Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Poległa królewna

Za siedemdziesięcioma górami i pięćdziesięcioma lasami, trzydziestoma jeziorami i jedną rzeką było sobie pewne królestwo, którego nazwy nie przytoczę, gdyż uznanoby ją za wrogą propagandę. W królestwie tym rządził sprawiedliwie król, a prawo było bezwzględnie przestrzegane. Nikt więc nie cierpiał z powodu zbyt dużych podatków, a przestępców ścigały bezwzględne brygady śmierci i komisje śledcze. Dzięki zgodnemu działaniu tych obu organów więziennictwo zostało uzdrowione, a z czasem jego rolę zredukowano. Skuteczność działań owych jednostek przerażała jednak mieszkańców, przez co obie te instytucje cierpiały ostatnimi czasy na kłopoty z wewnętrznym systemem administracji i znalezieniem jakiegokolwiek przestępcy.

Król był człowiekiem spokojnym, co nie znaczy, że miłym. Na arenie międzynarodowej nazywano go „Żelaznym Johnem” albo „Drapieżnym Lechem”. Mawiał, że nikły wzrost przywódcy danego państwa nie gwarantuje bezpieczeństwa najbliższym sąsiadom.

Obecna wojna prowadzona z Nibylundią Północno-Wschodnią była wyjątkowo krwawa, a linia frontu dawno minęła stolicę nieszczęsnego państwa. Wygrana w przyszłości wojna nie wpływała pozytywnie na nastroje w pałacu. Słońce świeciło, ptaszki ćwierkały, a wśród murów trwały przygotowania do pogrzebu królewny.

Król był wściekły i zrozpaczony zarazem. Sześciu paziów zostało odesłanych do szorowania kotłów w kuchni, podkanclerzy uciekł z komnaty audiencyjnej, nie odniósłszy większych obrażeń ciała, a błazen został wyrzucony za drzwi przy pomocy celnie wymierzonego kopniaka.

Król stał obecnie nad trumną. Damy dworu chlipały za drzwiami, wypytując pokojówki, które dopiero wyszły, przygotowawszy zwłoki.

Królewna w trumnie wyglądała całkiem nieźle. Nowy, błyszczący półpancerz bardzo dobrze na niej leżał, a błękitna suknia układała się w miękkie fałdy. Wyjątkowo ciemne włosy zapleciono w warkocz. Królewna wyglądała, jakby miała się zaraz obudzić, wstać i ruszyć na pole bitwy. Wrażenie owo dodatkowo potęgował hełm ze skrzydełkami oraz wielki i powyszczerbiany ulubiony miecz eksdziedziczki tronu, który dzierżyła w dłoni. Pozostawała jeszcze kwestia pancernych rękawic.
- Dlaczego nikt jej nie powstrzymał? – spytał władca.
- Wyzwała na pojedynek dziedzica tronu Nibylundii Północno-Wschodniej i wygrała. – Cień oderwał się od ściany. – Jego sekundantem był Marszałek Polny. I wygrała. Jej Wysokość rozstrzygnęła w ten sposób spór dotyczący obszaru rzędu dwunastu na piętnaście stajań bez zbędnego rozlewu krwi. Nie odniosła żadnych obrażeń. Dopiero potem…
- Dlaczego jej nie powstrzymałeś? – spytał król z wyrzutem.
- Kazała nam iść do diabła.
- Podejdź tu i zdejmij tę durnowatą perukę.
Światło świec zamigotało na blond włosach.
- Nie zrozumiałeś? Mam powtórzyć?!
Młodzian pociągnął za jasną czuprynę i zieleń jego włosów wydała się władcy nieco nie na miejscu.
- Kazała nam iść do diabła. Wszystkim. Bez wyjątku, Wasza Wysokość.
- Jesteś magiem – warknął król. – Wy, magowie, rzucacie się w oczy zielenią swych włosów, więc kazałem ci ją chronić, ale nie pozwolić się rozpoznać. Tymczasem dopuściłeś się tego. – Wskazał na trumnę.
- Panie… została niegroźnie ranna dopiero wczoraj rano, w pojedynku z Terterem. Przyznam, że nie wiem, co doprowadziło do zgonu. Młodszego syna króla Nibylundii zniesiono z pola bez ducha. A królewna Kwintesencja zadbała, by dla celów prokreacyjnych obaj okazali się w przyszłości bezużyteczni.
- To dlaczego ona nie żyje? – Król wygładził rękaw niebieskiej sukni.
- Nie wiem, panie. Może ostrze było zatrute. Innego wytłumaczenia nie umiem wskazać.

