Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Historia krucjaty przeciwko pogańskiemu Harry'emu Potterowi

krucjaty XXI wieku

Nic tak nie działa na popularność książki, jak negatywna reklama, zwłaszcza jeśli obiekt zła przeznaczony jest dla nieletnich. Zła reklama to mit. Któż nie słyszał o Harrym Potterze? To pytanie budzi jedynie uśmiech na twarzy, bo nawet odizolowani od współczesnej kultury mają go na ustach. Zawdzięczamy to tzw. antypotteryzmowi napędzanemu głównie przez ortodoksyjny kler, który stanowił wręcz doskonałą podporę dla propagowania Pottera- stał się jego najprzedniejszym "apostołem". Harry został przetłumaczony na około 50 języków(w tym na łacinę, starożytną grekę, irlandzki, walijski, zulu i wiele innych także wygasających języków). Zdaje się, że ich liczba przewyższyła już liczbę tłumaczeń Biblii. Tylko jaki w tym sens?

"(...)Wtedy zrozumiałem przede wszystkim, że dzieci i młodzież w Anglii i w Stanach opanowało jakieś szaleństwo na punkcie tej książki, że czegoś takiego jeszcze nigdy nie było. A ponieważ mam duże zaufanie do dzieci i młodzieży, chciałem się dowiedzieć, co w tej książce jest takiego, co to szaleństwo wywołało"- powiedział mi Andrzej Polkowski, tłumacz polskiej wersji Harry'ego Pottera. Podobnie niemal cały świat poznał Harry'ego Pottera i jednocześnie rozpoczęła się walka z jego rzekomym okultyzmem . Wszystko zaczęło się od kilku tanich brukowców, które wtedy oprócz rewelacji na temat Pottera usilnie starały się szukać gorących informacji o dawnym związku autorki J.K.Rowling z dilerem narkotyków. Przypuszczalnie dzięki temu włączył się kler. Następnie pastorzy, księża, szukający taniej sensacji pseudoautorytety i całe rzesze rodziców zaczęli palić, obrażać i niszczyć wszystko, co potterowskie. Większość z tych przeciwników nigdy nie czytała Harry'ego Pottera, ponieważ jak się szczególnie agresywni tłumaczyli- „nie chcą znaku bestii”. Jednym z pierwszych antypotterowców i wedle wszelkich wskazań pierwszym z niekatolickich przeciwników był Pierre Bruno, wykładowca socjologii na uniwersytecie z Dijon. W "Liberation" w 2000 roku przedstawił koncepcję seksisowskiego Pottera, ale skoro głośniejsi byli teraz księża katoliccy, nie było mowy o wielkiej sławie Bruno. Publicysta posądził Pottera nie tylko o seksizm, ale także o faszyzm i nierównouprawnienie, a przez to, że te fanaberie nie były zbyt zrozumiałe dla pospólstwa, a dzieciom nie należało tłumaczyć tych zarzutów, tak nieuniwersalna informacja nie mogła pójść w eter. Łatwiejszym i bardziej przypadającym do podniebienia antypotterowców było prymitywne hasło: "Harry to antychtyst". A skoro zakazany owoc smakuje najlepiej, Harry zaczął sprzedawać się lepiej niż świeże bułeczki. Niekończąca się wojna kościoła z coraz lepiej sprzedającym się Potterem wzmagała się. Dochody i sława oszczerców wzrastały, a więc „prawdziwi”, „ideowi” antypotterowcy zostali strąceni do lamusa. Harry swobodnie wchodził w politykę i kulturę. Antypotteryzm wyodrębnił się jako oddzielna dziedzina biznesu i kariery. W końcu za posiadanie Pottera w kilku katolickich szkołach Australii prowadzonych przez Kościół Adwentystów groziła grzywna, a nawet usunięcie. Na zachodzie zaś powstawał potężny ruch ludzi kierowanych przez wręcz politycznego pastora Jacka Brocka. Formalnie było to potężne zrzeszenie antypotterowców, panicznie przerażonych pytaniami dziennikarzy, z reguły zawsze stronniczych dla Pottera. Był to rzeczywiście rozjuszony spęd wrogo nastawionych i prowincjonalnych członków kółek różańcowych, których „fuhrerem” był właśnie pastor Jack Brock. Na miejscu spotkań każdy wyciągał nowo kupione w celu poprawienia swojej reputacji produkty ze sławnym, magicznym napisem "Harry Potter" i po kolei wrzucał do ognia, czując przez to rozgrzeszenie. Faktem jest, że nieliczni uczestnicy takich spędów czytali Pottera- prędzej wyrywali książki dzieciom, które przez jakieś czary zaczęły czytać. Takie postępowanie najlepiej kojarzy się historykom z paleniem czarownic w Salem (ruch antypotterowski Jacka Brocka miał swoje miejsce w tym samym stanie)- tam jednak dzieci uprzykrzały życie dorosłym. Czyżby to był rewanż?

