Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Wywiad z Gryfkiem

Już dawno wpadłam na pomysł przeprowadzenia wywiadu z Gryfkiem, jednak zwlekałam aż do tej pory, bo nie wiedziałam, czy to dobry pomysł. Zapytałam największego czarodzieja w Polsce (oczywiście, mowa o Gryfku), czy udzieliłby mi wywiadu dla Proroka. Zgodził się natychmiast. Bardzo mnie to cieszy, bo Gryfek jest nie tylko najbardziej znaną, lubianą i utalentowaną postacią polskiego Potteryzmu, ale też niezwykle miłym, mądrym i ciekawym człowiekiem. Znam go od roku. To niewiele czasu, aby dokładnie poznać kogoś tak interesującego jak Gryfek, ale znamy się już na tyle, że jestem gotowa przeprowadzić z nim wywiad, po przeczytaniu którego poznacie go bliżej.
  Dotychczas przeprowadziłam tylko jeden wywiad, z Silverboyem, mam nadzieję, że tym razem poradzę sobie jeszcze lepiej. 
 
Maja:  Nie musiałam Cię przekonywać do tej rozmowy, zgodziłeś się od razu. Powiedz, czy zawsze tak chętnie udzielasz wywiadów, ilu redaktorom odmówiłeś, a od ilu przyjąłeś propozycję?



Gryfek: Sam kiedyś przeprowadzałem wywiady. Moim pierwszym był wywiad z Bronisławem Kledzikiem, szefem Medii Rodziny. Przeprowadzono ze mną 8 ważnych wywiadów. Teraz po "Orderze dla Rowling" nie mogę odmówić ukazania się w Proroku.civ. Mam sentyment do Proroka i czytelników. 
 
Maja:  Masz wspaniały kontakt z wydawnictwem Media Rodzina. Jak i kiedy nawiązałeś tę współpracę?  
 
Gryfek: Było to w sierpniu 2001 roku. Miałem przeprowadzić swój pierwszy wywiad. Miałem straszną tremę i kręciłem się nerwowo, tym bardziej, że miałem po raz pierwszy spotkać się z redaktorką Proroka. Wtedy nie widziałem przynajmniej nikogo innego i czułem się mały. Oczywiście, wszystko poszło w porządku i okazało się nawet, że moje pytania zaczęły imponować redaktorce Eve i Medii Rodzinie. Wtedy pomyślałem, że można nawiązać z nimi współpracę. I tak się zaczęło...   
 
Maja: 26 października 2002r. w Krakowie na Wawelu odbyła się ważna impreza. Spotkanie współautorów książki pt.: "Kochamy Harry'egoPottera", do których należysz było połączone z wręczeniem J. K. Rowling Orderu Uśmiechu. Podobno pomysł przyznania autorce tego wyróżnienia zrodził się w Twojej głowie. To prawda czy plotka?      
 
Gryfek: To prawda. Ja obmyśliłem Order dla Rowling i byłem także inicjatorem. Spotkałem się z wydawnictwem Media Rodzina i także oni włączyli przy okazji w to książkę "Kochamy Harry'ego Pottera", by to właśnie Order Uśmiechu ją wydał. Opublikowałem informację o Orderze dla Rowling na wielu stronach internetowych i wtedy zasypaliśmy Kapitułę... Ja tylko zacierałem ręce. Wtedy Order Uśmiechu jednogłośnie ogłosił, że J. K. Rowling otrzymała Order.         
 
Maja: W ubiegłym roku na Targach Książki w Warszawie można było Cię spotkać na stoisku Medii Rodzina. Czy i tym razem się tam pojawisz?      
 
Gryfek: Ależ oczywiście! Nie mógłbym żyć bez Targów! Jestem zwykle tam gdzie Potter, choć mam pewien problem... Niedawno zacząłem współpracę z wyd. Egmont, dlatego nie wiadomo, czy będę w którym kolwiek stoisku. Zwykły dylemat. Zapewniam jednak, że będę na tych Targach.             
 
