Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Jak anioł z diabłem – recenzja książki Dobry Omen

Bycie Aniołem to nie jest praca prosta. Skrzydlate ucieleśnienia światłości z harfami w delikatnych dłoniach, to tak naprawdę jedna z największych bredni, jakie wymyśliła ludzkość. Powiedzmy sobie szczerze, jakim idiotą byłaby postać, wykonująca na Ziemi tajną misję i nosząca jednocześnie długą, białą i zwiewną tunikę. To mogłoby jeszcze przejść w starożytnym Rzymie, ale nie teraz, w XXI wieku. Na dodatek ciągłe wciskanie na głowę kapelusza, skrywającego aureolę, prawdopodobnie doprowadziłoby do zdeformowania narządów słuchowych, zwanych popularnie uszami. Na szczęście, (aniołów jak i nasze) w Niebie wykreowanym przez Pratchetta i Gaimana, słyszano o czymś takim jak postęp. Może nie do końca, w znaczeniu takowym, jak ludzkie, ale mimo wszystko. Następstwem tego, Azirafal Anioł szóstego rzędu, a po godzinach antykwariusz na pół etatu, wygląda w miarę normalnie. To samo można powiedzieć o Crowleyu agencie Piekła. (Któremu brak rogów, kopyt, ogona oraz innych części ciała, upodabniających mityczne polskie diabły do kozłów lub satyrów, zdecydowanie wyszedł
na dobre.) Ci dwaj, na co dzień trudnią się karmieniem kaczek w Central Parku, pisaniem sprawozdań do przełożonych na temat postępu w ratowaniu bądź kuszeniu dusz
ludzkich, a ostatnio również rozmowami na temat skutków pobocznych Armageddonu.


 Ach nie, nie chodzi wcale o to, że pomiędzy Diabłem a Aniołem zadzierzgnęła się nuta przyjaźni. Po prostu, siedząc w takim miejscu jak padół ziemski, bez możliwości odejścia, po pewnym czasie dochodzi się do wniosku, że lepiej zawrzeć sojusz z wrogiem niż drzeć z nim w kółko koty. Oczywiście, sojusz ma swoje prawa, działające w obie strony. Lecz mimo tych zasad, a może właśnie z ich powodu dwie, tak sprzeczne i odmienne natury chadzają razem do restauracji oraz spędzają dość przyjemnie czas, włócząc się po stolicach świata. Wszystko Beryli tej historii, wygląda z początku dość sielankowo, ale to pozory. I przekonujemy się o tym dość szybko. Bowiem na widoku pojawia się Wielki Adwersarz, Pogromca Królów, Anioł Bezdennej Otchłani, Bestia Zwana Smokiem, Książę Tego Świata, Ojciec Kłamstwa, Szatański Pomiot i Władca Ciemności w jednej osobie. Mówiąc prościej Antychryst, syn Szatana wylądował na Ziemi. W najbliższych latach nastąpi Armageddon, ostateczna walka Nieba i Piekła (albo, zależnie od punktu widzenia, Piekła i Nieba. Nie będę dyskryminować żadnej ze stron konfliktu). A morze ognia, spadające gwiazdy (i ryby), dwugłowe cielęta, ptaki latające do tyłu, Atlantyda wynurzająca się z głębi oceanu oraz ogólne zawieszenie prawa przyczynowości to dopiero początek kłopotów


