Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Gorzki smak nadziei

Listopad 1940 roku; Londyn


Zza burzowych chmur widoczny był zaledwie rąbek srebrnej tarczy księżyca. Chłodna noc przechadzała się nad zrujnowanym miastem, niewzruszona dramatami tych, którzy żyli poniżej.
W eleganckim salonie jednej z ocalałych kamienic trwała zacięta walka na słowa.
Wyglądający na nie więcej jak dwadzieścia kilka lat, platynowy blondyn przyglądał się ze złością i niedowierzaniem młodej kobiecie. Jej ściągnięta, szczupła twarz o wysokich kościach policzkowych otoczona była aureolą miedzianych włosów. Po raz kolejny spojrzał w jej opalizujące oczy o barwie kryształu i po raz kolejny zobaczył w nich jedynie chłód i determinację.
– To szaleństwo, Fiona!
– To nie twoja sprawa – wycedziła przez zaciśnięte zęby – nigdy nie była i nie będzie!
– Tak po prostu chcesz tam jechać?! – warknął z wściekłością.
Zignorowała to, wciąż pakując niewielką walizkę.
– Pani... – zwrócił się z desperacją do kobiety siedzącej na wykuszu okna, która do tej pory milczała, wpatrując się z nieodgadnioną miną w zrujnowany krajobraz rozciągający się za szybą.
– ...Nic nie zrobisz...? Przecież wiesz, co może ją tam spotkać. Ten niemiecki psychopata może mieć w swoim otoczeniu kilku z nas. Sama Najwyższa ostrzegała przed tym na ostatnim zebraniu w Dublinie. Pozwolisz jej się narażać?! – z każdą sekundą ton jego głosu stawał się coraz ostrzejszy.
– Po pierwsze, nie mów do mnie tym tonem, Vharet – odwróciła się w jego stronę, mrużąc niebezpiecznie chabrowe oczy. Jej zwykle wesoły głos był twardy niczym skała. A po drugie, to nie twoja sprawa, co robi moja córka!
Anglik przez chwilę wpatrywał się w swoją Kapłankę z mieszaniną goryczy, złości i niedowierzania. Raz jeszcze spojrzał na Fionę, która w dalszym ciągu zawzięcie ignorowała zarówno jego argumenty, jak i obecność. Zaklął szpetnie, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł trzaskając drzwiami. Najlepszy rozdział jego istnienia skończył się bezpowrotnie.



Styczeń 1941 roku; Francja.


W knajpie panował gwar. Ludzie zagłuszali szarą i brutalną rzeczywistość, obezwładniając się promilami wypitego alkoholu. Tak było o wiele przyjemniej, łatwiej. Wszystko wokoło traciło ostrość.
Z pozoru nic się nie zmieniło. Prości ludzie z malutkich mieścinek, takich jak ta, nie zauważali zbyt wielu różnic pomiędzy czasem obecnym, a tym, który poprzedzał okupację. Co prawda teraz na ulicach spotykało się niemieckich żołnierzy w szarych mundurach, słyszało się jakieś pogłoski o Ruchu Oporu, a kilku sąsiadów żydowskiego pochodzenia znikło nagle, nie wiadomo kiedy i gdzie. To jednak było wszystko. Dla większości z nich życie nadal toczyło się tym samym leniwym rytmem. O wiele wygodniej było wypić coś z kumplami po ciężkim dniu pracy, niźli zastanawiać się nad sytuacją miasteczka, kraju lub, nie daj Boże, całej Europy.
Siedzący przy kontuarze platynowy blondyn wychylił kolejny kieliszek wódki. Nie smakowała mu ona, ani nie pomagała. Z niejakim obrzydzeniem spojrzał na pustą już szklankę. Była brudna, jak wszystko tutaj. Skrzywił się. Skinął na barmana, by nalał mu następną kolejkę.
Gruby facet o nalanej twarzy spełnił polecenie ze służalczym uśmieszkiem. Takich klientów lubił. Ten siedział tu już od zapadnięcia zmroku i cały czas zamawiał. Tylko jedno dziwiło Francuza. Pomimo, że pił na umór, nadal nie był pijany...
Usta Vhareta wykrzywiły się w pogardliwym grymasie, kiedy zauważył kolejne ciekawskie spojrzenie barmana. Miał ochotę go zabić. Nawet nie po to, by zaspokoić głód, raczej dla zabicia nudy. Kto wie, pomyślał, może rzeczywiście pozwoli sobie na to, kiedy będzie już odchodził. Zmrużył zielone, przywodzące na myśl drapieżnego kota, oczy. Naprawdę nienawidził ludzi. Ostatnimi czasy nawet bardziej niż kiedykolwiek przedtem...
Jednym haustem opróżnił szklankę, klnąc w duchu, że alkohol nie działa już na niego tak, jak to było niegdyś – jeszcze w Pierwszym Życiu. Wtedy utopienie w nim smutków było o wiele prostsze. Spojrzał spode łba na grubego barmana, który właśnie obsługiwał jakiegoś okolicznego wieśniaka. Już miał go przywołać i zamówić następny kieliszek, kiedy drzwi lokalu otworzyły się nagle. Z pozoru zdarzenie niezbyt sensacyjne, jednak na Angliku wywarło ogromne wrażenie. Energia elorathiańska natychmiast uderzyła w niego z ogromna siłą. Mimowolnie odwrócił głowę w tamtym kierunku. Do środka wszedł młody mężczyzna o lśniących ciemnych włosach, które opadały łagodnie na ramiona. Był ubrany tak samo jak okoliczny mieszkańcy, jednak jego pociągłą twarz charakteryzowała się iście arystokratycznymi rysami, a szare oczy opalizowały lekko... Blondyn zamarł na moment. Od czasu, kiedy odszedł od Fiony i Derirry – a właściwie to od kiedy Fiona odeszła od nich, skonstatował gorzko – nie napotkał żadnego Dziecka Kaina. Większość z jego pobratymców albo wyjechała do Stanów, albo bawiła w jednym z neutralnych państw Europy. Sprawy ludzi ich nie interesowały. A tu nagle, zupełnie nieoczekiwanie, takie odkrycie w jakiejś zapyziałej francuskiej dziurze.
– Podać coś jeszcze? – z zamyślenia wyrwał go głos barmana.
– Jeszcze raz czysta – mruknął, wciąż przyglądając się nieznajomemu. Uśmiechnął się do siebie pod nosem.
Z początku mężczyzna nie zachowywał się specjalnie interesująco. Być może śmiał się nieco głośniej i był bardziej niż inni rozluźniony. To wszystko. Gdyby nie jego aura, nie wyróżniałby się niczym specjalnym. Dopiero kiedy do knajpy weszło dwóch niemieckich żołnierzy, wszystko zaczęło nabierać szybszego tempa.
Poszło chyba o jedną z urodziwszych kelnerek. Brunet najpierw wdał się z szeregowcami w potyczkę słowną, z której wyszedł zwycięsko, a kiedy już zupełnie stracili nerwy, wylał im na głowy zimny kubeł wody w postaci... przeprosin. Vharet niemal się roześmiał, kiedy jako jedyny zauważył, iż jego z pozoru pełne uprzejmości i skruchy słowa były w rzeczywistości pełne pogardy i lekceważenia. Nieznajomy bawił się z nimi jak kot z myszą, a ten styl tak bardzo blondynowi kogoś przypominał...

