Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Strefa Półcienia

(Keisy)

Syriusz Black upadł na plecy trzymając kurczowo różdżkę przy klatce piersiowej. Ze zdumieniem odkrył że nic mu się nie stało po tym upadku. Wstał więc błyskawicznie i rzucił zaklęcie rozbrajające. Zaklęcie się udało, jednak w nikogo nie trafiło. Nagle czarodzieja ogarneło przerażenie. Gdzie się wszyscy podziali? Rozejrzał się dookoła. Wszyscy znikneli! Harry, Bellatriks, członkowie Zakonu Feniksa, Śmierciożercy... wszyscy! Gdzie oni są! Ej, moment... A gdzie on był?
Przedewszystkim panował półmrok. Nikłe światło pozwalało mu odkryć że nie znajduje się w żadnym pomieszczeniu. Była to otwarta przestrzeń. Bez żadnego punktu orientacyjnego, bez żadnego punktu! Nic tu nie było! Odkrył tez, że nie stoi na żadnym podłożu! Zaraz... w takim razie na co upadł? Na czym stoi!?
Wisiał w powietrzu zaskoczony i przerażony. Gdzie on się znajduje? Co się w ogóle stało? Pamiętał że Bellatriks rzuciła na niego zaklęcie odurzające co go popchnęło w tył. Był zaskoczony tym szybkim posunięciem. Upadek mógł się źle skończyć, ale... znalazł się tu! Gdzie jest Harry! Musi mu pomóc! Przecież on może zginąć!
- Spokojnie, jeszcze nie zginie. - zabrzmiał metaliczny głos nad jego uchem.
Syriusz przerażony zaczął się rozglądać. Niezauwarzył nikogo. Skąd dobiegał ten głos?
- Z nikąd. Jestem wszędzie i zarazem nigdzie, ale zawszę się zjawiam na czas.
- Kim jesteś! - krzyknął Black z całej siły - Pokaż się!
Przez moment panowała cisza.
- Skoro pragniesz, przybiorę trochę bardziej... jak wy to mówicie... fizyczną postać?
Syriusz odgarnął włosy do tyłu. Nagle poczuł na swoich plecach czyjś wzrok. Odwrócił się błyskawicznie, i zaniemówił. Stała, albo raczej wisiała w powietrzu przed nim, kobieta. Przez pewien czas, Syiursz próbował w myślać opisać jej twarz. Sam nie wiedział jednak dlaczego się mu nie udaje. Nie była przecież najpiękniejsza, ale i nie była najbrzydsza. Wyglądała bardzo młodo, ale oczy sugerowały, że kobieta przed nim widziała bardzo wiele i w wielu wydarzeniach uczestniczyła. Twarz miała obojętną. Nie okazywała żadnych odczuć, albo przynajmniej nie chciała okazywać.
Ubrana była w długą, białą, jedwabną szatę bez dekoltu, z długimi ramionami. W ręku trzymała zapalony ogarek który zaczynał gasnąć.
Black onieśmielony dziewczyną spytał:
- Kim jesteś?
Dziewczyna uniosła brwi.
- Myślałam, że się domyślisz. Jestem tą co przeprowadza duchy ze świata materialnego do świata duchowego. Jestem panią czasu, jestem odpowiedzialna za początek i koniec. Niektórzy uważają mnie za demona, inni nazywają mnie Kosiarzem. - przez chwilę milczała - Jestem Śmiercią.
Syriusz Black oniemiał. Wpatrzony na młodą dziewczynę próbował pojąć sens tych słów. Jak to Śmiercią? Czy to znaczy że... że...
- Zginąłeś podczas walki ze Śmierciożercami - Black zaskoczony zadał w myślach pytanie - Tak Panie Black, umiem czytać w myślach, jesteśmy przecie w moim królestwie.
Syriusz rozejrzał się. Wciąż onieśmielony wpatrywał się w pustke. Śmierć cierpliwie czekała. Mężczyzna spojrzał pełen wyrzutów na kobietę.
- Byłem pewien że Śmierć jest mężczyzną!
Przez chwile panowała cisza. Metaliczny głos odpowiedział z wyrzutem:
- Nacjonalista!
Czarodziej się speszył. Pamiętał Śmierć, z kartek książek o Obrnie Przed Czarną Magią. Wysoki szkielet w czarnym płaszczu i kosą na ramieniu. Dosiadał szkieletowego rumaka i nosił pasek do którego były przyczepione klepsydry. Rysunek nie był zbyt udany, ale dawał wyobrażenie o wielkim, strasznym kosiarzu. Na pewno rodzaju męskiego.
- Tylko Anglicy wierzą że Śmierć jest mężczyzną. W innych krajach to kobieta. - przez chwilę jakby się zamyśliła - Życie jest za to mężczyzną zamiast waszej kobiety. To ciekawe... - głos stał się jakby rozbawiony - że wszedzie niby jest normalnie... Stwórca, Śmierć, Życie, mają w gruncie rzeczy takie same postacie, a u was...
- Jak zginąłem? - przerwał Syriusz - Przecież nikt nie wypowiedział na mnie żadnego Zaklęcia Niewybaczalnego..
