Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Czytelnicy proroka recenzują: Czara Ognia

Wrażenia po przedpremierowym pokazie

Byłam jedną z kilkudziesięciu osob w Łodzi ktore wygraly bilety na prapremierę HP 4 w konkursie zorganizowanym przez jedną z gazet (bez kryptoreklamy, ale za to cie kocham Gazeto:))))

Tak jak w trzeciej części, rezyser książkę potraktował dość swobodnie i kilka wątków pogubił (np. zemstę na Ricie), prawie wszystkie inne pozmienial (Mistrostwa Świata w Kłidiczu - widać tylko kilka namiotów i imponujące boisko ale juz scena walki ze smokiem jest znacznie bardziej wciągająca niz w książce, w filmie to prawdziwa walka na smierc i zycie) poza tym nie ma np w ogole postaci Charliego, Billa czy skrzatów (ale to ostatnie to akurat zaleta...) przybyło za to męskich postaci, które wyraźnie dodają filmowi uroku:))) Zgodnie z kumpęlą stwierdziłyśmy ze np Krołcz junior jest dużo ciekawszy niż w książce (i wcale nie ma na to wpływu zabójczo przystojny aktor:)). Rozczarowują natomiast goście z zagranicy. Wszyscy z Durmastrangu to żywcem wyjęci Kozacy z "Ogniem i mieczem" (mało inteligentne fizjonomie, niezbytgustowne futerka i te OHYDNE ZĘBY KARKAROWA!), natomiast panienki z Bouxbatons tylko efektownie tańczą i machają kuperkami w błękitnych mundurkach. A propos mundurków, stroje są naprawdę imponujące. Uczniowe znów mają nowe wdzianką (tym razem czarne) i chyba najbardziej ze wszystkich dotychczas - mnroczne.

Zresztą cały film jest bardzo mroczny. Miał być najstrasziejscy jak dotąd i to się faktycznie udało. Nie ma śladu dementorów, ale śmierciozercy są znacznie bardziej przerażający (ja w kazdym razie się bałam) a przy scenie w której HArry wraca z cmentarza z ciałem Cedrika prawie się poryczałam. Aktorzy grają trochę nierówno. Głowni bohaterowie są w porządku ale sceny z udziałem "zwykłych uczniów" pozostawiają niedosyt...Zyskuje postać Hermiony, nareszcie przestaje być aseksualnym kujonem i okazuje trochę uczuć, chociaz jej związek z KRumem troszkę iinaczej sobie wyobrazałam. Jedyne co przeszkadza, to wiek głównych bohaterów. Widac ze wszyscy mają grupo powyzehj 14 lat ( ciekawe co będzie przy 7 części kiedy będą mieć pewnie koło 20 :))

W filmie nareszcie pojawia się we własnej w 100% postaci Voldi. Jest fajnie ucharakteryzowany (ach ten nosek!). Za to oko Moodego jest beznadziejne (do kaczora donalda dodają fajniejsze:/)


Film jest wciągający, nie ma mowy o nudzie, straszny (dlatego pod hasłem ,,od 12 lat" podpisuję się obydwoma rękami), warto zobaczyć, choć nie wiem czy dorównuje 3 części, bo pomimo efektów i na przyklad wspanialej sceny z labirentem nie ma jednak tej atmosfery.
A szkoda.


KONIEC
mam nadzieję ze choć troche Wam się spodoba. Nie jest to dzielo (oj nie:)) ale napiszcie co sądzicie :))
pozdrawiam,
ewka

Ewka
25.11.2005, 21:35

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

hermiona-14-chochang

Hermionas nie jest aseksualna tylko fajna mądra i śliczna

19.05.2008, 20:09
hermiona-14-chochang

Ej dziewczyno zazdrościsz żabce bo ty pisać nie umiesz 3 zdań i dlatego wyzywasz ją od debilek.Pewnie tak ją wyzywasz bo ty nią jestes.