Siła antypotteryzmu wzrastała, a w Polsce nadal jeszcze pomijano Pottera. Bronisław Kledzik, redaktor naczelny wydawnictwa Media Rodzina opowiedział mi o słynnym zakładzie dotyczącym książki: "Założyłem się [z Robertem Gamble, właścicielem wydawnictwa Media Rodzina] o to, że w Polsce żaden redaktor, ksiądz lub inna znana postać nie powie niczego złego o Potterze. Miałem za to dostać 10 dolarów. Zakład miał trwać przez cały rok i kiedy zostały mi tylko dwa miesiące, wygrywałem- podniosłem stawkę do 100. (...) I nagle dowiaduję się, że ksiądz proboszcz z parafii Świętego Augustyna mówi: "Nie ma rozgrzeszenia dla Harry'ego Pottera". Po mojej zapłacie Robert pojechał do wrocławskiego kościoła i położył księdzu proboszczowi wygraną na tacę!". Polski antypotteryzm narodził się właśnie we Wrocławiu. Stamtąd zaczął bić silny impuls zwiastujący burzę pieniędzy, oszczerstw i sławy. Wygranym było jednak wydawnictwo Media Rodzina, którego dochód z Harry’ego Pottera niewątpliwie wzrósł o wiele bardziej, niż płace wszystkich polskich oszczerców Pottera razem wziętych. W każdym razie brukowce ruszyły i po kilku miesiącach cała Polska znała Harry'ego -okultystę. W międzyczasie moda na pokemony zaczęła przybierać demoniczny wyraz, a więc korzystne dla antypotterowców było poszerzenie wiedzy o Potterze w Polakach przez ulotki, które zazwyczaj rozpoczynały się słowami: "RODZICU!!! CZY WIESZ JAK BARDZO TWOJEMU DZIECKU ZAGRAŻAJĄ HARRY POTTER I POKEMONY?"- tak więc dwa wilki w owczej skórze miały się piec na jednym ogniu. W tamtych czasach Potter był książką o bardzo wysokim priorytecie, traktowaną niezwykle poważnie przez zdezorientowanych i niedoinformowanych rodziców jako szkodnik, którego należy się pozbyć. Ludzie, którzy ulegli pogłosowi mediów i nie potrafili wykrzesać z siebie choć trochę własnej perspektywy, z klapami na oczach walczyli z Harry'm Potterem, nie dopuszczając do premier ekranizacji książek. Najbardziej fanatyczni okazali się wiejscy księża, którzy wrzeszczeli z ambon, że nie dopuszczą dzieci opętanych przez Pottera do komunii i bierzmowania (patrz P.S.). Na szczęście Polacy okazali się bardziej wyrachowani i zamiast niszczyć cenne książki na stosach, woleli dostać przynajmniej parę groszy za makulaturę lub sprzedać je na internetowych aukcjach. W końcu narastający antypotteryzm stał się coraz bardziej groteskowy w swym działaniu. Propagowano, że autorka jest satanistką i okultystką, przedstawiając czarno-magiczny obrzęd na stronie numer 666 w czwartym tomie. Poza tym krążyły pogłoski, że w hurtowniach książka sprzedawana jest za 6, 66 zł. Wszystko to było oczywiście ogromną przesadą, ponieważ czwarty tom w oryginale nie liczy nawet 640 stron. Cena 6,66 jest poza tym zbyt niską jak na tak popularną książkę. Psychozę jednak udało się osiągnąć we wspaniałym stylu.

