Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Idol Hogwartu

Dawno, dawno temu, za trzynastoma górami, trzynastoma lasami, trzynastoma morzami i trzynastoma dolinami, w lekko zrujnowanym zamku zwanym Hogwartem, panujący tam z łaski Bożej (i nie tylko) dyrektor Albus Dumbledore postanowił zorganizować konkurs wokalny "Idol Hogwartu".
Zgłosić się mógł każdy uczeń bez względu na płeć, wiek, kolor skóry (włosów, zębów itp.), wyznanie, przekonania polityczne, oceny z geografii, stopień umagicznienia, ilość kończyn, długość włosów, pochodzenie i ilość galeonów (nie korwet) na koncie u Gringotta.
Zapisy prowadził profesor Flitwick. Wyznaczonego dnia uczestnicy chodzili z przyklejonymi na plecach numerami startowymi. O ustalonej godzinie wszyscy zebrali się w Wielkiej Sali.
-Zebraliśmy się tu - zaczął dyrektor. - celem rozpoczęcia. Wszystkiego dowiecie się w międzyczasie, więc życzę wam powodzenia.
To powiedziawszy, opuścił Wielką Salę i udał się tam, gdzie powinien. Wkrótce okazało się, że uczestnikami mają zająć się Fred i George Weasleyowie, co z oczywistych przyczyn nie spodobało się Ślizgonom, który wygwizdali tę decyzję za pomocą fletu piccolo.


***


Godzina 10.01, Wieża Trelawney.
Puk, puk.
-Nie pukać! Wchodzić! - powiedział Snape.
Dumbledore zajrzał do swoich notatek.
-Hm… Kandydatką numer jeden jest… kandydatka numer jeden (?). - oznajmił.
-Co ty bredzisz, Albusie? - spytała McGonagall.
-Nieważne.
-Ehem.
Wszyscy spojrzeli w stronę, z której dobiegł ów dźwięk.
-O! To ty jesteś kandydatką numer jeden? - spytał Dumbledore.
-E… tego… chyba tak, panie profesorze. - odparła drobna, ruda osóbka, znana szerszym kręgom jako Ginny Weasley. - Tak tu jest przynajmniej napisane. - wskazała naklejony na sobie numer startowy.
-Zginiesz, moja droga. - odezwała się znad swojej kryształowej kuli Trelawney. - Śpiewaj, kotuniu!
Ginny zrobiła wdech, następnie wydech, potem znowu wdech.
-"Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie!
Świat, w którym baśń ta dzieje się!
Maleńka pszczółka mieszka w nim!
Co wieść chce wśród owadów prym!
Tę pszczółkę…"
-Zamilcz, niewiasto! - zagrzmiał Snape.
-? - Ginny zamarła z otwartymi ustami. - O kurcze! - mina kandydatki numer jeden zmieniła się ze zdziwionej na zachwyconą. - JESTEM KOBIETĄ! - zaśpiewała i wybiegła z wieży.
-Tego… - odezwał się Dumbledore. - Nie chce usłyszeć, czy nam się podobało?
Snape wzruszył ramionami.
-Ale to "Jestem kobietą" było całkiem dobre. - zauważyła McGonagall. - Można ją na razie zakwalifikować.
-Masz rację, Minerwo. - zgodził się dyrektor. - To co?
-Niech będzie. - Trelawney wzruszyła ramionami.
-Ale ta "Pszczółka Maja" była do niczego… - usiłował protestować Snape.
-Jesteś przegłosowany, Severusie. - uświadomiła mu brutalną prawdę profesor McGonagall.
-No to panna Weasley jest przyjęta. Następny. - oznajmił Dumbledore.
Trelawney trzy razy mocno tupnęła. W klapie w podłodze ukazała się głowa Freda Weasleya.
-Pani profesor tupała?
-Panie Weasley, proszę przyprowadzić następnego uczestnika. - poleciła McGonagall.
Głowa Freda zniknęła i po chwili jurorów dobiegł jego głos:
-GEORGE! DAWAJ NASTĘPNEGO!


***


George krążył wśród lekko zestresowanych uczestników zebranych w Wielkiej Sali. Za nim z aparatem fotograficznym podążał Colin Creevey. George dojrzał ofiarę numer dwa.
-Malfoy.
Draco został oślepiony blaskiem flesza.
-Dlaczego zgłosiłeś się do "Idola"? - zaczął George.
-Nie twój interes.
-Czy przypadkiem nie dlatego, że Harry też bierze w nim udział i chcesz udowodnić, że jesteś lepszy?
-A jeśli nawet, to co z tego?
-GEORGE! DAWAJ NASTĘPNEGO! - usłyszeli Freda.
-Czas na ciebie. - stwierdził ze złośliwym uśmiechem. - Chyba wiesz, gdzie jest wieża Trelawney?
Draco ruszył szybkim krokiem, unikając podstawionej mu przez Rona Weasleya nogi.


