Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Ziemiomorze – tom pierwszy: Czarnoksiężnik z Archipelagu



Tylko w milczeniu słowo,
tylko w cieności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła.


Pieśń o stworzeniu Ea


Ursula K. Le Guin: więcej o genialnej autorce: http://prorok.pl/guin/art-892,0.html

Opis z okładki:
Opowieść o naukach pobieranych przez młodzieńca z krainy mędrców, którzy posiedli kunszt czarnoksięski. Zarazem jest to opowieść realistyczna o kształtowaniu się osobowości, o dorastaniu wśród przeciwieństw, o tym, jak zapalczywa lekkomyślność przeradza się w dojrzałość. Jest to, wreszcie, przypowieść o tym, jak – nie czując upadlającego strachu – pogodzić się z myślą o śmierci.

Wydawnictwo: Prószyński
Ja jednak posiadam egzemplarz wydania z 1983 roku, z Wydawnictwa Literackiego.
Tytuł oryginalny: A Wizard of Earthsea
Przekład: Stanisław Barańczak
Liczba stron, format: 208, 142x202
Orientacyjna cena: 28 złotych
W listopadzie 2005 wydawnictwo Prószyński wydało nowy nakład: nowa "kieszonkowa" wersja kosztuje ok. 15 złotych.

Zarys opowieści:
Mgliste Ziemiomorze. Wielki, lecz cichy mag, Ogion Milczący, przybywa do biednej gontyjskiej wioski, aby uzdrowić i przejrzeć się bacznie pewnemu chłopcu; ów chłopak uratował swoją wioskę przed wrogami, zasłaniając ją czarodziejską mgłą. Wykorzystał do tego znajomość kilku marnych zaklęć, których nauczył się od wiejskiej czarownicy i przejezdnych kuglarzy; zużył jednak tak wiele swojej mocy, że teraz żyje w nim ledwie iskierka życia.
Ogion uzdrawia chorego, jednocześnie zabierając go na naukę do swojej chaty w górach.
Ged – bowiem takie imię mag nadał chłopcu – nie chce jednak uczyć się od maga nazw roślin i wędrować po lasach. Pragnie władzy, wiedzy czarnoksięskiej.
Ogion pisze więc list do Arcymaga władającego wyspą Roke, na której pod kierunkiem Dziewięciu Mistrzów kształcą się chłopcy pragnący być magami. Moc Geda pozwala mu wejść na teren Szkoły poprzez drzwi otworzone przez Mistrza Odźwiernego, a Arcymag Nemmerle przyjmuje go bez zastrzeżeń; Ogion napisał bowiem w liście, że jeśli szum wiatru mówi prawdę, chłopiec zostanie największym z magów gontyjskich.
W dalszej części książki poznajemy dalszą historię nauki Geda, podczas której młody czarnoksiężnik, pragnący udowodnić swą moc, przywołuje zmarłego. Jednak wraz z duchem zmarłej istoty do świata przedziera się cień; istota, jak się zdaje, bezimienna, chcąca dosięgnąć Geda i wziąć w posiadanie jego ciało i moc.
"Czarnoksiężnik z Archipelagu" to książka mądra. Dalece mądrzejsza aniżeli "Harry Potter", a w ilości przesłań dorównująca bądź przewyższająca nawet "Władcę Pierścieni". Opowiada o kształtowaniu się osobowości, o żądzy wiedzy, zdolności i chwały; o poszukiwaniu samego siebie, a zarazem poszukiwaniu bezimiennego cienia – istoty powstałej poprzez głupotę młodego czarownika. O odnalezieniu własnego lęku.
Po "Czarnoksiężniku..." następują "Grobowce Atuanu" i "Najdalszy Brzeg", gdzie Ged powraca jako Arcymag wszystkich ziem. Długo później autorka dopisała jeszcze tom "Tehanu"; o Ziemiomorzu możemy też przeczytać w "Opowieściach z Ziemiomorza" oraz niedawno wydanym "Innym Wietrze".