Nie sposób milczeć o dr. Agnieszce Fulińskiej- tłumaczce literatury fantasy, która z uporem maniaczki starała się dorwać do sławy piekielnej albo niebiańskiej (wszystko jedno, sława to sława). Szokującym zjawiskiem okazał się wywiad z nią i pisarką książek fantastycznych Dorotą Terakowską o Harry'm Potterze w „Gazecie Wyborczej”- szokujący bardziej dla redaktorów niż dla czytelników, ponieważ to redakcja została wręcz drastycznie zasypana mailami, a forum portalu Gazeta.pl zaczęło pękać w szwach. "Harry może zamknąć nasze horyzonty, nim nam je otworzy", mówiła Fulińska. Pani Agnieszka uznała Harry'ego za egoistę, ponieważ ze swojego skąpstwa, nie daje swoim przyjaciołom prezentów na Boże Narodzenie; Harry jest także kłamcą, który nigdy nie jest za to karany, a mugole to metafora bezwartościowych ludzi. Faktem jest, że J.K.Rowling opisała częsty wyraz hojności Pottera dla swoich przyjaciół, a więc skąpstwo odpada. Pani Fulińska tendencyjnie interpretowała książki o Harry'm Potterze. Najlepsze jest jednak to, że pani Fulińska, choć zapanowała na kilka dni jako obiekt nienawiści i potępienia, jeszcze w styczniu 2005 zaświadczyła o swoim "nawróceniu". Jej wypowiedź z okazji premiery piątego tomu Pottera zaskoczyła wszystkich zainteresowanych antypotteryzmem polskim. Trudno uwierzyć w takie przeobrażenie na łamach mediów. Wywiad w „Gazecie Wyborczej” był „koncertem zła” kobiety, która wyraźnie uwzięła się na Harry'ego Pottera i wychwyciła w nim kilka niedomówień. Być może był to wyraz zazdrości albo chęć wspięcia się na cudzych garbach do sławy i sukcesu, w każdym razie pani Fulińska podczas swojej wypowiedzi o cudownej magii Harry'ego żyjącej w ludziach wyglądała w oczach potterowców mało dostojnie... Ta sprawa podobna była do krótkiego sukcesu innego antypotterowca- Pierre'a Bruno. Wywiad z panią Terakowską w tym samym wydaniu Gazety Wyborczej był czymś w rodzaju negatywu wywiadu z Fulińską, przez co pisarka zaświeciła w oczach miłośników Harry'ego. Potterowcom utrwaliła się głęboko w pamięci wypowiedź Terakowskiej: "Zawsze to dorośli wybierają dzieciom lektury. Na ogół są to książki zacne i wartościowe, ale nudne. W ten sposób dorośli skutecznie zniechęcili dzieci do czytania. Bo każde dziecko jest czytelnikiem okrutnym- nie interesuje go ranga autora, ilość dobrych recenzji jakie otrzymał, jego nagrody, ordery i odznaczenia, zasługi dla "krzewienia wartości", jego artyzm, a tylko to, czy książka jest ciekawa, czy nie. Jeżeli jest nudna, bez litości rzucą ją w kąt". Poza tym pisarka stwierdziła, że Potter powinien wejść do kanonu lektur szkolnych.

