Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Szpieg

Do wiadomości wszelkiego ludu pielgrzymującego należy podać, że opowiadanie to powstało przed premierą Księcia Półkrwi. Wszelkie zbiegi okoliczności należy przypisać zdolnościom antycypacyjnym autora bądź szczęściu, które przecież sprzyja głupim.




Mrok powoli opadał na miasto, gęsty niczym mgła unosząca się nad powierzchnią jeziora. Na podrzędnych ulicach Londynu dopiero teraz zaświecały się latarnie, nieudolnie próbując przebić się przez panującą dookoła ciemność. W oknach jednorodzinnych domów paliły się światła, od czasu do czasu pojawiały się w nich uśmiechnięte twarzyczki dzieci oczekujących powrotu taty.
Londyn pustoszał, jak zwykle nocą.
Albus Dumbledore dziarskim krokiem szedł po chodniku. Ubrany był całkowicie po mugolsku, w wytarte dżinsy, szary płaszcz oraz kapelusz w tym samym kolorze. Jego długie, kasztanowe włosy wraz z brodą powiewały lekko na wietrze. Idąc, podśpiewywał sobie cichutko jakąś mało znaną, angielską piosenkę. Prawą rękę trzymał w kieszeni, jakby coś nią ściskając.
Wydawać by się mogło, że jest to jedyna osoba, która włóczy się o tej porze po porządnych ulicach Londynu. Ale nie był sam i Albus doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Umyślnie skręcił w ciemną i wąską uliczkę, gęsto zabudowaną blokami z czerwonej cegły. W zaułku zapalone były dwie latarnie, które prawie w ogóle nie dawały światła.
Czarodziej powoli zmierzał w stronę metalowych drzwi, widniejących w jednej ze ścian. Nagle usłyszał za plecami cichy szelest. Ognik świecący na jednej z latarni znikł, jak ręką odjął. Albus odwrócił się, a w tym samym momencie przestała płonąć i druga latarnia.
– No, pokaż się, przyjacielu – powiedział na tyle głośno, aby słyszano go na drugim końcu alejki, jednocześnie wyjmując z kieszeni różdżkę.
W powietrzu rozległ się cichy trzask, a klapa pojemnika na śmieci zaskrzypiała nieznacznie.
– Chyba nie będziemy się bawić w takie sztuczki, co? – odezwał się po raz drugi Dumbledore. Głos miał spokojny, opanowany. – Impendimento! – syknął, kierując różdżkę w stronę skulonego przy kontenerze cienia.
Nie spodziewał się tak szybkiej reakcji z drugiej strony.
– Protego – mruknął czyjś głos i zaklęcie spowalniające rzucone przed Dumbledore’a odbiło się od niewidzialnej tarczy, z powrotem zmierzając ku nadawcy. Ten jednak zdążył sparować je różdżką.
– Dość, Dumbledore. Nie przyszedłem tu, żeby cię zabić i dobrze o tym wiesz – powiedział osobnik chropowatym głosem, wychylając się z cienia śmietnika. Haczykowaty nos i strąki włosów zwisające z głowy od razu rzuciły się Albusowi w oczy.
Ten nos, pomyślał czarodziej, opuszczając różdżkę. Tylko jedna znana mu osoba miała taki nos!
– Snape? – zapytał, a w jego głosie zabrzmiała nuta wątpliwości. – Severus Snape?

