Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Wasza Wysokość Bezwzględna

Nie, nie umarłem, jak niektórzy insynuowali. Po mimo bólu kolana i męczącej mnie alergii - czuję się dobrze.
Dziś w Strefie przedstawiam Wam dalszą opowieść o losach Akademii, Rekonwalescencji, Lestera i innych, których Mierzeja pokarała dziwnymi przypadkami zachodzącymi w ich życiu.
Przy okazji życzę sukcesów w szkołach, gdyż już jutro, ponownie i niezmiennie, jak to bywa na początku września, rozpoczyna się edukacja dla większości czytelników Proroka.
— Assarin

Poległa Królewna - część poprzednia.



W zamierzchłej przeszłości, gdy po lasach włóczyli się jeszcze rycerze i zbójcy, za siódmą łąką i dziesiątą polaną, nad brzegiem Morza Arkantroskiego, nad rzeką Marterią leżało sobie królestwo Slaxy. Było to państwo o potędze militarnej dorównującej cesarstwu Kreuzbergu. Nic więc dziwnego, że następca tronu, August XXXIII, poślubił siostrę cesarz Kreuzbergu – Akademię. Jak donoszą bardowie, było to małżeństwo zarówno z rozsądku jak i z miłości. Bo wszak jak tu nie pokochać ślicznej królewny, gdy jej siostra grozi rozpętaniem wojny.

Życie Augusta XXXIII nie było jednak usłane różami. Udało mu się uchronić gospodarkę przed skutkami ewentualnej wojny, ale w zamian otrzymał stworzenie małomówne, nieśmiałe i zadziwiająco urodziwe, jeśli wziąć pod uwagę walory estetyczne niedawno zmarłego króla Kreuzbergu. Kłopotem nie była sama Akademia, a efekty pożycia małżeńskiego.

Efekty były dwa, płci odmiennych sobie wzajemnie, niebieskookie, czarnowłose i obecnie płaczące. Dwie niańki kołysały obkokardczonymi tobołkami, które udowadniały, że mają zdrowe płuca. Zapowiadało się, że Slaxa będzie miała następczynię tronu, gdyż to dziewczynka urodziła się pierwsza. Przepis umożliwiający czynienie sukcesorkami również pierworodne królewskie córy został wprowadzony przez Henryka II Pomylonego trzy wieki temu – nic dziwnego, że zdecydował się na tak drastyczny krok: miał tylko dziewięć córek. A jako że był władcą absolutnym, nikt nie śmiał kwestionować jego decyzji. Dotychczas było siedem Panien-Królowych. Córka króla Augusta XXXIII miała być ósmą.

***

Siedem lat później...
– Mamo! Mamo! Mamo! Ona mnie bije! Mamo! Nianiu Beatrycze! Nianiu Severyno! Ała! Mamo! Ratunku! – Głos niósł się po pokoju dziecinnym.
Nauczyciel zamknął oczy. Najchętniej zatkałby sobie uszy, ale mu nie wypadało.
Królewna Rekonwalescencja Peldreda – w przyszłości Jej Wysokość Rekonwalescencja Peldreda I Bezwzględna – okładała właśnie swego rodzonego brata drewnianym piórnikiem po głowie.
– Głupia jestem, tak? – pytała raz po raz, gdy piórnik dotykał czaszki królewicza.
Lester westchnął. Bycie magiem i jednocześnie nauczycielem królewskich dzieci powinno być łatwiejsze.
– Bo pozamieniam was w ropuchy! – zagroził.
Okropne rodzeństwo popatrzyło na niego wilkiem.
– Nie możesz. – Dziewczynka odłożyła piórnik i usiadła zgodnie z wymogami etykiety. – Mama by się na ciebie pogniewała, a tata kazałby cię powiesić.
– Właśnie – dodał jej upiorny braciszek.
– I powiedzielibyśmy cioci, że trzymasz kochanka w szafie – kontynuowała królewna.
– Kochankę – poprawił ją brat.
– Nie widzę żadnej różnicy, ale wtedy ciocia na pewno pogniewa się na ciebie. – Dziewczynka uśmiechnęła się triumfalnie.
– Czy możemy porzucić kwestie dotyczące zawartości mojej szafy, a zająć się trygonometrią? – spytał.
Upiorne rodzeństwo nie wyraziło sprzeciwu. A swoją drogą ciekawe, gdzie zdobyli te informacje...