Maja: "Harry Potter", "Władca Pierścieni", "Kroniki Narni", "Zaczarowane życie", "Artemis Fowl" i zapewne wiele innych. Czytasz wszystkie magiczne książki. Czy któraś z nich oprócz "Harry'ego Pottera" szczególnie Cię zafascynowała? (Przeczytaj koniecznie "Mistrza   Małgorzatę"!)                                    
 
Gryfek: Myślę, że jest to szczególnie "Władca Pierścieni"... Jest to książka tak wspaniała, że bez wątpienia uważam ją za literaturę piękną. Poza tym
zawiera tak wiele magii, świetlistych elfów, którzy nigdy nie umrą... Nazwałem to odpowiedzią na egzystencję. Myślę, że inną piękną książką,która nie powinna być wydana przez pewne, mugolskie wydawnictwo też mogę wymienić. To "Zaczarowane Życie" Diany Wynne Jones. Nie będę ukrywał, dowiodłem, że wydawnictwo nie umie wydać książki bez podpierania się Harry'm Potterem. Książka "Zaczarowane Życie" jest niepozorną grą w szachy... Wiadomo, że ruchy szachisty nie są zbyt energetyczne rozrywkowe... Może tylko wtedy, kiedy w końcu coś się zdarzy... Taka właśnie jest ta książka. Do połowy wydaje się całkowicie nudna, lecz potem, a ściślej mówiąc na końcu dzieję się tak potworna zmiana rzeczywistości w jakiej dzieje się, książka, że te momenty podważają całe zdanie o książce. Niesamowita książka.
                                       
 
Maja: Czytasz nie tylko magiczne książki, ale studiujesz też księgi o magii. O ile nie jest to sekret czarodzieja, powiedz, z jakich ksiąg się uczysz, co już umiesz wyczarować, a co nadal pozostaje przed Tobą?                                                       
 
Gryfek: Tak... te księgi są mi znane. Nazywają się grimore i dotyczą magii naturalnej, ceremonialnej, astralnej, necronomikalnej i żywiołów. Szczególnie polecam czarownicom "Młot na czarownice", który jest inkwizytorskim przewodnikiem jak znaleźć czarownicę. Najważniejszymi księgami renesansu są księgi Agryppy, o których wydania proszę wiele wydawnictw. Zawierają opisy, na czym polega wielka sztuka, czyli magia. Człowiek tworzy pentagram ciałem i na kończynach, ma 5 zmysłów i ma moc 5-ciu planet. Oddziaływuje na rzeczywistość i przywraca naturę bezwładowi. Księgi Agryppy mają przybliżyć ludzi do Boga przez magię. Najsłynniejszym grimore jaki posiadam jest "Większy Klucz Salomona", który zawiera same zaklęcia i opisy magii. To magia ceremonialna, która udostępnia człowiekowi latanie, niewidzialność i inne magiczne moce. Są to jednak tak mocne zaklęcia, że lepiej je po prostu czytać i nie wykonywać... Nie polecam ksiąg z czarnej magii, które doprowadzają do opętań, chorób i klęsk.                                          
 
Maja:  Zanim zacząłeś interesować się Harry'm Potterem byłeś, jak sam powiedziałeś, strasznym mugolem. Kim jesteś teraz: szlamą czy czarodziejem czystej krwi? (Bo charłak zdecydowanie odpada).    
 
Gryfek: Nie powiedziałem, że byłem mugolem. (Powiedział! przyp. Maja). Po prostu nikt mnie nie mógł zrozumieć, przez co zamykałem się w sobie. Nie czułem pewności siebie. Już od przedszkola nikt nie mógł zrozumieć moich dziwacznych filozofii... Tym bardziej, że najbardziej lubiłem siedzieć w bibliotece i szukać czarownicy... Tak się rozbudzała moja wyobraźnia... Miałem różne filozofie, chciałem nawet napisać książkę, ale pomyslałem, że jak zacznę pisać nie będę mógł nic sobie przypomnieć... Napisałem w 3-ciej klasie książkę o Astronomii, potem o czarownicy afrykańskiej... To całe moje życie zanim zaczęło kiełkować...                                       
 
Maja: Masz małego, pociesznego psa Edzia i papugę Arę (zamiast sowy). Nie chciałbyś mieć czarnego kota? Jak byś go nazwał?                                
 
Gryfek: Mój pies był kiedyś moim króliczkiem doświadczalnym. Teraz wygląda całkiem niczym Gollum. Myślę, że moje pisarskie natchnienia nie biorą się z 9-więcio letniego Edzia i 5-cio letniej Ary... Chciałbym mieć czarnego kota zwanego Behemotem, lub wielkiego czarnego psa, ponuraka, podobnego do ulubieńca dawnego Agyppy. Tamten pies podobno piszczy w burzliwe noce w Alpach...                                    
 
