Raport agentki dołu nr.8 z krawędzi snu w sprawie Antybaśni.
A oto opowieść o kolejnym znakomitym polskim pisarzu!
Marcin Wolski
Marcin Wolski z wykształcenia jest historykiem, z powołania zaś: nadredaktorem, twórcą min. legendarnego magazynu „60 minut na godzinę”, kabaretu „Sześćdziesiatka”, widowisk telewizyjnych „Polskie ZOO”, „Akropoland” i pomysłodawcą szopek politycznych, bez których ja przynajmniej nie wyobrażam sobie Sylwestra, satyrykiem, histerykiem i pisarzem którego śmiało możemy nazwać Polskim Pratchett’em.
Wprawdzie akcje jego powieści zazwyczaj toczą się na naszej ziemi powszedniej, jednakowoż pod jego piórem przemienia się ona w ziemię, jakby to określić... Najzupełniej niepowszednią. Nie potrzebujemy Świata Dysku (proszę mnie nie linczować, tak mi się tylko napisało), przecież nasz rodzima planeta, jest tak samo paradoksalna, a czasem nawet bije na głowę Ankh-Morporok pod względem zróżnicowania etniczno-gatunkowo charakterologicznego. Osobiście miałam wielką przyjemność przeczytać sześć książek wiadomego autora oraz opowiadanie, pozwolę sobie króciutko je zrecenzować:
• Matriarchat jest to opowiadanie o przyszłości ziemi, o Krągłych które przetrzymują w rezerwatach barbarzyńskich Płaskich. Jeżeli ktoś chciałby komuś zarzucić „papugowanie” to uprzedzam, żeby nie robił tego zbyt pochopnie, ponieważ „Matriarchat” powstał jako słuchowisko radiowe na pięć lat przed nakręceniem „Seksmisji”, a i wizja w nim ukazywana jest bardzo odmienna. W przeciwieństwie do Machulskiego Wolski bardziej skoncentrował się na słabostkach płci pięknej tzn.: uwielbieniu żywionemu do perfum (codziennie rano przez miasto przejeżdża perfumowa zraszarka), pedantyczności i słynnemu przesądowi, iż kiedy kobieta mówi „nie” to myśli „tak”. Do świata krągłych przeniknęli dwaj niebezpieczni płascy, cóż z tego wyniknie? Jak powiedział o swym dziele sam autor:
„Sam pomysł? Pytano mnie wielokrotnie – zabijcie, nie wiem! Może to podświadome odreagowanie młodego człowieka wychowanego w domu pełnym niewiast. Może alergiczna reakcja na propagandę z okazji trwającego w 75 roku Międzynarodowego Roku Kobiet. Dociec mógłby tego tylko ktoś, kto zajrzałby do mojego superego, a ja zahipnotyzować się nie dam. Zdradzić mogę jedynie genezę pierwszej linijki. Wizja świata po świecie nie odstępowała mnie od kiedy przeczytałem „Szkarłatną dżumę” Londona. I to tyle.”
• „Antybaśnie”, „Powrót do Antybaśni” i „Antybaśnie z 1001 dnia” (wydane dopiero w tym roku przez wydawnictwo superNowa) to cykl, a właściwie trzy cykle, opowiastek utrzymanych w klimacie jednego z najpopularniejszych ostatnio gatunków wariacji literackich: „bajek dla dorosłych”. Parodie czy też pastisze, czy też przekształcenia, czy też nadużycia (jak to nazwiemy zależy jedynie od naszego nastawienia do tego typu twórczości) są doprawdy wspaniałe! Oto co ciekawsze opowiadania w których po niemałym łamaniu głowy rozpoznamy znane przez nas z dzieciństwa niewinne bajeczki: „Bezsenna Królewna...” „I czterdziestu rozbójników” „Kapciuszek” „Szklany dołek” „Wampiriada” „Księżniczka na ziarnku prochu” „Kto wytępił krasnoludki” „Wróżka ostatniej szansy” „Miotła eksperymentalna” i wiele innych... jak podsumował to z kolei dzieło autor w rozmowie z pewnym fikcyjnym archeologiem:
„-Więc pan nie wierzy w Amirandę? – powiedział szpakowaty archeolog w luźnym, letnim garniturze z niedbale zawiązaną apaszką na szyi.