***

Rok i siedem miesięcy później...
– To jak wygląda miejsce zbrodni? – spytała Akademia. Miała minę właściwą raczej rozbrykanym dziesięciolatkom niż dostojnym, koronowanym głowom.
Lester uchylił drzwi.
Oczom królowej ukazał się widok niezwykły jak na jadalnię. Cztery stoły w dalszym ciągu stały na swym miejscu, ale krzesła już nie. Części z nich użyto do wzniesienia dwu barykad pod przeciwległymi ścianami, a poprzewracana reszta miała zapewne zatrzymać albo choćby spowolnić wrogie natarcie. Między obiema barykadami fruwały obecnie pociski z pieczonych ziemniaków i rzepy. Królewiczowi pomagali kuchcikowie i kilku paziów. Królewna natomiast miała w swej walecznej drużynie dwie podkuchenne, sześciu paziów, dwóch stajennych i marszałka polnego, który najwyraźniej znalazł się tu przypadkiem, gdyż był jeszcze w wytwornym stroju audiencyjnym, w którym składał wizytę królowi niecałą godzinę temu. Obie obrzucające się jedzeniem drużyny zgodnie doszły do wniosku, że kawior nie nadaje się nawet na pociski do proc, więc na stole stały jeszcze jedynie dwa półmiski z tym specjałem. Rekonwalescencja przywłaszczyła sobie miskę z marchewką z groszkiem i, odebrawszy jednemu ze stajennych procę, rozpoczęła dość celną bombardę. Jej brat nie dał się jednak zaskoczyć i odpowiedział zbiorowym atakiem szpinakowym. Szpinak w postaci zielonej breji ekspediowany był przy pomocy strzałów z dużych, srebrnych łyżek w kierunku pozycji wroga.
Akademia rozchichotała się. Lester uraczył ją spojrzeniem pełnym nagany.
– Rekonwalescencja! Agonia!
Dzieciaki porzuciły towarzyszy broni i w mig znalazły się przy matce, brudząc jej suknię sosami z niemal całego obiadowego menu.
Królewicz nie znosił swojego imienia – Lester wiedział, że nieoficjalnie kazał do siebie mówić Antracyt. Teraz niezadowolony wymamrotał coś w spódnicę Akademii.
– Ależ mój drogi! – Królowa udała oburzenie. – To rodowe imię! Tak nazywał się mój praprapradziad ze strony matki i twój dziadek ze strony ojca. Powinieneś być dumny!
– Ależ jestem, Wasza Wysokość! – Po chwili ściszył głos. – Ale miałaś mnie nazywać Antracyt, prawda, mamo? Nawet twoje damy dworu tak do mnie mówią. Dlaczego upierasz się przy tym Agonii?
– Kochanie, nie denerwuj się. To z przyzwyczajenia. – Zmierzwiła mu włosy. – A jak tam moja mała Dziedziczka Tronu?
Córeczka popatrzyła na matkę, jakby się nad czymś zastanawiając.
– Podbiłam mu oko – oznajmiła z nieskrywaną dumą.
– I od tego się zaczęło – wyjaśnił Lester.

***

Zaraza spustoszyła kraj i nie ominęła pałacu. Akademia dołączyła do swojego męża, który postradał życie na skutek nieleczonych wrzodów dwunastnicy.

W wieku 21 lat na tronie Slaxy zasiadła więc Panna-Królowa. Można powiedzieć, że w mgnieniu oka stała się najlepszą partią na międzynarodowym rynku wielkopańskich rączek do wzięcia. Za najniebezpieczniejszą uznano ją już w wieku lat szesnastu, gdy rozbiła salaterkę z sałatką owocową na głowie nazbyt natrętnego adoratora. Oczywiście całkiem przypadkowo.

W czasie gdy ona musiała pomagać matce w sprawach wagi państwowej, królewicz poprowadził zwycięskie natarcie na Pershorstrost i po dwu miesiącach w całości wcielił go do Slaxy. Jako bohaterowi wojennemu przysługiwało mu prawo zmiany imienia, z którego to przywileju niezwłocznie skorzystał. Na pytanie, dlaczego wybrał Pershorstrost, a nie choćby Bellentein, odpowiadał, że pershorstrostkiej konnicy się nie obawiał, bo walki prowadzone były wiosną (ciężka konnica po obfitych ulewach nie należy do najlepszych), a siostra dokładnie wskazała mu, kto najbardziej przeszkadza jej w swobodnym działaniu na arenie międzynarodowej. Na dworze dociekano, w jakiż to sposób, i niejedna osoba nękała Antracyta tym pytaniem. Zawsze odpowiadał, że tak jak ona nie lubi sałatki owocowej.