Fragment:

Nie mogłem się zdecydować, które fragmenty wybrać, aby Wam przybliżyć tę książkę. Wybrałem więc trzy: opisujący przybycie Geda na wyspę Roke i powitanie Arcymaga Nemmerlego, następnie rozmowę Geda z Arcymagiem Gensherem (Arcymagiem kolejnym po Nemmerlem, który zginął próbując naprawić błąd Geda), oraz zakończenie nauki Geda na Roke – początek rozmowy z Mistrzem Odźwiernym.

"Wtedy [Ged] nagle zdał sobie sprawę, że jakiś ubrany na biało człowiek obserwuje go przez spadającą wodę fontanny.
Gdy ich oczy się spotkały, jakiś ptak zaśpiewał głośno w gałęziach drzewa. W tym momencie Ged zrozumiał śpiew ptaka, język wody spadającej do zbiornika fontanny, kształt chmury, początek i koniec wiatru poruszającego liśćmi: wydało mu się, że on sam jest słowem wypowiedzianym przez blask słońca.
Potem ów moment minął; i Ged, i świat byli tacy sami jak przedtem albo prawie tacy sami. Postąpił naprzód, aby uklęknąć przed Arcymagiem i wręczyć mu list napisany przez Ogiona.
Arcymag Nemmerle, Przełożony z Roke, był stary, starszy – powiadano – niż jakikolwiek żyjący wtedy człowiek. Jego głos drżał jak głos ptaka, gdy odezwał się, witając życzliwie Geda. Włosy, broda i szata Arcymaga były białe; sprawiał wrażenie, jak gdyby powolne działanie lat wypłukało zeń całą ciemność i ciężar, tak iż stał się biały i lekki jak unoszone przez morze drewno, które sto lat kołysało się na falach.
– Mam stare oczy, nie mogę przeczytać, co pisze twój Mistrz – powiedział drżącym głosem. – Przeczytaj mi ten list, chłopcze.
Ged odcyfrował więc i przeczytał na głos pismo, które złożone było z runów hardyckich i oznajmiało tylko tyle:
"Nemmerle, Panie mój! Posyłam ci kogoś, kto będzie największym z czarowników gontyjskich, jeśli świst wiatru mówi prawdę". List był podpisany przez Ogiona, ale nie jego prawdziwym imieniem, którego Ged nigdy dotąd nie poznał, lecz runem Ogiona, Zamkniętymi Ustami.
– Przysłał cię tutaj ten, kto utrzymuje w ryzach trzęsienia ziemi, bądź przeto podwójnie pozdrowiony. Młody Ogion był bliski memu sercu, gdy przybył tu z wyspy Gont."

[Ged rzekł:]
"– Mistrzu Gensherze, nie wiem, co to było – to coś, co wydostało się z czarów i wpiło we mnie...
– Ja również nie wiem. To nie ma imienia. Masz w sobie wielką wrodzoną moc i użyłeś tej mocy niewłaściwie: rzuciłeś zaklęcie, nad którym nie panowałeś, nie wiedząc, jak to zaklecie wpływa na równowagę światła i mroku, życia i śmierci, dobra i zła. A do tego postępku przywiodły cię pycha i nienawiść. Czy można się dziwić, że skutek było opłakany? Wywołałeś ducha z ciała zmarłej, ale wraz z tym duchem zjawiła się jedna z Mocy Przeciw-Życia. Przybyła bez wezwania stamtąd, gdzie nie ma imion. Będąc złem, chce czynić zło za twoim pośrednictwem. Władza, która pozwoliła ci ją przywołać, daje jej władzę nad tobą: jesteście powiązani. Jest to cień twojej buty, cień twojej niewiedzy, cień, który rzucasz. Czy cień ma imię?
Ged stał chory i zmizerniały. Wreszcie odezwał się:
– Byłoby lepiej, gdyby wtedy umarł.
– Kim jesteś, aby to orzekać, ty, za którego Nemmerle oddał życie? Jesteś tu bezpieczny. Bedziesz tu mieszkał i dalej się kształcił. Mówiono mi, że byłeś zdolny. Dalej więc, zabierz się do pracy. Wykonuj ją jak należy. To wszystko, co możesz zrobić.
Na tym Gensher zakończył i nagle zniknął, jak to jest w zwyczaju magów."

