Poznajmy się na Polconie!
relacja z konwentu
Każdy konwent fantastyczny wymaga wiele pracy i wysiłku... Wszyscy biegają, pakują, układają, sprzątają... Nic dziwnego, że po tegorocznym Polconie organizatorzy i gżdacze (ich pomocnicy) poruszali się z entuzjazmem zombie... Byli jednak dumni z siebie, że pomimo licznych utrudnień udało im się wszystko, co zaplanowali... Ale po kolei!Wszystko zaczęło się od tego, że już w środę, na dzień przed Polconem, przyjechał do nas niecodzienny gość – niejaki Murphy (tak, ten od praw Murphy’ego). Pomimo usilnych starań organizatorów nie udało się go zlokalizować. Osobnik pozostał w ukryciu aż do zakończenia imprezy, opóźniając, psując i przeszkadzając, w czym się tylko dało...
Trochę suchych faktów
Polcon to coroczny Ogólnopolski Konwent Miłośników Fantastyki. Do tej pory odbył się w Błażejewku koło Poznania (1985, 2005), Katowicach (1986, 1988, 1997, 2001), Gdańsku (1989), Waplewie koło Olsztyna (1990, 1993), Krakowie (1991, 2002), Białymstoku (1992, 1998), Lublinie (1994, 2006), Jastrzębiej Górze (1995), Gdyni (2000), Elblągu (2003), Zielonej Górze (2004) oraz, tak jak tym razem, w Warszawie (1987, 1999, 2007). W przyszłym roku czeka nas ponownie wyprawa do Zielonej Góry, a za dwa lata (w 2009 roku) konwent odbędzie się po raz pierwszy w Łodzi. Wygrała ona z Gdańskiem, który również kandydował do roli organizatora.
Na Polconie wręczana jest nieodłącznie nagroda imienia Janusza A. Zajdla, którą już tradycyjnie wręcza pani Jadwiga Zajdel. Jest to najbardziej prestiżowe wyróżnienie dla polskich pisarzy fantastyki, przyznawane przez fanów autorom najlepszych utworów z danego roku. Ty także możesz głosować! Wystarczy, że zjawisz się na Polconie!
Nagroda została ustanowiona w 1984 roku w Łodzi pod nazwą Sfinks. Na początku roku 1985 w Świnoujściu ustalono, by nagrodę przyznawać na każdym Polconie w wyniku głosowania klubów. Na pierwszym Polconie w Błażejewku zwycięzcą został Janusz A. Zajdel za powieść „Paradyzja”, niestety pisarz zmarł 19 lipca 1985 roku, dlatego nagrodę odebrała pani Jadwiga Zajdel w 1986 na Polconie w Katowicach. W tym samym czasie zmieniono nazwę z Nagrody Fandomu Sfinks na Nagrodę im. Janusza A. Zajdla, a patronat nad nią objęła pani Jadwiga Zajdel. W roku 1990 postanowiono, że głosować mogą wszyscy uczestnicy Polconu, a nominacje wybierane są w ogólnopolskim plebiscycie. Nagrodę w postaci statuetki wręczono po raz pierwszy w 1991 roku – jej autorem był Wiesław Bielak, a od 1992 przyznaje się ją w dwóch kategoriach : za powieść i opowiadanie.
Tegoroczny Polcon, jak już wspomniałam, odbył się w Warszawie, w dniach 30 sierpnia – 2 września w hotelu „Gromada”. Organizatorami byli: Konfederacja Fantastyki RASSUN i Warszawski Klub Fantastyki PEGAZ wraz ze Stowarzyszeniem Miłośników Gier Bitewnych „Bazyliszek”, Stowarzyszeniem Miłośników Erpegów i Fantastyki S.M.E.R.F., Warszawskim Stowarzyszeniem Fanów Star Wars „Outlander”, Stowarzyszeniem Miłośników Fantastyki AVANGARDA oraz Związkiem Stowarzyszeń „Fandom Polski"”. Ponadto wsparci zostali przez: Śląski Klub Fantastyki, Klub Fantastyki „Druga Era” i Gdański Klub Fantastyki oraz rzesze tzw. gżdaczy, czyli uczestników konwentu, którzy przyłączyli się do organizacji, pomagając w trakcie jego trwania.
