Londyńska premiera „Księcia Półkrwi”
Witam wszystkich bardzo serdecznie! To znowu ja, podróżująca czarownica szukająca wiedzy i przygód, Misses! W zeszłym roku napisałam artykuł pt. „Magiczna stolica”, dający ogólny obraz magicznej, londyńskiej rzeczywistości. Jako że artykuł został dość ciepło przyjęty nasza Wspaniała Pani Redaktor Aibhill poprosiła mnie o zrobienie kolejnego fotoreportażu, tym razem o premierze nowej części przygód młodego czarodzieja.I tak miałam zamiar kupić sobie tę książkę, więc co za różnica czy zrobię to z samego rana czy w środku nocy?
WHSmith, Ealing, Londyn
15.07.2005
Oto miejsce, w którym zamówiłam swoją kopię „Pottera”. WHSmith, jest to duży sklep z gazetami, książkami i artykułami papierniczymi. Trochę coś jak nasz Empik. Poza tym tam było najtaniej.
23:35
Przybywam na miejsce akcji. Moim oczom ukazuje się niewielka grupka osób: kilku nastolatków i jakiś sześciu dorosłych facetów. Zerkam na zegarek. Data i godzina się zgadzają... Spodziewałam się raczej tłumu poprzebieranych za czarodziei mugolskich dzieci. No nieważne. Tuż koło drzwi do sklepu stoi kilka krzeseł, jedno z nich wciąż wolne. „Po co ma się marnować?”
23:40
Dwie sprawy nie dają mi spokoju: gdzie teraz są książki i na co ci ludzie się tak gapią?! Odwracam się, by zajrzeć w głąb sklepu. Wszystko staje się jasne. Na specjalnych regałach, stołach i w ogóle wszędzie, piętrzą się nowiutkie kopie Pottera. Ułożone w zgrabne stosiki - po jednej stronie wersja dla dzieci po drugiej dla dorosłych. Wszystkie w twardych okładkach błyszczą z daleka. Tylko ta durna szyba stoi pomiędzy nimi a tłumem i nie pozwala zrobić porządnego zdjęcia...
Gdzieś w czeluściach sklepu przesuwają się pracownicy. Przy wejściu rozrzucają cytrynowo zielone baloniki z napisem 'Harry's back at WHSmith'.
23:42
Dojrzały mugol w jasnym garniturze, zapewne właściciel księgarni, zwołuje wszystkich pracowników do siebie. Trwa narada, powtarzane są ostatnie wskazówki.
23:45
Pracownicy zakładają czerwono-złote szaliki Gryfindoru oraz narzucają na siebie czarne garnitury. W końcu klimacik musi być, nie? ;) Jeden z mugoli wczuwa się aż za bardzo - na głowę zakłada czarną tiarę wyszywaną srebrną nicią i narzuca na się czarny płaszczyk. Wygląda w tym dość komicznie. Jeden z jego kolegów wyciąga aparat i zaczyna robić zdjęcia... Odwracam się za siebie. W sumie to był dobry pomysł, żeby przyjść tak wcześnie. Nie ma szans, żeby przecisnąć się przez ten tłum. Tak właściwie, to kiedy oni tu wszyscy przyszli?
23:50
Jeden z pracowników podchodzi do drzwi i zaczyna przy nich majstrować. Słychać szmery w tłumie. Czyżby zamierzano otworzyć księgarnię przed północą? Po tych wszystkich ostrzeżeniach, że ten, kto zacznie sprzedawać książkę wcześniej straci prawa do jej sprzedaży bla, bla, bla...?
Drzwi rozsuwają się nieznacznie. Mężczyzna wciska się w szparę i zwraca się do tłumu. Mówi, że ze względu na warunki lokalu nie ma możliwości, aby wpuścić więcej niż 10 osób naraz. Rozlega się jednogłośne: „BOOOO!!”, słychać wyraźne odgłosy niezadowolenia. Facet, wiedząc zbliżające się niebezpieczeństwo, szybko kończy swoją przemowę przepraszając za niedogodności i prosząc o wyrozumiałość, po czym szybko chowa się do środka. Tłum zaczyna skandować: „Ha-rry! Ha-rry!”
Oceniam swoje szanse na wejście w pierwszej grupie. Są dość duże zważając na to, że stoję dwa kroki od drzwi.
23:55
Napięcie zaczyna sięgać zenitu. Atmosfera zrobiła się tak gęsta, że można by zawiesić nóż w powietrzu i by nie spadł. Znowu ten sam mężczyzna podchodzi do drzwi. Z wrednym uśmieszkiem zaczyna się od niechcenia bawić kluczem, robiąc nadzieję tym wszystkim co stoją na zewnątrz. Mówią, że zemsta jest słodka... Znowu odzywają się głosy: „We want Harry!” (ang. „Chcemy Harry'ego!”) Właściciel pokazuje zegarek - jeszcze trzy minuty...
00:00
NARESZCIE!!!
Drzwi otwierają się. Tłum żądny krwi, znaczy książek, wdziera się do budynku. Sama też chciałam wejść ale nie zostało mi to dane. Zwyczajnie zostałam wepchnięta do środka...
Dzikie bestie rzuciły się na regały. Ja, z godnością czarownicy, pochodzę spokojnie do półki i ściągam swój egzemplarz, po czym, kulturalnie staję w kolejce. Wyciągam swoje zamówienie, płacę, po drodze zgarniam jeden z zielonych baloników i wychodzę. Tuż przed drzwiami nachodzi mnie myśl: „Jak ja mam przez tych ludzi się przecisnąć?”
Niesamowite przeżycie!
Po powrocie do domu postanowiłam, że przejrzę pierwszą stronę. Skończyło się na tym, że poszłam spać o 01:34 po przeczytaniu dwóch rozdziałów! :D
I to by było na tyle, Szanowni Czytelnicy!
Do następnego!
Misses Shadow Mistress
29.07.2005, 19:08
Myślodsiewnia
Ladna jest ta londyńska premia Voldemorta Lorda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
31.08.2006, 09:56Sorry że tak póżno.Powtóże pytanie które zadają sobie wszyscy.Czym do cholery rózni się wersja dla dzieci i dla dorosłych.
5.02.2006, 23:39czym sie rózni wersja dla dorosłych
29.01.2006, 21:45kurcze! wiem że to jest rewelacyjna książa, ale to z tłumem przed księgarnią to już chyba lekka przesada. tak jak często w TV mówią o wyprzedarzach w Media Markt! tłumy że ludzie giną.
15.10.2005, 19:07Mam nadzieję,że wkrótce ukaże się nowa książka Pottera.Przy odrobinie szcześcia kupięsobie kilkadziesiąt tomów i będę je sprzedawał za taniochę.Heja ziomy .
19.09.2005, 14:57Mam nadzieję,że wkrótce ukaże się nowa książka Pottera.Przy odrobinie szcześcia kupięsobie kilkadziesiąt tomów i będę je sprzedawał taniej.Heja ziomy .
19.09.2005, 14:56Szkoda,że wcześniej nie pojawi się książka w Polsce
22.08.2005, 14:47a jesli chodzi o ścisłośc to najtaniej było w Tesco (7.99)ale tam sprzedawali dopiero na drugi dzień...
16.08.2005, 12:53Zireael nie podlizuj sie do każdego...!:)p,
9.08.2005, 20:08Ja myślęZe w polsce też będą wielkie kolejki moja kuzynka ostatnio przyjechała z Amryki i powiedziała że tego nie czyta ale widzi jak ludzi stoją w kolejkach!!!
4.08.2005, 21:56