Kobieta kiwnęła głową.
- Zginąłeś przypadkiem. Zaklęcie rozbrajające wrzuciło się do Zasłony Śmierci. - Śmierć wzruszyła ramionami - Przypadek.
- Przypadek... - powtórzył Syriusz szeptem - Przypadek...
- No nic - dziewczyna pstryknęła dwukrotnie palcami - Trzeba iść.
- Dokąd?
Nagle pojawiły się dwoje wrót. Można by rzec "wynurzyły się z ciemności" ale przytłoczony Czarodziej nie zwracał na to w ogóle uwagi. Wrota stały naprzeciw siebie w odległości paru stóp. Jedno z nich były śnieżno białe, kute złotem. Drugie, czarne, żelazne. Oba miały mosiężne klamki i oba na tych klamkach miały wyryty symbol nieba i ziemi. Syriusz stał zaintrygowany.
- Co to za wrota?
- Najprościej mówiąc, to - Śmierć wskazała białe drzwi - są wrota do miejsca gdzie trafiają zmarli. A to - wzkazała drugie drzwi - są wrota do miejsca skąd zmarli przyszli.
Black się nagle ożywił.
- Czy te wrota są... zamknięte?
Kobieta spojrzała na niego uważnie.
- Nie - odpowiedziała sucho - Oba są otwarte zawszę.
- Czyli... - Syriusz starał się ukryć radość - Mogę wrócić z powrotem na ziemię? - Śmierć kiwnęła głową - Wrócić i pomóc Harremu?
Ponownie kiwnęła głową. Mężczyzna się odwrócił i sięgnął po klamkę od czarnych wrót. Nagle usłyszał:
- Za wiele to mu nie pomożesz...
Odwrócił się błyskawicznie. Twarz Śmierci była teraz smutna.
- Dlaczego mu nie pomogę?- spytał groźnie.
- Bo... - przez moment się wydawało jakby przełknęła ślinę - Bo zmarli mogą powrócić na ziemię w zupełnie innej postaci. Nie jest to postać żytwa, czyli tym samym materialna. Ta forma nie może wrócić tu nigdy z powrotem, bo nikt tu nie trafia dwukrotnie, tylko zostaje na ziemi. I żyje tak do końca świata. - przez chwilę milczała - Wiesz co to za postać.
Syriusz spuścił oczy.
- Duch? - głos stał się ochrypły.
Śmierć kiwnęła głową. Black otrzył oczy. Przecież nie mógł zostawić Harrego samego! Jest jego ojcem Chrzestnym. Jedynym opiekunem!
- Oj, nie przesadzaj... - kobieta przewróciła oczami - Sporo ludzi się o niego troszczy, jak ciebie zabraknie to nic mu się przesadnego nie stanie...
- Jak tak możesz! - ryknął na całe gardło Syriusz - Jak możesz tak mówić?! Czy ty nie masz serca! Jak ja mam niby zostawić Harrego samego!? To syn mojego najlepszego przyjaciela! Czemu się śmiejesz?
- Bo przecież to bez znaczenia. Wy wszyscy umrzecie. No i... - zaśmiała się - Tak, to prawda że nie mam serca. Nie jestem istotą ludzką i uczucia mnie nie dotyczą.
- Więc nie rozumiesz powagii sytuacji! - mężczyzna wskazał palcem na czarne wrota - Tam! Na ziemi jest ktoś kto na mnie liczy! Nie mogę go zawieść.
- Dobrze - westchnęła Śmierć - Tylko zanim tam pójdziesz, powiedz, JAK zamierzasz mu pomóc.
Syriusz zamarł.
- Posłuchaj. - kobieta zbliżyła się do czarnych wrót - Tam, jest osoba która może rzeczywiście cię teraz potrzebuje i na ciebie liczy, ale nie pomożesz jej ani trochę. Możę twoja obecność sprawi że poczuje się ona pewniej, ale i tak na więcej nie będzie mogła liczyć. - przez chwilę milczała - Przypuśćmy, że wszystko skończy się dobrze. Ten, który was prześladuje, stanie przede mną, a osoba do której wróciłeś przeżyje. Będziecie żyli razem przez pewien czas. Ona... no nie wiem... znajdzie drugą połowę, będzie miała dzieci. - znowu chwila milczenia - Ty, jako duch, nie będziesz się mógł z nimi bawić, jeść z nimi posiłków i tak dalej. Wreszcie, ta twoja ważna osoba stanie przed takim samym wyborem co ty teraz. Jak myślisz, co ona wybierze? Życie takie jakie ty chcesz teraz posiąść, - zbliżyła się do białych wrót - czy to co go czeka po drugiej stronie?
Syriusz milczał. Co by wybrał Harry? Wstyd się przyznać, ale nie znał go na tyle dobrze by się domyślić. Wbrew pozorom on i James byli jednak różni. Ten sam wygląd, te same talenty, ale charaktery... całkiem inne. Czy Harry by się bał? Nie... raczej nie. On jest bardzo odważny. Czy został by dla tych których kocha? A dla swojego zmarłego ojca chrzestnego? Czy może by nie chciał żyć jak duch, i ruszyłby dalej nie zważając na nic?