Co roku na konwent zapraszani są tzw. goście honorowi. Tym razem swoją obecnością zaszczycili nas: twórca – Marek S. Huberath (na co dzień fizyk Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmujący się zawodowo fizyką biologiczną i fizyką ciała stałego); wydawca – Zbigniew Przyrowski (który, niestety, z powodu problemów zdrowotnych uczestniczył jedynie w niewielkiej części konwentu); fan – Elżbieta Gepfert (tłumaczka, działaczka Fandomu, laureatka nagrody Euroconu w kategorii „Best Promotor” oraz była pani prezes Śląskiego Klubu Fantastyki); popularyzator sf-f – Wojciech Orliński (dziennikarz współpracujący z „Gazetą Wyborczą”, autor książki „Co to są sepulki? Wszystko o Lemie”). Gościem specjalnym, jak co roku, była pani Jadwiga Zajdel (czarująca, zawsze uśmiechnięta kobieta, od samego początku związana z Nagrodą Fandomu).
Do Warszawy przybyło także sporo gości zagranicznych. Chris Achilleos, doskonały grafik, rysownik, malarz oraz autor fantastycznych i erotycznych obrazów – niski i niepozorny oczarował mnie swoją pogodą ducha oraz pamięcią do twarzy (zamieniłam z nim dwa słowa na dzień przed Polconem, a potem do końca konwentu kłaniał mi się na korytarzu). Zjawił się także Hal Duncan, pisarz ze szkocji, Michael Kandel – amerykański tłumacz i popularyzator literatury polskiej, Phil Kelly – projektant firmy Games Workshop (znanej z figurek m.in. do Warhammera i Warhammera 40 000), Marvano (Mark van Oppen) – belgijski twórca komiksów i autor jednego z plakatów Polconu, Wojciech Siudmak – polski malarz, rysownik i rzeźbiarz mieszkający na stałe we Francji, a także Tad Williams, amerykański pisarz, który ostatniej nocy podczas konwentowej imprezy w warszawskim klubie studenckim „Proxima” nie mógł opędzić się od fanów.
Sterta upominków
Jak co roku każdy z konwentowiczów dostał drobne upominki od sponsorów i organizatorów konwentu. Tym razem zostały nam wręczone w ekologicznych, płóciennych torbach reklamujących grę komputerową „Wiedźmin”, która na rynku pojawi się już w październiku. Tym razem opłacało się zapłacić akredytację jak najwcześniej, ponieważ dla tych osób czekało więcej atrakcji. Prócz standardowych ulotek, plakatów, programu i informatora uczestnicy otrzymywali oryginalne długopisy w kształcie strzykawki (które zdobywały serca i zeszyty uczestników), kieszonkowe latarki oraz szampony (co doprowadziło do serii dowcipów a propos czystości fantastów).
W recepcji czekały na wszystkich chętnych naklejki „Poznajmy się na Polconie”, które miały ułatwić uczestnikom zawieranie nowych znajomości. Stały się one hitem, szczególnie wśród najmłodszych uczestników, ponieważ znajdowała się na nich uśmiechnięta buźka wikinga na prochach (a przynajmniej tak ten osobnik wyglądał).
Sukcesem były także „Chomiksy”, które zjawiły się przedostatniego dnia Polconu. Jak powiedział jeden z pisarzy: „Jeśli jest niepolitycznie, to ja się na to piszę!”, a wspomniany wyżej komiks jest apolityczny w 120 procentach. Gorąco polecam – dostępna na konwencie książeczka sprawiła, że „Chomiksy” znalazły się dość wysoko w hierarchii moich ulubionych komiksów. (End of advert).
Prelekcji stało się zadość
Pierwsza prelekcja, na której się znalazłam przeraziła mnie nudą i niezgodnością z tematem – „Etos rycerski, a etos Jedi” to była klapa na całej długości, przykro mi, panie prelegencie. Autor poruszał wiele wątków, był nieprzygotowany i zdawał się nie rozumieć, o co chodzi publiczności, która zadawała pytania (mimo że wymagał od niej tej czynności). Następnie trafiłam na panel dyskusyjny „Rzemieślnik, Mistrz, Artysta”, gdzie czołówka polskich pisarzy fantastyki srodze mnie rozczarowała – zamiast celnych uwag dotyczących tworzenia własnych tekstów, porad jaką drogę objąć, w dużej mierze wywiązała się dyskusja na temat sztuki jako takiej – ciekawa, aczkolwiek mijająca się z celem zapowiedzianym w opisie tego punktu programu.