Maja:  Nie dość, że czytasz magiczne książki, to jeszcze lubisz magiczne filmy. Tak jak ja często oglądasz "Totalną magię". Powiedz, jak to jest, że przecież wolisz rude, a Twoja ulubiona postać z tego filmu to nie rudowłosa Gillian (Nicole Kidman) tylko brunetka Sally Owens grana przez Sandrę Bullock?  
 
Gryfek: Według mnie rude, łagodne włosy są pięknie filozoficzne. Na prawde czarownice palone były też za rude włosy. Film "Totalna Magia" jest wspaniałym filmem, który szczególnie polecam. Ma wiele cech z najprawdziwszej magii, a przy tym jest uroczy i magiczny... Inne tego typu filmy jak "Hocus Pocus" też wydają mi się wspaniałą interpretacją magii. W "Hocus Pocus" są czarownice spoufalone z diabłem jak to pisze w niektórych rozdziałach "Młota na czarownice", poza tym lubią jeść dzieci - legendarny smak.                                 
 
Maja: Które piosenki najbardziej Ci się podobają?                         
 
Gryfek: Lubię "Gollum's Song", piosenkę do drugiej części "Władcy Pierścieni", wiele piosenek Queena, a konkretnie Fredie'ego Mercury. Słucham muzyki Rock i kameralną (jak prof. Dumbledore!)                 
 
Maja: Zagłębiasz się w historię czarownic z Salem. Chcesz się dowiedzieć  czegoś nowego o Twoich prababciach?                                    
 
Gryfek: Oczywiście... dowiedziałem się sporo. Nawet sprawdzałem księgi wieczyste w kościołach i okazało się, że moja prapraprapraprapraprapra babka, Beata Zieleśkiewicz była spalona za czary. Nic więcej mi nie wiadomo o niej.                         
 
Maja: Mówiłeś, że Twoim ulubionym dziennikarzem jest zdecydowanie Adam Michnik, lubisz też Kubę Wojewódzkiego. Zamierzasz pojść w ich ślady?          
 
Gryfek: Uważam, że Adam Michnik jest moim ulubionym dziennikarzem, choć na prawdę przyznam, że słuchanie jego wypowiedzi jest katorgą. Poza tym niedawno uznałem Kubę Wojewódzkiego za człowieka, który zgubił swój roczny scenariusz z tekstami i zaczął się powtarzać.                         
 
Maja: Trzynaste pytanie. Jesteś przesądny? Co robisz, żeby uniknąć pecha?                               
 
Gryfek: Myślę, że zabobon przynosi pecha i wieczne narzucanie sobie kodeksu co mam zrobić a co nie, albo czego mam się konkretnie bać jest poniżające,
podcinające skrzydła i udziwniające. Uznaje niektóre przesądy i nawet znam ich historię. Jeden mówi, że jeżeli widzi się czarnego psa na cmentarzu na drugi dzień się umiera. Ciekawe, bo kiedyś kiedy budowano cmentarz nie wiedzieć czemu zakopywano czarnego psa dla ochrony... Jakby kto pytał w czarne koty wierzę! Poza tym śmierć przynosi też kupywanie komuś w prezencie obrazu "Dama z gronostajem".  
 
Maja: Interesujesz się wróżbiarstwem i przepowiadaniem przyszłości. Z czego umiesz już wróżyć i czy odniosłeś już jakiś sukces w tej dziedzinie magii?                                     
 
Gryfek: Wróżbiarstwo to tylko część magii... Skromnie się przyznam, umiem wróżyć z fusów, ręki, oczu, uszu, ognia, kuli, tarota i runów. Nie gwarantuję, że wszystko może się spełnić z wróżb, ale najbardziej trafną wróżbą jest tarot, ręka i fusy. Ogień jak to mówili "bywa kłamliwy", a kula czasem pokazuje przeszłość. Runy podlegają niekiedy demonom, a uszy mało mówią jak i oczy, z których wróżę charakter, chorobę, i pracę. Moja ulubiona magia to magia ceremonialna, ale jest piekielnie niebezpieczna, dlatego nie tykam się jej.                  
 
