Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

W dziale

Dwie uncje ironii, szczypta sarkazmu i trochę dekadentyzmu

Była noc. Księżyc, jak na niego przystało, był w pełni. Wilkołaki, wampiry i tym podobne istoty mogły więc spokojnie wyjść na żer, nie martwiąc się o obowiązujące w powieści normy. Co prawda, Remus Lupin musiał w tym celu odwołać jakże urocze spotkanie z pewną różowowłosą półwilą i bynajmniej nie poprawiło mu to humoru. Szkoda, ubolewał, że słowa tak mnie ograniczają. Remus był przekonany, że gdyby autorka opowieści o Harrym Potterze dowiedziała o jego tajemniczych wyprawach do lasu podczas pięknych słonecznych dni, kiedy to ptaki świergotały na drzewach, a jednorożce pasły się na polanie w blasku złocistych promieni, nie dożyłby następnego tomu.

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. XV–XVI i epilog

Nie wiedziała, co powiedzieć. On chyba też nie. Stała tak z kopią w ręku i patrzyła zdezorientowana w jego oczy. Wyciągnął rękę. Upuściła kopię i zetknęli się czubkami palców, nadal patrząc sobie w oczy z kompletnym zaskoczeniem. Wtem gdzieś z zewnątrz dobiegł sygnał przygotowania do wymarszu. Uprzytomniła sobie, że uczucie to nie tylko patrzenie sobie w oczy. Opuściła wzrok i podniosła kopię. Bez słowa przygotowała konia i wyszła z nim na zewnątrz.

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. XIV–XV

Miasto sprawiało wrażenie opustoszałego. Przez szeroko otwartą bramę wjechali do środka. Królewna cała w nerwach patrzyła na przybliżający się nieubłaganie ratusz. Na rynku stało kilka straganów, ale nie widać było klientów. Wszyscy skryli się przed skwarem w domach. Dwóch żołnierzy schroniło się w cień drzwi.

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. XI-XIII

Następnego dnia strzałka na mapie skierowała ich do dużego miasta. Królewna jechała z kapturem nasuniętym na czoło w obawie przed łowcami jej głowy. Ustalili, że Sigur ma udawać ojca Soni, a Otton jej narzeczonego...

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. VIII–X

Zerwała się z łóżka. Pokój, w którym się znajdowała, miał kształt koła. Ściany pomalowano w sekwencje niespotykanych wzorów, sufit pełen był srebrnych gwiazd połączonych cienkimi liniami w nieznane jej konstelacje. Osobą stojącą obok klapy podłogowej była czarodziejka. Stwierdziła to po obfitej szacie, specyficznym uczesaniu, które wyglądało jak loki upięte wokół trójkątnej czapeczki haftowanej złotym wzorem.

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. V–VII

Już chciała się zacząć nad sobą użalać, gdy obok niej ktoś usiadł i tak niefortunnie się rozepchał, że wylał na stół połowę piwa. Sonia zaklęła z sykiem i spojrzała rozzłoszczona na winowajcę. Był to kościsty staruszek z długą siwa brodą i w dziwnym ubraniu. – Przepraszam panienkę… – sapnął starzec.

Ostateczny Kres u Wodospadu

Z wioski zwanej Trzycegłą wyruszył kondukt składający się z trzech mężczyzn i jednej wieszczki. I jednej dziewicy. Ową dziewicę z oczami zasłoniętymi opaską, skrępowaną i zakneblowaną, dwóch potężnych chłopów niosło na wielkim łożu, obłożonym najróżniejszymi owocami. Legenda głosiła, iż przed wiekami sam smok zażyczył sobie takiego właśnie sposobu składania mu dziewic w ofierze.

Wieczność

Sasza Stiepanowicz Sajedzinieniewicz siedział na beczce w drewnianej komórce na narzędzia i rozmyślał. Gdyby nie jego dość szybkie nogi i nie dość bystry umysł, siedziałby teraz w jakiejś klasie na krańcach szkoły. Przed sobą, za sobą i obok siebie miałby Bandę Czworga.

Kot Apokalipsy, cz. II

– Na początek sprawdzę księżniczkę... Jeszcze będę mieć miłą niespodziankę – powiedział, spoglądając na kryształ wiszący mu u szyi. – Mam nadzieję, że lubią tam koty – mruknął, choć i tak znał odpowiedź. Koty były powszechnie uznawane za stworzenia magiczne. Jednak zazwyczaj pełniły funkcję towarzyską niż typowo magiczną. Nie były szpiegami czarodziejek, ani nie komunikowały się ze swymi panami. Po prostu były i potrafiły dużo więcej niż się po nich spodziewano. Potrafiły to skrzętnie ukrywać przed podejrzliwymi magami.

Ankieta: Które opowiadania Ci się podobają?

Robię to z ciężkim sercem, bo mam świadomość, że ta "ankieta" może wyrządzić wiele złego. Ale z drugiej strony chciałbym się dowiedzieć, które z opowiadań opublikowanych od lutego 2004 (to jest od reaktywacji Strefy pod moim kierownictwem) najbardziej przypadły do gustu czytelnikom...

Zaświaty

Otworzył oczy. Zobaczył lazurowe niebo bez jednej chmurki. Na horyzoncie tworzyło jednię z powierzchnią, na której stał. Była to bardzo dziwna powierzchnia – setki, tysiące kafelków w kolorze identycznym jak niebo. Świat, w którym się znalazł, zdawał się nie mieć końca.

Dzień optymisty

Nad Hogwartem wstawał świt. Słońce wychyliło się zza Zakazanego Lasu, powoli ozłacając baszty i okna zamku. Po chwili pojedynczy promień światła dotarł nawet do okna na parterze i przedarł się przez czarne kotary oświetlając twarz Severusa Snape’a. Profesor otworzył jedno oko, przewrócił się na drugi bok i zaklął pod nosem.