Dwaj pijani mężczyźni w szarych mundurach kroczyli wolno wąskimi uliczkami, zataczając się mocno. Z pewnością w koszarach nie czekało na nich nic dobrego. Nie śpieszyli się. Żaden z nich nie zauważył cienia, który podążał za nimi wolno. Dopiero kiedy pomylili drogę i chcieli zawrócić ze ślepej uliczki, w którą przypadkiem zabrnęli, spostrzegli swój błąd. U jej wylotu czekał już na nich mroczny anioł śmierci. Na jego ustach majaczył nonszalancki uśmieszek.


Brunet odrzucił niedbale drugie martwe ciało. Wyjął z rękawa jedwabną chusteczkę i otarł sobie nią usta nakrapiane szkarłatnymi kroplami. Nawet nie spojrzał na trupy. Po prostu odwrócił się i odszedł. Nie miał zamiaru spędzać w tej nudnej mieścinie więcej czasu, niźli było to konieczne. Zmierzał prosto do Paryża. Zdawał sobie sprawę, że do dawnej świetności musiało być mu teraz daleko, uznał jednak iż zawsze lepsze to niż nic. Westchnął ciężko. W ostatnich latach nuda dokuczała mu szczególnie dotkliwie...
Był już niemal na skraju osady, kiedy za jego plecami rozległy się ciche klaśnięcia. Odwrócił głowę w tamtym kierunku, mrużąc szare oczy.
– Doprawdy pięknie... – roześmiał się nieznajomy. Miał na sobie czarny skórzany płaszcz. Jego twarz skryta była w cieniu kapelusza.
Ciemnowłosy uniósł brwi w pytającej minie, zastanawiając się, kim może być ten głupiec, który sam prosi się o śmierć. Co prawda właśnie skończył kolację, ale zawsze to jakaś dodatkowa rozrywka. Nieważne że oklepana...
– Nie masz jeszcze pięciuset lat... dlatego nie wiesz, że ja... – mruknął z pobłażliwym uśmiechem obcy.
Brunet zmarszczył brwi. Poczuł się nieco zaniepokojony. Mężczyzna w stroju gestapowca zbliżał się powoli. Widząc jego ściągniętą twarz, zaśmiał się cicho. Ostre, białe kły błysnęły w bladym świetle okrągłego księżyca.
- Wampir... – szepnął zdumiony.




Sierpień 1944 roku; Hiszpania.