Maja: Chciałam uniknąć tego pytania, ale jednak zdecydowałam się je zadać. Jak wyglądają Twoje relacje z Tytusem? Przez pewien czas byliście rywalami...                                      
 
Gryfek: Oczywiście... Tytus był moim rywalem, albo przynajmniej ja go tak uważałem. Spotkałem się z nim kilka razy na Targach Książki w Wa-wie i raz
w Poznaniu. Myślę, że moje relacje z Tytusem były niesłuszne, bo powtarzałem cudze zdanie, negatywne na jego temat. Dziwi mnie, że ludzie łapią się za głowę z powodu odejścia Tytusa od swej strony. Zwyczajnie zaczął być dorosły i ma jakiś cel w życiu. Teraz nie zajmuje się już Harry'm Potterem. Myślę, że osiągnięcie sukcesów Tytusa było o wiele łatwiejsze, co każdy przyzna mi racje. Jest synem Polskiego mistrza gitary i oczywiście ma nazwisko. W moim przypadku musiałem poświęcić wiele pracy i energii by osiągnąć to co teraz mam.                           

 
Maja: Masz prawie 14 lat, a już pracujesz w "W.I.T.C.H." To Twoja pierwsza praca i następny krok do sławy, bo odkąd Cię znam powtarzasz, że chcesz być sławny. Ile razy zdarzyło Ci się być rozpoznanym na ulicy? Dałeś już komuś autograf?                                       
 
Gryfek: Oczywiście pracuję w "W.I.T.C.H." Chciałbym być rozpoznawalny i osiągnąć duży sukces. Wtedy udowodnię sobie, że mogę osiągnąć swój cel. To musi być szczególne uczucie. Oczywiście rozpoznano mnie na Targach Książki i razem z Tytusem podpisywaliśmy. Na razie to dopiero początek, ale życzę wszystkim osiągnięcia swoich celów życiowych.
 
Maja: Wiem, że bardzo lubisz oglądać "Idola" (o telenowelach brazylijskich nie wspomnę). Komu kibicowałeś?                       
 
Gryfek: Idol przestał świecić mi w oczach. Przestałem uważać Kubę Wojewódzkiego ze względu na powtarzanie się... Zacząłem szanować Roberta Leszczyńskiego, bo jednak wytykanie błędów ludziom jest tylko wykluczaniem kiepskich stron człowieka i odnajdywanie normalności. Ocenianie ludzi w Idolu zamiast piosenek jest bulwersujące. Kibicowałem Gosi Kunc, choć nie może być Idolem. Uważam, że mistrzem w Idolu jest Hom.              
 
Maja: Zdajesz sobie sprawę, jak wiele masz fanek? Już teraz jest ich dużo, a za kilka lat nie opędzisz się, Czarowniku! Czy którejś z tych czarownic udało się zwrócić na siebie Twoją uwagę? (Pamiętajcie, on lubi rude!)                                                
 
Gryfek: (śmiech)  Na prawdę? A pewno że lubię rude... Rude włosy są oryginalniejsze... J.K.Rowling ma włosy rude choć nie należy do najpiękniejszych kobiet. Czuję się jak Gilderoy Lockhart...               
 
Maja: Jaki jest Twój ideał czarownicy, o ile taki masz?                                       
 
Gryfek: Ma mieć rude włosy, nie być, jakby to powiedzieć ładniej "ograniczoną" i wiecznie przymilającą się. Ma być kimś wspaniale uduchowionym, kimś idealnym. Nie wychylającym się... I oczywiście musi przynajmniej mieć figurę stewardessy. Powinna mówić o kawie jako o najlepszym eliskirze na świecie. Aha! I "jedno oko zielone a drugie niebieskie"!                           
 
Maja: Nasz wywiad dobiega końca. Dobrze się bawiłeś? Chciałbyś coś dodać? Zapomniłam zapytać o coś ważnego?                                
 
Gryfek: Nie przeżywałem, takiego skrępowania od czasów przeprowadzenia wywiadu z Andrzejem Polkowskim. Spadł mi kamień z serca kiedy przeczytałem, że Pan Andrzej umieścił adres naszej strony w książce "Magiczne Światy HP". Wtedy byłem w szoku! To prawdziwy czarownik! A propos, nie miałem nigdy lepszych pytań!                  
 
Maja: Dzięki!          
 
To już koniec wywiadu. Mam nadzieję, że się Wam podoba! ( Chciałabym dodać, że Gosia Kunc też jest ruda, hie hie!) 
 
No tak... ten wywiad miał być walentynkowym prezentem dla czytelniczek Proroka. Opublikowałam go dopiero teraz, więc potraktujcie go jako wiosenną niespodziankę. :) 

maja
11.08.2003, 23:20

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl