Półkrwi Książę w Cambridge
[V.] Bardzo miło mi poinformować, że Prorok nie jest byle jakim portalem, zamieszczającym artykuły osób tylko i wyłącznie pokracznie siedzących przed komputerem i żłopiących pepsi przez słomkę. Praca redaktora to także praca w terenie; bardzo jestem zatem dumny, że mogę Wam przedstawić Specjalnego Wysłannika Proroka Sieciowego do Cambridge, Kfjatuszka. Zda ów Kfjatuszek (owa Kfjatuszka?) relację z premiery "Półkrwi Księcia" w samym sercu Anglii. No, może nie sercu, trochę bliżej przepony.Dla niewtajemniczonych dodam, że miasto Cambridge, mimo że stosunkowo niewielkie (100 tys. mieszkańców), jest jednym z najbardziej znanych miast Brytanii; głównie dzięki prestiżowemu, najstarszemu na Wyspach Brytyjskiech Uniwersytetowi, składającemu się z 23 collage'ów (m. in. Trinity Collage, gdzie studiował np. Newton). I tam właśnie, pośród średniowiecznych kościołów tudzież uniwersytetów, hasał Kfjatuszek. [/V.]
Nie byłam na premierze o północy z prostej przyczyny: dla mnie wakacje zaczynają się w przyszły piątek o 15:30, a na razie muszę siedzieć w ławce i słychać fascynujących wykładów o parlamencie XVI-wiecznej Anglii. Wczoraj zwyczajnie nie miałam siły czekać do dwunastej, tłuc się autobusem na drugi koniec miasta i w rozgorączkowanym tłumie przepychać się miedzy półkami.
Za to dzisiaj nadludzkim wysiłkiem zwlokłam się z łóżka o barbarzyńskiej godzinie (9:04) i pomknęłam do Cambridge. Normalnie nic takiego nie strzeliłoby mi do głowy, dla mnie sobota się zaczyna się po południu, ale dla Was, moi kochani, wszystko! Oklaski, oklaski za moje poświęcenie. Dziękuję bardzo.
Sieć sklepów WHSmith (status naszego EMPiK-u) ma swoją filię w każdym większym mieście. Kiedy przed dwunastą stanęłam przed oszklonymi podwojami, spodziewałam się tłumów, szaleństwa, wrzasków i rewii czub... ych... potterfanów poprzebieranych za Hermiony i Syriusze tudzież inne Hagridy.
A tu kicha.
Między półkami przewijała się jakaś znudzona panienka z tiarą na głowie, niezbyt żwawo zachęcająca do kupna nowego tomu o małym czarodzieju. I jakiś sześciolatek, który ledwo co dosięgał głową lady, usiłował wywrócić wieżę z precyzyjnie ustawionych książek. Owszem, wszędzie piętrzyły się stosy nowiutkich, pachnących świeżością Półkrwi Księciów, a przerażona twarz Pottera w strumieniu ognia szczerzyła się do mnie z każdego plakatu. Poza tym nic, null, nothing. Zero klientów.
Cholera, muszę wyznać, że zaniepokoiło mnie to. Nawet w najśmielszych snach nie pomyślałabym, że w dniu premiery roku mój głos będzie się echem obijał po ścianach sklepu.
W desperackim akcie rozpaczy (co ze mnie za reporterka, skoro nie mam o czym pisać), przeprowadziłam króciutki wywiad z Miłą Panią z Obsługi. Przedstawiłam się i wyjaśniłam, po co i dla kogo będę ją męczyć, a ona zapisała nasze www i obiecała, że wpadnie, nawet jeśli nic nie zrozumie po polsku.
Oto interwju, spisane i przetłumaczone z nagrania słowo w słowo (prawie):
(Kfjatuszek) Premiera o północy...
(Miła Pani z Obsługi) O Boże. To było szaleństwo. Olbrzymie tłumy ludzi wypełniające cały sklep.
(K) Tłumy dorosłych czy dzieci?
(MPO) Raczej po równo, chociaż większość dzieci wolała spać o tej porze. Ale każdy lubi Harry’ego Pottera.
Obie śmieją się znacząco
(K) Ile książek sprzedaliście do tej pory?
(MPO) Eee... Nie wiem. (woła do Miłego Pana z Obsługi) Ile książek już sprzedaliśmy?
(Miły Pan z Obsługi) Jak na razie? Siedemset pięćdziesiąt.