Vharet musiał przyznać, że Darehada, bo tak było na imię owemu tajemniczemu brunetowi, natychmiast przypadł mu do gustu. Był nie tylko doskonałym kompanem podróży, ale też wraz z mijającym czasem zdradzał coraz więcej cech, które sprawiały, że zdawał się męskim wcielenie Fiony. Podobało mu się to. Czasem po całonocnych eskapadach po prostu zamykał oczy i udawał przed samym sobą, że nic się nie zmieniło. Że ona wkroczy do pokoju z cynicznym uśmieszkiem błąkającym się w kącikach pełnych ust. Zdawał sobie sprawę, że to niedorzeczne i zupełnie do niego niepodobne, ale nie miał na to wpływu. Naprawdę, z całego swego mrocznego serca pragnął, by rok tysiąc dziewięćset trzydziesty szósty został w jakiś magiczny sposób wykreślony z historii świata. Wtedy wszystko znów byłoby proste. Nigdy nie poznałaby tego cholernego człowieka, który zrujnował całe ich życie i sprawił, że najbliższa mu osoba stała się zupełnie obca. Przetarł dłonią zszarzałą twarz. Ten wiek musiał być obłożony jakaś klątwą! Najgorszy w tym wszystkim był fakt, że i siebie mógł winić za zaistniałą sytuację. Gdyby wtedy tak bardzo nie nalegał na tą przeklętą podróż, może nigdy by go nie spotkała?
Westchnął ciężko, wpatrując się bezmyślnie w ogarek świecy. Niemal bez udziału woli sięgnął po pękatą szklankę wypełnioną whisky. Upił łuk bursztynowego płynu.
Czy cokolwiek z tych ponad pięciuset letniego życia miało jeszcze znaczenie w obecnych realiach? Był z Fioną odkąd pamiętał. Była jedyna istotą której ufał bezgranicznie. Znaczyła dla niego więcej niż tysiące bezmyślnych ludzi, którzy ginęli teraz na frontach drugiej wojny. Doskonale pamiętał, kiedy, jako siedmioletni chłopiec, zobaczył ją po raz pierwszy. Biegła po ukwieconej łące, a jej miedziane włosy podrywał wiatr. Wtedy nie wiedział jeszcze, że spotkał towarzyszkę na wieki... w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przez te wszystkie lata byli najlepszymi przyjaciółmi. Teraz nie mógł uwierzyć, że wszystko to mogło runąć z taką łatwością. Że musiało dojść do czegoś tak drastycznego, by wreszcie pojął, że znaczy dla niego o wiele więcej niż kiedykolwiek sądził. Że musiał ją stracić, by prawda skonfrontowała go z faktami. Kochał ją. Od zawsze. Z początku nie rozumiał, dlaczego dopiero teraz sobie to uświadomił. W końcu i wcześniej miewała przelotne związki, on również. Dopiero kiedy zobaczył szaleńczą rozpacz w jej kryształowo–szarych oczach, pojął to, co było oczywiste. Tego mężczyznę kochała. Wcześniej to były zaledwie romanse, a w głębi serca zawsze pozostawała tylko jego Fioną. Nikomu nie powierzała serca. Nikomu, aż do chwili kiedy spotkała tego przeklętego człowieka – Alana – który zmienił wszystko. Vharet miał nadzieję, że po tym jak tamten poznał prawdę i odszedł, wszystko zacznie powoli wracać do normy. Że pocierpi trochę, ale z czasem się otrząśnie. Tak jednak się nie stało. W końcu i tak do siebie wrócili. A potem nastąpił TAMTEN wieczór… Kiedy powiedziała im, co zamierza, przez moment miał irracjonalną nadzieję, że to z jej strony jakiś niezdrowy żart. Wystarczyło jednak tylko jedno spojrzenie w jej oczy, by zrozumiał, że mówiła całkowicie serio. Wtedy właśnie jego świat rozpadł się ostatecznie, bo bez niej nie widział już dla siebie przyszłości...
Zamknął oczy, próbując odgrodzić się od znienawidzonej rzeczywistości.
– Vharet! – z drugiego pokoju doszedł o niego głos Darehada i kobiecy śmiech. – Vharet! Gdzie jesteś? Mamy gościa!
Spojrzał z irytacją na drzwi, które oddzielały go od reszty domu. Zdawał sobie sprawę, że ten stan rzeczy nie potrwa długo. Faktycznie, po kilku sekundach zostały one otworzone i do pokoju wszedł jego towarzysz z jakąś kobietą. Wampir natychmiast wyczuł elorathiańską energię. Jego wargi wykrzywiły się w cynicznym uśmieszku. W gruncie rzeczy mógł się tego spodziewać, ostatecznie jego francuski towarzysz gustował raczej w kolacjach złożonych z delikatnych młodzianów... Odwrócił wzrok od przyjaciela i obrzucił nieznajomą lustrującym spojrzeniem. Musiał przyznać, że była piękna, co niejako tłumaczyło jej znajomość z brunetem, który od wszelakich związków z wampirzycami trzymał się jednak zwykle z daleka.
Miała na sobie szkarłatną sukienkę z jedwabiu, która idealnie współgrała z czarnymi lokami opadającymi do połowy pleców i ciemną karnacją. Była smukła i dość wysoka. Z pewnością nieco wyższa niż Fiona, pomyślał mechanicznie. Szczupła twarz charakteryzowała się wąskim arystokratycznym nosem i pełnymi ustami. Niczym dwa szmaragdy błyszczały w niej roześmiane szyderczo oczy. Ponadto wyglądała niezwykle znajomo...
– Poznaj moją starą przyjaciółkę, to jest... – zaczął Darehad, wskazując na wampirzycę.
– ...Maja. – dokończył za niego bezbarwnym tonem.
Oboje spojrzeli na niego zaskoczeni.
– Obraz – wyjaśnił krótko Anglik, upijając kolejny łyk alkoholu. – Od razu poznałem twoją twarz...
– Amator malarstwa Goi? – roześmiała się, siadając naprzeciw niego.
– Był czas, kiedy trochę się tym interesowałem – odparł z nieco gorzkim uśmiechem, skupiając wzrok na płomieniu świecy, którego barwa wywoływała w nim tylko jedno skojarzenie.
– Chyba nie jesteśmy w porę, Maju – mruknął z ironią Darehad.
