ona w swej rozweselonej ludożerczej
maskaradzie obleczonego w gorzką czerń powagi misjonarza ego,
spychając go do czeluści jedną salwą śmiechu. Tere-fere!- oto głos
cywilizacji- wysłannik Boga białego człowieka- bul, bul, bul! Bracie,
dorzuć jeszcze garść szałwi! A słodko pachnący dym wzniesie się i
okryje nieuchwytnym powabem bezwstydnie ciała gwiazd!"
Aleister Crowley o śmiechu, "Krótkie eseje o Prawdzie"
Czym jest ta dziwota?
Jak tu sprostować tę całą pogmatwaną historię pełną magii, szaleństwa, humoru i niezwykłych dziwów wręcz oszałamiających czytelnika? W Świecie Dysku kosmologia jest nawet magicznie dziwna. Podobno jednak jest ona poparta doświadczeniem matematycznym, jakie narodziło się dzięki Najmądrzejszemu- jak zwykle- Stwórcy. W ogromnym oceanie kosmicznym powoli płynie olbrzymi żółw obciążony czterema słoniami. One zaś trzymają płaski jak stół i idealnie okrągły dysk. Na dysku dzieją się rzeczy szalone i najmniej prawdopodobne w naszym świecie, jakby struktura kosmologiczna miała spore oddziaływanie magiczne na dysk. Rządzi tam bowiem Chaos, z którego wyłonili się bogowie. Nauka tam jest wyłącznie dla magów, stworzenia na Dysku dzielą się na wiele klas, kast i nieskończonych grup, a więc dziwne jest tylko to, że nikt z mieszkańców tego lądu jeszcze się w tym nie pomylił. Oprócz bogów władających tą planetą i nieskończonych w swej liczebności demonów dużych i małych pomiędzy wszystkim, co żywe przechadza się Śmierć. Czarownice i czarodzieje mówią mu "dzień dobry", a niektóre nawet chcą ku swemu rozczarowaniu zaprosić go na herbatę. Mówiąc prosto: cały szalony cykl nieporządku magicznego działa nadzwyczaj "normalnie" i cyklicznie, dopóki w progu nie stanie czarodziej Rincewind- naukowy nieudacznik znający tylko jedno zaklęcie, które ma prawdopodobnie zatrzymać cały świat! Wszystko obraca się przeciw niemu, więc czarodziej musi okazać wyjątkowe szczęście pechowca uciekającego ciągle przed zagładą Śmierci. Przygody swoje dzieli z niepoprawnym optymistą, Dwukwiatem i jego wielonożnym (w dosłownym tego słowa znaczeniu) Bagażem. Różnica między nimi polega na tym, iż czarodziej ma wyjątkowego farta w swym pechu, a Dwukwiat to głupi obdarzony ogromnym szczęściem naiwniak. Najdziwniejsze jest to, że zdrowy rozsądek Rincewinda jest zazwyczaj gorszy w skutkach, niż otwarte zachowanie Dwukwiata (niezdającego sobie sprawy z powagi sytuacji). Tak zaczyna się cykl o szalonym Świecie Dysku począwszy od Koloru Magii do nieskończoności...