"Upływały miesiące, aż wreszcie pewnego wiosennego dnia Ged powrócił do Wielkiego Domu, nie mając pojęcia, czego odeń teraz zażądają., Przy drzwiach, które wychodzą na ścieżkę wiodącą przez pola do Pagórka Roke, natknął się na starca oczekującego u wejścia. Z początku Ged nie poznał go, ale po namyśle przypomniał sobie jako tego, który wpuścił go do Szkoły w dniu przybycia, pięć lat temu.
Starzec uśmiechnął się, pozdrawiając go po imieniu, i zapytał:
– Czy wiesz, kim jestem?
Ged myślał właśnie przed chwilą o tym, że zawsze mówiło się o Dziewięciu Mistrzach z Roke, a on znał tylko ośmiu: Mistrza Wiatrów, Sztuki, Ziół, Pieśni, Przemian, Przywołań, Imion, Wzorów. Zdawało się, że to o Arcymagu mówi się jako o dziewiątym. A przecież gdy wybierano nowego Arcymaga, w sprawie jego wyboru zebrało się Dziewięciu Mistrzów.
– Myślę, że jesteś Mistrzem Odźwiernym – powiedział Ged.
– Owszem. Ged, zdobyłeś prawo wejścia na Roke, wymawiając swoje imię. Teraz możesz zdobyć prawo odejścia stąd, wymawiając moje. – Tak rzekł starzec, uśmiechając się, i czekał. Ged stał bez słowa.
Znał oczywiście tysiąc sposobów, sztuk i środków dowiadywania się imion rzeczy i ludzi; umiejętność taka wchodziła w skład tego wszystkiego, czego uczył się na Roke, bez niej bowiem magia na niewiele by się przydała. Ale odkryć imię maga i Mistrza – to była inna sprawa. Imię maga jest ukryte lepiej niż śledź w morzu, lepiej strzeżone niż jaskinia smoka. Zaklęcie podpatrujące natknie się na silniejsze zaklęcie, misterne fortele zawiodą, dociekania będą okrężnie udaremnione, a przemoc zostanie zwrócona zgubnie przeciw samej sobie.
– Wąskie są drzwi, które otwierasz, Mistrzu – powiedział wreszcie Ged. – Muszę chyba usiąść tu wśród pól i pościć, póki nie schudnę na tyle, aby się prześliznąć.
– Jak długo zechcesz – odparł Odźwierny, uśmiechając się."

Powiedzieli o Ziemiomorzu:

Richard D. Erlich: Sztuka prawdziwa winna charakteryzować się szeroko pojmowaną przystępnością, winna satysfakcjonować i poruszać cały obszar kulturowy, z którego wyrosła, ożywiając fundamentalne dlań prawdy, przydając im znaczenia i bezpośrednio odnosząc do powikłań ludzkiego żywota. Również sztuka wielka przemawia do najszerszej rzeszy odbiorców, również ona powtarza kulturowe truizmy i nadaje im nowy sens, ponadto jednak nie naucza prawd mniej znanych czy też prawd, które znać się powinno i które są, być może, znane lecz przyjmowane do wiadomości niechętnie. Wedle tych kryteriów trylogię Ursuli Le Guin o Ziemiomorzu wypada zaliczyć do sztuki Wielkiej.

Stanisław Lem: "Czarnoksiężnik z Archipelagu" to opowieść o naukach pobieranych przez młodzieńca z wymyślonej krainy u fikcyjnych mędrców władających fantastycznym kunsztem czarnoksięskim. Zarazem jest to opowieść realistyczna – o kształtowaniu się osobowości, o dorastaniu wśród przeciwieństw, o tym, jak zapalczywa lekkomyślność staje się odjrzałością. Jest to wreszcie figuralna przypowieść o tym, jak można dorosnąć do sprostania własnej śmierci, nie popadając ani w nędzny strach, ani w głupią butę. Narracja toczy się czysto i spokojnie w kameralnym ściszeniu. Sugestywny jest nastrój przymglonego Archipelagu wśród burzliwych wód Północy, a wręcz znakomita – naturalność przejść od skromnego mozołu żeglarzy i rybaków do pojawień zaświatowego żywiołu. Żywioł ten nie jest tylko tradycyjnym sztafażem baśni, stanowi bowiem przebraną w niesamowity strój, alegorycznie potraktowaną potęgę odpowiadającą rzeczywistym potęgom, jakie człowiek wyzwala w Naturze. Czary okazują się równie ułomne, wątpliwe i obusieczne, jak naukowe odkrycia. Przypomnę zbawczą przemianę młodego Geda w ptaka, która wyzwala go wprawdzie z opresji, ale swama staje się dlań nowym zagrożeniem. Toż to wręcz modelowa sytuacja ludzkiego poznania, bo i nauka, obdarzając nas nowymi swobodami, jednocześnie wprowadza nas w nowe zagrożenia.