*****


Księżyc świecił na bezchmurnym niebie i światło wpadające przez strzeliste okno osrebrzało twarz Kwintesencji. Jej trzy siostry: Multiwersja, Interferencja i Akademia chlipały nad trumną. Akademię trzeba było podsadzić. Multiwersja trzymała ją na rękach, a mała łkała nieprzerwanie, zdobiąc łzami suknię starszej siostry.

Zielonowłosy mag – skryty za zasłoną obserwował całą sytuacją z poczuciem winy czającym się tuż pod skórą.

*****


Gdy trzech magów spotyka się w tawernie, zieleń ich włosów odstrasza pozostałych gości.
- Skopałeś sprawę, Lester – mruknął najstarszy, gładząc trawiastą brodę. – Martwa królewna zaowocuje bezwzględną eksterminacją Nibylundczyków. „Drapieżny Lech” weźmie odwet i być może będzie nie tyle drapieżny, ile krwawy. Wyjątkowo krwawy.
- Nie kazał cię ściąć? – zdziwił się rówieśnik Lestera. – Podobno w zeszłym tygodniu dwu paziów straciło głowy za kilka plam na obrusie.
- Jesteś pewny, że one jest martwa? – spytał brodacz, bawiąc się na pół opróżnionym kuflem piwa.
- Nie.
- Nie?
- Nie. Nawet od zatrutego ostrza ginie się inaczej. Ona po prostu całkowicie niespodziewanie przewróciła się po kolacji.

*****


Lester stał nad trumną królewny. Dotychczas nie zauważył stężenie pośmiertnego, co było dość dziwne. Bez problemu ściągnął prawą rękawicę z ręki jaśnie panienki i uważnie przyjrzał się jej palcom.
Interferencja oparła dłonie o trumnę. Multiwersja usnęła po niemal śmiertelnej dawce wywaru makowego, a Akademię uspokajały nianie.
- To jest żywa czy martwa? – spytała królewna.
- Nie wiem. – Mag uniósł powiekę domniemanej denatki. – Niektóre symptomy wskazuję, że tak, inne, że nie.
Mała, świecąca kulka zawisła nad twarzą Kwintesencji.
- Źrenice zwężone i niereagujące… Może to śpiączka…
- Kto stwierdził zgon? – zainteresowała się królewna.
- Osobisty lekarz ojca jaśnie panienki. – Mag doprowadził strój ułożonej w trumnie eksdziedziczki do stanu pierwotnego.
- Lester. Wydawało mi się, że coś ustaliliśmy. Ja w żadnym wypadku nie mam szans na koronę. Szczególnie z tymi zielonymi włosami. Przecież ojciec mnie wydziedziczył już trzy lata temu, a wszystko odbyło się zgodnie z tradycją. Dziwię się, że pozwolił mi zostać w pałacu. Ciocię wysłano do Zamku Na Skale, gdy miała trzynaście lat. Ojciec już mi obiecał, że za rok będę musiała tam trafić. Za trzy lata będę wolna od arystokratycznych przyzwyczajeń i – co najważniejsze – wykształcona… Miałam zostać jej nadworną medyczką…
- Interferencjo… - zawiesił głos, jakby zastanawiając się nad czymś.
- Tak?
- Potrzebuję asystentki na najbliższe kilka dni. Jesteś zainteresowana?

*****


Dzień pogrzebu był pochmurny i deszczowy. Wiatr szarpał peleryny arystokratycznych gości. Multiwersja upojona uspokajającym eliksirem dała się poprowadzić do katedry i posadzić tuż obok katafalku.

Interferencja zastanawiała się, czy się uda. Ostatnich kilkanaście godzin spędziła, siekając potwornie oślizgłe korzonki. Lester zniknął nad ranem z flakonem gotowego wywaru. Jeśli Kwintesencja rzeczywiście była martwa, to nic nie było jej w stanie zaszkodzić – nawet cuchnący zepsutymi jajami eliksir. Jeśli nie była martwa, wówczas pozostawały trzy możliwości – umrze, obudzi się albo nic się nie stanie.
Tymczasem otwarta trumna stała na katafalku i biskup piał pochwałę krótkiego, acz niezwykle barwnego życia królewskiej córy. Tłuszcza wpuszczona do katedry chlipała głośno i śmierdziała. Biskup zdawał się nie odnotowywać tego ostatniego. Akademia rozmazywała sobie łzy po twarzy. Pod sufitem brzęczała osa.

