Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

W dziale

Nieautoryzowana parodia Hobbita

Nasz niezwykle śmierdzący, źle wychowany hobbit nosił dostojne (to znaczy dostojne dla hobbitów) imię Bilbo Baggins. Bagginsowie byli bardzo starą i wyjątkowo cuchnącą rodziną. Ich nazwisko było otoczone powszechnym szacunkiem, odkąd Roughage Grummage Baggins odkrył Bagna Smoczych Bobków. Niestety zmarł on podczas odkrywania; miało to coś wspólnego z dość sporym trollem, w którego ciskał śmieciami... Powiedzmy, że Roughage kompletnie pogrążył się w swoim odkryciu.

Podróż

Teraz miała okazję, by spełnić swoje marzenia. Mag wybierał się w podróż do odległej krainy, by pomóc jej władcy w rozwiązaniu jakiegoś poważnego problemu. Problem był związany z jakimiś podziemnymi stworami, które zaczęły nachodzić mieszkańców okolic gór Mglistych. Wieczorem Julia siedziała w oknie swojego pokoiku. Obserwowała rybaków krzątających się wokół łodzi. Wioska Sardi leżała tuż przy jeziorze Morskim.

Prawica Pana

Samotna postać stała na skale i wpatrywała się w dal. Zachodzące słońce oświetlało piękną twarz mężczyzny, na której widniał nieobecny wyraz. Niebieskie oczy patrzyły w przeszłość. – Tu jesteś, Michale. – Rozległ się cichy głos. Postać drgnęła. Michał odwrócił się powoli. Za sobą ujrzał sylwetkę jednego z przyjaciół – Gabriela. – Pospiesz się. Chyba nie chcesz się spóźnić na zebranie? – Zawołał anioł rozbawionym głosem. Michał był znany ze swej niechęci do wszelkich zgromadzeń, zebrań i raportów.

Miłość silniejsza niż śmierć

Dziewczyna, nadal z załzawionymi oczami, spojrzała na niego, a na jej twarzy zagościło coś, co wyglądało na bezgraniczne szczęście. – Dumbledore... wróciłam... – wyszeptała. – WRÓCIŁAM! Po tym niespodziewanym wybuchu wszyscy już całkiem osłupieli, a nauczyciele ze zdziwienia po kolei opuszczali różdżki. Natomiast dziewczyna, widocznie nie zauważając zdziwienia i zainteresowania swoją osobą, ruszyła w stronę stołu nauczycielskiego.

Sprawa lojalności

Ptak ćwierkał cudnie. Wydawało się, że jego głos porusza liśćmi, a wiatr wieje na jego rozkaz. Inne ptaki są jego chórkiem, a owady właśnie w tej chwili pobrzękują, aby dodać swoje dźwięki do tej orkiestry. To prawie jak magia. „Nie. To jest magia” – poprawiła się Mirochna, uśmiechając się szeroko do maleńkiego ptaka, siedzącego jej na palcu. Kobieta przymknęła oczy, rozkoszując się tą chwilą. Nagle ptak zaćwierkał z paniką i jego drobne pazury, wbiły się w palec Mirochny, a drobny ptak wleciał w powietrze. Kobieta otworzyła z przerażeniem oczy i rozejrzała się. — Pani? — Ten głos ją uspokoił.

Pozarzynajmy się

Widelec połyskiwał w promieniach wschodzącego słońca. Śmierć jeszcze raz dokładnie go obejrzał, a potem odłożył na lnianą ściereczkę. Pochylił się do miski, by wyciągnąć kolejny. Pomieszał kościstą dłonią w mydlinach i stwierdził, że ten był ostatni. Zmywanie dobiegło końca. Mógł wreszcie wziąć swoją kosę i wracać do domu. Wstał, z popisową zręcznością podnosząc miskę jedną ręką i widelce wraz z ściereczką drugą. Bezgłośnie ruszył przez las. Gdyby Śmierć zwracał jakąkolwiek uwagę na mijające dni, uznałby, że ten dzień był co najmniej najgorszym w całym jego śmierciowym bycie.

