Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

W dziale

Zaświaty

Otworzył oczy. Zobaczył lazurowe niebo bez jednej chmurki. Na horyzoncie tworzyło jednię z powierzchnią, na której stał. Była to bardzo dziwna powierzchnia – setki, tysiące kafelków w kolorze identycznym jak niebo. Świat, w którym się znalazł, zdawał się nie mieć końca.

Dzień optymisty

Nad Hogwartem wstawał świt. Słońce wychyliło się zza Zakazanego Lasu, powoli ozłacając baszty i okna zamku. Po chwili pojedynczy promień światła dotarł nawet do okna na parterze i przedarł się przez czarne kotary oświetlając twarz Severusa Snape’a. Profesor otworzył jedno oko, przewrócił się na drugi bok i zaklął pod nosem.

Kot Apokalipsy

– Coś wisi w powietrzu – powiedziała – Coś się stanie. Coś niedobrego… – te ostatnie słowa wypowiedziała prawie szeptem. Kot wsłuchiwał się w jej słowa z narastającą niechęcią i niepokojem. Ostatnio miał złe przeczucia. Jego kocie oczy dostrzegały znacznie więcej niż ludzkie. Nie dość, że ptaki i inne zwierzęta i owady były wyraźnie niespokojne, to chmury zmieniały kształty w nadzwyczajnym tempie, choć wiatr dawał ledwo o sobie znać.

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. IV

Król długo nie mógł zasnąć. Krążył po komnacie, przewracał się z boku na bok i nic. Nadal dręczyło go sumienie i dziwne znużenie. Nikt na dworze nie rozpraszał go w bólu. Ochmistrzyni pilnowała, by Bolesław jadł, przyjmował audiencje i dostawał listy, ale nikt nie wchodził mu w drogę. To trochę go irytowało. Traktowali go jak trędowatego...

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. I – III

[Czas zakończyć wielkie kłótnie o rewolucje i tłumaczenia, i zająć się literaturą fantastyczną na powrót.] – Barman! – wrzasnęła dziewczyna. Lokal był bardzo zadymiony. Przez powietrze, które można było ciąć w kostki i gwar rozmów, niewiele dźwięków się przebijało. Mimo to rosły karczmarz podszedł do okutej czarną, brudną zbroją dziewczyny i spojrzał na nią pytająco. – Piwo i coś do jedzenia – zażądała.

Dzieło Starca Przedwiecznego, cz. II (rozdz. 15–28)

– A co to, kurdę, ma znaczyć? – wrzasnął z celi tymczasowej jakiś pijak – Panie komendancie, ja nie mogę odsiadywać kary w takich warunkach. Tu śmierdzi! – Zamknij się, pijaczyno! To nieszczęśliwy człowiek, stracił pamięć – staruszek stanął w obronie Strażnika. – Chyba łącznie ze wszystkimi instynktami... – mruknął komendant.

Przed siebie, czyli podróż Valkamira dopiero się zaczyna (cz. III)

Przemykałem między kolejnymi krużgankami muru, gdy dogonił mnie jeden z pomocników Penthara. – Panie, głównodowodzący cię wzywa – młody dopiero po opanowaniu sporej zadyszki zdołał to zdanie wydusić z siebie. – O co chodzi? – odpowiedziałem, nie przerywając skradania się. – Nie wiem, panie.

Przed siebie, czyli podróż Valkamira dopiero się zaczyna (cz. I i II)

Miecz drżał mi w dłoniach jak nigdy dotąd. Choć próbowałem złotą rękojeść trzymać z mocą, ta się mnie nie słuchała. Ciągnęła się i zarazem me ręce prosto ku ziemi. Nie miałem sił. Te dzisiaj odmówiły mi posłuszeństwa. Z trudem utrzymywałem miecz pionowo nad ziemią i nim. Leżał. Trząsł się z zimna bądź strachu. Nie wiem.

Narnia niebawem w kinach — Lew, Czarownica i Stara Szafa — i co z tego wynika

Wielkie dzieła, prędzej czy później, przerabiane są na filmowe scenariusze; tak było z "Władcą Pierścieni", tak było z "Harrym Potterem". Obie te ekranizacje okazały się wielkimi sukcesami. Za pół roku, gdy pójdziemy do kin, okaże się, czy z "Opowieściami z Narnii" będzie tak samo.

Harry Potter i 'Harry Potter' — część IV

— EXPELLIARMUS! Wond wypuścił z ręki różdżkę i przeleciał pół gabinetu. Wstał, chwiejąc się na nogach i trzymając za krwawiący nos. — Ty głupcze! Jak mogłeś dopuścić do tego, by ten skrzat zaczął sypać?! Miałeś go tak zastraszyć, żeby nie pamiętał, jak się nazywa! — Ci ministrowie zagrozili mu legilimencją i Cruciatusem... — Ja ci nie będę groził.... Crucio!

Portal

„Możesz… chodź, nie bój się… to jedyny sposób, żeby… się uwolnić…” – Nie, jeszcze nie dzisiaj… nie dzisiaj… nie dziś… Dziewczyna odwróciła się i pobiegła w stronę dworu, zostawiając za sobą bogato rzeźbiony, stary kamienny łuk stojący po środku polany, otoczonej przez stary las bukowo-jodłowy.

Blask Błękitnych Pereł, cz. XIII – XIV

Filip stał w bibliotece i patrzył z niedowierzaniem na zamykające się powoli drzwi. Chciał biec za nią, krzyczeć, ale wszystko to, co wpojono mu na temat właściwego zachowania, wzięło górę. Nie rozumiał, czemu tak nagle uciekła; chociaż właściwie wiedział, tylko wolał udawać, że coś sobie uroił. Zorientował się, że nadal ma wyciągniętą rękę. Opuścił ją powoli i rozejrzał się po bibliotece.