Kler natomiast nie ustępował. Coraz sławniejsi egzorcyści stawali się teraz nie strażnikami duszy, lecz Pottera, którego w żadnym wypadku nie można było dopuścić do Bożej owczarni. Niezrozumienie przesłania Pottera i obecność magii w nim była powodem licznych oskarżeń J.K.Rowling o czarodziejstwo. W samej Japonii chrześcijanie rozpoczęli wielkie palenie książek o Potterze. W szkołach i liceach księża zaczęli barbarzyńsko traktować potterowców. Urządzali też jak i w Polsce katechezy przeciw Potterowi, które raczej nie przynosiły żadnych efektów, oprócz poszerzania fascynacji Potterem. Inicjatorem takich działań było Radio Maryja z księdzem Rydzykiem na czele. Dzięki katolickim głosom w domach i miejscach publicznych Potteryzm rozwinął się jak nigdy w Polsce. Na temat tych oskarżeń powiedział mi także pan Gamble, właściciel wydawnictwa Media Rodzina: "Zawsze jeżeli coś osiąga dobry sukces, jest pod lupą. Ja jako chrześcijanin i pastor uważam, że księża po prostu nie zauważają tego, że Harry toczy walkę ze złem, w każdym tomie!(...) Pewna kobieta uważa, że wyobraźnia jest niebezpieczna. Ja jednak uważam, że nie można zakazywać dzieciom nawet wiary w Św. Mikołaja! Harry też nie może być czytany przez przedszkolaków, ponieważ uznają, że to prawda, lecz przez większe. To tylko bajka oparta na wyobraźni. Według mnie magia wyobraźni jest zdrowa. Jednak tak samo uważam, że magia w dosłownym tego słowa znaczeniu, typu przeklinanie ludzi i rzucanie klątw może być niebezpieczna. Terapią dla dziecka, które uwierzyło, czyli tego mniejszego, jest zwykłe pójście na występ Davida Copperfielda. Oto magia, którą uwielbiam!". W końcu zbliżało się jednak większej rangi wydarzenie. Zbliżał się wiekopomny koniec epoki antypotteryzmu. Na wszystkich spadł grom z jasnego nieba – z Watykanu. Podczas rozmów członkowie New Age i sekty Raelian z Watykanem, 3 lutego 2003 roku przedstawiciele papieża przy okazji powiedzieli, że Kościół Katolicki nie ma nic przeciwko książkom o Harry'm Potterze, w których jest opisana historia o walce dobra ze złem.. Tę zaskakującą informację od razu przechwyciło Radio Watykan. Od tego czasu cała działalność antypotterowska księży natychmiast została zatrzymana. Wydawcy Pottera po tak dzikiej przejażdżce do sukcesu teraz odetchnęli z ulgą. Autorka Harry'ego Pottera, która jak dotąd stroniła od wypowiadania się na temat tych oskarżeń, raczyła powiedzieć, że nie wierzy w magię i nigdy nie poznała czytelnika, któryby chciał nauczyć się czarów. Harry już nie jest tak straszny jak go opisują. Moda na robienie szybkiej kariery wywrotowca przeciwnemu Potterowi skończyła się. Pozostali jednak ekstremiści, którzy nadal działali na korzyść szerzenia złego (ale jak złego!) Pottera (np. niektórzy posłowie Prawa i Sprawiedliwości podkreślający w przemówieniach rozpoczęcie „walki z tzw. „potteromanią”). Pozostała jednak nadzieja, że antypotteryzm wróci.

I powrócił. Nie na światową skalę, lecz w formie najbardziej zwyrodniałej. Poprzednie, inteligentniejsze formy przekazywania dowodów na zło w Potterze były w miarę przyzwoite- znieważało i doskonale reklamowało zarazem tylko Pottera. Tu mamy do czynienia z żywym propagowaniem okultyzmu i satanizmu, a w szczególności przedstawicieli tych odłamów religijno-filozoficznych: „Najgorszego Człowieka na Świecie” (Aleistera Crowleya) i „Czarnego papieża” (Antoine'a LaVeya). Tu poznaje się anatomię szaleństwa i antychrześcijaństwa. Tu zainteresowani dotknięci są chęcią niepoprawnego zapanowania nad swoim, a przede wszystkim czyimś losem, co w Potterze jest wyraźnie potępione. O takie zło oskarżany jest Potter i przez taką reklamę ludzie sami potrafią się przekonać o istnieniu lub nieistnieniu tego zła. Tu podane są nie możliwości zagrożeń, ale ich źródła. Taką propagandę między innymi prowadzi Stanisław Krajski. Jest on dziennikarzem „Naszego Dziennika”. Autorem popularnych artykułów „Harry Potter i czarna magia”, „Harry Potter i książka katolicka”, a także książki „Magiczny świat Harry’ego Pottera”, których aspekty omówił w programie TVP. Krajski propaguje także poglądy słynnego egzorcysty Gabriela Armotha jak na przykład: „za gorączką potteromanii kryje się podpis króla ciemności, czyli diabła”. Nie jest to dziwna postawa pana Krajskiego, ponieważ krytykuje on z reguły wszystkie opisywane przez niego nowe trendy i związane z tym popularne programy telewizyjne i książki.