Szaleństwa panny Ginny

O ile znajdowanie się pod jednym dachem ze Snape’em dodawało jej skrzydeł, o tyle przebywanie z dala od niego tych skrzydeł jej ujmowało. Trzeci tydzień jej pobytu w Hogwarcie mijał nieubłaganie, a sowy od Severusa wciąż nie było. Prawie zupełnie przestała zaglądać do szkolnych podręczników, za to każdą wolną chwilę poświęcała pisaniu miłosnych sonetów i poematów, a weekendy przeznaczała na wertowanie ksiąg o tytułach takich jak „Umrzeć z klasą – 365 wskazówek na 365 dni w roku”, „Porady dla początkujących samobójców”, „Nie po to się urodziłeś, aby zabić się byle jak”.

Pióro

Mała Gretchen patrzyła się w to urządzenie zafascynowana, nie zwracając uwagi na to, że podpalacz się do niej odwrócił. Widząc jego twarz, dziewczynka zamarła. Mężczyzna złapał ją za koszulę od piżamy i pociągnął ku sobie. - Gdzie jest pióro! – warknął ostrym, piskliwym głosem, przysuwając patyk do jej twarzy.

Nadprezydium, cz. II

Gerardowi Nonickowi przez głowę przemknęło kilka pomysłów na to, co mógłby zrobić bałwanowi, który wykonał mu mapkę, prowadzącą do nadmagicznego Paryża. Nie dość, że była narysowana na półprzezroczystej serwetce, to jeszcze autor użył niezaostrzonego ołówka. "I on śmie tytułować się asystentem ministra kartografii!". Sapnął ze zdenerwowania, po czym zniknął w jednej z bram na ulicy Froide–vayx.

Warsztatów Pisarskich odsłona trzecia – Stylowa

Mimo wielu rozczarowań, żywię wciąż nadzieję, że nie jest dla żadnego piszącego tajemnicą, iż w jego fachu język jest sprawą najistotniejszą. Choćby pisał rzeczy najnieprawdopodobniejsze i najbardziej wyszukane, mądre i pociągające, a stylu by nie miał, byłby jak cymbał niebrzmiący albo miedź, która choć pozornie lotów jest najwyższych – nie brzęczy. Oto bowiem czytelnik – czyli ów bóg nieubłagany, niekoniecznie sprawiedliwy i bynajmniej nie łagodny – natknąwszy się na językowość nieudolną a koślawą, szwankującą i nieciekawą, zniechęci się prędko i zaniecha konsumpcji dzieła literackiego, niezależnie od wszelkich innych – jakkolwiek licznych i nęcących – jego walorów.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień IX, cz. 3

Severus oparł dłonie o chłodny blat biurka. W głowie mu wirowało i nie mógł się skupić. Sprawdzanie kartkówek normalnych uczniów było zajęciem nudnym, choć niekiedy śmiesznym – szczególnie przy ocenianiu bezsensownego, pseudonaukowego bełkotu Gryfonów. - Jesteś chory? – spytał Lupin, przenosząc z jednego do drugiego kąta piwnicy jakieś nikomu nie znane podręczniki. - To nie twoja sprawa – rzucił Snape, podnosząc głowę. - Przepracowujesz się – ocenił Remus układając książki na półce. – Za dużo obowiązków, a za mało czasu. – Obejrzał się na Severusa. – Może powinieneś bardziej stanowczo odmawiać Albusowi. – Lupin postukał palcem wskazującym w prawe skrzydełko własnego nosa.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień IX, część druga

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt! Wielu prezentów pod choinką, rozchichotanego Mikołaja i dużo śniegu! – Jesteś dziwny, Severusie. – Dumbledore rozsiadł się w fotelu. – Uczniowie skarżą się, ze zachowujesz się w sposób sugerujący złe zamiary i chęć mordu. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to twój szczególny styl nauczania, ale nie sądzę, by tego typu zachowanie wpływało pozytywnie na wyniki twoich uczniów. – To moje metody i uważam je za bardzo dobre i przynoszące oczekiwane rezultaty.