Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Jego Mroczne Fantazje – Pullmana recenzja w siedmiu akapitach napisana

Gdy dusza ma cztery nogi i ogon...

Wyobraźcie sobie, że wasza dusza ma cztery nogi, skrzydła lub ogon, a do tego własną osobowość i czasami odmienne zdanie. Jak to zwykle z duszami bywa, pojawiła się, gdy się urodziliście, nigdy się z nią nie rozstaniecie i umrzecie w tym samym momencie, ale możecie ją wziąć na kolana i podrapać po łuskach. Co powiecie na taką opcję?

Świat popełniony przez Philipa Pullmana jest nawet podobny do naszego, z tą drobną różnicą, że w Pullmanowskim uniwersum ludziom towarzyszą zmaterializowane dusze zwane daemonami (przełożone przez tłumacza na dajmony, żeby komuś nie strzeliło do głowy czytać tak, jak stoi). Daemony nie mają określonego kształtu: mogą zmieniać kształty, dopóki ich pan lub pani nie dorośnie; potem zostają w jednej postaci do końca życia. Po owym świecie pałętają się również pancerne niedźwiedzie, czarownice i wszechobecny, tajemniczy Pył.

W tej osobliwej rzeczywistości, wśród murów Uniwersytetu Oksfordzkiego, żyje sobie dwunastoletnia Lyra i jej daemon o jakże przyjaznym dyslektykom imieniu Pantalaimon. Dziewczynka oficjalnie jest sierotką i nieco zdziczałą wychowanką Uniwersytetu. Poznajemy ją, gdy wślizguje się potajemnie na zebranie uczonych. Przy okazji odkrywa zamach ne swojego wuja, ratuje mu życie i tym samym daje początek łańcuchowi zdarzeń, które zmienią bieg historii jej, naszego i paru innych światów, a także rozpętają wojnę między Bogiem, aniołami i ludźmi. Nie będzie chyba dla nikogo niespodzianką jeśli powiem, że Lyra okaże się najważniejszą osobą w całym wszechświecie i nagle mnóstwo złoczyńców – łącznie z jej cudem odnalezionymi rodzicami – będzie czyhać na biedne dziecko.

Na szczęście zagęszczenie czarnych charakterów równoważy ilość sprzymierzeńców Lyry: wśród nich jest niedźwiedź Iorek Byrnison, czarownica Serafina Pekkala, klan Cyganów i Will Parry z naszego świata. Nie sposób opisać korowodu barwnych postaci, które przewijają się przez strony trylogii. Fabuły też nie da się streścić w jednym zdaniu, to po prostu trzeba przeczytać.

‘Mroczne Materie’ wywoływały burzliwe dyskusje wszędzie tam, gdzie się ukazały. Pullmana obwołano heretykiem numer jeden i pisarzem ze skandalicznie rozbuchaną wyobraźnią: wymieszał bowiem fantastykę z teologią i filozofią, a z głównej bohaterki zrobił nieprawdopodobną kłamczuchę; Bóg nie jest nieskończony, Adam i Ewa mieli swoje daemony, a Kościół to bezlitosna organizacja, zlecającą sadystyczne eksperymenty na dzieciach. Gdyby urządzano publiczne palenie książek, prawdopodobnie mały czarodziej z blizną na czole ustąpiłby kolejności rozwydrzonej dziewczynce z duszą fruwającą dookoła głowy.

A oto fragment twórczości Pullmana. ‘Zorza Północna’, rozdział 11 – ‘Pancerz’, pierwsze spotkanie Lyry i Iorka Byrnisona. Tłumaczyła niżej podpisana.

