Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Drobna deklinacyjna afera z osławionym Mistrzem Eliksirów w roli głównej

Wnikliwi czytelnicy być może zauważyli, że aż do nadejścia Księcia Półkrwi w Polsce mówiło się tudzież pisało o Snape'ie; tymczasem odkąd nastał w naszej ojczyźnie tom szósty (czyli od rozmowy Knota z premierem Wielkiej Brytanii) mówimy i piszemy o... Snapie. Wszystkie te zawiłości fleksyjne wprawiły w lekką konfuzję nawet Andrzeja Polkowskiego!

Wszystkiemu winne są nie do końca jasne zasady rządzące polską – jakże skomplikowaną – ortografią. Tak jakby nie wystarczało nam, że użytkownik naszego pięknego języka musi na co dzień (ale nie codzień, mimo że codziennie) zmagać z tak samo brzmiącymi 'rz' i 'ż' (wszak zmorzony to zmęczony, podczas gdy zmożony to pokonany, a instruktarz to instrukcja obsługi, mimo że instruktaż to szkolenie), 'ch' i 'h' (czy wszyscy wiedzą, że pewien obelżywy wyraz jakże często na murach spotykany winno się pisać przez ch?) oraz 'u' i 'ó' (podług zasad ukuj powiemy do kowala, lecz ukój – do osoby, którą prosimy o ukojenie smutków)...

Jednakowoż powyższe wątpliwości nie spędzają snu z powiek doświadczonym tłumaczom, redaktorom i korektorom; robi to profesor (eksprofesor, należałoby rzec) Snape, albowiem występują pewne trudności z szóstym i siódmym przypadkiem jego nazwiska. Mówimy o dwóch tajemniczych tworach zwanych pospolicie miejscownikiem i wołaczem.

Był tutaj profesor Snape i pobaraszkował co nieco.
Profesora Snape'a nie było w łazience od tygodnia, bo zabrakło już szamponu.
Ów brak profesorowi Snape'owi doskwiera nieziemsko.
Gdy profesora Snape'a i jego zatroskaną minę widzę, aż mi go żal, biedaczka.
Czyżby szampon, którego nie ma, nie wiedział, że z profesorem Snape'em nie ma żartów?


Powyższe – jakże inteligentne – zdania skonstruowane są z użyciem kolejnych funkcjonujących w polskiej fleksji przypadków: mianownika, dopełniacza, celownika, biernika, narzędnika. Zasadniczo rzecz nie jest zbyt problematyczna. Schody zaczynają się dopiero, gdy usiłujemy powiedzieć...

O profesorze Snape'ie lepiej nie mówić bądź Snape'ie przebrzydły, chodź no tu!

Najnowsze bowiem przesłanki krzyczą, że należałoby rzec raczej:

O profesorze Snapie lepiej nie mówić bądź Snapie przebrzydły, chodź no tu!

Takąż to pisownię odnaleźć można w "Harrym Potterze i Księciu Półkrwi" na stronie 365 oraz 386.

Pewne dobrze poinformowane, choć bardzo poufne źródła donoszą, że w sprawie pisowni przetoczyły się w pewnych miejscach Wydawnictwa wielkie boje. Ledwo z nich ocalały Andrzej Polkowski mówi: Jeśli chodzi o Snape'a, nie jestem pewny nie tylko formy jego miejscownika, ale i tego, czy naprawdę zabił Dumbledore'a.

Pozwoliłem sobie napisać do Redakcji Słowników Języka Polskiego w Polskim Wydawnictwie Naukowym, któraż to redakcja w pewnych środowiskach bliżej znana jest jako tajemniczy Panowie z PWN–u, i oto jaką odpowiedź otrzymałem od dr. Jana Grzeni, specjalisty w dziedzinie nazw własnych:
Samogłoska na końcu tej nazwy (...) jest niema, tzn. nie wymawiana. Zasadniczo w takim wypadku zapisujemy końcówki po apostrofie: Snape’a, Snape’owi, Snape’em, ale gdy końcówka wywołuje oboczność (w tym wypadku [p:p´j]), musimy od tej zasady odstąpić i napisać "o Snapie".

Oto, co odpowiedział mi Gugiel, gdym zapytał go o "Snapie":
– Szopinka, OnetBlog...
– Dwa szybkie wyjścia PWM (50 kHz) w Snapie...
– Śpij cholero, Snapie, oczka szybko zmruż...
– Ja będę się upierał przy splainach i Snapie...

Ogólny bilans znajdowalności przez Gugla skłaniałby się ku formie "Snapie", choć przewagą wyszukań ledwie stu kilku.

Ja jednak, z wrodzonej tudzież regularnie ćwiczonej przekory, zamierzam zanieść ten problem do Najwyższej Instancji Ortograficznej, jaką jest w Polsce Rada Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk. Tam niechaj zostanie potwierdzone i ostatecznie rozstrzygnięte, bo to przecież nie przystoi, by nie wiadomo było do końca, o kim myślimy, myśląc o Mistrzu Eliksirów.

Valaraukar
7.02.2006, 14:59

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

wera

różnica różnicą eh to naprawdę jest dobre :D:D

7.02.2006, 16:54
Fairie

Właśnie za to podejście do gramatyki i ortografii Pana szanuję, Panie Valaraukarze. Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za znalezienie odpowiedzi na nurtujące pytanie.

7.02.2006, 16:53
Dolores

Zawsze można po prostu napisać Severus. ;)

7.02.2006, 16:33
Mauzol

Wrona: "mnie" - na początku zdań używamy form pełnych :).

7.02.2006, 16:32
kfjatuszek

Panowie i PANIE z PWN-u, do cholery! Krips, co to jest zyg? Czyżby ortografia sprawiała ci ból? :D

7.02.2006, 16:16
Mika

Fajne przykłady XD Ja nawet nie zauważyłam tej różnicy. No cóż...w końcu nie lubię gramatyki:P

7.02.2006, 15:43
paolka

To ciekawe... ale dziwnym zbiegiem okoliczności niedawno się nad tym zastanawiałam... ciężki kawałek chleba zmagać się z takimi odmianami i końcówkami, a dla zwykłego czytelnika to wydaje się być delikatnie mówiąc pierdołą. Teraz widać że od tej "pierdoły" zależy co tak naprawdę myślimy o tej postaci!

7.02.2006, 15:21
Wrona

Jeju... O_o Ty nawet z ortografii potrafisz zrobić coś ciekawego... Mi (mnie?) to obojętne jak się to pisać będzie ;) =D

7.02.2006, 15:18
DINO

PIERWSZY

7.02.2006, 15:03