Nieco już przerażona, udałam się na kolejną prelekcję pt. „Fantastyczne musicale”. I w końcu moje zaskoczenie stało się rzeczą przyjemną. Aleksandra Rudzińska wraz z pomocą Piotra W. Cholewy (który prócz obsługi komputerowej zajął się także programem artystycznym i sam, na bieżąco, tworzył swój własny układ taneczny. Niestety, nadal nie udało mi się odkryć, jaki miał mieć tytuł prezentowanego przez niego musicalu) oraz pomimo usterek technicznych (m.in. słaba jakość obrazu) stworzyła prelekcję spójną, interesującą i opatrzoną sporą dawką dobrego humoru.. Na pewno wiele z osób obecnych podczas spotkania sięgnie po musicale takie jak „Cats”, „Wicked”, czy odkryje drugą stronę „słodkiego transwestyty”.
Dodatków nigdy za wiele
Organizatorzy tegorocznego Polconu przygotowali dla fanów szereg „dodatków” do imprezy. O Games Roomie nie będę wspominać, ponieważ jest to w miarę stały element konwentów, ale miło zaskoczyła mnie współpraca Polconu z ośrodkami rozrywkowymi w Warszawie: i tak piątkowy wieczór część uczestników konwentu spędziła w „Paradoks Cafe”, gdzie można było pogrążyć się w rozmowie z pisarzami, lub innymi fanami fantastyki, a sobotnią noc spora większość przetańczyła na parkiecie klubu „Proxima”. Kilkugodzinna zabawa przy doskonałej muzyce w świetnej atmosferze i z ludźmi, którzy kochają to samo, co my (fantastykę, rzecz jasna), stało się dla wielu czymś niezapomnianym.
Ciekawostką był także tzw. „ogórek” – autobus starej daty udostępniony do użytku konwentowiczów dzięki uprzejmości Miłośników Komunikacji Miejskiej. Każdy uczestnik Polconu mógł skorzystać z przejazdu owym busem na trasie hotel Gromada – akademiki (gdzie mieściły się też punkty gastronomiczne, a podróż tym środkiem lokomocji stanowczo skracała czas dotarcia na obiad – niestety, choć zapowiadano tanie jedzenie na terenie konwentu, okazało się ono zbyt drogie na kieszeń większości z nas. Z tego powodu żywiono się pizzą zamawianą bezpośrednio na terenie konwentu lub chodzono do „chińczyka”, czyli pobliskiej chińskiej restauracji). Ostatniego dnia „ogórek” kursował także do dworca głównego, co wielu z nas ułatwiło powrót do rodzinnego miasta.
Spodobało mi się także zorganizowanie „dyżurów pisarzy” – codziennie w trakcie konwentu można było spotkać się ze swoimi ulubionymi autorami. Ropiska ich obecności zawieszona została na poziomie –1, tuż obok miejsca, gdzie oczekiwali na swoich fanów. Mi udało się porozmawiać z Mają Lidią Kossakowska na temat jej opowiadania („Serce wołu”) wydanego kilka lat wcześniej. Historia opisana przez autorkę niezwykle mnie zbulwersowała, ale wystarczyło kilka pytań, bym mogła zrozumieć jej prawdziwe intencje, gdy pisała ten tekst. Dlatego też polecam każdemu, kto nie potrafi zrozumieć lub pogodzić się z czyjąś twórczością – pojedźcie na konwent, zapytajcie autora! Oni nie gryzą, a satysfakcja po takiej rozmowie jest naprawdę wielka.
Trochę przydatnych linków:
RELACJE:
Informator konwentowy: http://www.informator.rpg.pl/po/Polcon-2007-n307.php
Gazeta: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,4447205.html
Paradoks: http://paradoks.net.pl/read/4494
Paradoks: http://paradoks.net.pl/read/4515
Tawerna RPG: http://www.tawerna.rpg.pl/artykul.php?id_artykul=195
Poltergeist: http://konwenty.polter.pl/Polcon-2007-c12153
Wrota Wyobraźni: http://fandom.wrota.com.pl/index.php?mod=art&id=1020&sub=85
FOTOGRAFIE:
http://wiki.smutek.pl/200708polcon/index.html
http://www.konwenty.gildia.pl/polcon/2007/02-piatek
http://www.konwenty.gildia.pl/polcon/2007/03-sobota
http://konwenty.polter.pl/Polcon-2007-g1969
http://picasaweb.google.pl/arturxjedlinski/Polcon2007
http://picasaweb.google.pl/Jonboy2312/Polcon
http://paradoks.net.pl/read/4577/page=1
http://foto.from.hell.pl/Polcon_2007/
FILMY:
http://wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4452234.html
http://pl.youtube.com/watch?v=yV_jtwc07CU
http://pl.youtube.com/watch?v=KTenD5UTyvg
http://www.tvn24.pl/2070573,0,0,1,1,wideo.html
Blogowicze o konwencie:
http://szczur.polter.pl/,blog.html?3795
http://info.polter.pl/szelest,blog.html?3730
http://starlift.polter.pl/,blog.html?3770
Powyższy artykuł powstał w oparciu o Informator Polconu 2007 oraz stronę Informatora Konwentowego (http://www.informator.rpg.pl ).