-Oczywiście, przecież ja ją wymyśliłem!
-Zarozumialec!”
• „Agent Dołu” to jedna z wielu powieści Wolskiego zajmująca się tematem końca świata (przy okazji pragnę polecić opowiadanie Geimana: „Tylko kolejny koniec świata” ze zbiorku „Dym i lustra”). Matt Fawson jest najzwyklejszym w świecie młodym biznesmanem, lubiącym w wolnych chwilach się zabawić, nieobojętnym (na własne nieszczęście) na kobiece wdzięki. Jego życie odmienia się, gdy zostaje wezwany przez swojego dziadka (o którego istnieniu nawet nie wiedział) do objęcia spadku. Dziadek zamieszkujący starą ruderę okazuje się być diabłem i to diabłem nie byle jakim! Diabłem któremu przypadło w udziale zorganizowanie końca świata i to tak, aby wynik odwiecznej rywalizacji nieba i piekła został rozstrzygnięty na korzyść Szatana. Jest tylko jeden problem: Dziadek przechodzi na emeryturę, a zadanie ktoś wykonać musi. Matt jest ostatnim potomkiem owej siły nieczystej (dosłownie i w przenośni), siłą rzeczy dziedziczy więc zdolności magiczne swego przodka i wraz z doborową ekipą specjalną złożoną z: Drakuli, Frankensteina, ostatniego żywego wilkołaka, topielicy zamieszanej w ruchy kontrkulturowe i gnoma Mister Priapa (który ma na pieńku z samym Belfegorem) usiłuje wypełnić swą misję... Jeżeli kiedyś ktoś odpowie Ci na pytanie „Ile jest sześć razy sześć?” „sześćdziesiąt sześć”, to wcale nie musi oznaczać, że po prostu nie zna się na matematyce...
• „Według św. Malachiasza” zajmuje się tą samą tematyką. Na historycznym horyzoncie pojawia się złowrogi czarny papież (dosłownie i w przenośni). Do walki o uratowanie świata nie rusza jednak żaden superman, czy nawet święty lub błogosławiony. Nie – ocalenia świata podejmują się: emerytka, tarzan estradowy który „chwilowo wypadł z mody”, oraz para nastolatków... Jakie mają szanse? Wcale niezłe, jeżeli wziąć pod uwagę to iż emerytka kontaktuje się telepatycznie ze znajdującą się w stanie śpiączki siostrą bliźniaczką wskutek czego regularnie „dostaje cynk” z zaświatów, estradowiec jest doskonałym imitatorem głosów i odgłosów, chłopak ma zdolności paranormalne, a dziewczyna jako jedyna odrobinę zdrowego rozsądku. Akcja powieści wciąż zmienia miejsce czasem jest to Jamajka (znajdująca się pod komunistyczną dyktaturą), czasem: Afryka, Hawaje, Rzym, oraz oczywiście w Polska!
• „Krawędź snu” kolejna wersja wielkiego końca oraz... Wielkiego początku:
„Najpierw został przygotowany teren. Przybysz zapoczątkował wybuchy wulkanów i reakcje sejsmiczne na skalę globalną, potem włączył studzenie skorupy. Wówczas wyzwolone gazy utworzyły tymczasową atmosferę, a zsyntetyzowany wodór i tlen wypełnił zagłębienia na powierzchni bryły, tworząc praocean.