19.05.2008, 20:07
dziewczyna

moim zdaniem, żabka troche za dużo napisała. opanuj sie, debilko!!!!!!!!!!!!!! inni też mają coś do powiedzenia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

25.09.2006, 15:16
dziewczyna

dlaczego nie odpowiedzieliście na moje wcześniejsze pytanie? co to znaczy, że hermiona jest aseksualna? czy to o to wam chodzi, że w czarze ognia( w filmie) rzuciła się harremu na szyje? no ale przeciez to to miało znaczyć, że bardzo się boi o harrego. no ale tak w ogóle, to to jest zastanawiające, że j.k.rowling tak pisze, ża wtedy, kiedy hermiona coś mówi, to prawie każda jej wypowiedz zawiera w sobie " ochy i achy". po co to ? a tak w ogóle, to myślicie, że harry ZGINIE w siódmej części? bo ja raczej myśle, że albo zabije voldemorta, zanim on go nie zabije, a potem będzie żył , no bo przecież w 5 części była mowa o przepowiedni, że nie może żyć równocześnie i voldemort, i harry. że na przykład jeżeli harry zginie, to voldemort będzie żył, lub odwrotnie. ale może też być i tak, że oni się zabiją nawzajem, i będzie dużo sprzątania:-PPP... no, więc jak wy myślicie??????????????

25.09.2006, 15:13
dziewczyna

Że niby jak/ Że Hermiona jest ASEKSUALNA?!Co to znaczy???!!

27.08.2006, 17:18
kaka

4 częsc jest dla mnie najlapsza chociaż na film się nie załapałam

24.08.2006, 15:43
mala mi

75% ksiązki zostało wycięte film jest świetny ale powinien być bardziej wg ksiązki