Ziemiomorze:

1. http://prorok.pl/guin/art-915,0.html – Ziemiomorze, część pierwsza: Czarnoksiężnik z Archipelagu
2. http://prorok.pl/guin/art-918,0.html – Ziemiomorze, część druga: Grobowce Atuanu
3. http://prorok.pl/guin/art-929,0.html – Ziemiomorze, część trzecia: Najdalszy Brzeg
4. http://prorok.pl/guin/art-955,0.html – Dopisane do trylogii Ziemiomorza: Tehanu
5. http://prorok.pl/guin/art-972,0.html – Dopisane do trylogii Ziemiomorza: Inny Wiatr
6. http://prorok.pl/guin/art-990,0.html – Głębiej w świat U. K. le Guin: Opowieści z Ziemiomorza

Pani le Guin posiada także oficjalną stronę internetową: www.ursulakleguin.com.

Valaraukar
9.08.2005, 17:59

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

pi

tak, Ziemiomorze jest wspaniałe, a jeszcze lepsza jest "Lewa ręka ciemności" tejże autorki. Nikt tak jak ona nie potrafi opisać obcej kultury, przyjaźni, miłości.

14.05.2006, 19:58
nata(patrycja)

tak ta ksiązka jest wspaniała. ma swój nie powatarzalny klimt. tak tajemniecza, głeboka. teraz zaczynam tom 3

20.01.2006, 17:21
Anonim

Czy ciekawszy? Niewatpliwie. Dla mnie kwestia ta, nie ulega zadnym watpliwosciom. Obok tetrylogii Le Guin szybciej postawilbym sage A.Sapkowskiego czy cykl "Amber" R.Zelaznego, niz trylogie J.R.R.Tolkiena, ktorego cenie bardziej za jego profesjonalizm anizeli zmysl literacki. Dla mnie byl on jest i pozostanie tylko protoplasta owczesnego gatunku fantasy, ktorego ksiazki nie wzbudzaja we mnie zadnych szczegolnych emocjii.

22.08.2005, 17:40
Valaraukar

Doprawdy? Nie znam wydania, korzystałem ledwie z internetu. Ale cieszę się, że dzięki mojemu artykułowi przynajmniej jedna osoba przeczytała "Czarnoskiężnika".

21.08.2005, 17:10
Ksia

Powtórzyło ci się, Valaraukar ;) . Wczoraj kupiłam książkę i ją przeczytałam; uważam że jest świetna - gorąco polecam. Trochę mnie zdziwił opis z okładki - ja mam nieco inny.

19.08.2005, 17:16
Valaraukar

Trudno powiedzieć, czy "ciekawszy". Niewątpliwie obie trylogie są najwyższą klasyką tego, co w Fantasy zostało napisane.

13.08.2005, 11:48
Valaraukar

Trudno powiedzieć, czy "ciekawszy". Niewątpliwie obie trylogie są najwyższą klasyką tego, co w Fantasy zostało napisane.

13.08.2005, 11:48
Aenye

Wreszcie ktoś odważył się o tym napisać ;)

12.08.2005, 20:58
Anonim

Cykl zdecydowanie ciekawszy od trylogii Tolkiena i lepiej napisany niz saga Sapkowskiego. Nic dodac nic ujac ... Szczegolnie warta uwagi jest jego trzecia czesc pt. "Najdalszy brzeg", choc cala Tetrylogia warta jest polecenia.

12.08.2005, 14:05
Valaraukar

Jeśli już to "Najdalszy brzeg", ale co tam.

11.08.2005, 20:01