Rozsiadł się na pobliskim fotelu. Wyciągnął długie nogi i skrzyżował je.
– Doprawdy jesteś nieuprzejmy, przyjacielu, – ciągnął dalej z udawanym wyrzutem, – chcemy cię zaprosić na polowanie, a ty znów zapadasz w ten swój smętny nastrój...
– Znów...? – wtrąciła się rozbawiona.
– No właśnie w tym problem – odparł młodszy wampir z sarkazmem. – Zwykle nasz kochany Vhar jest wymarzonym kompanem. Od czasu do czasu miewa jednak ataki melancholii i staje się nie do zniesienia.
– Zaraz mogę mieć atak agresji i dostaniesz w gębę – warknął blondyn, po czym osuszył szklankę do końca.
Darehad uniósł brwi i spojrzał na niego z miną niewiniątka.
– Wszystko bardzo pięknie – obruszyła się Vharet – zabawa, przyjaciółeczki. Jest tylko jeden problem o którym ty wolisz nie myśleć. Obaj opuściliśmy koveny* ponad trzy lata temu. Trzeba znaleźć jakiś nowy. Rada toleruje kilkumiesięczne opóźnienia, ale w końcu straci cierpliwość.
– A jak myślisz, dlaczego, kiedy natknąłem się w mieście na Maję, zaprosiłem ją do nas? – odparował brunet.
– Jesteś idiotą, czy tylko udajesz? – skwitował cierpko. – Maja jest za młoda.
– Skąd wiesz, że nie starsza od ciebie? –odezwała się urażona tym osądem.
– Gdybyś miała moje pięćset lat, też potrafiłabyś określić czy modelka pozująca do obrazu była człowiekiem, czy nie. Goya namalował cię po tysiąc siedemset dziewięćdziesiątym drugim. Wniosek nasuwa się sam – jesteś za młoda! Potrzebujemy wampirzycy w moim wieku lub nawet starszej. Nikt inny, w naszym wypadku, nie może zostać Kapłanką!
– A ja zawsze tak ceniłam nasz matriarchat... – mruknęła z sarkazmem.
Podeszła do okna i przeczesała palcami czarne loki.
– Co wiec proponujesz, mędrcze? – uśmiechnął się ironicznie Darehad.
Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, aż wreszcie i blondyn roześmiał się cicho.
– Trzeba jechać do Dublinu – wzruszył ramionami. – Nie widzę innej możliwości, jak stanąć przed Radą – zaczął stukać paznokciem o brzeg pustej szklanki.
– Nawet dobrze się składa... – wtrąciła po chwili ciszy kobieta.
Odkręciła się do nich przodem i oparła o parapet. Vharet uniósł nieznacznie brwi w pytającej minie.
– Maja miała nieprzyjemny incydent w Vichy – wyjaśnił mu towarzysz. – Faktycznie dobrze byłoby złożyć z tego raport...
– Z czego? – zainteresował się Anglik.
– Znalazłam się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie – wyjaśniła. – Nieco za blisko rezydencji marszałka Petaina.
– Zawsze lubiłaś mocne wrażenia – skonstatował z rozbawieniem Darehad .
– Miałam ważny powód – oburzyła się. – Ten głupi staruch powiesił w swoim gabinecie „Wenus z Urbino” Tycjana. I uwierzcie, że nie zrobił tego tylko ze względu na jej walory artystyczne!
– Dla sztuki jest gotowa na wszystko – wyjaśnił rozbawiony brunet. – Łącznie z wyjściem na Plac Świętego Marka w samo południe!
– Urocze – mruknął Vharet. – I co dalej?
– Dobrze, że jako małą dziewczynkę zmuszano mnie do nauki tego przeklętego francuskiego...
– Excusez–moi – Francuz przerwał jej z urażoną miną. – C’est impudence! Mon langue est bel! – wampirzyca przewróciła oczami i ciągnęła dalej.
– Natknęłam się na żołnierzy i...
– Salwowałaś się ucieczką, pozostawiając biedną „Wenus z Urbino” na pastwę prostactwa szanownego marszałka – skwitował drwiąco brunet, podnosząc się z klubowego fotela.
Maja posłała mu krzywy uśmiech. Roześmiał się, po czym podszedł do barku i wyjął z niego butelkę wina.
Vharet uśmiechnął się lekko pod nosem. Zachowanie towarzysza naprawdę przypominało mu tą dawną Fionę.
– Wybacz, ale nie rozumiem – zwrócił się po chwili do Mai. – Z czego właściwie zamierzasz składać raport?
– W normalnych okolicznościach nie uciekłabym stamtąd – odparła nieco dotknięta, odbierając od Darehada kieliszek. – Zabiłabym ich wszystkich. – Vharet zmierzył ją pełnym pobłażliwości spojrzeniem. – No już dobrze – przyznała niechętnie. – Być może dostałabym kilka kulek, ale w końcu i tak bym ich zabiła. Od paru ran postrzałowych jeszcze żaden wampir nie umarł... – wzruszyła ramionami.
– Można więc wiedzieć, dlaczego tego nie zrobiłaś ?
– Zmierzałam do tego – zniecierpliwiona zmrużyła oczy. – Zdołali mnie podejść, bo na moment straciłam czujność. Chwilę wcześniej, w ogrodzie, zauważyłam coś, czego się absolutnie nie spodziewałam – spoważniała. – Dwa wampiry w niemieckich mundurach.
– Nie bądź śmieszna... Jaką masz pewność, że to faktycznie byli jedni z nas? Nie masz pięciuset lat. Nie mogłaś tego wyczuć – rzucił z lekceważącym śmiechem jasnowłosy.
– Miałeś rację, Darehad – odparowała kąśliwie. – On naprawdę ma manię wyższości na punkcie swojego wieku.
– To są fakty, droga młodzieży – odparł pogardliwie, sięgając po butelkę whisky.
– Tak się składa, że ci dwaj robili sobie akurat kolację – niemal prychnęła – Ludzie raczej rzadko wpijają się w tętnice innych!
Vharet zamarł ze szklanką bursztynowego płynu przy ustach. Spojrzał na nią poważniej.
– Jedni z tych degeneratów...? – mruknął pod nosem. – Niemożliwe. Z tego co wiem kilku z nich mogło przebywać w najbliższym otoczeniu Hitlera, ale tu...? – zmarszczył brwi. – Zauważyli twoja obecność?
– Nie sądzę... Musieli mieć mniej niż pięćset lat... – skwitowała z sarkazmem.




