Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Bliźniacy Weasley

Przyjrzyjmy się im bliżej...

Hogwart jeszcze długo będzie o nich pamiętał. Fred i George są prawdopodobnie najbardziej lubianymi postaciami w świecie Harry'ego Pottera. Bawią nas, żartują, wywołują uśmiech na każdej twarzy (no, wyłączając ludzi pokroju Filcha!). Za to właśnie ich kochamy. Co o nich wiemy?

Podstawowe wiadomości.

Wiemy doskonale, że George i Fred są identyczni: rudowłosi, krępi i „mają nawet rozmieszczenie piegów to samo”. Jeśli jednak chodzi o imię, to tylko George używa pełnego. Najprawdopodobniej Fred to skrót od imienia Frederick (choć Alfred także pasuje).
Ważną sprawą są urodziny bliźniaków. Z datą sprawa jest oczywista i dla wszystkich jasna. Czy można wyobrazić sobie lepszy dzień dla żartownisiów niż 1 kwietnia? Jest jednak mały problem, nad którym można spekulować… Który z nich jest starszy?
Większość uważa, że to George jest starszy. Powód? George jest nieco dojrzalszy (o ile można mówić o jakiejkolwiek dojrzałości bliźniaków!), nie tak łatwo go rozzłościć jak jego brata bliźniaka (to Fred pierwszy chciał się rzucić na Malfoya w piątej części). Jeśli więc ktoś popiera teorię „starszy jest mądrzejszy”, to z pewnością uzna George’a za starszego, choćby o kilka minut.
Są jednak tacy, którzy mają dowody na starszeństwo Freda. Niezbitym faktem jest, że ten z bliźniaków, który urodzi się pierwszy, zawsze pragnie dominacji i chce być liderem. Fred z pewnością taki jest. Z tą teorią i ja się zgadzam. Przede wszystkim dlatego, że zawsze jest napisane „Fred i George”, a nie na odwrót.

Psotnicy jakich mało.
„Zawsze wiedzieliśmy, gdzie jest granica… No może czasami wystawialiśmy za nią duży palec u nogi… Ale zawsze potrafiliśmy wyhamować, zanim rozpętało się piekło”
Z chęcią do robienia żartów najprawdopodobniej się urodzili. Mimo częstych uwag ze strony starszych (pani Weasley), bliźniacy ani myślą o zaprzestaniu kawałów. Zapewne lubią patrzeć na reakcję otoczenia i przy okazji sprawdzać jak działają ich produkty (Bombonierki Lesera). Jednak najlepszą zabawą jest podkładanie ich niczego niespodziewającym się osobom – Dudley i Gigantojęzyczne Toffi, Neville i Kanarkowe Kremówki, Umbridge i Narowiste Świstohuki...
Mimo, że obaj kochają żarty i śmiech, są różni, dzięki czemu się równoważą. Można porównać ich do ognia (Fred) i powietrza (George) – ogień potrzebuje powietrza do tego, by się rozwinął. Bez powietrza ogień zgaśnie prędzej czy później. Z kolei samo powietrze nie jest w stanie się zapalić. Lecz nawet jeśli Fred jest bardziej zapalczywy i bezpośredni, a George powściągliwy i zdystansowany, razem są „Fredem i Georgem”.

W cieniu drugiego?

Ze względu na cechy (typowego dominanta) Freda, George wydaje się być z lekka w cieniu swego brata. Fred jest zdecydowanie bardziej spontaniczny i pewniejszy siebie, można to najlepiej zauważyć, kiedy zapraszał Angelinę na bal. Z tego powodu zwraca na siebie więcej uwagi.
George, dla odmiany, jest bardziej troskliwy i ostrożniejszy. To on w „Komnacie Tajemnic” martwił się, czy rodziców będzie stać na nowe książki. Przy szantażowaniu Bagmana to George mówił:
„Nie… to wygląda jakbyśmy go oskarżali. Musimy być ostrożni…” (str. 238), „…to jest szantaż, możemy mieć poważne kłopoty jak to zrobimy…” (str. 590). On także przytulił swą mamę, gdy ta wróciła do domu, po wypadku pana Weasleya w 5 tomie.
Poza tym – podczas Bożonarodzeniowego Balu Fred był tzw. królem parkietu i wraz z Angeliną robił furorę. Ale co z Georgem? J.K. Rowling nie opisała nam, czy kogokolwiek zaprosił. Poszedł z Alicją lub Katie? A może wolał gawędzić sobie z Lee Jordanem? Tego, niestety, nie wiemy.

Mój ulubiony…

Ludzie potrafią być dziwni, bo choć mówi się o nierozłączności F&G, to jednak są w stanie podzielić ich tak, że tylko jeden staje się faworytem. Ci, co zwracają większą uwagę na skrytość George’a, faworyzują właśnie jego. To właśnie George jest autorem tekstów: „Wyślemy ci sedes z Hogwartu”, czy „A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami?”. Jednak są i miłośnicy ekstrawertycznego Freda i jego niezapomnianych dla pozostałych bohaterów książki tekstów („Irytku, zrób jej piekło w naszym imieniu”). Jednak oboje są tak samo zabawni, co sprawia, że wcale nie jest tak łatwo wybrać ulubionego bliźniaka. Więc czy jest sens? Ich różnice sprawiają, że stają się bardziej realistyczni, prawdziwi (zna ktoś dwie identyczne z charakteru osoby?). Tacy, których niewątpliwie chcielibyśmy poznać w realu, czego raczej nie chcieliby nauczyciele („Zawsze uważałem, że my z Fredem powinniśmy dostać ze wszystkiego P, bo sam fakt, że pojawiliśmy się na egzaminach, był powyżej oczekiwań”)

Choć świat „Harrego Pottera” nie widział większych leserów, to jednak możemy się nauczyć od bliźniaków kilku rzeczy.
Po pierwsze – śmiejmy się z siebie samych. To ulży nie tylko innym, ale i nam. Po co mamy się obrażać lub zasmucać jakimś błahym głupstwem, które kiedyś palnęliśmy? Toż to Trolla…
Po drugie – śmiech to zdrowie! Potrafi być zaraźliwy i bez wątpienia daje ukojenie. W nim tkwi właśnie cała magia – magia Greda i Forge’a ;).

Silvera Lumen
10.09.2005, 19:27

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Zireael

A tu nie było przypadkiem więcej komentarzy? :|

10.09.2005, 20:08
Alnilam

Fajny artykuł, fajny.

10.09.2005, 19:45
Maks

Mi jest wszystko jedno czy fred jest staszy czy George.Wazne ze sa najzabawniejszymi postaciami w ksiazce i umieja rozszmieszyc czytelnika.

10.09.2005, 19:41
Zireael

Fred i George górą!

10.09.2005, 19:41
Maks

Hurrraaaa!!!!!!!!Pierwszy!!!!!!.Lubie blizniakow i uwielbiam czytac o ich dowcipach

10.09.2005, 19:40