Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Wywiad z A. Polkowskim








A to ja po usłyszeniu młodej czytelniczki, że moje tłumaczenie jest genialne

Prorok Sieciowy: Jak zostać tłumaczem?
Andrzej Polkowski: Zależy jakim. Tłumaczem z powołania, takim, któremu zależy bardziej na dobrym przekładzie niż na honorarium, zostaje często ten, kto chce albo chciałby być pisarzem. Czyli ten, kto ukochał świat słów i już wie, że słowa to magia, to rodzaj zaklęć.Taki który powinien od najmłodszych lat interesować się prawdziwym znaczeniem słów, ich pochodzeniem, ich skomplikowanym użyciem, bo przecież te same słowa znaczą co innego w różnym kontekście. Uważam, że nawet perfekcyjna znajomość jakiegoś obcego języka to tylko 40% zadatku na dobrego tłumacza. Najważniejsza jest bardzo dobra znajomość swojego języka, jego wyczucie i to wszystko, co osiąga się z jednej strony przez czytanie mnóstwa dobrej literatury, a z drugiej przez czujne językowo obcowanie z bardzo różnymi ludźmi, np. z rdzennymi mieszkańcami Pragi czy z dziećmi.
P.S. Chodzą plotki, że był Pan cudownym dzieckiem...







To Andrzej Polkowski w wieku w którym przeczytał historie starożytną

A.P. Bo kiedy przyznałem się, że sam nauczyłem się czytać, mając 4 lata? Fakt, że ani moi rodzice, ani ja sam nie wiem, w jaki sposób nauczyłem się czytać. Pamiętam, że pierwsząksiążką, jaką przeczytałem, mając 4 lata, był podręcznik historii starożytnej do liceum. Ale w moim rodzinnym domu wciąż się czytało, często na głos. Mój ojczym był anglistą i czytał nam wspaniałe książki angielskie, tłumacząc je - na żywo . W ten sposób mając 7 lat poznałem - Opowieści z Narnii , a później Trylogię Kosmiczną C.S. Lewisa, Opowieści o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu, Ramajana czy - Przygody Sindbada Żeglarza. No i kiedy zostałem wydawcą, postanowiłem wydać - Opowieści z Narnii , w dodatku we własnym tłumaczeniu. Mało kto dziś uwierzy, że przez wiele lat cenzura polityczna nie pozwalała ich wydać! Pewnie były obawy, że królestwo Białej Czarownicy to ukryta metafora dyktatury proletariatu...







To miejsce w którym pracuje widać zaledwie 1/8 książek

P.S. Powiedział Pan kiedyś, że woli Pan Narnię od Hogwartu. Dlaczego?
A.P. Może dlatego, że to książka mojego dzieciństwa (patrz wyżej). Ale pewnie i dlatego, żeksiążki C.S. Lewisa są trochę grubsze, zawierają więcej prawdziwej mądrości i są typowymi opowieściami - z kluczem , a to znaczy, że trzeba doszukać się w nich wielu ukrytych znaczeń. I co za radość, kiedy się je odkryje! A odkrywa się wciąż coś nowego, wraz z wiekiem. Do tej pory - Opowieści z Narnii pomagają mi w cięższych chwilach. Czasami myślę, że moda na Harry'ego kiedyś przeminie, natomiast - Opowieści z Narnii nigdy się nie zestarzeją.
P.S. A co Pana zafascynowało w powieściach o Harrym Potterze?
A.P. Prawdę mówiąc, kiedy po raz pierwszy wziąłem do ręki tom pierwszy, nie miałem pojęcia, co to jest. Nie bardzo zdawali sobie tego z tego sprawę i wydawcy, czyli p. Gamble i p. Kledzik. Dali mi tę książkę, bo byli wydawcami - Narnii i uważali, że dobrze to przetłumaczę. Po pierwszym - przewachlowaniu książki spodobały mi się dialogi, które zawsze bardzo lubię przekładać. Dopiero po powrocie do domu zajrzałem do internetu i zrozumiałem, co mam w ręku.
P.S. A więc co?







To moja sowa po utracie skrzydeł

A.P. Wtedy zrozumiałem przede wszystkim, że dzieci i młodzież w Anglii i w Stanach opanowało jakieś szaleństwo na punkcie tej książki, że czegoś takiego jeszcze nigdy nie było. A ponieważ mam duże zaufanie do dzieci i młodzieży, chciałem się dowiedzieć, co w tej książce jest takiego, co to szaleństwo wywołało. I na szczęście nie dowiedziałem się tego po jej przeczytaniu (czyli przetłumaczeniu, bo nigdy nie czytam uprzednio książek, które tłumaczę). Bo to oznacza, że w tych książkach jest jakaś tajemnica, a książki, obrazy, filmy, muzyka bez tajemnicy nie bardzo mnie interesują. Z formalnego punktu widzenia mamy tu typowy schemat baśniowy: uciemiężony, nikomu nie znany młody bohater zostaje w tajemniczy sposób -







To moje zdjęcie z Egiptu gdzie poszukiwałem groźnej odmiany smoka grobowcowego.

odkryty i wyprawia się w wędrówkę, by walczyć w niej ze złem, przechodzi wtajemniczenie, odkrywa przy tym samego siebie i swoich prawdziwych rodziców, triumfuje, często z poczuciem pewnej goryczy. Ale tu jest coś więcej. Może to - coś tkwi głównie w sferze uczuć. W każdym razie jestem coraz bardziej przekonany, że prawdziwym kluczem do zrozumienia fenomenu książek o Harrym Potterze są... ich czytelnicy. Spotykam się z nimi, więc wiem, co mówię. To naprawdę specjalny rodzaj dzieci, młodzieży, dorosłych.


