Zakazane sporty
Nowe dyscypliny sportowe...
Od Creaothceann do speedtykes: Ewolucja sportówzakazanych.
Opracowane na podstawie książki Amoraliusa Brawlinga pt.: „The Real History of Forbidden Sports” z serii „Little Black, Smart and Expensieve Collekction” wydawnictwa Cognomen Caducus (rok założenia 76 po narodzeniu Chrystusa) z siedzibą w Londynie (Knockturn Alley 666B) rok wydania 2004.
Wszyscy wiemy o tym, że Ministerstwa Magii na całym świecie stworzyły Międzynarodową Konfederację Czarodziejów między innymi po to, aby móc na całym ziemskim globie uznać pewne dyscypliny sportowe, takie jak np.: polowanie na mugole, creaothceann czy shnutbumps za nielegalne.
Oczywiście te decyzje były mocno nieprzemyślane, stronnicze i krzywdzące i - jako takie, w pewnych kręgach uznane za niezobowiązujące.
Doskonali zawodnicy gier zakazanych nie zamierzali przejść kursów na graczy jakże nudnego Quidditch’a z całą jego legalnością, tysiącami zasad, brakiem ryzyka...
Kibice drużyn zdelegalizowanych gier nie życzyli sobie oglądać
Menadżerowie chcieli zarobić nieopodatkowane miliardy galeonów...
Prawdziwi mężczyźni (i prawdziwe kobiety), żadni (żądne) wyzwań, sławy i skoków adrenaliny zakładali nowe nielegalne kluby sportowe...
Interesy wszystkich wyżej wymienionych były zgodne.
Pierwszy oficjalny nielegalny mecz creaothceann rozegrano w roku 1763, dwa lata później organizatorzy zajęli się również sponsorowaniem zawodników shnutdumps’a i bloodyrace’a umożliwiając im rozwój kariery na znakomicie chronionych (siłowo, magicznie i prawnie) maskowanych polach gry rozsianych na całym świecie.
W roku 1801 gdy zmarło się ministrowi Merchant nastąpiły komplikacje, represje ze strony wydziału pościgowego Ministerstwa Magii (aktualnie aurorów) spowodowały wyłączenie z użytku ponad połowy boisk...
Organizatorzy postanowili zreformować administrację: zwiększono kadrę urzędniczą (z osób dwóch do trzydziestu). Jeden ze szpiegów ministerstwa, któremu udało się przeniknąć w jej szeregi, o dość specyficznym poczuciu humoru wyznaczył wówczas zawody shnutdumps’a i creaothceann na tą samą datę i godzinę na jednym boisku, jego „dowcip”, oraz determinacja zawodników, którzy postanowili rozegrać swoje mecze nie zważając na rozliczne komplikacje, doprowadziły do pierwszej rozgrywki creaoshunt, ze stu zawodników przeżyło zaledwie czterdziestu, a jeden z nich Wilbur „Masakra” Filtch uniknął poważniejszych obrażeń typu urwana dłoń.
Krwawy, bezpardonowy creaoshunt gromadził tysiące widzów, stał się pierwszym nielegalnym sportem drużynowym.
Drużyna creaoshunt‘a składała się z minimum dwóch graczy:
łebka: zawodnika zajmującego się łapaniem do kociołka przymocowanego na głowie zaczarowanych kamieni, oraz psagrodnika, którego zajęciem było wykluczanie z gry zawodników innych drużyn.
Niestety po tajemniczej śmierci najznamienitszego i najpopularniejszego w historii zawodów psagrodnika: Wilbura „Maskry” sport mocno stracił na brutalności, a co się z tym wiąże: atrakcyjności dla widza.
Kryzys nastąpił w roku 1852, menadżerowie w obliczu bankructwa zwołali naradę, w wyniku której zamordowano paru uczestników, oraz dodano nowe urozmaicenie gry zainspirowane mugolskimi biegami z przeszkodami (niechlubny fakt, który wielu pochlebców stara się ukryć)
Na boisku wznoszono trójwymiarowe rusztowanie ze spreparowanych odpowiednio tyczek nadzianych nożami, eliksirami wybuchowymi, miotaczami klątw itp. (w razie potrzeby rozciągały się w górę i na boki) odstępy między żerdziami wynosiły jeden metr, ergo przejścia między nimi siłą rzeczy zaledwie metr kwadratowy (jeśli nie liczyć wystających elementów i pułapek).