Dwie osoby, siedzące naprzeciwko siebie przy małym, kwadratowym stoliku, przez chwilę mierzyły się wzrokiem. W końcu długowłosy westchnął i uśmiechnął się.
– Kto by pomyślał... Severus Snape, jeden z najwierniejszych sług Lorda Voldemorta przychodzi do mnie, chcąc się układać – zacmokał z niedowierzaniem. – A już myślałem, że nic nie będzie w stanie mnie zadziwić.
Na twarzy Severusa pojawił grymas uśmiechu.
– Skończ, Dumbledore. Ta twoja kulawa ironia przyprawia mnie o mdłości – przewrócił oczami. – Masz tu coś do picia? – zapytał, rozglądając się po pomieszczeniu.
Nie było duże; ot, klasyczny pokój klasycznego mieszkania. Zastawiona różnej wielkości pudłami przestrzeń zdawała się nie zmieścić już niczego, jednak Albusowi udało się naprędce coś wygospodarować. Idealne miejsce na rozmowę. Tę rozmowę.
– Zrobi się – Dumbledore machnął różdżką i na stole pojawiła się butelka czerwonego wina oraz dwa kieliszki. – Nie sądziłeś chyba, że zaproszę cię do siebie? – dodał, zauważając minę rozglądającego się rozmówcy.
– Skądże – prychnął Snape, nalewając wina. – No, ale do rzeczy. Jak już mówiłem: mam propozycję.
Policzki dyrektora drgnęły nerwowo.
– Zamieniam się w słuch – popatrzył na śmierciożercę zza swoich okularów–połówek.
– Jak wiesz, Voldemort nie będzie wiecznie u władzy – zaczął Snape. – A ja lubię trzymać z tymi, których pozycja nie jest zagrożona. I tu, niestety – niestety – muszę spisać mojego... Pana na straty.
– Przyłącz się w takim razie do nas.
– Proszę cię, Dumbledore, przestań. Myślisz, że opuszczenie Voldemorta to taka prosta sprawa?
Albus pokręcił przecząco głową.
– A więc nie jesteś tak głupi, za jakiego cię uważałem – uśmiechnął się Severus. – Problem polega na tym, że ja nadal muszę mu służyć. Praca dla ciebie i – Snape zawahał się przez chwilę – Ministerstwa musiałaby być utrzymana w ścisłej tajemnicy. Inaczej – przejechał palcem po szyi. – Klops.
– Szpieg? – zapytał Albus.
– To takie brzydkie określenie – Snake skrzywił się i odgarnął tłusty kosmyk z twarzy. – Ale tak: szpieg.
– Czego więc ode mnie oczekujesz?
– Pewności, Dumbledore, pewności. Nie mam zamiaru dać się spalić. Pogadaj w Ministerstwie, zadziałaj. Bądź pewny. A kiedy już będziesz – zrobił efektowną pauzę – omówimy szczegóły kontraktu.
Dumbledore kiwnął głową.
– Zobaczę, co da się zrobić – powiedział, wstając od stołu. – A tymczasem możesz tu posprzątać.
– Uważaj, Dumbledore. Może już wkrótce będziemy po tej samej stronie. Więcej szacunku...
– Mam nadzieję – przerwał mu Dumbledore. Założył już płaszcz i właśnie zmierzał w kierunku drzwi. – A!, byłbym zapomniał... Skąd mam wiedzieć, że mogę ci zaufać? – zapytał, odwracając się do Snape’a.
Severus uśmiechnął się, zapatrzony w kryształ kieliszka.
– Inaczej... – zastanowił się. – Już byś nie żył.

Samotne przechadzki nocą zawsze działały na niego uspokajająco. Szczególnie teraz spokój był mu potrzebny. Spokój i cisza. Spotkanie sam na sam z jedynym czarodziejem, którego lęka się Voldemort, nie należy do rzeczy zbyt przyjemnych. A przynajmniej nie dla niego.
Severus właśnie zboczył w jakąś uliczkę, gdy usłyszał cichy gwizd. Odwrócił się i zobaczył idącego za nim człowieka. Światło latarni odbijało się od jego długich, prawie białych włosów.
– Gdzie idziesz, Severusie? – zapytał Lucjusz Malfoy, zrównując się z nim krokiem.
– Na przechadzkę, jak widzisz.
– Tutaj? – Malfoy rozejrzał się, dając do zrozumienia, że nie bardzo wierzy Snape’owi. Stanął przed nim i spojrzał mu w oczy. – Gadałeś z nim?
– Niby z kim? – prychnął Severus, ale w duszy zaklął, zdając sobie sprawę z marnego blefu.
– Daj spokój, Snape. Ja wyczuwam w tobie kłamstwo, co dopiero Czarny Pan – obruszył się Lucjusz. – Gadałeś z Dumbledore’em, tak? Coś ty mu powiedział?
– Mydliłem oczy. Ktoś musi – żachnął się Snape.
– Czarny Pan wie?
– Jeszcze nie – zawahał się. – Ale się dowie.