Znaczenia, mity i prawdy świata Terry'ego Pratchetta są tak niezliczone, iż nie widać szwów. To cecha genialnej kompozycji. Ciekawa jest również cała struktura książki, w której pozornie chodzi wyłącznie o jedno- o humor, gdyż znajdujemy to za każdym rogiem kartki. Pratchett patrzy na świat okiem szalonego humorysty, wpadając losowo na prawdy i fałsze, wyolbrzymienia i zniesławienia, przerabiając to, co widzi w równie szalony świat. Dlatego największą tajemnicą jest jego osoba, bo albo jest inteligentnym szaleńcem, albo odpowiednikiem ziemskiego czarodzieja Rincewinda, który jest wiecznym uchodźcą. Autor daje się poznać szczególnie w swej "Nauce Świata Dysku", w której ukazuje swój spokój filozoficzny i odkrywczość umysłu. Nikt natomiast nie jest w stanie przewidzieć, jak daleko już zaszedł. Znaczenia to szczególny aspekt Koloru Magii, który obejmuje wszystko swym fioletowo- czarno- szmaragdowym odcieniem, przez co wszystko działa po "pratchettowsku". Kosmologia Świata Dysku to hinduska kosmografia. W spłaszczonym, starożytno-średniowiecznym świecie żyli jeszcze nasi przodkowie pośród czarownic, bogów, potworów morskich i herosów. W starożytnej Europie Kabaliści i co niektórzy Grecy głosili, iż kto wyjrzy poza krawędź naszego świata, zobaczy nieskończenie wiele dziwów, światów i stworów utrzymujących ziemię. Dozna wówczas pomieszania albo oświecenia. Wierzono również, że wielu było zuchwalców, którzy wypadli poza krawędź. Tam wariowała nauka i sztuka, będąc w okultystycznym połączeniu. Świat zagmatwania i zabobonów, jaki obowiązywał nas w dalekiej przeszłości, można porównać to tworu Pratchetta. Metafora płaskiego, okrągłego świata to swego rodzaju przeniesienie się do świata filozofii, która pozwoliła na stworzenie wielu nieziemskich teorii. Co ciekawe Świat Dysku różni się od naszego praktycznie tym, iż jest parodią. Pływający w kosmosie żółw wskazuje na to, iż jesteśmy w wodzie! Poza tym Rincewind to nikt inny, jak dyskowy Odyseusz (bohater "Odysei" Homera, który wracając z wojny trojańskiej, przemierzył w imieniu wszystkich ludzi niemal cały świat od podziemnego Hadesu, przez rewiry Syren, po wyspy bogów), który znienawidzony przez bogów i mieszkańców Dysku ukazuje mechanikę tego całego świata. Także i bogowie mówią o dziwnej tożsamości tego świata. Ten cały śmieszny wręcz świat różności nie został rzucony czytelnikom, aby nikt nie chciał dołożyć do tego np. wiary. Tego dokonali dyskordianie, którzy utrzymują, że ten świat istnieje i właśnie w nim jesteśmy. Discordia to sekta powstała po opublikowaniu książki "Kolor Magii". Podstawą ich wiary jest nie wiara w wielu bogów, lecz w jedno konkretne bóstwo, które ma nokautować wszystkich pozostałych- Eris, bogini niezgody. Przypominają mit o wielkim sądzie Parysa, który miał rozsądzić, jakiej bogini należy się jabłko Eris z napisem dla najpiękniejszej. To przez to jabłko wybuchła wojna trojańska i dzięki temu owocowi dyskordianie wierzą w Święty Chaos i niezgodę. Humor Pratchetta bezczeszczą, parodiując wszystkie prawdy religijne i przykazania moralne. Uważają, że bogiem jest człowiek, który od wieków modli się do siebie i powinien skorzystać z "pratchettowskiej" kuracji magii. Wyróżniają różne rodzaje magii w tym oktarynową (oktaryna jest magicznym kolorem, który widziany był wyłącznie przez czarodziejów Świata Dysku). Księga niezgody, śmiechu, szaleństwa i chaosu to Principia Discordia. Dzięki niej niektórzy czytelnicy zastanawiają się nad powstaniem sekty i księgi dyskordian, podejrzewając, iż natchnął ich autor Terry Pratchett. Być może dlatego autor "Koloru Magii" zapytany o to, czy wierzy w magię, odpowiada: "Więcej się znajdzie magii w zwyczajnym domowym komputerze, niż na sabacie czarownic, jednakże sporo ludzi poważnie traktuje czary, natomiast ja wierzę w cywilizację technologiczną".
Kto pociąga za sznurki?