Prawdziwy fan Harry' ego to osoba bardzo wrażliwa, często nieco - w z osobna , mająca pewne trudności w kontaktach z przeciętnymi osiłkami w dresach, ze zbyt apodyktycznymi i nieczułymi nauczycielami, czasem ze - zdrewniałymi rodzicami.
P.S. No właśnie, spotyka się Pan z rzeszami czytelników. To chyba często się tłumaczom nie zdarza? Co Pan czuje, wiedząc, że jest tak popularny?







To ja po usłyszeniu pytania dlaczego użyłem tak głupiej nazwy jak "świstoklik"

A.P. Jak wszystko na tym świecie, ma to swoje dobre i złe strony. Dobre, bo rzadko który tłumacz ma możność kontaktu ze swoimi czytelnikami, w dodatku często tak rzeczowego, bo przecież wielu z nich ma swoje uwagi na temat przekładu. To uczy pokory, bo czasem trzeba się przyznać do błędu. Gorsze jest to, że pracy nad przekładem towarzyszy o wiele większe napięcie, poczucie większej odpowiedzialności za każde słowo. To trochę deprymuje. Poza tym jest się narażonym na różne krytyki, często niezbyt parlamentarne, a nie zawsze uzasadnione. Młodzi krytycy często po prostu wolą jakieś inne słowo, inną nazwę, i trzeba im bardzo dokładnie wyjaśniać, że po angielsku brzmi to i odbiera się inaczej, niż oni by chcieli.
P.S. Podobno spotkał Pan autorkę. Jaka ona jest?
A.P. Spotkałem ją w Edynburgu podczas nabożeństwa w jej kościele parafialnym (jest to Szkocki Kościół Episkopalny, a więc szkocki odpowiednik anglikanizmu, bardzo zbliżonego do katolicyzmu). Później, jak to jest tam w zwyczaju, wszyscy zeszli na dół, do podziemi kościoła, na coś w rodzaju lunchu. Pani Rowling sprawia wrażenie bardzo normalnej kobiety i jestem pewny, że nie ma nic wspólnego z tym całym - przemysłem , który powstał wokół jej książek, a który często jest niezbyt przyjemny. To sprawa agentów, wielkich korporacji (Coca-Cola, Warner Bros.). Podejrzewam, że ona sama jest w pewnym sensie ich ofiarą. Stąd, na przykład, niezrozumiała dla wszystkich fanów decyzja, ale V tom wyjdzie dopiero w 2003 roku.







Tu już po pracy. Właśnie uzyskałem buteleczkę eliksiru rozweselającego.

P.S. Czy to znaczy, że przez cały rok będzie Pan bez pracy?
A.P. Ależ skąd, nie potrafiłbym żyć bez pracy! Właśnie ukończyłem nowy przekład - Hobbita Tolkiena (ukaże się chyba na początku 2003 r) i powracam do pracy nad czymś, co nazwałem roboczo -Thesaurus Potteranum , czyli podręczna encyklopedia do książek o Harrym. Będą tam wszystkie nazwy, pojęcia, osoby, miejsca itd., z odnośnikami do tekstu, z pochodzeniem słów, ich angielską wymową itd. Mam nadzieję, ale ta książka wyjdzie jeszcze w tym roku. Na razie polecam trochę inne kompendium w moim i Asi Lipińskiej przekładzie: Colberta - Magiczne Światy Harry'ego Pottera . Ta książka już jest w księgarniach. Miło mi powiadomić, że umieściłem w niej adres Proroka Sieciowego!
P.S. Dziękuję za wywiad!


Słowo od Gryfka

Oto nasz kolejny wywiad z Sir Andrzejem Polkowskim! Pan Polkowski zwrócił się do nas z uwagą, że nasz wywiad z Nim jest już przestarzały. My też tak sądzimy. 4-tom Harry'ego Pottera już dawno jest z pewnością poobdzierany przez czytelników, a "Fantastyczne bestie i jak je znaleźć", oraz " Quiddich przez wieki", już z pewnością wydane, szybko będą podarte przez wyposzczonych czytelników. Pan Polkowski jest wspaniałym tłumaczem lit. fantasy. Uwielbia Tolkiena, Narnię i ceni Harry'ego Pottera. Starszym, pewnie aż trudno uwierzyć, że Pan Polkowski jest dozgonnym sympatykiem fantasy, ale on naprawdę jest młody duchowo. Wszystkie Jego zdjęcia, są dowodem, na to, że Pan Polkowski nie został, jak większość mugoli, nudnym i nieciekawym "wapniakiem".

Post Scriptum: zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów P. Polkowskiego

Gryfek
11.08.2003, 23:14

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl