OBNAŻAJ treść Deathly Hallows TYLKO TUTAJ!
SPOJLER ma już niszę ekologiczną...
Pociąg do wiedzy jest w dzisiejszych, nieco przecież skretyniałych, czasach godny pochwały, chęć zaś dzielenia się wiedzą – szlachetna, stąd czas wyjść naprzeciw wszystkim, którzy byli już uprzejmi zapoznać się z treścią VII tomu Harry'ego Pottera. Oto tekst, który niewiele wnosi prócz tego, że stwarza okazję, by każdy, kto nie czuje się dobrze z nadmiarem wiedzy, mógł się pod nim wywnętrzyć, a pozostali – mogli odetchnąć spokojnie. Chusteczki dla pań nie są darmowe. Zapraszam, zapraszam, mnie się umiarkowanie podobało, zapraszam...A kto liczył, że zostanie tutaj coś więcej napisane, to się przeliczył. Miłego wypowiadania się, moi drodzy!
V., przypadkiem
8.08.2007, 20:07
Myślodsiewnia
Powinno być współczuć i nawet lubić;)
4.09.2007, 21:56Pierwsza klątwa Voldemorta "zabiła" obie dusze znajdujące się w Harrym, ale Chłopiec przeżył, bo Voldemort był dla niego (paradoksalnie) czymś w rodzaju Horkruksa. Mroczny Pan mógł oszczędzić Lily, a nawet chciał to zrobić ("odsuń się głupia kobieto") aby okazać swoją łaske wobec Snape'a i dostarczyć mu "dziwkę" (sorry ale tak myśli Mroczny Pan, On nie uwzględnia Miłości). P.S. Przez wiele lat nienawidziłem Snape'a, ale Rowling w swój iście czarodziejski sposób sprawiła, że zacząłem go lubić i nawet współczuć:(
1.09.2007, 20:39Ah, jeszcze dwie rzeczy mi się przypomniały: po pierwsze to zdziwiłam się, że Voldemort chciał oszczędzić Lily na prośbę Snape'a. W końcu Czarny Pan jest zły, moim zdaniem po prostu zaśmiałby się Snape'owi w twarz i zabił Lily tak czy inaczej. A po drugie: nie wiem dlaczego (pewnie czegoś nie doczytałam, bo starałam się przewracać strony jak najszybciej, żeby się dowiedzieć co będzie dalej), ale wydawało mi się, że kiedy Harry zabije Voldemorta to sam zginie. Bo z tego co zrozumiałam, to za pierwszym razem Harry przeżył dzięki temu, że Voldemort użył jego krwi żeby się odrodzić, przez co część Harry'ego jak gdyby żyła w nim. I wydawało mi się, że kiedy Harry zniszczy to, co sprowadziło go z powrotem do życia, to zginie, tym razem już na dobre. A skoro tak się nie stało, to czy ktoś mi wyjaśni, dlaczego? Czy klątwa Voldemorta zniszczyła tylko tę część Harry'ego, która była Horcruxem? Mam nadzieję, że nie za bardzo zamotałam ^^'
30.08.2007, 10:58W zasadzie miałam poczekać do polskiej premiery Hallowsów, ale nie mogłam się doczekać, więc kupiłam książkę po angielsku i właśnie dzisiaj rano skończyłam czytać. Ogólne wrażenia mam całkiem pozytywne. Najdramatyczniejszy moment to dla mnie nie śmierć Voldiego, ale te wszystkie wspomnienia Snape'a :( Bo już śmierć Voldemorta była bardzo mało dramatyczna. Ot, zaklęcie się odbiło, Voldi padł, wszyscy szczęśliwi. Harry mógłby chociaż jeszcze raz zobaczyć swoich rodziców, albo te osoby które zginęły, coś na kształt Gwiezdnych Wojen... a zresztą sama nie wiem. I jeszcze jedną rzecz muszę powiedzieć: po prosu WIEDZIAŁAM, że Snape kochał Lily :D
30.08.2007, 10:43Mi sie książka bardzo podobała. Uważam, że Rowling celowo nie napisała jak odradza sie świat czarodziejów po śmierci Voldiego, aby każdy mógł to sobie sam wyobrazić, zrobić własny happy end, nie chciała nam tego narzucać. No bo przecież co by to do niej było napisać jeszcze jeden rozdział? Tydzień roboty, ale tego nie zrobiła, więc musiała mieć widocznie jakieś powody. Najbardziej podobał mi sie jednak moment kiedy Harry odczytywał wspomnienia Snapea. Świetnie to zrobiła (tak mnie ten moment wciągnął, że czytałem go do 3:00!)