Antypotteryzm nie rozwijał się w świecie arabskim i żydowskim. Dlaczego? Niewiele krajów arabskich wydało Pottera w swoich, ojczystych językach. Wszyscy wykształceni i pracujący ludzie posługują się m. in. w Egipcie językiem angielskim, a więc importowano tam książki w języku oryginalnym. Zaskakujące jednak stały się poglądy żydów na temat Pottera. Co roku w Izraelu z okazji święta Paschy odbywają się różnego rodzaju obrady (m. in. kabalistów). Podczas gdy chrześcijanie walczyli z Potterem, żydzi, którzy jak wiadomo ustanowili prawa potępiania okultyzmu i chiromancji, uznali Harry'ego za pierwszorzędną po Biblii i Talmudzie lekturę dla młodego adepta religii. Do dzisiaj najsławniejszym entuzjastą książek o Potterze w świecie żydowskim jest rabin Moshe Rosenberg. Dla niego Harry bardziej przypomina postawą raczej króla Salomona niż czarownika diabłów. Inni rabini uznali Harry'ego za najlepsze kompendium wiedzy religijnej dla dzieci i młodzieży.

Antypotteryzm na świecie może być winą kapitalistycznego piekła zazdrości ludzi mediów i przewrażliwienia niektórych księży. Jak wiadomo czary, chiromancja, wróżenie i okultyzm są zabronione przez Kościół, a na pierwszy rzut oka w Potterze widać głównie te aspekty. Być może dlatego, że światowa Kabała dopiero się odradza, a nie wszyscy ludzie mają tyle wyobraźni, by zrozumieć metafory Harry’ego Pottera. A więc: Dlaczego więc to wróżki ratowały Śpiącą Królewnę? Czy Alicja w Krainie Czarów nie jest demoniczna przez swoje spirytystyczne podróże poza ciałem? Czy Kopciuszek nie popełnił grzechu, przyjmując magiczną pomoc od czarownicy? Czy Brzydkie Kaczątko nie kształci w dzieciach patologii? Na takie pytania księża odpowiadają wymijająco- „Ale to nie jest tego typu okultyzm”- albo- „Potter jest najbardziej nasiąknięty okultyzmem i reklamuje to wprost”. Wojna z książką jest wręcz ironicznym zjawiskiem wśród instytucji uważanych za poważne. Jeśli coś może stać za Potterem to tylko i wyłącznie szatan. Ale mimo wszystko szatan z pieniędzmi. Cały antypotteryzm śmierdzi siarką sukcesu i pieniędzy. Czy komuś oprócz pospólstwa bez możliwości wypowiedzenia się w mediach chciałoby się po przeczytaniu Pottera bez uprzedzeń, wpaść w nagłą chęć odprawiania czarnych mszy?!

P.S.: Pominąłem epizod oskarżenia Rowling o plagiat z „Pana Kleksa” w „Faktach i Mitach”. Nie ukrywam, że powyższe m.in. omówienie straszenia przez księży niedopuszczeniem dzieci do sakramentów ze względu na czytanie Pottera oparłem na wypowiedziach rodziców i młodych czytelników z kilku artykułów tego pisma.