***


ŁUP, ŁUP, ŁUP.
-Pospiesz się, Malfoy, Trelawney już trzeci raz tupie. - powiedział Fred. - Jeszcze trochę, a zawali się cała wieża.
-Nie poganiaj mnie, Weasley. - warknął Draco. Wszedł po drabinie do sali i stanął przed czwórką jurorów. Snape dyskretnie uśmiechnął się.
-Pan Malfoy. - stwierdziła McGonagall. - Co nam pan zamierza zaśpiewać?
-"Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka" - zaczął Draco.
Trelawney skierowała wzrok do wnętrza kuli.
-"Było ciepłe lato, choć czasem padało, dużo wina się piło i często spało"
McGonagall i Snape rzucili mu podejrzliwe spojrzenia.
-"Tak zaczęła się (chyba) romantyczna przygoda
On był jeszcze młody i ona była młoda
Zakochani przy świetle księżyca nocami
chodzili długimi leśnymi ścieżkami
Tak mijały tygodnie, lecz rozstania nadszedł czas.
Zawsze mówił jedno zdanie
Moje śliczne ty kochanie!"
-Wystarczy, panie Malfoy. - oznajmiła McGonagall. - "Moje śliczne ty kochanie" to nie zdanie, tylko apostrofa, tudzież epitet. Jestem na nie.
-Malfoy nie jest zły. Pewnie znowu Potter go zdenerwował. - zasugerował Snape. - Musimy dać mu szansę. Jestem na tak.
-Moje wewnętrzne oko twierdzi, że ten tutaj chłopiec talentu nie posiada. Jestem na nie.
-Hm… - zaczął Dumbledore. - Dla mnie może być. Był nawet zabawny. W takim razie mamy 2:2. Może pan przejdzie, może nie.
-Panu już podziękujemy. - odezwała się McGonagall.


***


Pstryk. Błysk flesza.
-Crabe i Goyle. Zamierzacie wystąpić razem?
-No.
-W grupie raźniej?
-Nie.
-Aha. - George zrezygnował z prowadzenia inteligentnej rozmowy. - A co będziecie śpiewać?
-Piosenkę.
-A jaką?
-Ludową.
-A jak się nazywa?
-Kto?
-Piosenka.
-Jaka piosenka?
-Nieważne. Teraz wasza kolej. Za mną marsz.


***


Dumbledore zajrzał do notatek.
-Kandydatem numer trzy jest… dwóch kandydatów. - oznajmił z niemałym zdziwieniem.


***


-Hermiono, nie daj się prosić!
-NIE MA MOWY!
-Daj spokój! Przecież to tylko zabawa!
-NIE!
-Hermiono, przecież ty bardzo ładnie śpiewasz!
-NIE!
-Przecież nawet Neville się zgłosił!
-Ale ja nie chcę! Nie podoba mi się to!
-Ależ Hermiono…
-NIE!


***


-Dwa w jednym? - spytała Trelawney.
-Co śpiewacie, chłopcy? - zabrał głos Dumbledore.
-Piosenkę. - oznajmił Crabe.
-Ludową. - dodał Goyle.
-No to śpiewajcie. - zaproponowała McGonagall.
"W moim ogródeczku rośnie różyczka!
Napój mi, Maniusiu, mego Pimpusia!
("Khem, co dalej Crabe?" "Nie wiem, Goyle." "Chyba "Nie chcę"." "Czemu nie?")
Nie chcę, nie napoję,
Bo się Pimpusia boję.
Bo się Pimpusia boję,
bom jeszcze młoda!"
Cisza.
-To już koniec? - upewniła się McGonagall.
-No.
-Co wy na to? - spytał Dumbledore. - Sybillo?
-Interesujące. Nie wiem, jak im się to udało, ale zaśpiewali na trzy głosy. Moim zdaniem mają talent, ale nie potrafią śpiewać. Jestem na nie.
-Oni nie nadają się na idola. Jestem na nie. - stwierdziła McGonagall.
-Severusie?
-Wyjątkowo zgadzam się z Minerwą. Oni nawet tekstu nie potrafią zapamiętać. Nie.
-Przykro mi. Muszę wam podziękować. - oznajmił Dumbledore.
-Idźcie sobie. - rozkazał Snape, widząc, że Ślizgoni wciąż stoją w miejscu.


***


-Hermiono! Snape powiedział do mnie "niewiasto"!
-Co?
-Jestem kobietą!
-Ja też. I co z tego?
-Ale Snape to zauważył!
-To niedobrze.
-Czemu?
-Bo jeśli dziś zobaczył w tobie kobietę i powiedział o tym publicznie, to co może zrobić jutro?
-Ale ja myślałam, że jeśli Snape to zauważył, to Harry też…
-Daj spokój, Snape ma dobry wzrok, a Harry jest krótkowidzem. Przecież on cię nawet z dużej odległości nie zauważy.
-A znicza jakoś widzi.
-Bo znicz jest złoty i trzepocze.
-Mam pomysł! CHA!CHA! CHA!


***


-Następnym kandydatem jest kandydatka. Panna Granger. - oznajmił Dumbledore.


***


-Hermiono, teraz twoja kolej! - oznajmił George, stojąc przed drzwiami żeńskiego dormitorium.
-NIE! Ja nie biorę udziału! I kto w ogóle mnie zapisał?! Nie ma mowy!
-Ale Hermiono…
-Nie ma mowy!


***


-Panie profesorze, mamy pewne problemy z dostarczeniem Hermiony. - poinformował Fred, wychylając się spod klapy w podłodze Trelawney.
-Proponuję dyskwalifikację panny Granger. - oznajmił Snape.
-Możemy poczekać. - zadecydował Dumbledore. - W międzyczasie wysłuchamy następnego kandydata.