18.04.2006, 13:51
czekoladowa żabka

Harry Potter i Czara Ognia Porównanie filmu i książki Seria przygód Harrego Pottera została napisana przez Joanne Kathee Rowling. Począwszy od pierwszego tomu „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” wydanej w 1997r autorka cieszy się sławą, gdyż napisała najbardziej znaną serię opowiadań na całym świecie o nastoletnim czarodzieju uczącym się w Hogwarcie. Film oparty na motywach książki „Harry Potter i Czara Ognia” została nakręcona na początku 2005r przez Michaela Cormaca Newella. Scenariusz do wszystkich wydanych części sławnego Pottera napisał Steven Kloves, który zadebiutował m.in. film pt. „wyścig z księżycem” , „Wspaniali Beker Boys” i „Cudowni chłopcy”. Kompozytorem muzyki do czwartej części Harrego Pottera jest znany szkot Patric Doyle, który ułożył podkład do m.in. „Dziennika Bridget Johnes” ,czy „Dziewczyn z kalendarza”. Moje odczucia po filmie były mieszane, ponieważ brakowało niektórych wątków lub niektóre zostały zmienione, chociaż film miał bardzo dużo efektów specjalnych, dobrze dobrany podkład muzyczny i wspaniałych aktorów podobnych z cech charakteru i wyglądu do pierwowzoru z książce. Adaptacja przygody Harrego w czwartej części była bardzo autentyczna. Prawde mówiąc bardzo lubię serię o Harrym Potterze - nie mam zamiaru zaprzeczać, ale ekranizacją jestem zdegustowana bardziej niż wcześniejszych częściach. Ze wszystkich sześciu części to właśnie „Czara Ognia” i „Zakon Feniksa” są moimi ulubionymi. Czwarta część jest przełomowa, kluczowy etap w rozgrywce między Chłopcem, Który Przeżył, a Lordem Voldemortem. Ta część zapowiada już prawdziwą wojnę. Harry zmienia się, dojrzewa. Wyzwanie, jakie przed nim stoi, jest najtrudniejsze z tych, które do tej pory napotykał. Musi zmierzyć się ze sobą - -to pierwszy krok na drodze przygotowania do ostatecznej rozgrywki, której przebieg i efekty poznamy w ostatnim, siódmym tomie, którego wskazówki są zapisane w szóstym tomie pt. „Harry Potter i Książe Półkrwi”. Jeśli macie możliwość wyboru- wybierzcie wersje z napisami, a nie z polskim dubbingiem, który jest po prostu żenujący. Brzmi już nawet nie sztucznie, ale wręcz groteskowo. To, że w Hogwarcie naucza się akurat historii magii i eliksirów, a nie matematyki i biologii, nie oznacza od razu, że ludzie nie mogą rozmawiać ze sobą normalnym głosem i bez udziwnień. To jednak nie jest wina twórców Harry'ego. Po każdej kolejnej części widać coraz wyraźniej, że ciągłe zmiany reżysera nie wychodzi ekranizacjom Pottera na dobre. To jest seria. W każdym tomie pojawiają się elementy, które będą miały swoją manifestację w następnym. Niejednokrotnie wątek prawie nieobecny w jednej części, w kolejnej okazuje się kluczowy – p. Rowling bardzo lubi taki zabieg stosować. Jeden reżyser być może zapanowałby na koncepcją całości. Kilku reżyserów oznacza kilka różnych wizji, które nijak wiążą się z tym, co widzieliśmy poprzednio. W efekcie widzowi, który nie czytał wcześniej książek, ciężko jest miejscami zrozumieć, o co chodzi. Skąd ta dziwna uwaga Szalonookiego o ludziach znikających tajemniczo z Departamentu Tajemnic? Jest ona niezrozumiała, ponieważ w filmie wątku Berty Jorkins nie ma. Podobnie uwaga Dumbledore'a dotycząca Priori Incantatem. Pada tylko nazwa zaklęcia - bez wyjaśnienia, jak działają na siebie różdżki o jednym rdzeniu. Takich przykładów można znaleźć więcej. Każdy kolejny tom jest obszerniejszy, toteż twórcy filmów dokonują herkulesowych wysiłków, by okroić treść do jakiegoś rozsądnego minimum. Niestety, klucz, jaki Newell zastosował do tego okrojenia, to klucz widowiskowości. Sceny niosące w sobie ładunek takowej są wydłużone i wyeksponowane do maksimum -zupełnie niepotrzebnie. Pomija wszystko to, co w Czarze Ognia jest kluczowe - nawet wtedy, gdy ma świetną okazję to uczynić. Na przykład cały wątek z szatą wyjściową Rona to znakomita okazja, by podkreślić, jak bardzo Ron przeżywa ubóstwo swojej rodziny. Tymczasem scena ma wymiar jedynie komediowy. Jedna z najważniejszych scen całej historii - scena w sądzie - jest ograniczona do kilku minut. Tymczasem to właśnie tam powinien rozgrywać się największy dramat - dramat rodziny Crouchów, który pokazuje, co i w jaki sposób może człowieka zepchnąć w mrok. Pojawiają się jakieś oderwane, niezrozumiałe sceny, których sens dla kogoś nieobeznanego z książką będzie nie do uchwycenia. Nie ma wątku skrzatów domowych, więc nie ma również interesującej kwestii działalności Hermiony na froncie ich wyzwolenia. Cedric Diggory prezentuje cechy wręcz przeciwne do tych, które powinien - upojony swoją popularnością, przemądrzały, odbiega kompletnie od wizji spokojnego, mądrego, skromnego chłopca, który uosabia ideały przyświecające jego domowi w Hogwarcie, domowi Hufflepuffu. Po to w poprzednich ekranizacjach mieliśmy pieśni Tiary Przydziału, która selekcjonuje adeptów wedle ich cech i przydziela ich według tego klucza do właściwych domów, by teraz odkryć, że Diggory w ogóle tych cech nie ma? Co tak zdenerwowało Neville'a na lekcji obrony przed czarną magią? Harry niby w końcu trafia na okazję, by się tego domyślić, ale w ogóle go to nie obchodzi. Nie takiego Harry'ego znam. Neville jest jego przyjacielem. A dom Gryffindoru ceni sobie przyjaźń nade wszystko. Rozwijanie cech właściwych domom to jedno z podstawowych przesłań książki. I można tak mnożyć i mnożyć. Nie chodzi o to, że film nie jest wierną ekranizacją. Nie sposób zmieścić w trwającym niecałe trzy godziny filmie treści ponad siedmiusetstronicowej książki. Jednak ważne jest, na co kładzie się nacisk. Ważne, jaki cel ma kręcenie takiej ekranizacji. Prawdę mówiąc dla tych którzy nie czytali „Czary Ognia” radziłabym przeczytać. Po doświadczeniach z innymi ekranizacjami utwierdzam się tylko we wniosku, że Harry Potter pozostanie dla mnie wartościowy jedynie w wersji książkowej. Ponieważ w filmach wartości, jako takie, nie są za bardzo dostrzegalne.

21.12.2005, 16:19
Martin

Nie zgadzam sie z opinią. Dla mnie film był do bani. W ogole mi sie nie podobał. Jak można było tak okroić najlepszy tomów. Po prostu zrobiono sobie jaja z ksiazki.... Film powiem brzydko do doopy

19.12.2005, 19:56
elka

popieram konwalijkę

13.12.2005, 22:31