Dziewczynka i daemon spojrzeli na samotnego niedźwiedzia. Nie miał daemona, był zawsze sam. Lyra poczuła taki przypływ współczucia i serdeczności, że prawie wyciągnęła rękę, by dotknąć splątanego futra. Powstrzymał ją tylko respekt przed tymi zimnymi, surowymi oczami.
– Iorku Byrnisonie?
– Słucham.
– Lord Faa i Ojciec Coram poszli spróbować odzyskać twój pancerz.
Nie poruszył się i nic nie powiedział. Było jasne, co myśli o szansach powodzenia.
– Ale ja wiem, gdzie on jest – powiedziała Lyra – I jeśli ci powiem, może mógłbyś sam po niego pójść?
– Skąd wiesz, gdzie on jest?
– Mam czytnik symboli. Myślę, że powinnam ci to powiedzieć, Iorku Byrnisonie, bo ludzie pierwsi cię oszukali i uważam, że to nie w porządku. Nie powinni byli tego robić. Jeśli ci powiem, pójdziesz z nami i pomożesz nam uratować dzieci z Bolvangaru?
– Tak.
– Ja... – nie chciała być natarczywa, ale nie mogła powstrzymać ciekawości. – Iorku Byrnisonie, dlaczego nie zrobisz sobie nowego pancerza z metalu, który jest tutaj?
– Bo jest bezużyteczny. Spójrz – powiedział i podniósł pokrywę silnika jedną łapą. Pazurem drugiej rozdarł pokrywę niczym otwieracz do puszek.
– Mój pancerz jest wykuty z niebiańskiego żelaza, zrobiony tylko dla mnie. To tak, jakbyś jego – wskazał na Pantalaimona – zastąpiła lalką wypchaną trocinami. To jest różnica. A teraz, gdzie jest mój pancerz?
– Słuchaj, musisz obiecać, że nie będziesz się mścił. Źle zrobili, że ci go zabrali, ale musisz to jakoś znieść.
– Dobrze. Żadnej zemsty. Ale nic mnie nie powstrzyma przed odzyskaniem go. Jeśli będą walczyć, zginą.
– Pancerz jest ukryty w piwnicy domu księdza, który myśli, że jest w nim zaklęty duch i chce go z niego wypędzić. W każdym razie, pancerz jest właśnie tam.
Niedźwiedź podniósł się na tylne łapy i spojrzał na zachód. Ostatnie promienie słońca zabarwiły jego pysk na kremowo, biało i żółto. Poczuła siłę bijącą z wielkiego stworzenia niczym fale ciepła.
– Muszę pracować do zachodu słońca – powiedział. – Dziś rano dałem słowo właścicielowi. Wciąż zostało mi kilka minut pracy.
– Tutaj, gdzie stoję, słońce już znikło – zauważyła, bo z jej punktu widzenia słońce już skryło się za skalistym cyplem na południowym zachodzie.
Niedźwiedź padł na cztery łapy.
– To prawda – powiedział, a jego pysk, podobnie jak jej twarz, ukryty był w cieniu. – Jak ci na imię, dziecko?
– Lyra Belacqua.
– A zatem winny ci jestem dług, Lyro Belacqua.
Potem odwrócił się i odszedł, tak szybko maszerując po oblodzonej ziemi, że Lyra nie mogła za nim nadążyć, nawet gdy biegła. Mimo to pobiegła, a Pantalaimon jako mewa pofrunął w górę, by śledzić niedźwiedzia i wskazywać jej drogę.


Większość z Was zapewne napocznie tę recenzję, skrzywi się, powie ‘ale chała!’ i wróci do analizowania pocałunków Harry’ego i Ginny, względnie wrzaśnie, że nie masz lepszego autora fantasy nad Tolkiena. Może i nie masz. Teraz horkruksy są trendy, i Snape dwulicowy, i eliksiry szczęścia. Ale niech chociaż jedną osobę coś popchnie do pójścia biblioteki i zawędrowania pod półkę z literą ‘P’. Kto wie, może w którymś ze światów za Zorzą Północną znajdziecie miejsce dla siebie. Ale może i uznać, że to ścierwo i wróci do roztrząsania dylematu: zginął Albus czy nie zginął.

Mimo to zachęcam do sięgnięcia po Pullmana; to jeden z tych, którego twórczość albo się kocha, albo nienawidzi. Ja znienawidziłam, ale pasja też jest dobrym czytelnikiem. Wy – po prostu przeczytajcie.