Wrzesień 1944 roku. Dublin


– Na kiedy mamy termin? – zapytał Darehad, krocząc wolno ulicą w towarzystwie Vhareta i Mai.
– Za trzy dni – wyjaśnił Anglik.
– A więc mamy całe trzy dni, żeby się trochę zabawić – rozradowana wampirzyca, idąca parę kroków przed nimi, zrobiła coś na kształt piruetu.
– To nie nasze terytorium – roześmiał się lekko blondyn, sprowadzając ją tym samym na ziemię. – Z tego, co słyszałem w Sanktuarium, COVICA ma spore problemy z degeneratami. Nowe im niepotrzebne.
– Wcześniej nie było o tym słychać – Darehad kopnął niewielki kamyczek, błąkający się pod jego stopami.
– Co prawda większość z nich to zwykli smarkacze, którzy zachłysnęli się nowymi możliwościami – ciągnął dalej tamten – ale i paru starszych jest w to zamieszanych.
– Idioci – prychnął brunet. – Nie ujdzie im to płazem. Rada nie toleruje mieszania się w sprawy ludzi bez odgórnego pozwolenia.
– Podobno zebrali już nawet specjalne odziały Mradu** i Nomaj***.
– Traktują to aż tak poważnie? – Darehad zagwizdał z podziwem.
– Najwyraźniej – odparł blondyn. Miał złe przeczucia.
– Ironia losu, co? – zaśmiała się Maja. Wciąż szła z przodu, wyczyniając dziwne pląsy. – Do końca zeszłego stulecia Łowcy byli dla nas największym zagrożeniem, a teraz – kiedy ich zabrakło – sami musimy przejmować ich obowiązki. Niechby ich zostawili w spokoju. Co im przeszkadza, że zadają się z jakimś idiotą?
– Wybacz, moja droga, ale jesteś ostatnią osobą, która może się na ten temat wypowiadać krytycznie – wytknął jej ciemnowłosy. – Zwiałaś przed nimi z podkulonym ogonem, bo obawiałaś się konfrontacji. Byli dla ciebie zagrożeniem i są nim tez dla całego społeczeństwa.
– Skąd miałam wiedzieć, że nie ma ich tam więcej?! – wykrzyknęła oburzona.
– Zamknijcie się oboje! – zirytował się Vharet. – Zachowujecie się jak bezmyślne gówniarze!
– Pan raczy wybaczyć – sarknęła wampirzyca. – Nie wiedziałam, że nagle stałeś się sztywniakiem.
– Melancholia znów go dopada... – skwitował z teatralnym westchnieniem Darehad.
Blondyn zmierzył go krzywym spojrzeniem. Maja zachichotała.




