Oczarowani miłością – o związkach w „Harrym Potterze”
Bywa piękna i niezapomniana, choć niejednego gorzko rozczarowała, a wielu doprowadziła do obłędu oraz wpędziła w rozpacz. Stała się tematem przewodnim wielu utworów literackich; opiewali ją minstrele, trubadurzy śpiewali o niej pieśni, filozofowie próbowali zdefiniować, a poeci na jej cześć układali wiersze. W twórczości Rowling jest potężniejsza od śmierci i tylko dzięki niej można pokonać Lorda Voldemorta. Miłość, bo o niej mowa, przewija się przez wszystkie karty najnowszego tomu o przygodach Harry’ego Pottera. W „Księciu Półkrwi” aż roi się od przelotnych romansów i flirtów. Bohaterowie dorastają i – co tu kryć – burza hormonalna w świecie czarodziejów ich nie ominęła. Za Harrym uganiają się grupki rozemocjonowanych i rozchichotanych młodych czarownic, a Ginny budzi powszechne zainteresowanie męskiej części uczniów Hogwartu. Za częstymi rozstaniami i zawiązywaniem nowych związków trudno nadążyć, dlatego dziś – w Walentynki – przedstawiamy Wam pokrótce najciekawsze, jeśli można je określić tym słowem, pary HogwartuHarry Potter + Cho Chang
Śliczna i urocza szukająca w drużynie Krukonów już w trzecim roku nauki w Hogwarcie zawróciła Harry’emu w głowie, który na jej widok często się czerwienił i czuł się zakłopotany. Była od niego o rok starsza i o głowę niższa. I choć z całą pewnością nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, a tylko pierwsze, młodzieńcze zauroczenie, stanowiło ono dla Pottera źródło niewypowiedzianego szczęścia, a zarazem doświadczenia. Wszak tzw. „pierwsza miłość” uczy chociażby odpowiedzialności za drugą osobę. Harry bardzo pragnął pójść z Cho na Bal Bożonarodzeniowy podczas Turnieju Trójmagicznego i kiedy wreszcie zdobył się na odwagę, by ją zaprosić, poznał gorzki smak rozczarowania. Okazało się, że ubiegł go Cedrik Diggory. Harry, niezrażony niepowodzeniem, wciąż myślał o Cho, zwłaszcza po tragicznej śmierci Cedrika, za którą być może czuł się w pewien sposób odpowiedzialny.

Chodzić ze sobą zaczęli w piątej klasie. Cho była pierwszą dziewczyną, którą Harry pocałował. Mała awantura sprawiła, że cały ich związek upadł, albowiem panna Chang nie mogła znieść faktu istnienia Hermiony jako przyjaciółki swojego ukochanego – należy chyba do osób, które uważają, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie może istnieć.
Hermiona Granger + Wiktor Krum

Kto by się spodziewał, że tak niezauważana w szkole (oczywiście jako obiekt westchień, bo jako kujonka szkalowana) stanie się obiektem zainteresowania jednego z najlepszych na świecie zawodników quidditcha, szukającego reprezentacji Bułgarii, Wiktora Kruma. Ten zwykle ponury, chudy osiemnastolatek o ziemistej cerze, długim, zakrzywionym nosie i gęstych czarnych brwiach zaprosił Hermionę na Bal Bożonarodzeniowy, mimo iż nawet nie potrafił poprawnie wymówić jej imienia. Jak twierdzi Ginny, tych dwoje całowało się, o czym jednak Rowling bezpośrednio nie wspomniała. Choć ich romans nie trwał zbyt długo (Bułgar musiał wracać do swojej szkoły – Durmstrangu) – oboje nie wykazywali chęci większego zaangażowania (może przeraziła ich myśl o związku na odległość?), to przyjaźń między nimi trwała nadal, a to za sprawą listowej korespondencji.
Ron Weasley + Lavender Brown
Ich co prawda krótki związek był niespodzianką zarówno dla czytelników, jak i Harry’ego oraz Hermiony. Najlepsza przyjaciółka Parvati Patil już od dawna interesowała się Ronaldem, a on, jak to mężczyźni mają w zwyczaju, skorzystał z okazji. Prawdopodobnie zaczęli z sobą chodzić po wygranym meczu quidditcha przeciw Ślizgonom. Kiedy po zawodach Harry udał się do pokoju wspólnego, ujrzał Rona „tak splecionego z Lavender Brown, że trudno było powiedzieć, które ręce są czyje”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ten związek był ewidentną próbą utarcia nosa Ginny i Hermionie. Ron sprawia przez cały czas jego trwania wrażenie, że chce udowodnić tym dwóm niewiastom, iż umie się całować, a w dodatku, że potrafi to robić wszędzie i w każdej chwili. O dziwo w którymś momencie dostrzega bezsens swego związku z Lavender i postanawia z nią zerwać, ale jak to z Ronem bywa – nie ma odwagi i po prostu ignoruje swoją dziewczynę. Na szczęście wszystko kończy się dobrze i Ron pozostaje znowu kawalerem.