***


-Harry, słuchaj, zrób coś, żeby Hermiona zaśpiewała. Ja muszę zająć się uczestnikami. - poprosił George, wpadając do Wielkiej Sali.
-Ale co ja…?
-Dzięki, Harry.
-Nie ma za co. - westchnął Harry.
-Powiedz jej, że McGonagall odejmie jej punkty, jeśli nie wystartuje. - zaproponował Ron. - Może uwierzy?


***


-Angelina. Co cię skłoniło do udziału w tym konkursie? - spytał George.
-Alicja mnie zapisała.
-Aha. Colin, zdjęcie.
Błysk. Trzask.
-O nie! Popsuło się! - Colin stał przed Georgem z miną "przepraszam, że żyję".
-Nie da się jakoś naprawić? - spytał z nadzieją w głosie George.
-Niestety, nie. - Colin spuścił głowę.
-Trudno. Poradzimy sobie jakoś bez zdjęć. - odparł z bohaterską miną George. - Chodź, Angelino, teraz twoja kolej.


***


-Hermiono?
-Czego chcesz?
-Weź udział w "Idolu"! Inaczej Gryffindor straci punkty!
-Żartujesz, prawda, Harry?
-Nie.
-KURCZE!
-To wyjdziesz, czy możemy pożegnać się z punktami?
-Ale co mam zaśpiewać? Ja nic nie pamiętam! Żadna piosenka nie przychodzi mi do głowy!
-Daj spokój przecież znasz na pamięć wszystkie piosenki Beatlesów! I nie tylko!
-Ale ja nic z tego nie pamiętam!
-Hermiono! Nie możesz podejść do tego jak do normalnego sprawdzianu ustnego?
-Wiesz, że może masz rację?


***


-"Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy! Hej! Hej! La, la, la, la! Hej! Hej! Hej!"
-Wystarczy. - warknął Snape. - Jestem na nie.
-Pani już podziękujemy. - oznajmiła Trelawney. - Nie nadajesz się kotuniu.
Dumbledore i McGonagall porozumieli się wzrokiem.
-Dziękujemy, panno Johnson.
-Do nie-zobaczenia w ewentualnych przyszłych edycjach. - dodał Snape.
-Aha. - trochę zawiedziona Angelina wyszła.
-Teraz… - Dumbledore poprawił okulary.
-Daj mi te notatki, Albusie! - zniecierpliwiła się McGonagall. Przejrzała notatnik dyrektora. - Ależ ty nie masz tu zapisanych żadnych nazwisk! - zdziwiła się.
-Zabawne. Wiedziałem, że o czymś zapomniałem.
McGonagall przewróciła oczami, Snape zakrył oczy dłonią, a Trelawney tupnęła trzykrotnie.


***


-Do licha, zgubiłem listę. - stwierdził George. - Ktoś z następnym numerem niech tu przyjdzie.
-Cześć, George. - powiedziała, nadchodząc od strony stołu Krukonów, Cho Chang. - Wygląda na to, że teraz ja. - wskazała przyklejony na biuście numer.
-Faktycznie. - przytaknął z lekkim roztargnieniem George. - Niestety, aparat się zepsuł i nie możemy cię uwiecznić na zdjęciu. Powiedz, co cię skłoniło do wzięcia udziału w tym konkursie?
-Uważam, że całkiem dobrze śpiewam. Stwierdziłam, że się nadaję i się zgłosiłam.
-Aha, no to idź do Trelawney. Kto następny do wywiadu?
Cho odwróciła się na pięcie, trochę zła, że poświęcono jej tak mało uwagi, i ruszyła do wieży.


***


-Ale co zaśpiewać? "Always'? Może "Feel"? Albo "Road to Mandaley"? Może "Power of love"? Chociaż może lepsze byłoby "Immortality"?
-Ja uważam, że powinnaś w eliminacjach zaśpiewać coś w miarę żwawego i niewymagającego specjalnego wysiłku.
-A ty co byś mi radził, Harry?
-Zgadzam się z Ronem. Mogłabyś na przykład zaśpiewać "Help" w tempie umiarkowanym. To będzie chyba idealne.
-Muszę się zastanowić.


***


-"Have you ever walked on air
Ever felt like you were dreaming
When you never thought it could
But it really feels that good
Have you ever been in love…"
-Wystarczy, panno Chang. - ucięła Trelawney.
Cho momentalnie zamilkła.
-Ja bym ją przyjęła. - oświadczyła nauczycielka wróżbiarstwa i spojrzała w czeluście swojej kryształowej kuli.
Snape nagle zorientował się, że Cho patrzy na niego błagalnie. Widocznie udzielił mu się nastrój "Idola", bo zaskakując sam siebie, zaśpiewał:
-"Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem!"
-Szkoda, że ten konkurs jest tylko dla uczniów. - stwierdził Dumbledore. - Miałbyś duże szanse.
Trelawney tylko kiwnęła głową.
-Wracając do naszej kandydatki: czy ktoś jest zdecydowanie na nie? - spytała McGonagall. Odpowiedziała jej cisza. - W takim razie jesteś zakwalifikowana. Gratuluję.
-Dziękuję! - pisnęła Cho i szybko wyskoczyła przez klapę w podłodze, niemal taranując Freda Weasleya. Przeprosiła swą niedoszłą ofiarę i pobiegła do wieży Ravenclawu, ogłosić radosną nowinę innym Krukonom.