Grzegorz „Gryfek” Słowiński
14.12.2005, 23:12

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Larsefuria

niektórym ludziom się nudzi w domu:P

18.01.2006, 19:52
mała

Ludzie przesadzajš raczej powinni sie cieszyc z tego ze czytamy ksiazki. W Harrym Potterze nie ma nic złego!!!

10.01.2006, 20:13
Annie

Przepraszam za podwójną wiadomość ale coś mi się pokićkało przy dodawaniu...

4.01.2006, 23:03
Annie

Widzę, że niektórym babcie dokuczały. Cóż, wyrazy współczucia dla nich. Moja babcia się mnie nie czepia (jako że większość mojego życia spędzam u babci, babcia zdążyła się napatrzeć, jak od piątego roku życia trzymam nos w książkach, a od 7 w Potterze, to chyba dlatego [jak czytałam 5 część to jeszcze mnie chwaliła]). A co do artykułu... Wywołał na mojej twarzy wielki uśmiech. Podobnie jak przeczytałam "Książka 'Harry Potter – dobry czy zły?'". Podobnie na twarzachy mamy i taty... Dla mnie bomba. PS Wyrazy współczucia dla tych, co chodzą do szkół katolickich i lubią Potterka. Gdzieś czytałam, że dyrektorka szkoły katolickiej usłyszała, że jacyś uczniowie idą z okazji urodziń któregoś z nich do kina na Pottera. Zadzwoniła do mamy jubilata i zabroniła im iść, inaczej wyrzuci ich ze szkoły. Totalne wariactwo... :)

4.01.2006, 23:02
Annie

Widzę, że niektórym babcie dokuczały. Cóż, wyrazy współczucia dla nich. Moja babcia się mnie nie czepia (jako że większość mojego życia spędzam u babci, babcia zdążyła się napatrzeć, jak od piątego roku życia trzymam nos w książkach, a od 7 w Potterze, to chyba dlatego [jak czytałam 5 część to jeszcze mnie chwaliła]). A co do artykułu... Wywołał na mojej twarzy wielki uśmiech. Podobnie jak przeczytałam "Książka 'Harry Potter – dobry czy zły?'". Podobnie na twarzachy mamy i taty... Dla mnie bomba. PS Wyrazy współczucia dla tych, co chodzą do szkół katolickich i lubią Potterka. Gdzieś czytałam, że dyrektorka szkoły katolickiej usłyszała, że jacyś uczniowie idą z okazji urodziń któregoś z nich do kina na Pottera. Zadzwoniła do mamy solenizanta i zabroniła im iść, inaczej wyrzuci ich ze szkoły. Totalne wariactwo... :)

4.01.2006, 23:01
kfjatuszek

Ja też mam czarny płaszczyk. I czarne butki. I czarnš tapetkę. I w ogóle wszystko mam czarne, cholera. Ale czyż czarny nie jest najpiękniejszym kolorem? (pytanie retoryczne, jakby co)

4.01.2006, 19:36
Zireael

Widzę, że odzywajš się przedstawiciele elity niefantastologicznej -_- W moim œrodowisku (tfu, tfu) wszyscy robiš sobie sensację z mojej przyjaciółki słuchajšcej metalu, dzieci się jej bojš, upacykowane panienki też, popłoch ogólny. Na dodatek ja też zostałam uznana za satanistkę, mniej więcej dlatego, że cišgle z niš przebywam i mam czarny płaszczyk... To jest po prostu żenada.

31.12.2005, 05:48
hymh

Dobre Jess :P

29.12.2005, 20:27
Łukasz

Widzę, że obowišzuje tu styl i poziom "Faktów i mitów". W takim razie żegnam.

29.12.2005, 16:27
Larsefuria

Jess-> po 1.:jak nie przeczytałaœ to nie gadaj a po 2.: jak już masz jakieœ żae to wystarczy je raz umieœcić. to prawie jak ludzie, którzy myœlš, że jak krzyczš, to sš ważniejsi..

28.12.2005, 23:00