Krasnola
11.09.2007, 14:31
Myślodsiewnia
Arcanus i coty tak powiedziałeś i koniec tematu? Ha! Chyba żartujesz. Ja chcę, tylko nie wiem czy będę mogła i nie chodzi tu o zgodę rodziców.
16.09.2007, 16:40Ja spałam w Wawie z przyjacielem w jednym pokoju i żyjemy.
16.09.2007, 15:14A głodny głodnemu wypomni ;] Wracając do "zjazdu": sedno małego prawdopodobieństwa tego, że dojdzie on do skutku nie tkwi chyba w tym, że nie potrafimy się dogadać, jak tu ktoś sugerował, ale w tym, że tak naprawdę nikt (lub prawie nikt) nie chce w rzeczywistości spotkać się w realu w szerszym gronie. Przynajmniej tak wynika z komentarzy. Ot. I tym sposobem zakończyliśmy sprawę ewentulnego spotkania. Dobrze, że mamy to już za sobą.
16.09.2007, 14:59Ja powiedziałam tylko o SPANIU, a ty zaraz o seksie. Głodnemu chleb na myśli. Przestań już filozofować, nie narzucam Ci z kim masz kopulować. Czym Cię tak ubawiłyśmy? Ja nie jestem erotomanką, a zresztą, nawet jakbym była, to bym się raczej nie przyznała. Ja nie chrapie, nie bije się o kołdrę, nie kopie, nie rozpycham się, ogółem jestem grzeczna, ale nie mam zamiaru nikogo zapraszać do swojego łóżka, ani z nikim spać. Ja preferuję zadrukowane bluzy z kapturem, więc jak innym pasuje, to możemy sobie wszyscy takie kupić.
16.09.2007, 14:37Ja chrapię. A kiedyś mi się często śniło, że mam zakneblowane gardło i wrzeszczałam na cały głos, pół wsi słyszało. Tak, Valaraukarze, ty jesteś erotomanem. Mary chcę ci pomóc nauczyć cię dżentelmeństwa, a ty masz jakieś sprośne myśli.
16.09.2007, 13:03W sumie to mnie ubawiłyście ;) Wyobraziłem sobie, że ktoś kogoś "do łóżka zaprasza", ale mając na myśli, że jej to "łóżko odstępuje". I co, zaproszony/-a wyjdzie na erotomana/-nkę, jeżeli się zgodzi? ;) Nie chrapię, nie śpiewam. Co do rozwalania i wierzgania zdania są podzielone.
16.09.2007, 12:42"...nawet Ciebie Agrypine zaprosi do swojego własnego łózka..." - oczywiście, ja tutaj jestem erotomanem. Ja hej. Zaprasza się tam, gdzie się jest; trudno jest zaprosić kogoś dokądś, gdzie się nie będzie, nie? <<Zwrócić się do kogoś z zaproszeniem, zaproponować komuś, aby przybył w odwiedziny, by wziął w czymś udział itp.>>
16.09.2007, 12:38To mogą być białe legginsy w groszki i falbaniaste spódniczki (ale śmieszne.). Czy naprawdę wszystkie moje pomysły są takie złe? Och, mówiłam już, że Valaraukar jest erotomanem, oczywiście nikt nie wierzył, ba! nawet nie skomentował. A ja jak zwykle mam rację. Nie będę spała w jego łóżku, no, chyba, że w danej chwili go na nim nie będzie. Przypuszczam, że Valaraukar wierzga, chrapie, rozwala się na całej rozpiętości materaca albo śpiewa przez sen. Sama sobie z nim śpij, Mary.
16.09.2007, 12:22Jak możesz, to ja tu szykuję kobietom atrakcje a ty się wymigujesz. Jakie życie seksualne? Boże, czy jeżeli ktoś śpi z kimś w jednym łóżku, to od razu musi być mowa o seksie? Toż to nie moja wina, że ktoś nie umie trzymać swych hormonów i zmysłów na smyczy. Koszulki już zostały wykluczone z planu.
16.09.2007, 11:53I proszę pozostawić kwestię łóżka mnie do rozstrzygnięcia, życie seksualne zaliczyłbym to spraw, których nie będę tutaj omawiał, w obecności kilku osób i pod nieobecność kilku innych. Nie mam pomarańczowej koszulki, i miał nie będę.
16.09.2007, 11:42