***


-A więc, Neville, co cię skłoniło do tak drastycznego kroku jak udział w "Idolu"? - zadał pytanie George.
-Chcę być bardziej asertywny.
-Aha. No to powodzenia.


***


Snape prychnął pogardliwie już na samym początku, co całkowicie popsuło Neville'owi koncepcję piosenki, którą właśnie miał zaśpiewać. Mimo to zaczął:
-"Empty spaces
what are we living for
abandoned places
I guess we know the score
inside my heart is breaking
my make-up may be faking
but a smile still stays on"
Jurorzy słuchali coraz uważniej.
-"Show must go on"
-Panie Longbottom, czy mógłby pan zaśpiewać jeszcze jedną piosenkę? - przerwała mu McGonagall.
-Ta… tak, pani profesor.
"Mama, just killed the man
put a gun against his head
pulled my trigger
now he's dead
Mama life's just begun…"
-Wystarczy, panie Longbottom. - oznajmiła McGonagall. - Jestem na tak.
-Masz głos, mój drogi. Może jednak coś z ciebie wyrośnie. Jestem na tak. - oświadczyła Trelawney.
-Kapitalne wykonanie, choć wolę Queen w oryginale. Jestem na tak. - oznajmił Dumbledore. - Severusie, mimo iż twoje zdanie nie ma tu znaczenia, pytam, co o tym sądzisz?
-Moim zdaniem Longbottom śpiewa poprawnie, ale nie wybitnie. Odpadnie w drugiej rundzie.
-Dzię… dziękuję. - wydukał Neville i opuścił salę.


***


-Kto teraz, Fred?
-Czekaj, sprawdzę… Jakaś Pansy Parkinson, Slytherin.
-Aha. Dzięki.


***


-"Wyciągnij dłonie i chwyć marzenie
ono rozproszy złej nocy cienie
niechaj nadziei skrzydła białe
z powrotem niosą cię
jak wiatr"
-Nie.
-Nie.
-Nie.
-Żałuję, ale nie. - oznajmił Snape. - Powinnaś się lepiej przygotować.
-Przepraszam.
Pansy wyszła. Odepchnęła Freda i odeszła klnąc na całe gardło. Fred był ciekaw, czy McGonagall to słyszała.


***


-Słyszałeś, Severusie? - spytała oburzonym tonem McGonagall. - Slytherin traci dwadzieścia punktów!
-Panna Parkinson dostanie szlaban. - odparł zimno Snape.


***


-Harry, co cię skłoniło do udziału w tym durnym konkursie? - spytał George.
-Ron. Idę.
-Powodzenia.
-Dzięki.


***


-Nie daj plamy, Harry. Trzymam za ciebie kciuki.
-Dzięki, Fred.


***


-Hermiono, pamiętaj: śpiewasz "Help".
-Dobrze, Ron. Zapamiętam.


***


-Śpiewaj, Potter, śpiewaj! - poleciła Trelawney, zerkając na Harry'ego znad kuli. Potter wziął wdech i zaczął:
-"Deszcze niespokojne potargały sad
a my na tej wojnie ładnych parę lat
do domu wrócimy
w piecu napalimy
nakarmimy psa
przed nocą zdążymy
tylko zwyciężymy
bo to ważna gra"
-Khem. - odezwał się Dumbledore. Harry wlepił w niego niepewne spojrzenie. - A druga zwrotka?
-Mogę zaśpiewać, panie profesorze.
-Nie trzeba. - oznajmiła Trelawney. - Już chyba wszyscy podjęli decyzję.
-Tak. - powiedziała McGonagall. - Jestem na tak.
-Ja jestem na tak. - oświadczył dyrektor. - Lubię tę piosenkę. Przypomina mi lata mojej młodości.
-Mnie się nie podoba. - stwierdziła Trelawney. - Jestem na nie. Zginiesz, mój drogi.
Harry przeniósł wzrok na Snape'a. Od początku wiedział, co od niego usłyszy.
-Nie, panie Potter, czegoś takiego tolerować nie będę. Czy myśli pan, że zostanie pan zakwalifikowany tylko dlatego, że jest pan sławny? Otóż nie. Zdecydowanie nie pozwolę na to.
-Tak więc mamy remis. - oznajmił Dumbledore. - Jest pan w takiej samej sytuacji, co pan Malfoy. Proszę czekać i nie tracić nadziei.
-Jak hrabia Monte Christo. - mruknął Harry, wychodząc.
-I co? - spytał go Fred.
-Pół na pół. Może nie przejdę.
-Nie martw się. Mi się podobało.
-Dzięki.


***


-Jaki mamy bilans? - spytała McGonagall.
-Przewidywany w przyszłości? Zaraz sprawdzę. - zaproponowała Trelawney.
-Nie, obecny.
-Trzy przegrane, dwa remisy i osiem wygranych. - oznajmił Snape, patrząc na leżącą przed nim kartkę.
-Niezły wynik. Gramy dalej. - zadecydował Dumbledore.


