W dziale
Polecamy
- Moralność upadłych
- Anastazja cz. 2
- Anastazja
- Żongler na tropie, czyli krótkie studium odpowiedzialności ojcowskiej.
- Smak malin
- Śmierć spoza Doliny
- Wasza Wysokość Bezwzględna
- Drzwi w Skale
- Poległa królewna
- Ona jest inna...
- Prawica Pana
- Gorzki smak nadziei
- Julianne
- Szpieg
- Experto Credite
- „Inna” – teoria spiskowa
- Dwie uncje ironii, szczypta sarkazmu i trochę dekadentyzmu
- Ostateczny Kres u Wodospadu
- Zaświaty
- Kot Apokalipsy
- Blask Błękitnych Pereł
- Tibi et igni
- Lux in tenebris
- Testament
- Veritaserum
- Harry Potter i 'Harry Potter'
- Dusza Jednorożca
- W poszukiwaniu zagubionej drogi
- Strefa Półcienia
- Dom Ostateczny
- Uzdrowicielka
- Dziesięć minut przed snem
- Wysokie Loty
- Książę Miłojeż
- Sylvia
- Order Feniksa
- Dziewica Slytherinu II
- Idol Hogwartu
- La Malfoya
- Dziewica Slytherinu
- Nowomagia nad New York City
Z życia Strefy Fikcji
- Odszedł król, niech żyje król! Tron Strefy Fikcji już pusty nie stoi!
- Warsztatów Pisarskich odsłona trzecia – Stylowa
- Warsztaty pisarskie – odsłona druga, czyli rzecz o Pomyśle i Antycypacji
- Czas wspiąć się na Wyżyny Pisarstwa – czas rozpocząć Warsztaty!
- Ankieta: Które opowiadania Ci się podobają?
- Dlaczego odrzucam większość nadesłanych opowiadań?
- Reguły dotyczące interpunkcji oraz wyglądu tekstu w opowiadaniach i nie tylko
- Prawidłowa odmiana potterowskich nazw własnych oraz insze zasady
- REGULAMIN Strefy Fikcji oraz nieco podniosłych myśli
- Fantasy — czym jest? I co o tym sądzi Valaraukar?
- Poradnik pisania opowiadań
Nieautoryzowana parodia Hobbita

Nasz niezwykle śmierdzący, źle wychowany hobbit nosił dostojne (to znaczy dostojne dla hobbitów) imię Bilbo Baggins. Bagginsowie byli bardzo starą i wyjątkowo cuchnącą rodziną. Ich nazwisko było otoczone powszechnym szacunkiem, odkąd Roughage Grummage Baggins odkrył Bagna Smoczych Bobków. Niestety zmarł on podczas odkrywania; miało to coś wspólnego z dość sporym trollem, w którego ciskał śmieciami... Powiedzmy, że Roughage kompletnie pogrążył się w swoim odkryciu.
Podróż

Teraz miała okazję, by spełnić swoje marzenia. Mag wybierał się w podróż do odległej krainy, by pomóc jej władcy w rozwiązaniu jakiegoś poważnego problemu. Problem był związany z jakimiś podziemnymi stworami, które zaczęły nachodzić mieszkańców okolic gór Mglistych. Wieczorem Julia siedziała w oknie swojego pokoiku. Obserwowała rybaków krzątających się wokół łodzi. Wioska Sardi leżała tuż przy jeziorze Morskim.
Prawica Pana

Samotna postać stała na skale i wpatrywała się w dal. Zachodzące słońce oświetlało piękną twarz mężczyzny, na której widniał nieobecny wyraz. Niebieskie oczy patrzyły w przeszłość. – Tu jesteś, Michale. – Rozległ się cichy głos. Postać drgnęła. Michał odwrócił się powoli. Za sobą ujrzał sylwetkę jednego z przyjaciół – Gabriela. – Pospiesz się. Chyba nie chcesz się spóźnić na zebranie? – Zawołał anioł rozbawionym głosem. Michał był znany ze swej niechęci do wszelkich zgromadzeń, zebrań i raportów.
Miłość silniejsza niż śmierć

Dziewczyna, nadal z załzawionymi oczami, spojrzała na niego, a na jej twarzy zagościło coś, co wyglądało na bezgraniczne szczęście. – Dumbledore... wróciłam... – wyszeptała. – WRÓCIŁAM! Po tym niespodziewanym wybuchu wszyscy już całkiem osłupieli, a nauczyciele ze zdziwienia po kolei opuszczali różdżki. Natomiast dziewczyna, widocznie nie zauważając zdziwienia i zainteresowania swoją osobą, ruszyła w stronę stołu nauczycielskiego.
Sprawa lojalności

Ptak ćwierkał cudnie. Wydawało się, że jego głos porusza liśćmi, a wiatr wieje na jego rozkaz. Inne ptaki są jego chórkiem, a owady właśnie w tej chwili pobrzękują, aby dodać swoje dźwięki do tej orkiestry. To prawie jak magia. „Nie. To jest magia” – poprawiła się Mirochna, uśmiechając się szeroko do maleńkiego ptaka, siedzącego jej na palcu. Kobieta przymknęła oczy, rozkoszując się tą chwilą. Nagle ptak zaćwierkał z paniką i jego drobne pazury, wbiły się w palec Mirochny, a drobny ptak wleciał w powietrze. Kobieta otworzyła z przerażeniem oczy i rozejrzała się. — Pani? — Ten głos ją uspokoił.
Pozarzynajmy się

Widelec połyskiwał w promieniach wschodzącego słońca. Śmierć jeszcze raz dokładnie go obejrzał, a potem odłożył na lnianą ściereczkę. Pochylił się do miski, by wyciągnąć kolejny. Pomieszał kościstą dłonią w mydlinach i stwierdził, że ten był ostatni. Zmywanie dobiegło końca. Mógł wreszcie wziąć swoją kosę i wracać do domu. Wstał, z popisową zręcznością podnosząc miskę jedną ręką i widelce wraz z ściereczką drugą. Bezgłośnie ruszył przez las. Gdyby Śmierć zwracał jakąkolwiek uwagę na mijające dni, uznałby, że ten dzień był co najmniej najgorszym w całym jego śmierciowym bycie.
Szaleństwa panny Ginny

O ile znajdowanie się pod jednym dachem ze Snape’em dodawało jej skrzydeł, o tyle przebywanie z dala od niego tych skrzydeł jej ujmowało. Trzeci tydzień jej pobytu w Hogwarcie mijał nieubłaganie, a sowy od Severusa wciąż nie było. Prawie zupełnie przestała zaglądać do szkolnych podręczników, za to każdą wolną chwilę poświęcała pisaniu miłosnych sonetów i poematów, a weekendy przeznaczała na wertowanie ksiąg o tytułach takich jak „Umrzeć z klasą – 365 wskazówek na 365 dni w roku”, „Porady dla początkujących samobójców”, „Nie po to się urodziłeś, aby zabić się byle jak”.
Pióro

Mała Gretchen patrzyła się w to urządzenie zafascynowana, nie zwracając uwagi na to, że podpalacz się do niej odwrócił. Widząc jego twarz, dziewczynka zamarła. Mężczyzna złapał ją za koszulę od piżamy i pociągnął ku sobie. - Gdzie jest pióro! – warknął ostrym, piskliwym głosem, przysuwając patyk do jej twarzy.