Zegarek stojący na szafce nocnej zaczął się nerwowo poruszać. Potem jego poruszanie zmieniło się w skakanie. Skakanie w gwałtowne skakanie. Jeszcze później czerwony budzik spadł na podłogę, rozbijając przy tym szybkę osłaniającą tarczę. A na koniec odegrał hymn Armat z Chudley.
Drzwi umieszczone w jednej ze ścian zaskrzypiały cicho, a po chwili otworzyły się na maksymalną szerokość. Stanął w nich wysoki mężczyzna w szlafroku, niebieskich kapciach i ze szlafmycą na głowie. Lewą ręką trzymał filiżankę kawy, a spod pachy wystawał mu kawałek „Proroka Codziennego”. Z kieszeni wyglądał kawałek cienkiej różdżki.
Na twarzy mężczyzny pojawił się wesoły uśmiech.
– Och, Inis, znowu nabroiłeś – powiedział. – Kiedy w końcu oduczysz się tego skakania? – prawą ręką wyjął z kieszeni różdżkę, machnął nią w kierunku zegarka, a ten zaczął powoli szybować ku powierzchni szafki. – Reparo – mruknął.
Szybka w zegarku na powrót stała się idealnie gładka. Albus podszedł do okna i otworzył je. Ciepły podmuch wiatru owionął mu twarz. Wyjrzał przez nie, choć w ciągu tych paru dni wakacji przyzwyczaił się do widoku, które przedstawiało.
Londyn powoli budził się do życia. Mugolskie samochody z coraz większą częstotliwością jeździły po ulicy. Gdzieniegdzie słychać było głośne nawoływanie sprzedawców porannych gazet lub miauknięcie kota. Mugolska część miasta rozkwitała, a jej mieszkańcy nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, że tej nocy ktoś mógł zginąć z ręki Voldemorta lub jego popleczników. Na dobrą sprawę, to nikt nie jest bezpieczny, pomyślał Albus. Nikt.
Otrząsnął się, odrzucając od siebie myśl o własnej bezsilności. Przecież działał, krzewił, walczył, rozmawiał. Jego Zakon prężnie się rozwijał, pozyskiwał nowych członków, zwolenników. Ale to wciąż za mało. Wciąż ktoś ginie, a ostatnimi czasy ataki nasiliły się. Butność Voldemorta z dnia na dzień była większa: trzy tygodnie temu zginęli Gregorsowie, tydzień wstecz Rogersowie i ich dzieci, a dziś...
Westchnął, przypominając sobie, że nie zdążył jeszcze przeczytać dzisiejszej gazety. Zamknął okno i przysiadł na brzegu łóżka. Rozwinął „Proroka” i przez chwilę wertował jego zawartość.
Tydzień temu Rogersowie z dziećmi, a dziś McQuinellowie. Voldemort ciągle zbierał swoje żniwo, bez względu na to, czy ktoś z nim walczył, czy był neutralny. Rzadko, bo rzadko, ale i tacy się zdarzali. I tacy właśnie byli McQuinellowie: cisi, spokojni, nie mieszający się do nie swoich spraw. A teraz ich nie ma. Voldemortowi obojętne było, kogo zabije: czy wroga, czy przyjaciela. Byle tylko zabić i nie pozwolić czarodziejom spać po nocach.
– Dość – powiedział gwałtownie Dumbledore. – Trzeba z tym skończyć, i to jak najprędzej.
Słowa. A teraz jeszcze Snape i ta jego propozycja. Podstęp? Nie... Nie wyczuwał w nim podstępu. Chyba, że tak dobrze go maskował, a zdolności legilimencji Dumbledore’a nie były aż nadto wykształcone. No cóż, pomyślał Albus, trzeba to sprawdzić. I tylko jeden jest na to sposób.
Wychylił filiżankę i jednym łykiem pozbył się jej zawartości. Potem wstał i powoli podszedł do szafy. Po chwili w pokoju rozległ się cichy trzask i Dumbledore’a już w nim nie było.

Z okna gabinetu Ministra Magii rozpościerał się imponujący widok na park okalający podziemny budynek Ministerstwa. Cud techniki magicznych konstruktorów, sprawiający wrażenie realnego, namacalnego, takiego, którego w każdej chwili można dotknąć. Niestety – okna nigdy nie były otwierane.
Po obu stronach mahoniowego biurka z zielonym blatem siedziały dwie osoby. Jedną z nich był wysoki i szczupły, z burzą kasztanowych włosów na głowie i okularami-połówkami na nosie Albus Dumbledore. Drugą – rudowłosą, tęgą, o pucułowatej twarzy – Milicenta Bagnold, Minister Magii we własnej osobie.
Ta ostatnia wydawała się być co najmniej oburzona.
– Wykluczone, Albusie, wykluczone! – powiedziała, kręcąc palcami młynka. – Wybacz, ale to jest jakiś... jakiś... p o r o n i o n y pomysł!
Albus przekrzywił lekko głowę, czubkiem długiego palca poprawił okulary.
– Wyjaśnij mi spokojnie, Milicento, czemu tak uważasz.
– No sam popatrz: mamy bratać się z jakimś śmierciożercą... A jeśli to jakiś podstęp? Kolejna sztuczka Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, której celem jest zamydlenie nam oczu? Nie, nie możemy tak ryzykować!
– Ten śmierciożerca – Dumbledore wyraźnie nie dał zbić się z tropu – to może być nasza ostatnia szansa. Wiesz, ilu Voldemort ma szpiegów wśród nas– popatrzył jak Minister wzdryga się na dźwięk tego imienia. – No dobrze, nie wiesz, możesz się tylko domyślać. Dlaczego wiec my nie możemy mieć szpicla w jego szeregach?
Klapa nad drzwiami gabinetu otworzyła się i wleciała przez nią sowa trzymająca pazurami jakąś przesyłkę. Twarz pani Bagnold poczerwieniała ze wzburzenia.
– Sio! Nie teraz, nie widzisz że rozmawiam, bydle paskudne?! Sio!, sio! – krzyknęła i rzuciła w sowę gazetą, która akurat leżała na biurku. Sowa, niewiele sobie z tego robiąc, okrążyła pomieszczenie i upuściła na podłogę kawałek pergaminu, po czym znikła za klapą. – Nie, Albusie, nie zgadzam się na takie rozwiązanie! To zbyt duże ryzyko, na które nas w tej chwili nie stać! Jeżeli Snape jest podstawiony, to moja reputacja legnie w gruzach!
W oczach Dumbledore’a pojawiły się groźne ogniki.
– Ilu jeszcze niewinnych musi zginąć?! Ilu musi oddać życie, abyście w końcu przestali myśleć o tych waszych stanowiskach?! – krzyknął, podnosząc się z fotela. – Ilu czarodziejów i mugoli?! Czy choć raz nie możesz z tą swoją bandą biurokratów postawić się w sytuacji zwykłego czarodzieja, który boi się wrócić do domu, bo nie wie, czy przypadkiem nie zobaczy nad nim Mrocznego Znaku?! No, odpowiedz! Ilu?!
Minister wcisnęła się w fotel tak głęboko, jak tylko mogła.
– Spróbuj mnie zrozumieć... – wydukała.
– Staram się – rzucił zimno Dumbledore, zmierzając w stronę drzwi i zamiatając połami swojej szaty. – Ale nie umiem.