***



-Parvati i Padma Patil. Co was skłoniło do zgłoszenia się do Idola?
-Chcemy zostać gwiazdami. To świetna okazja, by zaprezentować światu nasze talenty.
-Gratuluję wiary w siebie. Możecie iść do wieży Trelawney.


***


-"Why she had to go
I don't know
She wouldn't say
I said something wrong
Now I long for YESTERDAY!"
-Dziękujemy. - odezwała się McGonagall.
-Padma - tak, Parvati - nie. - oznajmiła krótko Trelawney.
-Popieram.
-Ja jestem na nie. - Snape skrzywił się jakby zniesmaczony. - Ten dwudźwięk był do niczego.
-A mi się podobało. - powiedział Dumbledore. - Wygląda na to, że panna Padma Patil zostaje przyjęta, a panna Parvati nie.


***


-To wszystko twoja wina! - George usłyszał pełen pretensji głos Parvati. - Zupełnie mnie zagłuszałaś!
-Nieprawda. Ja po prostu mam talent, a ty nie. - dobiegł go spokojny głos Padmy. - Ty mi po prostu zazdrościsz.
-Phi! Nie ma czego.
Po chwili zza zakrętu korytarza wyłoniły się naburmuszone siostry Patil i każda bez słowa podążyła do stołu swojego domu.


***


-Hermiona! - ucieszył się George. - Nareszcie ktoś sensowny.
-Cześć. Śpiewam "Help!", śpiewam "Help!", śpiewam "Help!"…
-Chyba nie muszę pytać, co zaśpiewasz. Teraz twoja kolej. Powodzenia.
-Śpiewam "Help!", śpiewam "Help!"…


***


Hermiona weszła.
-Panna Granger. - oznajmił Dumbledore.
Snape uśmiechnął się szyderczo.
Hermionie nagle przeszło całe zdenerwowanie. Snape liczył na to, że będzie stremowana i wypadnie źle. Niedoczekanie jego!
-Co zamierzasz zaśpiewać? - spytała McGonagall.
-"Help!", pani profesor. - odparła spokojnie.
-Proszę zaczynać.
Hermiona odetchnęła i wyobraziła sobie melodię. Zaczęła spokojnie:
-"When I was younger, so much younger than today
I never needed anybody's help in any way
But now these days are gone I'm not so self assured
Now I find I changed my mind
And opened up the doors.
Help me if you can I'm feeling down
And I do appreciate you're being 'round
Help me get my feet back on the ground
Won't you please, please, help me?"
Trelawney uniosła dłoń. Hermiona zamilkła. Dopiero teraz zauważyła, że wszyscy jurorzy patrzą na nią jakoś inaczej. Zapanowała cisza.
-Chyba nie ma wątpliwości. - zaczęła Trelawney. - Może twoje wewnętrzne oko cierpi na astygmatyzm i brak mu witaminy A, ale śpiewać umiesz. Chyba nikt temu nie zaprzeczy? - spojrzała na Snape'a, ale ten tylko zacisnął zęby i milczał.
-Jesteś zakwalifikowana. - oznajmił z uśmiechem Dumbledore. - Gratuluję.
-Dziękuję. - Hermiona skłoniła się lekko i opuściła pokój.


***


-I co? - spytał Ron, gdy Hermiona wróciła do stołu Gryffindoru. - Przyjęli cię?
Ona zaczęła się śmiać.
-Przyjęli! Gratuluję!
-Wiedziałem, że ci się uda! - zawołał wesoło Harry.


***


Godzina 18.00, Wielka Sala.
Dyrektor wstał. Wszyscy uczniowie zamilkli.
-Jak zapewne się domyślacie, za chwilę odczytam listę osób zakwalifikowanych do "Idola Hogwartu". Ale zacznę od przedstawienia danych statystycznych. Do konkursu zgłosiło się piętnastu Gryfonów, sześciu Ślizgonów i ośmiu Krukonów. Puchonów nie zanotowano. Decyzją jury zakwalifikowało się pięć osób. Panna Ginny Weasley z Gryffindoru, panna Padma Patil z Ravenclawu, panna Hermiona Granger z Gryffindoru, panna Cho Chang z Ravenclawu i pan Neville Longbottom z Gryffindoru.
Na sali zapanowała cisza, jaka zwykle powstaje po ogłoszeniu informacji, której nikt się nie spodziewał. Wszystkie spojrzenia spoczęły na Neville'u, który niemal schował się pod stół. Przy stole Gryffindoru wybuchły brawa. Radość udzieliła się też Ravenclawowi i Hufflepuffowi. Przy stole Slytherinu wciąż trwało grobowe milczenie.
-Ehm. - odezwał się wreszcie Draco Malfoy. - Dlaczego TYLKO sześć osób się zgłosiło?! Crabe, Goyle i ja to już trzech. Dlaczego TYLKO SZEŚĆ OSÓB! Gryffindor zgłosił dwa i pół razy więcej uczestników! I ten nawet fajtłapa się załapał! - Draco był zły.
-Ale jest jeden plus. - zauważyła Pansy. - Potter się nie zakwalifikował.
-Co racja, to racja.