Trylogia ‘Mroczne Materie’ składa się z następujących tomów:
– ‘Northern Lights’, znany też jako ‘The Golden Compass’, a po naszemu ‘Zorza Północna’. Lyra i jej daemon zaczyna swoją podróż, która zaprowadzi ich do świata poza światem.
– ‘The Subtle Knife’ – ‘Magiczny Nóż’, gratulacje dla tłumacza. Lyra znajduje przyjaciela i razem szukają sztyletu, mogącego wycinać przejścia do innych wymiarów.
– ‘The Amber Spyglass’ – ‘Bursztynowa Luneta’. Zaczyna się wojna Bóg vs. Reszta Świata. Kto wygra?

W Polsce wszystkie książki ukazały się dzięki wydawnictwu Albatros, dwa pierwsze tomy można czasem znaleźć jeszcze w nakładzie wydawnictwa Prószyński i S–ka.
Jako uzupełnienie serii ukazał się tomik ‘Lyra’s Oxford’ (‘Oxford Lyry’), zawierający krótkie opowiadanie, którego akcja toczy się już po zamknięciu właściwej historii i rozwiązuje niektóre pomniejsze wątki.

Kilka słów o sprawcy:
Philip Pullman urodził się w 1946 r. w Norwich, w Wielkiej Brytanii. Kształcił się w tak egzotycznych miejscach jak Anglia, Australia czy Zimbabwe. Pracował jako nauczyciel angielskiego i wykładowca literatury. Napisał blisko dwadzieścia książek dla starszych i młodszych czytelników, ale najbardziej znany jest z trylogii ‘His Dark Materials’, nad którą zaczął pracować w 1993 roku. Za nią też dostał najwięcej nagród. Zaskarbił sobie nienawiść wielbicieli Clive’a Lewisa pracą ‘The Dark Side of Narnia’ (‘Mroczna Strona Narnii’), w której twierdzi, że Lewis pozabijał bohaterów książek, bo tak mu było wygodniej; poszedł zatem na tak zwaną łatwiznę.
Pullman obecnie mieszka z żoną i dwoma synami w Oxfordzie, gdzie rzeźbi w drewnie, rysuje, gra na fortepianie i pracuje nad kolejnymi powieściami.




[V.] Wyrażam serdeczne dzięki Kfjatuszkowi za wyartykułowanie się tak miłe, dzięki czemu portal nasz, Prorok, oderwał się choć na moment od swej monotonii tfu-tfu Potterowskiej, gnębiącej go tak gnuśnie. No ale w końcu jak się wśród Angoli mieszka, to się do Pullmanów dostęp ma łatwiejszy tudzież gusta mogą czasem być trafniejsze.

Kfjatuszek
25.02.2006, 16:52

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Aeldis

Wchodzę do biblioteki, proszę o te książki, a bibliotekarka przygniata sobie stopy szczęką i robi taaakie oczy. I co teraz? Nie sądzę, żeby w księgarni były.

3.03.2006, 19:37
Maawi

Może i ślepa jestem , ale jej tu nie widzę.

1.03.2006, 18:07
Tomek

Maawi ta okropna Silmira czepia się na każdym kroku.

28.02.2006, 13:53
Maawi

Ziri, Tomek - spokojnie, tylko spokojnie...

27.02.2006, 20:54
Zireael

Argh, dwa razy.

27.02.2006, 19:09
Zireael

Och, spróbuje się przyczepić do mojej Maawi, to do końca życia będzie miała na czaszce ślady po pazurach!

27.02.2006, 19:09
Zireael

Och, spróbuje się przyczepić do mojej Maawi, to do końca życia będzie miała na czaszce ślady po pazurach!

27.02.2006, 19:04
Aeldis

Tylko odczepcie się od tego artykułu- jeszcze tego by brakowało, żeby tutaj też zrobić śmietnik. Mówię do tych, którzy wiedzą, do kogo mówię, czyli do Silmiry itp. Tomek, Ty też nie zaczynaj.

27.02.2006, 18:05
Tomek

Dzięki Maawi! Ale teraz ta beznadziejna Silmira będzie się Ciebie czepiać. Niestety.

27.02.2006, 14:02
Tomek

Silmira wracjaj do pracy na drodze!! I odczep się ode mnie i od Aeldisa!

27.02.2006, 14:00