Ginny Weasley + Dean Thomas
Czytając „Księcia Półkrwi”, ma się wrażenie, że Ginny chodzi z Deanem tylko dlatego, by zapomnieć o Harrym (jak poradziła jej Hermiona) i nauczyć się całować, co stanowczo nie wróżyło im długiego i szczęśliwego wspólnego życia. Ginny zerwała z Deanem ku uciesze Harry’ego – jak twierdzi Hermiona – przez to, iż on zawsze próbował jej pomóc przejść przez dziurę pod portretem Grubej Damy. Po rozstaniu nie rozmawiali ze sobą i wzajemnie unikali swego towarzystwa.
Harry Potter + Ginny Weasley
Harry pierwszy raz ujrzał ją w Norze w wakacje poprzedzające drugi rok nauki w Hogwarcie. Nic wówczas nie wskazywało, by ta mała, rudowłosa osóbka o brązowych oczach tak poważnie zawróciła mu w głowie. Uratował ją z Komnaty Tajemnic, spędzał w jej towarzystwie wakacje, beztrosko z nią rozmawiał, traktował jak młodszą siostrę. I nagle, w szóstym roku nauki zakochał się. Uczucie do Ginny spadło na niego niczym grom z jasnego nieba, kiedy to wraz z Ronem nakrył ją na potajemnych pocałunkach z Deanem na jednym ze szkolnych korytarzy. Od tego momentu „nie potrafił się uwolnić od wizji tego samego pustego korytarza, tyle że w tej wizji to on całował Ginny, nie Dean”, „chciałby rozerwać Deana na strzępy, za to, że ją całuje”. Harry chyba sam był zaskoczony i oszołomiony dojrzewającym w nim pierwszym poważnym uczuciem, bo tego, co czuł, raczej nie nazwiemy zwykłym zauroczeniem. Śnił o Ginny, myślał o niej dniem i nocą, ale jednocześnie starał się unikać jej wzroku i bezpośredniego towarzystwa. Obawiał się reakcji Rona, gdyby ten dowiedział się o jego tajemnicy, próbował wmawiać sobie, iż to, co czuje, to tylko braterska troska. Z natury nieśmiały, bał się wykonać jakikolwiek krok, by dać Ginny do zrozumienia, że jest bliska jego sercu, czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Aż w końcu, po wygranym meczu, Ginny, nie zważając na znajdujących się w pokoju wspólnym ludzi, rzuciła się mu na szyję i dla tej dwójki zaczął się najwspanialszy okres w ich życiu. Ron na szczęście poparł ich uczucie i „dał im swoje błogosławieństwo”, co nie oznacza, że o nic się nie czepiał. Niestety Harry jak totalny idiota na ostatnich kartach książki postanawia zerwać z Ginny – nie dlatego, że mu z nią źle, nie dlatego, ze ich związek przeżywa kryzys. On po prostu znowu próbuje się zachowywać jak niezależny od niczego i nikogo bohater i bez żadnego balastu w formie zakochanej kobiety wkroczyć w ostatni etap walki z Lordem Voldemortem. Kiedy i czy w ogóle się zrozumie, że nie przestanie się kochać na czyjąś prośbę – niewiadomo.
Hermiona Granger + Ron Weasley
Choć są „tylko” przyjaciółmi, dobrze wiemy, że nie są sobie obojętni. Kłócą się, obrażają, robią sobie na złość, potrafią przez długi czas się do siebie nie odzywać, a nawet odmawiać przebywania w tym samym pomieszczeniu. On nie może jej zapomnieć pocałunków z Wiktorem Krumem, a ona związku z Lavender. Nie ulega wątpliwości, że byliby doskonałą parą, czego obawia się Harry, no bo „co będzie, jak Ron i Hermiona zaczną ze sobą chodzić, a potem się rozejdą? Czy ich przyjaźń przetrzyma taką próbę?”. No cóż, Rowling ma jeszcze jeden tom przed sobą, by – ku uciesze milionów fanów - połączyć tych dwoje, ale czy to zrobi – czas pokaże. Chyba większość z nas od samego początku oczekiwała, że tych dwoje zejdzie się ze sobą, tak samo jak Harry z Ginny. Ktoś kiedyś napisał: „I będą jedną wielką szczęśliwą rodziną”. Oby tak się stało.