Vharet stał pośrodku wielkiego, podziemnego hollu. Sanktuarium, pomyślał. Esencja tego, co nazywano COVICA. Główna siedziba organizacji zrzeszającej wampiry na całym świecie.
Potężne kolumny z czarnego marmuru podpierały barwny strop zdobiony najprzedniejszymi arrasami. Rozejrzał się. Ściany pokryte były kolorowymi mozaikami, płaskorzeźbami i wampirzymi runami. Wsunął ręce do kieszeni spodni i zrobił kilka kroków w stronę monumentalnego zegara wiszącego w centralnym miejscu.
Skłonił się Kapłance i kilku adeptkom, które mijały go z prawej strony – tak nakazywał obyczaj. Odprowadził je wzrokiem do jednej z naw.
– Młoda krew – mruknął do siebie. Na jego ustach błąkał się przekorny uśmieszek.
– Vharet...? – gdzieś z boku dobiegł go znajomy kobiecy głos. Odwrócił się w tamtym kierunku.
Bordowowłosa kobieta ubrana w ciemnozieloną garsonkę przyglądała mu się z niejakim zaciekawieniem.
– Derrira... – odparł bardziej do siebie niż do niej.
– Co robisz w Dublinie? – zapytała z pozoru bez entuzjazmu, choć w kącikach jej ust błąkał się lekki uśmiech.
– Dobrze wiesz – odparł próbując zdobyć się na lekki, wręcz nonszalancki ton. – Za długo jestem poza kovenem. Zdajesz sobie sprawę jak trudno jest znaleźć Kapłankę, która byłaby ode mnie starsza.
– Nie musiałeś odchodzić – odezwała się nagle z powagą. Jej chabrowe oczy zdawały się prześwietlać go na wylot.
– Nie bądź śmieszna – odwrócił wzrok wciąż starając się zachować ową niewzruszoną postawę. – Okoliczności...
– Rozumiem – przerwała mu cicho. – Rozmawiałeś już z kimś? – sprowadziła rozmowę na poprzednie tory, chcąc zakończyć drażliwy dla niego temat.
– Czekam, już od ponad godziny, ale co innego mam do roboty – odparł udając, że nie zauważył jej współczującego tonu głosu, który doprowadzał go powoli do furii – nikt nie będzie się nad nim litował!
Na moment zapanowała pomiędzy nimi nieprzyjemna cisza.
– A co ty tu robisz? – zapytał w końcu.
Przez moment wahała się, co odpowiedzieć, a kiedy już zdecydowała się odezwać, przerwało jej wołanie jakiejś młodej wampirzycy prowadzącej... dziecko. Maleńką dziewczynkę o złotych lokach i roześmianych fiołkowych oczach.
– Mamy już wyniki, pani – nieznajoma zwróciła się do Derriry. – Tak jak podejrzewaliśmy. To mała klavasi****.
Vharet zamarł niezdolny do najmniejszego ruchu. Niezdolny nawet do oddychania. Dziewczynka wyrwała rączkę z uścisku wampirzycy i podbiegła niezdarnie do jego dawnej Kapłanki. Pomimo jasnych włosów i innego koloru oczu był aż nazbyt pewien kim muszą być jej rodzice – natychmiast uderzyło go zadziwiające podobieństwo dziecka do pewnego człowieka, który z taką łatwością obrócił całe jego życie w perzynę. Wampir mógł mieć dziecko jedynie z człowiekiem, a jedynym człowiekiem z którym Fiona zdecydowałaby się na dziecko był on – Alan. Skomplikowany Rytuał stanowił tego cenę, jednak w dziedzinie magii wampirzyca prezentowała przecież ponadprzeciętne umiejętności.
Zakręciło mu się w głowie, a przed oczami stanęły czerwone plamy. Miał ochotę rozszarpać tego przeklętego faceta na strzępy! Cholera! Gdyby w tej chwili był w zasięgu jego kłów, zabiłby go natychmiast nie bacząc na konsekwencje! Nic by go nie powstrzymało! Absolutnie nic! Łącznie z Fioną!
– Vharet...? – jakby z głębokiego tunelu dotarł do niego wreszcie łagodny głos Derriry.
– Co?! – emocje wzięły górę, nie potrafił już udawać, że wszystko jest w porządku.
– Chciałam żebyś dowiedział się w nieco mniej drastyczny sposób... – wyjaśniła spokojnie. W tonie jej głosu słychać było nutę współczucia.
Przez chwilę patrzył na nią z mieszaniną niedowierzania i złości. A co by to dało?! – darł się zdesperowany głosik w jego głowie. Co?!
– Muszę iść – syknął w końcu, nie radząc sobie z własnymi emocjami.
Odwrócił się na pięcie i ruszył przed siebie szybkim krokiem. Nieważne gdzie. Byle dalej stąd. Byle dalej od rzeczywistości.




*Koven (tudzież coven, Dom, Klan) – pomniejsza organizacja (podlegająca jednocześnie zwierzchniej władzy) skupiająca niewielką liczbę wampirów żyjących w jednej społeczności.
**Mradu: Wojownicy i strażnicy wampirzej społeczności.
***Nomaj: Czarownicy wampirzej społeczności.
****Klavasi: Wampir uśpiony. Jego wampiryzm budzi się znacznie później, uzyskuje świadomość w okresie rozwoju płciowego.




[V.] Ciąg dalszy nastąpi w czasie najbliższym.

Seiferin
22.02.2006, 18:50

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

online video poker game

<a href=http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/free-poker-site>free poker site</a> http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/free-poker-site [url=http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/free-poker-site]free poker site[/url] http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/best-online-poker <a href=http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/best-online-poker>best online poker</a> [url=http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/best-online-poker]best online poker[/url] [url=http://groups.google.ca/group/edie5856/web/strip-video-poker-games-2]strip video poker games[/url] http://groups.google.ca/group/edie5856/web/strip-video-poker-games-2 <a href=http://groups.google.ca/group/edie5856/web/strip-video-poker-games-2>strip video poker games</a> [url=http://groups.google.ca/group/dwayne5735/web/bingo-casino-info-online-remember]bingo casino info online remember[/url] http://groups.google.ca/group/dwayne5735/web/bingo-casino-info-online-remember <a href=http://groups.google.ca/group/dwayne5735/web/bingo-casino-info-online-remember>bingo casino info online remember</a> <a href=http://groups.google.co.uk/group/luis9539/web/advance-cash-loan-online-payday>advance cash loan online payday</a> [url=http://groups.google.co.uk/group/luis9539/web/advance-cash-loan-online-payday]advance cash loan online payday[/url] http://groups.google.co.uk/group/luis9539/web/advance-cash-loan-online-payday