Pragnę zauważyć, iż Dobry Omen nie jest to kolejną banalną historią o siłach nadprzyrodzonych próbujących modą UFO zawładnąć światem. Nie jest to również cukierkowata historyjka dla dzieci w wieku lat ośmiu. Tych, którzy poszukują mordobicia i hektolitrów krwi, również rozczaruję. Twórcy prowadzą czytelnika poprzez historię barwną. Co nie oznacza, iż barwienie to, ma w swej module róż wstążek, czerwień substancji, jaką oddaje się do organizacji pt. czerwony krzyż, czy czerń horroru nadawanego w telewizji po dwudziestej trzeciej. I to jest jedna ze spraw, na jakie należy zwrócić większą uwagę. Pratchett i Gaiman wymyślili wspólnie COŚ. I cokolwiek rozumiecie przez słowo Coś
wiedzcie, iż znajdziecie to w tej powieści. Oczywiście z zachowaniem umiaru.
   Jaki więc właściwie jest ten Omen- Często zaskakujący. Zawsze fascynujący. Ani przez chwilę nie nudzący monotonnością. To, co na nas czeka w tej powieści, jest czymś więcej niż grupą istot zbiegłych z domu dla psychicznych, w której skład wchodzą Tropiciele Wiedźm, Motocykliści Apokalipsy, medium spirytystyczne zajmujące się masażem erotycznym, Satanistki z zakonu wedle reguły Św. Berylii, Jasnowidząca, która nigdy nie pomyliła się przy przepowiedni i pies o wdzięcznym imieniu Pies. Sam nastrój daje do zrozumienia, iż każde uronione słowo to niewybaczalna strata. Ponieważ, wśród sklejonych kartek kryją się przemyślenia na temat Boga, natury Dobra i Zła i odwiecznej walki. Sumując: Żal, mnie ogarnął w momencie czytania 414 (ostatniej) strony tego dzieła. Więcej takich smaczków proszę!


(UWAGA!!!: Historię wyżej opisaną stanowczo odradzam ludziom, przejawiającym fanatyzm w stronę religii! Mam tu na myśli głównie nawiedzone katechetki, babcie mamroczące pacierz przy każdej okazji, osoby odganiające czarne koty z okrzykiem przecz pomiocie piekieł i te obwiniające za każde niepowodzenie wychowawcze tą rozszerzającą się wśród młodzieży wolność własnych poglądów. Bardzo ładnie proszę, o nie podsuwanie Dobrego Omenu wyżej wymienionym. Może się to, bowiem, skończyć konsekwencjami w postaci ogólnej
nagonki na autorów, tlących się stosów książek, zawołań na temat deprawacji niepełnoletnich, i tym podobnych, równie ciekawych sposobów na zniwelowanie grzesznej biblii szatana. Dziękuję za poświęcony temu nawiasowi czas. Miłego dnia.)


 

Selise Once Mori
10.09.2003, 16:44

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Kelebi Ithildin

Kurcze! Ta to farciara! Niech się podzieli tym fartem ze mną przez gadu-gadu.

13.09.2003, 10:46
niniel

Dobry Omen" jest najlepszy na siecie- moim zdaniem przebija wszystkie inne książki tego autora! Njlepsza w całej książce jest scena opisujęca jak zmusił roslinki żeby pięknie rosły...a pies jest wspanialy

13.09.2003, 00:17
Selise Once Mori

Dziękuję za komentaże, i chciałabym uczulić, iż majne nick to Selise, a nie, Selice. Duzo osób się przy tym myli. nya.

12.09.2003, 19:21
Ivanka

dzieki Selice, juz myslalam ze sama bede sie musiala za to zabrac, nawet mialam brudnopis, ale Twoja recenzja jest b.dobra wiec chiba sobie daruje...

12.09.2003, 16:02
Asia

,,Dobry Omen"...Coś mi się obiło o uszy...

12.09.2003, 15:48
shya

nie słyszałam,nie czytałam, ale chyba jednak to zrobię...

11.09.2003, 18:38
agolmig

Będę musiała przeczyać:)

11.09.2003, 14:45
SweetSonja

no to wreszcie wiem, o co pytać w xięgarniach i bibliotekach... :P

10.09.2003, 21:58
Heterka

Nie czytałam książki ale o niej słyszałam...Na pewno ją przeczytam i na pewno nie odstawie na półkę po przeczytaniu.

10.09.2003, 20:58
isia

nie czytałam tej książki... ale chyba warto

10.09.2003, 20:14