***


-Hermiono! Neville! Ginny! Jesteście najlepsi! - Gryfoni wciąż cieszyli się z wyniku eliminacji.
-Zakwalifikowani zgłoszą się po kolacji do profesor McGonagall. - oznajmił tymczasem Dumbledore. - Otrzymają instrukcje dotyczące dalszego przebiegu konkursu.
-NIECH ŻYJE GRYFFINDOR!
Dumbledore zrezygnował z dalszego przemawiania i zajął się kolacją.


***


Piątka zakwalifikowanych uczestników "Idola Hogwartu" stała przed biurkiem profesor McGonagall.
-Oto pięć kopert. - nauczycielka pokazała im plik kopert. - W każdej z nich są cztery tytuły piosenek. Każde z was wybiera dwie, która zaśpiewa w konkursie, i zgłasza się z nimi do mnie najpóźniej do jutra do kolacji. Wtedy ustalimy dalsze szczegóły.
McGonagall rozdała koperty. Każda była podpisana imieniem uczestnika.
-Proszę także o zachowanie swojego wyboru w tajemnicy. Wasz występ ma być swego rodzaju niespodzianką. Oby dobrą.


***


Severus Snape bił się z myślami i najwyraźniej przegrywał. Nie był pewien, czy postąpił właściwie. Cała sytuacja przedstawiała się następująco: w konkursie było sześć miejsc. Pięć osób zostało zakwalifikowanych większością głosów. Dumbledore postanowił, że o losie Malfoya i Pottera (tzn. czy zakwalifikować obu czy żadnego) zadecyduje głosowanie. Dyrektor powstrzymał się od głosu. McGonagall była za zakwalifikowaniem obu, Trelawney zaś przeciw. Ostateczna decyzja zależała więc od Snape'a. Mistrz Eliksirów zagłosował przeciw. Wolał nie ryzykować dania szansy Potterowi, nawet za cenę pozbawienia swojego domu możliwości wygrania. Dlatego wciąż nachodziły go lekkie wyrzuty sumienia. Postanowił wyładować swą frustrację na swych podopiecznych - skierował swe kroki do pokoju wspólnego Slytherinu.


***


Hermiona usiadła na łóżku Rona i drżącymi rękami otworzyła kopertę. Szybko przeczytała listę.
-O nie… Nie ma Beatlesów!
Ron chciał jej zajrzeć przez ramię, ale złożyła kartkę z powrotem.
-McGonagall prosiła, żeby nie mówić o swoich piosenkach.
-Nawet najlepszym przyjaciołom? - spytał lekko zawiedziony.
-Nawet. Wybacz, Ron. Muszę się zastanowić. - i wyszła z dormitorium chłopców.
-Głupie zasady. - Ron wzruszył ramionami.
Tymczasem do pokoju wszedł Neville. Trzymał w dłoni swoją kopertę.
-Mogę was prosić o radę, chłopaki? - spytał niepewnie.
-Jasne. - odparł Harry. Ron spojrzał na niego pytająco.
-Znacie te piosenki? - pokazał im listę.
Pochylili się nad kartką.
-"Jestem malarzem nieszczęśliwym"? To o facecie, któremu zawsze wychodził słoń? - spytał Ron.
Harry przytaknął.
-Myślałem, że nie można pokazywać swoich list.
-Mi się wydawało, że nie można mówić innym uczestnikom, co się wybrało. Ale nie mówcie nikomu, dobra? - Neville był zaniepokojony.
-Jasne.
-Aha! Hermiona po prostu nie chciała nam powiedzieć! - zaperzył się Ron.
-Jak myślicie, co powinienem wybrać? - spytał Neville. - Nie lubię tej piosenki o malarzu. - zastrzegł.
-No to zaśpiewaj "Droga, którą idę". To powinno pasować, prawda Ron?
-No. - burknął Weasley.
-I "Sound of Silence". To jest takie trochę surrealistyczne, ale za to ma klimat i klasę.
Ron przyłożył Harry'emu rękę do czoła.
-Dobrze się czujesz? Zaczynasz używać dziwnych sformułowań. Chyba za dużo czasu spędzasz z Hermioną.
-Dzięki, Harry. Tobie też, Ron. - powiedział Neville. - Zastanawiałem się nad "These are the days of our lives", ale to chyba trochę zbyt ponure.
-Racja. - potwierdził Harry. - Ludzie by pozasypiali. Poza tym pewnie dziewczyny będą śpiewać wolne kawałki.