Terry Pratchett- urodzony w 1948 roku, człowiek, który całe życie trzyma się wyobraźni jak brzytwy gnany zasadą Einsteina: "Wyobraźnia jest ważniejsza od nauki". Już od młodych lat autora ciągnęło do pisania. Swą pierwszą publikację przedstawił mając 13 lat w szkolnej gazetce (zbiór opowiadań The Hades Business). Potem opublikował swój kolejny twór literacki w magazynie "Sience Fantasy" mając 15 lat. A potem? Zaczął pracować jako dziennikarz, jednak prawdopodobnie już w pierwszym dniu miał okazję przyjrzeć się zwłokom. Uciekając od grasującego w pobliżu Śmierci, postanowił pisać. Jego pierwsza szalona powieść- The Carpet People- zadziwiła szeroką grupę czytelników. Następne dzieła przyniosły mu sławę człowieka o dziwnej perspektywie, lub obdarzonego nadzwyczaj magiczną wyobraźnią. Kiedy jakimś dziwnym sposobem wyłonił się monumentalny Świat Dysku, zaczął publikować książki wyłącznie o nim. Jego pierwsza książka z tej serii, "Kolor Magii" dała mu światową sławę, po czym autor stwierdził, iż pisanie nie jest już jego hobby- to jego praca i obowiązek. To dało mu światową popularność. W 1998 roku Pratchett został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego. Jak na razie autor jest jedną wielką tajemnicą. Mimo swego zdumiewającego otwarcia w książkach (a może po prostu wariacji humoru bliskiej czytelnikowi) nadal nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie,skąd wziął się ten świat. Artykuł ten ma również za zadanie przybliżyć tę zagadkę czytelnikowi. Jak możemy uznać- Pratchett jest człowiekiem, który wyjrzał poza krawędź.
Zasadą świata Terry'ego Pratchetta jest parodia w połączeniu z refleksją. Chaos magii, mitów i legend przepasany humorem i filozofią to niewątpliwie dzieło Pratchetta. W tej właśnie pigułce zwanej artykułem starałem się zamknąć to, co ten autor od lat zamyka w swych książkach (a jest ich ponad 40). Największym dziwem książek autora jest tajemniczość, bo w gruncie rzeczy nie wiemy, co stanie się w następnej scenie, a gdy ona nadchodzi czytelnik jest zaskoczony odkrywczością umysłu Pratchetta. Skąd to się bierze? Najwidoczniej jest to echo, które czeka naszą cywilizację, a historie przedstawione w Świecie Dysku to krótka demonstracja ludzkich możliwości.
Gryfek
16.05.2004, 16:03
Myślodsiewnia
Pewnie, te arty o Crowleyu i Rasputinie to są pierwsze z serii. Jak minie odpowiedni termin, po którym będę mieć czas to napiszę o... Eliphasie Levi.
16.05.2004, 18:01To może teraz napiszesz?? :)
16.05.2004, 17:58Słuchasz Beatki Kozidrak? Hm... Nie mój gust i nie spodziewałem się tego. Nikt nie musi mi nic przestawiać, wstęp nie był długości artykułu, a pratchett się zakurzył i już. Jak dobrze pójdzie to można go ożywić. W końcu autor przyjeżdża. A co do ukrytego znaczenia w Pratchettcie to owocnej pracy- właściwie chodzi mi o to, aby chociaż jednego czytelnika zachęcić do szperania pomiędzy tekstami danej książki. Kiedyś chciałem na serio zacząć pracować w Czarownicy. Za panowania Mai miałem napisać cykl o czarodziejach i nic z tego nie wyszło (bo zaczęło się wszystko walić).
16.05.2004, 17:55Masz piękny głos <złośliwy uśmiech>
16.05.2004, 17:55Nienawiść to jest serca trwoga gdy nie czuje nic, odwaga by z tym jakoś żyć... lallalala Pozdrowionka dla Beatki Kozidrak :)
16.05.2004, 17:45LL - przysięgam, zabiję Cię...
16.05.2004, 17:42Nie... to możesz zadzwonić... żartuję...
16.05.2004, 17:36Bardzo się proszę o niezabawianie dodawaniem do Pratchetta tej osoby, która się zabawia. Nie działa, sprawdzałem.
16.05.2004, 17:34Nie wspominałem, że nienawidzę gg? A poza tym, obgadawszy już wszystko, może przejdziemy do artykułu Gryfka i wielkich pozatekstowych treści książek Pratchetta?
16.05.2004, 17:33Wiesz Val - mógłbyś się do mnie odezwać na gg ;)
16.05.2004, 17:31