(K) A ile spodziewacie się sprzedać tylko dzisiaj?
(MPO) Mamy na składzie cztery tysiące, ale sprzedadzą się jakieś dwa. Zapowiada się ciężki dzień...
(K do siebie) No już widzę te tłumy... (na głos) Porównując z poprzednią premierą, ‘Zakonem Feniksa’, ta wzbudza większe zainteresowanie, prawda?
(MPO) Tak, przecież w całym kraju kilka milionów dzieci czekało na nowy tom. I dorosłych, przecież do książka dla każdego.
(K) Podobno jeszcze przed premierą, ’Harry Potter i Półkrwi Książę’ plasował się na wysokich miejscach...
(MPO) Tak, to było i będzie numerem jeden przez długi, długi czas.
(K) Dziękuję za udzielenie wywiadu. (do siebie) Dostaniesz Pulitzera, stara.
Proszę się ze mnie nie śmiać, improwizowałam, kiedy maglowałam Miłą Panią z Obsługi. I tak jej się medal należy za poświęcenie.
Dla czystego sumienia obleciałam wszystkie księgarnie w promieniu kilometra. Wszędzie tak samo — strumienie ludzi na ulicach, pustki w środku. Podpytałam innych pracowników, ale odpowiadali podobnie jak Miła Pani z Obsługi: szaleństwo o północy, nadzieje na wysoką sprzedaż. Zrobiłam też statystyki cen — najdrożej można nabyć Pottera za £15,50, najtańsza — w pewnym supermarkecie — £7,98.
Zrobiłam kilka zdjęć dla zainteresowanych. Za jakość przepraszam, ale ziewałam cały czas (ta barbarzyńsko wczesna pora!) i trochę mi się ręce trzęsły.
Przynajmniej radio i telewizja nie nawaliły, bo na BBC od rana trąbią o Wydarzeniu Roku, a Chris S. z lokalnego radia co pół godziny zapewnia, że on już przeczytał ‘Księcia’ do połowy i świetnie się bawi.
Nie kupiłam książki. Znam angielski na tyle dobrze, by czytanie jej w oryginale nie było dla mnie problemem, ale wolę poczekać i cieszyć się perfekcyjnym dziełem pana Polkowskiego. Wydaje mi się, że "nasza" wersja jest lepsza: język polski jest przecież najpiękniejszy na świecie...
Mam nadzieję, że zaspokoiłam trochę Waszą ciekawość. Ja się potwornie rozczarowałam, ale postaram się przyjechać na polską premierę i nadrobić straty moralne. Tymczasem życzę tym, którzy już teraz chłoną nowy tom, aby mieli z tego mnóstwo przyjemności, a tym, którzy muszą troszeczkę (czymże jest te sześć miesięcy w obliczu wieczności!) poczekać, życzę mnóstwa cierpliwości i magii, która towarzyszy oczekiwaniu na dobrą książkę.
Z Cambridge dla Proroka Codziennego
Specjalny korespondent
Kfjatuszek.
Specjalny korespondent
Kfjatuszek.
Sorry, nie mogłam się powstrzymać, żeby tak nie zakończyć... :]








Bardzo proszę powstrzymać się w myśloodsiewni od
1) agitowania do akcji zarzucania Medii Rodziny mailami,
2) szukania pirackich tłumaczeń,
3) dodawania bezsensownych komentarzy, nic nie wnoszących do dyskusji. Zanim dodasz komentarz, pomyśl. Nie powinno boleć.
18 VII 2005:
W ciągu kilku ostatnich dni, mimo proszenia i grożenia, wszyscy rozpoczęli rozsiewać plotki na temat książki HPiPK. Dlatego, aby pozwolić innym odczuwać radość osobistego odkrywania przygód Harry'ego, osoby chcące rozmawiać o fabule proszone są o nieużywanie innych myśloodsiewni jak tylko ta pod ogłoszeniem znajdującym się tutaj.
Kfjatuszek
17.07.2005, 09:07
Myślodsiewnia
itosu
po zastosowaniu sie do trzech wymienionych wyzej punktow nie ma w ogole komentarzy :D
17.07.2005, 10:38
Zireael
Mi tam nic się nie rozjeżdża. Brawo Kfjatuszek! Wywiad rewelacja :)
17.07.2005, 10:33
viverna
Nie chcę nic mówić, ale zdjęcia są za szerokie i strona się rozjeżdża (zwłaszcza u góry).
17.07.2005, 09:50