***


-DLACZEGO NIE ZGŁOSIŁ SIĘ NIKT, KTO UMIE ŚPIEWAĆ?!
W pokoju wspólnym Slytherinu zapadła absolutna cisza. Wszyscy obecni spojrzeli na źródło owego pytania, czyli swojego wychowawcę.
-Do Malfoya nie mam pretensji. - dodał po chwili Snape. - Gdyby nie Potter, Malfoy dostałby się do konkursu.
-Jak to? - Draco nie mógł się powstrzymać od zadania tego pytania.
-Potter miał taki sam wynik jak ty. Gdyby odpadł, ty byś się zakwalifikował. Ale mieliście remis, a w konkursie było tylko sześć miejsc. Przykro mi. ALE TO NIE ZMIENIA FAKTU, ŻE OPRÓCZ MALFOYA NIKT NIE BYŁ PRZYGOTOWANY DO UDZIAŁU W "IDOLU"! HAŃBA! CO BY POMYŚLAŁ SALAZAR SLYTHERIN, GDYBY SIĘ DOWIEDZIAŁ, ŻE WYCHOWANKOWIE JEGO DOMU BALI SIĘ WZIĄĆ UDZIAŁ W GŁUPIM KONKURSIE WOKALNYM?!
-Ja się nie bałam! - wtrąciła Pansy Parkinson.
-TY SIĘ W OGÓLE NIE ODZYWAJ! BYŁAŚ KOMPLETNIE NIEPRZYGOTOWANA! PRZEZ CIEBIE SLYTHERIN STRACIŁ PUNKTY! A POZA TYM MASZ SZLABAN! I WIĘCEJ MI TU NIE KLĄĆ, BO DOSTANIESZ TAKI SZLABAN, ŻE SIĘ NIE POZBIERASZ! ZROZUMIANO?!
-Tak, panie profesorze.
Snape opuścił pokój wspólny Ślizgonów, wciąż mamrocząc coś o hańbie. Zapanowała cisza.
-Łał. - odezwał się w końcu Crabe. - Nie darł się tak od kiedy zwiał Black.
-No. - przytaknął Goyle.
Malfoy się załamał.


***


Następnego dnia po kolacji pięciu wybranych zebrało się w gabinecie profesor McGonagall.
-Za chwilę otrzymacie rozkład prób przed konkursem. Każde z was będzie ćwiczyć godzinę dziennie. - oznajmiła nauczycielka po zebraniu kopert z wybranymi przez uczestników piosenkami. - Próby odbywać się będą w sali na czwartym piętrze. Przejdziecie przez obraz, na którym niedawno zalęgły się Teletubisie. Hasło brzmi "Pati, pati".
-Co to znaczy, pani profesor? - spytała Hermiona.
-Nie wiem. Tak dźwięk wydaje najmniejsze z tych stworzeń, gdy jeździ na hulajnodze. To jedyny wyraz, na który reagują. - odparła McGonagall. - Wróćmy jednak do "Idola Hogwartu". Wasz występ odbędzie się za tydzień. Ćwiczcie pilnie.
Po otrzymaniu swoich rozkładów prób, uczniowie opuścili gabinet nauczycielki.


***


Ginny spojrzała na swój plan.
-Mam próbę pierwsza. Jutro, zaraz po lekcjach.
-Ciekawe, kto będzie prowadził te próby? - zastanawiała się Hermiona.
-Chyba nie Snape? - zaniepokoił się Neville.
-Snape? Nie chcę Snape'a. - oznajmiła Ginny.
-Coś ci się nie podoba, Weasley?
Trójka uczniów zamarła.
-Dobry wieczór, panie profesorze. - Hermiona wykazała się refleksem. - Właśnie zastanawiamy się, kto będzie prowadził próby.
-Profesor McGonagall wam nie powiedziała?
-Nie.
-W takim razie ja także nie udzielę wam tej informacji. - Snape uśmiechnął się jadowicie. - Może profesor McGonagall po prostu nie chciała siać paniki?
To powiedziawszy, Mistrz Eliksirów zostawił Gryfonów samych na korytarzu.
-Siać paniki? - Neville pobladł.
-A może to "Morderca i Potwór"? - myślała głośno Hermiona. - To możliwe…
-O czym ty mówisz? - zdziwiła się Ginny.
-Malfoy kiedyś narysował karykaturę przedstawiającą Lupina i Syriusza. Była podpisana "Morderca i Potwór".
-Podłość. - stwierdził Neville.
Ruszyli dalej korytarzem.
-Myślisz, że będziemy mieć próby z Syriuszem? - ucieszyła się Ginny. - Albo z Lupinem?
-Możliwe. Słyszałam, że jeszcze za szkolnych czasów Huncwoci mieli własny zespół.
-Łał… - Neville był pod wrażeniem.
-A czy Syriusz nie jest poszukiwany? - zaniepokoiła się Ginny.
-Nie, pewnie na potrzeby tego opowiadania został uniewinniony. - oznajmiła Hermiona.


***


Rozpoczął się tydzień prób. Pięcioro uczestników codziennie po lekcjach biegało na ćwiczyć wybrane piosenki do, jak trafnie przepowiedziała Hermiona, Syriusza Blacka i Remusa Lupina. Pokój za obrazem z Teletubisiami otoczony był zaklęciem dźwiękoszczelnym, więc nikt nie mógł podsłuchać, co się dzieje wewnątrz. Harry i Ron w ciągu tego tygodnia dostali kilka pał więcej niż zwykle, bo Hermiona nie miała czasu sprawdzić im prac domowych. Ogólnie rzecz biorąc, było wesoło.


***


Nadszedł wieczór przed występem.
-Ron! Potrzebuję twojej pomocy! - Ginny złapała brata za rękę i zaciągnęła go do swojego dormitorium.
-O co może jej chodzić? - zdziwił się Harry.
-Nie mam pojęcia. - Hermiona wzruszyła ramionami. - Lepiej byś się pouczył eliksirów.
Zagłębiła się w lekturze książki "Hogwart - i co dalej? Wybierz swoją karierę, zanim ona wybierze ciebie".