Interferencja podniosła głowę, zdumiona nagłą ciszą. Biskup zbladł wyjątkowo – co w połączeniu z jego rzadko spotykaną tuszą upodobniło go do przystrojonej zieloną sałatą pyzy.
Zerknęła na katafalk. Kwintesencja siedziała, oglądając z niedowierzaniem swój strój. Rozejrzała się.
Katedrę wypełniała cisza.
- Co jest, do cholery? – spytała. Jej wzrok zatrzymał się na królewskim medyku. – Zabiję cię, skurwysynu! – Porwała powyszczerbiany oręż i bez problemu zeskoczyła z katafalku. – Oddanie cię brygadom śmierci byłoby zbędnym dobrodziejstwem! Ten twój eliksir…!
Medyk zaczął przepychać się w kierunku wyjścia.
- Straż! – wrzasnęła Kwintesencja, udowadniając jednocześnie, że zdecydowanie nie jest trupem. – Straż! Łapać tego pieprzonego zamachowca!
Interferencja uśmiechnęła się porozumiewawczo do Lestera. Kwintesencja była bardzo interesująca i niezwykle wręcz bezpośrednia. Szczególnie, gdy ktoś usiłował ją zabić… albo pochować żywcem.

*****


Jak można się było spodziewać, Lester i Interferencja pobrali się niebawem i mieli trójkę magicznych dzieci. Królewskiego medyka stracono niezwłocznie. Drapieżny Lech umarł na zawał w dwa miesiące po niedoszłym pogrzebie. Tron po nim objęła Kwintesencja, która jako kobieta wyzwolona za mąż nie wyszła, co nie przeszkodziło jej urodzić córki – uznanej przez księcia Trestu i Oflonu. Mała królewna stała się dziedziczką ogromnego państwa, które jej matka uczyniła interesującym cesarstwem. Multiwersja została głównym doradcą finansowym swej siostry, a potem siostrzenicy. Wyszła za mąż za przyrodniego brata księcia Ersjont. Najmłodsza z rodzeństwa – Akademia – przyrzeczona była następcy tronu Slaxy, ale jej historia to już inna bajka.

KONIEC

Mierzeja
6.08.2006, 10:40

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Herbinka

Ciekawe tematycznie, formą mi pasuje ale nie pasią wulgaryzmy. Nie oburzam się ale ciesz się z braku cenzury boby wywalili. Aczkolwiek nie pasuje to do proroka i ogólnie jest to zbędne...

19.10.2007, 16:03
Asteit

Dzieki;) przez moment poczulam sie jak w domu(Polsce) jestem w ... zacofanej Wielkiej Brytanii;) POZDROWIENIA DLA AUTORA

12.08.2007, 20:55
no-name

Przez Dziewicę nie potrafię przebrnąć - może to jakaś blokada psychiczna - ale twoje krótsze opowiadanie uwielbiam. Idę odwiedzić Waszą Wysokość Bezwzględną.

29.11.2006, 15:00
shadow

Świetne :) Tego było mi trzeba

15.08.2006, 23:12
Jess

Niezłe...

12.08.2006, 16:15
alnilam

Fajne, ciekawie napisane, ale ... za krótkie ;P rzeczywiście możnaby to bardziej rozwinąć...

12.08.2006, 12:23
4!3x

Multiwersja, Interferencja, Kwintesencja..kwik xD Aha jak to Orick powiedział na forum jest troche więcej DS2 niż tu :]

11.08.2006, 18:19
Orick

Morgan, Ty jeszcze żyjesz? XP Czemu forum nie odwiedzasz? A opowiadanie świetne ^^ Już sam wstęp mnie dobił xP Czytając to, miałem śmieszne wrażenie... Że to podobne do Paragrafu 22 xP Znaczy stylem bardzo podobne.

11.08.2006, 13:29
Morgan le Fay

Opowiadanie fajne .. Tylko kiedy będzie wreszcie kolejny dzień Dziewicy ??

7.08.2006, 19:21
Morgan le Fay

Opowiadanie fajne .. Tylko kiedy będzie wreszcie kolejny dzień Dziewicy ??

7.08.2006, 19:21