21.12.2007, 04:30
bender build hydraulic pipe

<a href = "http://aavelzo.blogspot.com/2007/12/bender-pipe.html"> bender build hydraulic pipe </a> [url=http://aavelzo.blogspot.com/2007/12/bender-pipe.html] bender build hydraulic pipe [/url] <a href = "http://ekyurok.blogspot.com/2007/12/midland-national.html"> midland national life insurance co </a> [url=http://ekyurok.blogspot.com/2007/12/midland-national.html] midland national life insurance co [/url] <a href = "http://iwlgkde.blogspot.com/2007/12/chicago-mortgage.html"> advisor chicago mortgage </a> [url=http://iwlgkde.blogspot.com/2007/12/chicago-mortgage.html] advisor chicago mortgage [/url] <a href = "http://vojwznt.blogspot.com/2007/12/cannes-festival.html"> 034 2004 cannes festival film </a> [url=http://vojwznt.blogspot.com/2007/12/cannes-festival.html] 034 2004 cannes festival film [/url] <a href = "http://cjvluan.blogspot.com/2007/12/law-firm.html"> law firm new york mesothelioma </a> [url=http://cjvluan.blogspot.com/2007/12/law-firm.html] law firm new york mesothelioma [/url] <a href = "http://auqchvn.blogspot.com/2007/12/gaming-computer.html"> building computer gaming </a> [url=http://auqchvn.blogspot.com/2007/12/gaming-computer.html] building computer gaming [/url] <a href = "http://cknxsnm.blogspot.com/2007/12/appraisal-jewelry.html"> appraisal diego jewelry san store </a> [url=http://cknxsnm.blogspot.com/2007/12/appraisal-jewelry.html] appraisal diego jewelry san store [/url] <a href = "http://gsvmopb.blogspot.com/2007/12/tin-tin.html"> snips tin wiss </a> [url=http://gsvmopb.blogspot.com/2007/12/tin-tin.html] snips tin wiss [/url] <a href = "http://aavelzo.blogspot.com/2007/12/beat-maker.html"> beat free maker ware </a> [url=http://aavelzo.blogspot.com/2007/12/beat-maker.html] beat free maker ware [/url] <a href = "http://umwbrhd.blogspot.com/2007/12/ozone-layer.html"> damage layer ozone </a> [url=http://umwbrhd.blogspot.com/2007/12/ozone-layer.html] damage layer ozone [/url]

12.12.2007, 02:23
grandombono

<a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/3200-lg-ringtone.html >3200 lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/3200-lg-ringtone-verizon-vx.html >3200 lg ringtone verizon vx</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/3400-lg-ringtone-vx.html >3400 lg ringtone vx</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/500-cu-lg-ringtone.html >500 cu lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/8100-lg-ringtone.html >8100 lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/8300-lg-ringtone.html >8300 lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/8600-lg-ringtone.html >8600 lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/absolutely-free-lg-ringtone.html >absolutely free lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/alltel-free-lg-phone-ringtone.html >alltel free lg phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/alltel-free-lg-ringtone.html >alltel free lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/alltel-ringtone-for-lg-phone.html >alltel ringtone for lg phone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/ax5000-lg-ringtone.html >ax5000 lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/c2000-lg-ringtone.html >c2000 lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cell-lg-phone-ringtone.html >cell lg phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cellular-lg-phone-ringtone.html >cellular lg phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cg225-lg-ringtone.html >cg225 lg ringtone</a> <a href= http://blog.360.yahoo.com/blog-R.0ni7I7bqgQUCXa94IrrCk-?cq=1 >power ranger game</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/chocolate-free-lg-ringtone.html >chocolate free lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cingular-free-lg-ringtone.html >cingular free lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cingular-lg-ringtone.html >cingular lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cu500-lg-put-ringtone.html >cu500 lg put ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cu500-lg-ringtone.html >cu500 lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/cu500-lg-ringtone-software.html >cu500 lg ringtone software</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/download-free-ringtone-lg.html >download free ringtone lg</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/download-lg-phone-ringtone.html >download lg phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/download-lg-ringtone.html >download lg ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/download-ringtone-lg.html >download ringtone lg</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/free-lg-mobile-phone-ringtone.html >free lg mobile phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/free-lg-ringtone-vx3200.html >free lg ringtone vx3200</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/free-lg-ringtone-vx5200.html >free lg ringtone vx5200</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/free-lg-ringtone-vx6000.html >free lg ringtone vx6000</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/free-lg-ringtone-vx8300.html >free lg ringtone vx8300</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/free-ringtone-for-lg-vx3200.html >free ringtone for lg vx3200</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-cell-phone-ringtone.html >lg cell phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-mobile-phone-ringtone.html >lg mobile phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-mobile-ringtone.html >lg mobile ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-mp3-ringtone.html >lg mp3 ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-music-ringtone.html >lg music ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-phone-ringtone.html >lg phone ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-phone-ringtone-verizon.html >lg phone ringtone verizon</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-software.html >lg ringtone software</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-v.html >lg ringtone v</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-verizon-vx4500.html >lg ringtone verizon vx4500</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-verizon-vx6000.html >lg ringtone verizon vx6000</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx3200.html >lg ringtone vx3200</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx3300.html >lg ringtone vx3300</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx3400.html >lg ringtone vx3400</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx3450.html >lg ringtone vx3450</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx4400.html >lg ringtone vx4400</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx5200.html >lg ringtone vx5200</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx5300.html >lg ringtone vx5300</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx6000.html >lg ringtone vx6000</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx6100.html >lg ringtone vx6100</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx8300.html >lg ringtone vx8300</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx8600.html >lg ringtone vx8600</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx9800.html >lg ringtone vx9800</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-vx3200-ringtone.html >lg vx3200 ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-vx6000-ringtone.html >lg vx6000 ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/lg-ringtone-vx8100.html >lg ringtone vx8100</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/make-ringtone.html >make ringtone</a> <a href= http://groups.google.com/group/ringtone-07083/web/ringtone-for-lg-wireless-phone.html >ringtone for lg wireless phone</a>