- Podpowiem ci. - Śmierć przybliżyła się do niego - Gdyby Harry miał do wyboru: ciebie, albo rodziców. Do kogo by poszedł?
- To oczywiste. Do Li... - Black zamarł w pół słowa.
Odpowiedź rzeczywiście oczywista. Harry wiedziałby, że tam, za tymi białymi wrotami... czeka na niego jego ojciec i matka. Jego dziadkowie, ci wszyscy którzy zginęli. Mógłby ich spotkać.
Harry by poszedł dalej. Tak. To pewne. Ale co on powinien zrobić? Skoro czekali by tam na niego rodzice, to czy i James tam czeka na niego? Zrobił krok do przodu i znowu zamarł. Odwrócił się do czarnych drzwi. Przez chwilę dręczyły go wyrzuty sumienia.
- Czy... - zaczął głuchym głosem - Czy mogę poczekać aż Harry się tu zjawi? - zerknął z nadzieją na kobietę.
Ta jednak pokręciła przecząco głową.
- Niestety nie. Widzisz tą świecę? - podniosła wyrzej ogarek - Każdy człowiek ma taką świecę. Robi je mój mąż - Życie - i każda taka świeca oznacza jedno życie. Kiedy świeca zaczyna gasnąć, człowiek umiera. Tobie zostało pare sekund.
- I nie ma szans żebym mógł trochę zostać? - ponownie pokręciła głową.
- Nie. Mogę najwyżej przedłużyć świecę by dać ci trochę czasu na decyzję, ale to nadal będzie tylko te kilka sekund. - wzruszyła ramionami - Przykro mi.
- Czyli... - Syriusz przez chwilę się zastanawiał nad pytaniem - Czyli muszę podjąć decyzję teraz?
Śmierć kiwnęła głową. Syriusz przełknął ślinę. Decyzje już podjął. Ale to nie było jednak takie proste. Wyrzuty sumienia, że nie będzie z Harrym w najczarniejszej godzinie, nie pozwalały mu się ruszyć.
"Musze być silny" - pomyślał. Ruszył przed siebie. Chociaż wrota były oddalone o zaledwie pare stóp, on myślał, że idzie latami. Ale zbliżały się. Jeszcze trochę...
"Zawsze możesz się wycofać! Zawsze możesz wrócić do Harrego!" - zabrzmiał cichy gosik w jego głowie.
"I co to da?" - spytał w myślach Syriusz - "Ja mu nie pomogę. Mogę tylko na niego czekać, tam po drugiej stronie" - spojrzał ukradkiem na kobietę - "Ona ma rację"
Stanął przed wrotami. Wyobraźcie sobie ten strach, strach przed czymś nieznanym. Teraz wyobraźcie sobie, że ten strach musicie przełamać. Tak jak wejście do piwnicy gdzie nie ma światła. Tyle, że świadomość, że schodzisz po słoiki, sprawiała, że czułeś się w piwnicy pewniej. A teraz wyobraźcie sobie, jak to jest wejść do piwnicy bez światła po coś... nie... nie po coś. Wchodzisz tam bo musisz. Będziesz tam siedział już do końca świata, albo i dłużej. Nie wiesz co cię czeka, jednak masz w sobie tyle odwagi, że podnosisz dłoń. Kładziesz ją na mosieżnej gałce i przekręcasz...
Drzwi się otworzyły. Wpierw, Syriusz nic nie widział. Oślepło go jasne światło. Przez moment mrużył oczy. I nagle coś dostrzegł. Czarny kształt. Wyostrzył wzrok. Z jednego kształtu zrodziły się dwa. Były blisko siebie, tak jakby... stały obok siebie i... trzymały się za ręcę... Bo stały i trzymały się za ręce! To byli ludzie. Wysocy ludzie. Syriusz drgnął. Jeden z tych ludzi wymówił jego imię. Jeszcze raz zmrużył oczy i ujrzał... Kruczoczarne włosy, kościste kolana i brązowe oczy ukrytymi za... okularami. Syriusz szepnął jedno słowo i wbiegł w światło. Wrota się zamknęły.
Śmierć spojrzała na zamknięte białe wrota. Uśmiechnęła się i zdmuchnęła świecę. To nie prawda, że koniec życia oznacza zapomnienie, a śmierć wyrok bez wyboru. Kiedy się umiera ma się wybór. Tylko jeden wybór według Śmierć był dobry. Większość dokonała właśnie tego dobrego, część jednak złego.
Śmierć, ta rzeczywista Śmierć, nie jest katem. Ona jest doradcą. Pomaga nam spojrzeć prawdzie w oczy i dokonać właściwego wyboru. Chociaż niektórzy nie wysłuchają jej i będą żyć przez pewien czas na ziemi w niezbyt przyjemnej postaci... Dzięki niej, większość z nas przebywa szczęśliwie za białymi wrotami.
"Śmierć nie oznacza koniec. Śmierć jest tylko początkiem nowej, wielkiej przygody." - jak mówił Dumbledore. Może ma jednak rację...?