Niektórych, jak na przykład Valaraukara, mdli od tylu wątków miłosnych i trudno mu się dziwić, bo co za dużo, to niezdrowo. Jedni mówią, że są one niepotrzebne, drudzy, że dodały powieści realizmu. Być może tak jest, ale nie ulega wątpliwości Rowling troszeczkę nieudolnie opisała wzajemne relacje między wyżej wymienionymi nastolatkami, a samą pierwszą miłość potraktowała niepoważnie. Ze związków tchnie sztuczność, a bohaterowie zachowują się tak, jakby nie zależało im na swoich partnerach; rzadko z sobą rozmawiają (a jeśli już to nie o swoich uczuciach), większość wspólnego czasu spędzają wyłącznie na całowaniu, co nadaje miłości w ujęciu Rowling czysto fizyczny wymiar. Rozstają się szybko – bez łez i rozpamiętywania. Odnosi się wrażenie, że Ron doskonale się bawi, wykorzystując naiwność Lavender, szczerze w nim zakochanej, podobnie Ginny. Miejmy nadzieję, że siódmy, ostatni tom będzie miał w sobie mniej z harlequina, a Rowling uraczy nas nareszcie prawdziwą miłością – miłością głęboką i odpowiedzialną, taką, która jest w stanie połączyć dwoje ludzi, nie zważając na ich wiek.
Aibhill Dreamstoher & Krasnola
14.02.2006, 18:25
Myślodsiewnia
Rowniez uwarzam, ze Harry zachowal sie jak idiota zrywajac z Ginny. Ona bardziej pasuje do niego niz Cho. Jednak nie trace nadzieji i w 7 czesci beda szczesliwa para. Ron i Hermiona po prostu musza byc razem, poniewaz inaczej sie nieda. To mozna bylo przewidziec juz w poprzednich czesciach,a najbardziej w 4 (Ron byl o nia strasznie zazdrosny). Zdziwilo mnie zachowanie Ginny po tym jak Harry ja rzucil. Lecz moze Rowling chce pokazac, ze ona nadal wierzy, ze Harry bedzie jej. Jednak przydalo by sie przy tym troche tragizmu.
16.04.2006, 20:42Harry pasuje do Ginny i powinni być razem, a Ron musi być z Hermioną
9.04.2006, 17:01Hmm... Aktorka grająca Cho jest bardzo ładna (tak jak Hermiona) ale Harry powinien być z Ginny, a Hermiona z Ronem. Co prawda czytałam, że Rupert (filmowy Ron) nie chce żadnych romansów. Byłoby fajnie połączyć w 7 tomie trochę fantastyki i romansu ale jak dla mnie to narazie sztuczna miłość, trzebaby się naprawdę przyłożyć do tego żeby stworzyć coś niezapomnianego...
7.04.2006, 20:17Bradzo fajny artykuł.Nie podoba mi się faktycznie to, że ta miłość w książkach jest sztuczna-szybko o wszystkim zapominają...Ginny i Harry do siebie pasują,ale głównie liczę na romans Rona i Hermiony...
6.04.2006, 16:59Harry nie powinien zrywać z Ginny ale on zawsz widzi niebespieczeństwo.
23.03.2006, 09:12bardzo lubię Hrrego Pottera ale niestety nie mam jego ostatniej książki napewno ją kupię chociaż nie tak szybko bo mieszkam w szwecji a zakup internetowy nie wchodzi w grę
22.03.2006, 18:16wiecie co myślę że NAPEWNO będzie tak że przyjdzie jakaś dziewczyna i albo wpadną na siebie albo będą brać tą samą książkę. Nowa ROMANTYCZNA CHISTORIA
22.03.2006, 18:10sorry pomyliłam się powinno być "poglądów" ; a tak nawiasem to jeżeli macie jakieś uwagi do mnie to piszcie na moje gg 8661912
21.03.2006, 18:44ja mam taka mysl,że ludzie sa zbyt krótkowzroczni aby dostrzez sens tych "miłości"; J.K. Rowling pokazuje nam jak nie postepowac w sferach uczuć i jest dla nas błędem branie z teg przykładów: nie ma to jednak reguły: są wyjątki; natomiast nie jestem za tym aby dziewczyny łączyły się w związki z młodszymi chłopcami bo dla mnie to nie ma sensu; biorąc pod uwagę wiek dziewczęta dojrzewają szybciej niż chłopcy i powstaje różnica pogładów, która póżniej wygląda zastraszająco; nie bierzcie sobie tego do serca bo to sa tylko moje myśli
21.03.2006, 18:41Ja uważaw,że Harry+Hermiona to dobry interes.U mnie w klasie jestem klasową Hermioną Granger a klasowy Harry Potter to Chłopak w którym się kocham!!!! PS.A tak naprawde kocham Harrego!!!!!!!!!!!
20.03.2006, 13:16