Królewicz wiedział jednak, że Panną-Królową jego siostra nie może być w nieskończoność. Na dworze roiło się od następców tronu mniejszych lub większych królestw. Oczywiście kandydat na męża musiał spodobać się kreuzberskiej cesarz Kwintesencji i cesarzównie Inflacji, które rozpostarły ochronny parasol nad Slaxą. Kwintesencja miała przyjechać za dwa tygodnie wraz ze swoją córką. W pałacu trwały gorączkowe przygotowania. Cesarz miała zaakceptować narzeczonego siostrzenicy. Oczywiście wszystko było gotowe poza kandydatem do ręki Panny-Królowej.

Jeśli zaś nie było wybrańca, to cała chmara książąt, hrabiów i następców tronu szturmowała od rana komnatę audiencyjną. Rekonwalescencja straciła w końcu cierpliwość i kazała sprowadzić kata. Poleciła też, by nie zapomniał o wyposażeniu szafotu niezbędnym dla ścięcia arystokraty.

Osobiście wbiła siekierkę w powyszczerbiany pieniek. Kat nie przyniósł ogromnego topora, którym zazwyczaj dokonywał egzekucji, a który należał do ulubionych broni Jej Wysokości. A że Panna-Królowa była w wyjątkowo złym nastroju, wyrzuciła kata za drzwi i zapowiedziała, że niestety ci, którzy będą ją dręczyć, skończą poćwiartowani, a nie ścięci, bo niekompetencja pałacowej służby osiągnęła zenit. Oczywiście za niekompetencję sług zaraz przeprosiła.

Kandydaci przestali ją nękać oficjalnie, ale kontynuowali drogami nieoficjalnymi. Przez balustradę jej osobistego apartamentu pofrunęły na wyłożony kamieniami dziedziniec niezliczone kosze kwiatów, owoców, kiełbas (?!?!), czekoladek, kilka sztuk broni białej, kilkadziesiąt książek, miękkich poduch, butelek drogich alkoholi oraz trzech znalezionych w komnacie książąt.

Nic więc dziwnego, że na dwa dni przed wizytą Kwintesencji Rekonwalescencja nie wybrała jeszcze małżonka. Do pałacu zjeżdżać zaczęli również królowie szukający żon tudzież chcący wydać za mąż swoje córki.

Panna-Królowa zgrzytała swoimi ząbkami w zaciszu apartamentów. Czuła się obserwowana. Zza zasłony wystawała nieznana bliżej męska stopa, więc Rekonwalescencja wyciągnęła delikwenta z kryjówki i nakazała służbie go wyprowadzić oraz napoić mieszanką K11 z laboratorium Lestera. K11 składało się w większości z fenoloftaleiny i terpentyny. Dla księcia Partonbowelsen dzień zapowiadał się wyjątkowo interesująco.

***

– Siostra, nie bądź nierozsądna. – Antracyt rozsiadł się w fotelu. – Wybrzydzasz już tyle czasu. Jutro będzie tu ciotka i wtedy możemy oczekiwać jej gniewu, a że cała nasza trójka ma cudowne charaktery, to możemy spodziewać się też sporych problemów. Przecież to ty będziesz rządzić, nie twój mąż. On ma przypisane tylko funkcje reprezentacyjne... no i wiesz... i te...
– Mające na celu przedłużenie dynastii – podsunęła życzliwie Rekonwalescencja. – Nie mam ochoty na kontynuowanie tej rozmowy. Pokłócę się z tobą i będziesz chodził jutro naburmuszony. A właściwie dlaczego sam się nie ożenisz, by dać mi dobry przykład?