12.12.2007, 02:11
calculator loan payday

<a href=http://groups.google.com/group/eric3267/web/company-loan-payday>company loan payday</a> [url=http://groups.google.com/group/eric3267/web/company-loan-payday]starting payday loan company[/url] http://groups.google.com/group/eric3267/web/company-loan-payday [url=http://groups.google.com/group/jennifer104/web/payday-loan-canada]payday loan canada[/url] http://groups.google.com/group/jennifer104/web/payday-loan-canada <a href=http://groups.google.com/group/jennifer104/web/payday-loan-canada>payday loan canada</a> http://groups.google.com/group/jackson644/web/download-free-alltel-ringtones <a href=http://groups.google.com/group/jackson644/web/download-free-alltel-ringtones>download free alltel ringtones</a> [url=http://groups.google.com/group/jackson644/web/download-free-alltel-ringtones]download free alltel ringtones[/url] [url=http://groups.google.com/group/gladys1613/web/metro-pcs-ringtones]ringtones for metro pcs phone[/url] <a href=http://groups.google.com/group/gladys1613/web/metro-pcs-ringtones>ringtones for metro pcs phone</a> http://groups.google.com/group/gladys1613/web/metro-pcs-ringtones [url=http://groups.google.com/group/gladys1613/web/free-composer-ringtones]free nokia 1100 composer ringtones[/url] http://groups.google.com/group/gladys1613/web/free-composer-ringtones <a href=http://groups.google.com/group/gladys1613/web/free-composer-ringtones>free nokia 1100 composer ringtones</a>

30.10.2007, 22:55
software review spyware

<a href=http://www.12-musicsoftware-fr.info/9/analyse-programme-sarkozy>analyse programme sarkozy</a> [url=http://www.12-musicsoftware-fr.info/9/analyse-programme-sarkozy]analyse programme sarkozy[/url] http://www.12-musicsoftware-fr.info/9/analyse-programme-sarkozy <a href=http://www.de-computershop.info/tft-monitor-siemens-19.php>tft monitor siemens 19</a> [url=http://www.de-computershop.info/tft-monitor-siemens-19.php]tft monitor siemens 19[/url] http://www.de-computershop.info/tft-monitor-siemens-19.php <a href=http://www.computer-shop-de.info/1320.asp>pc doctor 5 for windows</a> [url=http://www.computer-shop-de.info/1320.asp]pc doctor 5 for windows[/url] http://www.computer-shop-de.info/1320.asp <a href=http://www.antivirussoftware-es.info/1592.asp>software review spyware</a> [url=http://www.antivirussoftware-es.info/1592.asp]software review spyware[/url] http://www.antivirussoftware-es.info/1592.asp <a href=http://www.12-computerrepairs.info/1619.asp>available home network shopping</a> [url=http://www.12-computerrepairs.info/1619.asp]available home network shopping[/url] http://www.12-computerrepairs.info/1619.asp <a href=http://www.computershop-de.info/blog/1306.php>link pc notdienst luebeck.de</a> [url=http://www.computershop-de.info/blog/1306.php]link pc notdienst luebeck.de[/url] http://www.computershop-de.info/blog/1306.php <a href=http://www.1computer-kaufen.info/info/pc-lautsprecher-ausschalten.php>pc lautsprecher ausschalten</a> [url=http://www.1computer-kaufen.info/info/pc-lautsprecher-ausschalten.php]pc lautsprecher ausschalten[/url] http://www.1computer-kaufen.info/info/pc-lautsprecher-ausschalten.php <a href=http://www.12-software.info/pdf/completely-download-free-full-game-version.html>completely download free full game version</a> [url=http://www.12-software.info/pdf/completely-download-free-full-game-version.html]completely download free full game version[/url] http://www.12-software.info/pdf/completely-download-free-full-game-version.html <a href=http://www.12buy-software.info/6/design-foundation-java-program-software-solution.php>design foundation java program software solution</a> [url=http://www.12buy-software.info/6/design-foundation-java-program-software-solution.php]design foundation java program software solution[/url] http://www.12buy-software.info/6/design-foundation-java-program-software-solution.php <a href=http://www.123handy-software.info/today/antivir-torrent.to-download.asp>antivir torrent.to download</a> [url=http://www.123handy-software.info/today/antivir-torrent.to-download.asp]antivir torrent.to download[/url] http://www.123handy-software.info/today/antivir-torrent.to-download.asp

21.09.2007, 11:08
UiUagYQnET

WJsiK5 hi jonsf!

24.06.2007, 19:54
NkCxwNJQurql

6fmSqc hi jonsf!

24.06.2007, 18:41
jgkycrwa3g

xpdxhzqj3 i35298f9ji25uep6t 5xnom1bu5ohxl4x

24.06.2007, 01:57
l192q66z6y

a6lxzhtubvo6 4rzw6uemdmj6xc o6dcmceg228yxgm

24.06.2007, 01:57
qxftjo7qj6

2l265njui7t10s1 ms1oav40xxkuj7jc qdzei7j8ie7

24.06.2007, 01:57