Z tego powodu potężną przeszkodą stały się ograniczające widoczność i zdolność ruchów kociołki łebków.
Kolejną reformację zaproponował „Kacik Williams” w 1854 roku po burzliwej naradzie, której nie miało szczęścia przeżyć trzynastu uczestników (w tym sam „Kacik”) propozycja została przyjęta przez aklamację. Zmniejszono ilość kamieni oraz ich rozmiary tak, że łebki zamiast łapać w kociołki mogły je po prostu wsadzić do kieszeni.
Sport upadł w roku 1860, kiedy odkryto konszachty przodujących zawodników z ekipami montażowymi sprzedającymi plany pułapek.
Kibice żądali uczciwej jatki, a ponieważ „klient nasz pan” pierwszy dostosował się do wymagań William „Makabra”, który zastąpił rusztowanie siatką broniącą zawodników przed rozentuzjazmowanym tłumem, oraz chroniącą widzów przed atakami znajdujących się wewnątrz zawodników, stworzeń magicznych, takichże roślin, oraz innych atrakcji...
Sport, aczkolwiek niezwykle widowiskowy okazał się być jednak zbyt kosztownym, bowiem dyskretne sprowadzanie z całego świata smoków, akromantul, śmierciotul, żebrogniotów, tygrysich mord, tamtojadów, cjankoplui nie opłacało się.
Po zabójstwie „Makabry” przez zjednoczenie wierzycieli, w roku 1896 powrócono do rusztowań, rezygnując z co droższych dodatków Williama i rzucając silne klątwy warunkowe na ekipy montażowe. Liczbę kamieni ograniczono do pięciu, za to nabito je żelaznymi kolcami nasączonymi różnymi substancjami.
Następny przełom dokonał się po drugim meczu, kiedy to po krótkich lecz treściwych perswazjach zawodników rada zmieniła zasady punktacji, upodabniając je do reguł bloodyrace’u.
Od tamtej pory za dotknięcie kamieni dostaje się punkty ujemne, zaś za przedarcie się do pucharu w pierwszej kolejności zyskiwało się ich tysiąc.
Nową nazwę sportu przypadkowo ustalił jeden z graczy, gdy udzielając wywiadu „Nowinkom Czarnoksiężnika” nazwał drużynę przeciwną „skubanymi szybkimi kundlami”.
Ostatni przykry incydent związany ze speedtykes to spór z fanatykami tradycyjnego creaothceann, którzy posunęli się nawet do próby jego ponownej legalizacji – oczywiście nieudanej.
Jednak pomimo krwawych (zwłaszcza dla agresora) ataków na zawodników, sędziów i innych promotorów speedtyke’sa owe wydarzenia nie miały wpływu na samoistne ustalenie się formuły gry.
W 1973 wprowadzono w końcu prawie prawomocną oficjalną liczbę zawodników w drużynie oraz ich funkcje:
- Ślizgowy prawy: Ma jak najszybciej przedostać się do połowy rusztowania i zabezpieczać tyły ślizgowego lewego.
- Ślizgowy lewy: Ma jak najszybciej przebrnąć przez rusztowanie i zdobyć puchar, ze względu na gęste rozmieszczenie krat, jest często najmniejszym, najszybszym i najlepiej latającym zawodnikiem.
- Bloker S.: Poskramia atakujące ślizgowych zwierzęta magiczne i próbuje je poszczuć na zawodników innych drużyn.
- Bloker L.: Uniemożliwia różnymi sposobami grę zawodnikom innych drużyn, najczęściej ich kontuzjuje lub pozbywa się definitywnie, trafiały się próby przekupstwa oraz teleportacji do innych krajów, czy na inne planety zgoła.
- Bloker Z: Oczyszcza trasę ślizgowych unieszkodliwiając, lub zmieniając trajektorię lotu klątw na ich drodze.
- Odciągacz: Trzyma się przy ślizgowych i pełni rolę żywej tarczy, odciągając od nich to czego nie udało się powstrzymać blokerom.
- Miażdżyciel: Zawodnik używany do pacyfikowania miażdżycieli innych drużyn, czasem publiki, oraz ogłuszania sędziów.