***

Po zamkowych krużgankach snuli się tylko strażnicy i wściekła Panna-Królowa. Właśnie skręciła w lewo, mając zamiar w końcu udać się do swej komnaty. Przy kolumnie stała jakaś postać osnuta papierosowym dymem.
– Palenie szkodzi zdrowiu – warknęła przekonana, że to jeden ze służących.
– Złość piękności szkodzi – padła odpowiedź okraszona dziwnym akcentem.
– Za bezczelność niejeden stracił język.
– Nie wątpię. Ale powtórzę: złość...
– To będę szkaradna – przerwała mu Rekonwalescencja. – Przynajmniej to stado adoratorów się wyprowadzi.
– Zapewniam cię, pani, że nawet gdybyś była stara i bezzębna, byłabyś najlepszą partią sezonu. Wasza Wysokość wybaczy moje maniery. Książę Eldron von Trintano. – Skłonił się.
– Rekonwalescencja Peldreda Übertrost. Pani tego pałacu – warknęła.

***

Kwintesencja uśmiechała się przez całe przyjęcie. Antracyt również. Rekonwalescencja kłóciła się z najmłodszym synem Króla Olbry. Kłóciła się tak zażarcie, że możliwość użycia noży zawisła na chwilę w powietrzu.

Cesarz była zadowolona, a Antracyt zadbał, by wszystko przebiegało zgodnie z planem. Książę Eldron, nie zważając na tyradę przyszłej małżonki, oświadczył się, wzbudzając niemałą sensację. Rekonwalescencja zerknęła na uśmiechniętą ciotkę i brata.

Oświadczyny były zaskakujące, ale przynajmniej ten człowiek potrafił przeżyć dwie godziny rozmowy i nie próbował uciekać. Łaskawie zgodziła się.

Ślub odbył się niebawem. Chyba w ramach zemsty za szpinakowo-marchwiową bombardę bogowie pokarali królewską parę chłopięcymi trojaczkami. Antracyt pojął za żonę córkę hrabiego Winderburg z Kreuzbergu i niebawem i oni doczekali się potrójnego zestawu tym razem żeńskich pociech. Ich historia to już naprawdę zupełnie inna bajka.

KONIEC

Mierzeja
3.09.2006, 11:51

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

malgos

znowu super! dobry dobór słów i zwrotów. Nieźle wpleciny humorek. troche mało zdarzeń w realu, ale i tak mi sie podoba. :)

6.11.2006, 15:40
Assarin

Pragnę skorzystać dziś z prawa "odstępstw", więc, jeżeli was to interesuje, plan dodawania opowiadań wygląda następująco: 12, 15, 22, 29 września. Dziękuję.

8.09.2006, 15:19
4!3x

:)

8.09.2006, 14:41
Andromeda Mirtle

TAK! Czyli nowe opowiadanie powinno pojawić się dzisiaj?

8.09.2006, 10:23
Assarin

Zgodnie z oficjalnym planem dodawania opowiadań teksty mają ukazywac się w piątki, uwzględniając wypadki losowe i pewne nieznaczne odstępstwa. Zaspokoiłem ciekawość?

7.09.2006, 22:18
Andromeda Mirtle

Masz jakiś oficjalny plan dodawania opowiadań? Bo fajnie byłoby wiedzieć, że nowego opowiadania można się spodziewać np w jakiś konkretny dzień tygodnia.

7.09.2006, 21:59
Jess

Czyli jak zwykle będzie kilka części, na które będziemy czekać miesiącami. Cudownie. A co od magów z zielonymi włosami to bardzo ciekawy pomysł, po dogłębnym sprawdzeniu opowiadań dochodzi się do wniosku iz ta Poległa księżniczka jest w tym opowiadaniu ciotką dwójki rodzeństwa o paskudnym charakrerze. No i oczywiście mag imieniem Lester pojawia się w obu utworach. Zwracam honor. Miano kontunuacji jest jak najbardziej odpowiednie. ;)

6.09.2006, 10:22
Assarin

W woli ścisłości: ma 39 stron ;]

5.09.2006, 16:27
Mierzeja

Dzień 10 DZ2 ma chyba 40 stron... tak mi się wydaje... A "Wasza Wysokość..." to tylko kolejne opowiadanie w świecie, gdzie magowie mają zielone włosy... Może mić coś wspólnego z poprzednim, ale nie musi.

5.09.2006, 14:37
4!3x

Właśnie czemuż tak późno? Jakiż jest tfój plan O, redaktorze ? Przecież cały jeden dzionek "Dziewicy.." i tak zajmie parę publikacji, bowiem długa jest. Wiec nie wiem czemu tak późno. Ale nic to. W końcu tyś tu jest redaktorem. :]

4.09.2006, 12:08