***


-Potrzebuję znicza. - oznajmiła Ginny.
-Po co? - zdziwił się Ron.
-Tajemnica. Potrzebuję go jutro po lekcjach.
-Ale wtedy jest "Idol"…
-No właśnie. Proszę cię, braciszku! Będę grzeczna i nie powiem mamie, że to ty podrzuciłeś te łajnobomby panu…
-To szantaż! - przerwał jej. - A poza tym ja ich nie podrzuciłem. Po prostu mi upadły w niewłaściwym miejscu.
-No to załatwisz mi znicza?
-No dobrze. Ale nie powiesz mamie?
-Spoko. Nie powiem. Ale ty też nikomu nie mów o tym zniczu. Umowa stoi?
-Stoi. Lepiej żebyś dotrzymała słowa.


***


-Ech, ta dzisiejsza młodzież! - westchnął Ron, wchodząc do pokoju wspólnego. - Pokolenie szantażystów i kombinatorów!
-Mówisz o czymś konkretnym? - Hermiona spojrzała na niego znad książki.
-O mojej siostrze.
-A czym cię szantażuje? - zainteresował się Harry.
-Jak ci powiem, to też będziesz mógł mnie szantażować. W każdym razie chodzi o łajnobomby.
-Aha.
-Jeśli byś nic nie przeskrobał, nie miałaby cię czym szantażować.
-Daj spokój, Hermiono.
-Ciebie też jest czym szantażować. Na przykład, że stracisz punkty, jeśli nie zaśpiewasz.
-Ale to był mój pomysł i był dobry. - mruknął Ron. - Oczywiście nikt mi nie podziękowa… ała! - Ron zwinął się z bólu, gdy kościsty łokieć Pottera wbił mu się w brzuch.
-Jak to? To nie McGonagall wam kazała…? - Hermiona zmarszczyła brwi, ale po chwili uśmiechnęła się dziwnie. - Zabiję was. I nawet Dumbledore wam nie pomoże.
-Żartujesz? - spytał z nadzieją w głosie Harry.
-W gruncie rzeczy tak, ale jestem wściekła. Oszukaliście mnie.
-To dla twojego dobra. - jęknął Ron, wciąż trzymając się za brzuch.
-Właśnie! Przecież teraz nie śpiewałabyś w "Idolu", gdyby nie my.
-Dobra, przebaczę wam, ale stawiacie mi piwo następnym razem w Hogsmeade.


***


Wielka Sala, Dzień Zero, godz. 18.50
Uczniowie powoli zapełniali zaimprowizowaną widownią. Była podzielona na sektory - jeden dla każdego domu. Przy wejściu profesor Flitwick rozdawał niewielkie karteczki z emblematem Hogwartu, mówiąc:
-Nie zgubcie ich, przydadzą wam się później.


***


Sektor Slytherinu, godz. 18.56
Ślizgoni zgromadzili się wokół Malfoya.
-Pamiętacie, jaki mamy plan. - spytał Draco.
Wszyscy przytaknęli.
-Goyle?
-Wygwiżdżemy ich.
-Brawo. Crabe?
-Głosujemy na Krukonkę.
-Bardzo dobrze. Wszyscy wiedzą na którą?
-Tą, co lepiej śpiewa. - oznajmiła Pansy.
-Dobra, a która to będzie?
-Ta, na którą ty zagłosujesz. - odparł Crabe.
-Dobra, a teraz udajmy się na z góry upatrzone pozycje.






Valaraukar: wybaczenia upraszam, ale Prorok ma ograniczenia odnośnie ilości tekstu do wklejenia do jednego artykułu. I opowiadanie Andromedy, wzorem któregoś tam dnia "Dziewicy Slytherinu" Mierzei, się nie zmieściło... na kontynuację zapraszam pod adres http://prorok.pl/fikcja/?id=449 . Tam też pożyczę Wam z okazji Świąt :)

Andromeda Mirtle
10.04.2004, 07:36

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

ol8djhlkx0

qpvkfrgs3vs1igu2 e6i15nr60cfhw qq178kfh

24.06.2007, 01:52
lxxsj4ymtx

xcmnqs3gwb0818g9t 6jgdx7f9qcpw ev55xrmb

24.06.2007, 01:52
pjwoazcsyt

u9ytay93ubbgf5d 8zg5b6e3pkm 1soheysu

24.06.2007, 01:52
Lien McGonagall

Kiedy będzie dalszy ciąg??? Ja jetem całkiem na TAK ;) Świetne opowiadanie. Bardzo lubię opowiadania na wesoło, a to jest wręcz genilne. Garatulacje. I czekam na drugą częśc!

20.03.2006, 14:46
(F_anka

eheh, bez kitu,to jest zajebiste!!=D

23.10.2005, 16:09
śmierć

świetne!!!

25.09.2005, 16:21
Orchidea

WOW *_*

23.09.2005, 21:19
pacia

kawałek jest super jeden z najlepszych jaki czytałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

9.07.2005, 14:57
milka150

nieno to normalnie super.To podzielenie na kropki. itp. normalnie oby tak dalej.

7.07.2005, 15:10
Aguś:)

SSSSSSSSUUUUUUUUUUUPPPPPPPPPEEEEEEEEEEEEEEERRRRRRRRRR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

26.06.2005, 14:27