Najbardziej cenione zespoły pochodzą z: Niemiec („Shwartz Waltz”), USA („Bush’es Pupetts”), Iraku („Mahmud ibn Allach”), Korei („Ciung-za-no-sy”), Francji („Merde Amies”) i Rosji („Rybcy Iz Wragow”), jednak już od siedemnastu lat wszystkie mecze, w których bierze udział wygrywa drużyna mieszana: „Wyjące Piskuny”, niestety grają tylko w sezonie letnim, za to ich maskotki zespół taneczno-wokalny: „Kąsające podnóżki” można oglądać przez cały rok w barze „Slimo”.
Jak określił taktykę gry swojej drużyny jej kapitan: „Po prostu jesteśmy najlepsi, latamy najlepiej, najlepiej się bijemy, mamy największy talent, znamy telepatię, jeszcze ani razu nie byliśmy zmuszeni do zmiany składu, a tak pytała pani o taktykę. Lecimy do przodu po prostu, tu naprawdę trzeba to umieć, to nie jest ten durny Qudditch, w którym byle Potter może robić za gwiazdę...”
A oto skład:
- Ślizgowy lewy: Nadia Newraczkowa
- Bloker S: Hans Munschen
- Bloker L: Ibrahim ibn Kathib
- Bloker Z: Huang Niuchuzo
- Odciągacz: Helga Munschen
- Miażdżyciel: Fellipe Caroll
- Kapitan i Ślizgowy prawy: S. S. (bardzo nalegał aby nie ujawniać jego danych i bez tego, jak twierdzi, ma dość problemów)
Ich niezwykła taktyka, idealna precyzja, perfekcyjne zgranie zespołu, pełna synchronizacja gry niemal przechodzą ludzkie pojęcie! Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć! Bilety na najbliższy mecz „Piskunów” do nabycia u Borgina za 50 galeonów (lub u Ivanki za 80, ale oszczędzisz na bilecie do Londynu). Naprawdę warto to obejrzeć!!!
OSTRZEŻENIE: Kapitan drużyny Piskunów bardzo niechętnie wyraził zgodę na podanie w tym artykule jej składu (niepełnego i tak), po napisaniu kazał go sobie dostarczyć i osobiście rzucił parę przekleństw i klątw samo-odnawialnych i samo-kopiujących, więc przekazywanie tu zawartych informacji ustnie czy pisemnie komukolwiek, (zwłaszcza osobom niepowołanym) grozi BARDZO przykrymi konsekwencjami.
TO NIE ŻART!
ZOSTALIŚCIE OSTRZEŻENI!!!
Ivanka
26.08.2004, 09:54
Myślodsiewnia
Rośliny czarnomagiczne, odsyłam do tysiąca magicznych ziół i grzybów ;-)
5.04.2006, 08:59co to są:cjankopluie,tamtojady,tygrysie mordy i żebrognioty?
3.02.2006, 14:51o co tobie chodzi Ivanka? Quidditch to calkiem fajna gra.
22.01.2006, 19:09Artykuł, bardzo fajny:).
17.11.2005, 13:02Było nie doczytywać, po co się męczyć, ktoś inny by Cię wyręczył... Dziekuję Juszku:)
30.08.2004, 09:32NO bez kitu ledwo da rade doczytac do końca . Wyjątkowo słabo Ci to idzie. Ale sport nawet musze przyznac ciekawy. (tylko za mało dokładnie opisany)
27.08.2004, 22:18zapomniałem dodać, że artykuł bardzo mi się podoba, poprzedni komentarz dotyczył tylko gry:) ale i taka "zabawa" jest potrzebna, bo sądzę, że dzięki temu na świecie jest mniej wojen. Przecież właśnie ludzie, którzy lubią się bić pierwsi idą.
27.08.2004, 18:38będąc na takim meczu to można się wyrzyć, ale ja jestem pacyfistą i raczej nie popieram takiego sportu:) za bardzo przypomina mi burdy na mugolskich stadionach piłki nożnej :(
27.08.2004, 18:35Ivanko, artykuł jest wyśmienity, więc spokojnie mozesz się cieszyć. :)
27.08.2004, 16:40Mnie się podobało :)
27.08.2004, 16:19