A było to dopiero wstępne zagospodarowanie planety. Dalej musiało powstawać równie wieloetapowo. Od początku mozolnego wiązania łańcucha aminokwasów, poprzez syntezę pierwszych drobin białka z zastosowaniem serii genialnych wynalazków pozwalających stworzyć uniwersalny system zapisywania kodu DNA. Następnie należało zanurzyć produkt wyjściowy w praoceanie i tchnąć w niego ducha. A później...? Naiwni darwiniści są skłonni przypisywać wszystko walce o byt i doborowi naturalnemu. W istocie procedura sterowanej ewolucji polegała na stałych, niezwykle precyzyjnych korektach, sztucznie wywoływanych mutacjach, omijaniu ślepych zaułków zoologicznych, jak choćby ten, w który wpadły dinozaury.”
Bohaterami tym razem są: podupadły finansowo dziennikarz szukający tematu do „reportażu-bomby”, jego sąsiad zajmujący się zawodowo wygrywaniem konkursów typu :”Jeden z dziesięciu” czy „Wielka gra”, wciąż kochana przez dziennikarza „była”, oraz coś w rodzaju robota który miał pilnować biegu losów świata w czasie drzemki Stwórcy (lecz nie będąc doskonałym spartaczył zadanie). Oczywiście i tym razem siły zła (w tym ruska mafia) dążą do przejęcia kontroli nad naszą ziemią, no a w ostateczności, gdyby coś się nie powiodło do jej zniszczenia... (Valizander coś Ci to przypomina? Niech żyje Loża Szyderców!)
Czytanie tworów Wolskiego to doprawdy wspaniała i poszerzają ca humorystyczne horyzonty zabawa! Polecam serdecznie wszystkim śmiecho-lubcom!
Ivanka
21.05.2004, 16:53
Myślodsiewnia
Aki z moimi sie wygrac nie da jak sie wszyscy zbiora.
18.06.2004, 16:21O ile poradzisz sobie z urojonymi Ivanki, możesz być pewna że z mimi nie wygrasz!!
15.06.2004, 09:53Nasyłaj...
9.06.2004, 16:36Nie zyczę sobie takich pesymizmów pod moimi tekstami, Aib proszę smęcić w mailach;)! I nie załamuj się dziewczyno, bo faktycznie naślę na Ciebie moich urojonych:)!
9.06.2004, 16:33Pani naczelna teraz mogłaby pisać WYŁĄCZNIE smutne teksty, poza tym pani naczelna prawdopodobnie skończy z Prorokiem ze względu na problemy w szkole. Dziękuję za uwagę.
8.06.2004, 15:17Ogólnie.Ale na PANIĄ to ja osobiście naślę terorystów !Pani Naczelna by pokazała klase i napisała coś wesołego;)!!
8.06.2004, 14:41AK - chyba Ci nie chodzi o LL??
7.06.2004, 19:00Ivaneko (ale Cię piknie odmieniłam) nie wiem jak reszta ,ale ja obchodziłam chucznie Dzień Dziecka ,więc bądz łaskawa mi wybaczyć dziecięce zachoiwanie. :)A tak na marginesie (bądz nie) może założymy jakąś zupełnie tajną organizację terorystyczną ,która jak z nazwy można wywnioskować będzie terroryzowała ludzi któży pisza po mistrzowsku a dawno nic nie dodawali ??:)
7.06.2004, 15:05Rany! Wlasnie przeczytalam i juz nie zyje! L.L. miales racje ja tego nerwowo nie przetrzymam, czy nie mozecie zachowywac sie jak dorosli ludzie? Dostales moj list moze? Eech... :(... Ciagle tylko sie kloca a MMS podupada... a ja chce przecztac the return of the Lacigam, Watermark i dalsza czesc SMiC... BUU... Chce cokolwiek Lacigamskiego, strasznie ostatnio brak jego tekstow, nie zebym komukolwiek robila wyrzuty ;)... No, prosze sie nie obrazac i nie traktowac tej wypowiedzi powaznie, wiecie ze Was wszystkim bardzo lubie:)!
4.06.2004, 16:15Cos rzestalam nadarzac za dyskusja, moglby mi ktos w skrocie napisac przebieg;)?
4.06.2004, 15:06