Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

W dziale

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień VIII, cz. 2

Mauzol zapakował swoje rzeczy do plastikowej torby i po wypełnieniu odpowiedniego zestawu papierków (większości z nich nie podpisywał, tylko polecił odesłać na adres Mierzei mając nadzieję, że ona coś z tym zrobi) opuścił teren szpitala wzbogacony o bagaż doświadczeń, wiedzy medycznej niekoniecznie potrzebnej, ślad po wampirzym ugryzieniu oraz zapięty na stałe i obłożony masą zaklęć srebrny łańcuszek z niewielkim krzyżykiem.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień VIII

– Jak miło, że jesteś. Sam otworzyła oczy. Niebo za oknem było jeszcze ciemne, ale cały czas zachmurzone, gdzieś w oddali zabrzmiał grom. Syriusz od dwudziestu minut był w swym czarnym futrze, tak jak doradził mu Zygmunt. – Oczywiście mieliśmy masę czasu, by sobie postać tutaj i na ciebie poczekać, ale to nie wpłynęło dobrze na stan naszych nerwów i manier.

Experto Credite

Sasza siedział na sali, na której za chwilę miał odbyć się wykład. W ręku trzymał kopertę z Instytutu i wszystko, co w niej było: list gratulacyjny, bilet, pozwolenie od rodziców i ulotkę o profesorze. Ta informowała, że Albert Bandee wykładał już w wielu miastach na całym świecie i za każdym razem był entuzjastycznie przyjmowany. "Jego wielka erudycja i zdolność nawiązywania kontaktu ze słuchaczami sprawia, że w rankingu przeprowadzonym wśród studentów jego macierzystej uczelni – Uniwersytetu w Cincinnati – zdobył pierwsze miejsce".

„Historia pewnej klątwy” – teoria spiskowa

– Przestań, Potter! – Och, to ty, Evans. – James zmierzwił sobie włosy. – Jak się masz? – Potter, czy ty mnie aby na pewno usłyszałeś? – spytała Lily. – Czy może masz nagły atak głuchoty? – Ach… o tym mówisz? – spytał, podnosząc różdżkę w górę. Snape rozbrojony, wyraźnie wściekły, a przede wszystkim bezradny zmagał się z zaklęciem swobodnego zwisu – raz po raz zmieniając wysokość, na której się znajdował.

Dwie uncje ironii, szczypta sarkazmu i trochę dekadentyzmu, odsłona IV (Głód) i V (Krzyk)

Nadchodziła katastrofa. Towarzyszyła jej cisza, jedna z tych, co wibrują w powietrzu nasycone negatywnymi emocjami. Zdecydowanie lepiej byłoby dla społeczności Hogwartu, aby nie znalazła się w pobliżu epicentrum tego, co właśnie się zbliżało. Minerwa McGonagall miała pecha.

„Inna” – teoria spiskowa

Zdradziłaś nie tylko mnie, ale również Syriusza… a on uczynił cię swoją strażniczką tajemnicy! Harry całkowicie niespodziewanie rozpłakał się. Drzwi frontowe otworzyły się – blade palce lorda Voldemorta zapukały w otwarte ich skrzydło.

Dwie uncje ironii, szczypta sarkazmu i trochę dekadentyzmu

Była noc. Księżyc, jak na niego przystało, był w pełni. Wilkołaki, wampiry i tym podobne istoty mogły więc spokojnie wyjść na żer, nie martwiąc się o obowiązujące w powieści normy. Co prawda, Remus Lupin musiał w tym celu odwołać jakże urocze spotkanie z pewną różowowłosą półwilą i bynajmniej nie poprawiło mu to humoru. Szkoda, ubolewał, że słowa tak mnie ograniczają. Remus był przekonany, że gdyby autorka opowieści o Harrym Potterze dowiedziała o jego tajemniczych wyprawach do lasu podczas pięknych słonecznych dni, kiedy to ptaki świergotały na drzewach, a jednorożce pasły się na polanie w blasku złocistych promieni, nie dożyłby następnego tomu.

Blask Błękitnych Pereł 2, cz. XV–XVI i epilog

Nie wiedziała, co powiedzieć. On chyba też nie. Stała tak z kopią w ręku i patrzyła zdezorientowana w jego oczy. Wyciągnął rękę. Upuściła kopię i zetknęli się czubkami palców, nadal patrząc sobie w oczy z kompletnym zaskoczeniem. Wtem gdzieś z zewnątrz dobiegł sygnał przygotowania do wymarszu. Uprzytomniła sobie, że uczucie to nie tylko patrzenie sobie w oczy. Opuściła wzrok i podniosła kopię. Bez słowa przygotowała konia i wyszła z nim na zewnątrz.