29.08.2007, 08:17Wiecie co? Uważam, że czepiacie się już byle czego. Po pierwsze Voldiego nie zabiła smuga światła, a jeśli tego nie widzicie to przeczytajcie jeszcze raz końcówkę książki. Po drugie: fakt pomysł z wielką love Snejpika i Lily wydaje się być telenowelowaty, jednak jeśli już do tego doszło nie wyobrażam sobie żeby mrochny i zły Snejp mógł kiedykolwiek przeprowadzać rozmowę o swoich uczuciach z Harrym, toteż dziwią mnie wasze propozycje. Po trzecie, po co wam tak na prawdę wiedzieć co po szkole robił Dean, Seamus i tym podobne osoby? To zdecydowanie nie miało by wpływu na opowiadanie. A pogorszyłoby tylko jego jakość. Bo co: Dean zajął się sprzedażą magicznych ziół, Seamus pracą na pokątnej, itp. I tak z każdym bohaterem? Nużące i założę się, że gdyby Rowling to zrobiła większość miałaby powody do narzekań. Co do kolejnej "sprawy". Harry skończył Hogwart mając 17 lat, w epilogu miał więc 36 lat, a jego jeden syn już był w Hogwarcie. Albus Severus (szczerze mówiąc zakochałam się w tym imieniu:)) dopiero do niego szedł, czyli urodził się, gdy Harry miał 25 latek, czy nie uważacie że to odpowiednia pora? Czy może powinien płodzić potomstwo od razu w wieku lat 17?:D Narzekania moim zdaniem jak najbardziej nie słuszne!!! Co tam jeszcze...? Chyba nic, dołączam się jedynie do tego że za mało Snejpika było, ale śmierć opisana jak dla mnie doskonale.:):) <rozmarzona> Aha...!!! Co powiecie na nagłe pojawienie się Percy'ego? Śmiałam się chyba przez 5 minut:D:D Pozdrawiam wszystkich Pottero i Snejpo - maniaków:D:D Ps. Jak sobie jeszcze coś przypomnę to niezwłocznie dopiszę:D Cya:*
25.08.2007, 11:46Siodma czesc - ech. Poczatkowo podobala mi sie - to odejscie od szkolnego schematu, ktory robil sie juz dosc nudny... Ale potem.. Zakochany Snape, teoretyczna smierc Harry'ego, czy zakonczenie ktore bylo do przewidzenia (ale jak mozna skrzywdzic dziecko dajac mu TAK na imie?!) to porazka. Ksiazke skonczylam z niesmakiem.
25.08.2007, 01:26Mogło by powstać wydanie specjalne HP7 tj. książka (nie wiem jak to nazwać) rozszerzona (?). Miałaby dłuższe zakończenie, może nawet o kilka rozdziałów. W ten sposób każdy kto czuje nie dostyt mógł by ją sobie kupić i spokojnie poczytać o odbudowie magicznego świata. Ciekawe co Rowling powiedziała by na taki posmył? W końcu nie straciła by na tym, tylko nieżle zarobiła... Co o tym myslicie?
24.08.2007, 10:07Voldemort nie umarł od słońca ale, wybaczcie, od własnego odbitego zaklęcia. Mówcie sobie co chcecie ale rozwiązanie całkiem przypadło mi do gustu, ulżyło mi że Harry nie jest "dziedzicem Gryffindora'. Troszkę natomiast denerwujące było niebywałe szczęście Pottera, ciągle ktoś za niego się podkładał tudzież z nagła pomagał. Mało cierpiał jak trupy padały bo Rowling nie chciała zasmęcać ksiązki opisami które nic nowego do akcji by nie wniosły. Najzabawniejszy moment to - nie wiem czemu - kwestia Rona o zębach bazyliszka (początek), najsmutniejszy i najbardziej sugestywny zarazem - marsz Harry'ego w ramiona Voldemorta że tak to ujmę. Epilog cóż... dałoby się przeżyć gdyby był lepiej napisany, w końcu dużo dzieci to czyta i powinien być happy end. Ale niegdy nie byłam szczególną fanką stylu pisania Rowling, u niej liczy się raczej treść niż forma, która to (forma) jest całkiem przeciętna. A na zakończenie wyrażę skromną opinię że i tak niec nie przebije Pratchetta, ot co.
23.08.2007, 23:57wywiad swoj droga a ksiazka swoja. ksiazce brak prawdziwego zakonczenia, co pozostawia straszny niedosyt u mnie, nie ma znaczenia ze wszystko powie w wywiadzie. chyba ze tak bardzo chce wydac jeszcze ten leksykon ;/, ja uwazam ze powinien byl zostac zawart jeszcze jeden rozdzial przed tym ostatnim, pokazujacy porzadki i scene po walce etc. No coz teddy zapewne odprowadzal swoja dziewczyne na dworzec ;)
23.08.2007, 23:09