Keisy
11.09.2004, 08:33

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

crs6a9lxmr

2rephk2z qlroi58e0j9 7ek87qygcq4lnnw

24.06.2007, 01:52
brhyn67lxg

sbinucrcu8 m3vj7ubs p0w5lnubzq4v

24.06.2007, 01:51
6lvjur20zv

jpx6eo7a9t509lgn 9f1opf5k38 ecb8amnq4tzgz2w8

24.06.2007, 01:51
Soydaybam

xrtest

14.06.2007, 14:28
Sylvia

Długo po śmierci Syriusza rozpaczałam. Tym bardziej że to mój najukochańszy bohater ale to opowiadanie zmniejszyło ten ból. Dzięki:)

21.11.2006, 13:01
dżulka po refleksji

świetny pomysł - autorka wymyśliła naprawdę coś bardzo fajnego, tylko że bardzo rażące są błędy.. aż dziw, że Val to zaakceptował..

18.11.2006, 23:04
Mary16

Może to dziecinne,może mając te 16 lat nie powinnam sie tak zachowywać ale popłakałam sie czytając to.Mam beznadziejna tendencje do mieszania fikcji z rzeczywistoscia a najlepszym przykladem jest Syriusz...smutno mi...ale opowiadnia na 6 z plusem.Tylko mi tak bardzo smutno!

7.08.2006, 13:14
dżulka

świetne! naprawdę... z pomysłem :) gratuluję :)

11.03.2006, 14:23
Ania

Bardzo ładne. Takie... miłe. I jak ci wszyscy antypotteromaniacy śmią mówic ze potteromaniacy są opętani albo staja sie satanistami czy jeszcze jakies tam... to nie jest takie jakiego moze kosciool zabraniac, wrecz przeciwnie... nie wiem czy ktokolwiek mnie tu zrozumie ale co tam. A tak nawiasem to bardzo mi sie podobalo.

7.03.2006, 16:06
Angelina Black

Trzeba przyznać, ze nie tak to sobie wyobrażałam, ale twoje wyobrażenie jest wspaniałe i jakieś takie lekkie. Śmierć nie jest straszna...

3.10.2005, 15:50