– Dzisiaj o pół do dziewiątej. Tam gdzie zwykle.
– Będę – ryknął Moody.
– Cieszę się.

– O pół do dziesiątej, dzisiaj.
– W Kwaterze?
– Tak. Powiedz Arturowi, on niech przekaże Molly i Dedalusowi.

– Hagrid?
– Tak jest, panie psorze!
– Dzisiaj o pół do dziesiątej. W Kwaterze.
– Bede na pewno, panie psorze! Spotkam dziś Fabiana i Gideona, powiedzieć?
– Byle tylko nikt nie słyszał.

– Albus!
– Witaj, Lily.
– Miło, że wpadłeś. Zostaniesz na kawę?
– Troszkę się spieszę. Dziś o pół go dziewiątej, gdzie zwykle. Przekażesz Jamesowi, Syriuszowi i Peterowi?
– Oczywiście.

– Edgar?
– Ano – mruknął Bones.
– Dzisiaj o pół do dziewiątej.
– Tam, gdzie zwykle?
– Oczywiście. Przekaż wszystkim z Ministerstwa.

– Frank? Alicjo?
– Tak, Dumbledore?
– Zebranie Zakonu Feniksa w pełnym składzie, dziś o pół do dziesiątej w Kwaterze Głównej.

W lesie panowała cisza przerywana jedynie cichym skrzypieniem drzew i wyciem wiatru w ich koronach. Drzewa były wysokie; patrząc w górę nie można było zauważyć ich najwyższych gałęzi. Grube pnie, porośnięte zielono–czarną warstwą bliżej niezidentyfikowanego rodzaju mchu, wydawały się wykrzywiać w nienaturalny sposób z każdym oddechem. Z czasem na ich korze pojawiły się okrągłe punkty, które to otwierały się, to zamykały, spoglądając wrogo na obcego przybysza. Fragmenty korzeni wystające ponad powierzchnię ziemi, unosiły się coraz wyżej, jakby nie chciały, by ktoś wszedł głębiej. Z wszystkich leśnych roślin wydawało się jednostajne warczenie. A wycie, dochodzące gdzieś z góry, nie ustawało, wręcz przybierało na sile, przypominając odgłosy wydawane przez zranionego wilka, który prosi o pomoc.
Pomoc?
Severus Snape nieustannie przedzierał się przez stawiające coraz większy opór korzenie. Ubrany był w czarną szatę, postrzępioną u dołu, do której przylgnęło całe leśne paskudztwo. Twarz miał ściągniętą z przerażenia i strachu, włosy zdawały się stawać mu dębem na głowie. W wyciągniętej ręce bohatersko dzierżył zapaloną różdżkę. Ręka drżała. Tak jak cały Severus. Ale mimo to dzielnie parł do przodu, do serca lasu.
Tup. Tup. Tup.
Czyjeś kroki tłumione przez grubą warstwę mchu, niesione były z drzewa na drzewo, coraz dalej i głębiej w las.
Tup. Tup. Tup.
Nagle zza grubej sosny wyłoniła się głowa sarny.
Tup. Tup. Tup.
Zwierzę już w całości wychynęło się zza drzewa i przystanęło, spłoszone obecnością Severusa. W niczym nie różniło się od sobie podobnych: brązowa sierść nakrapiana jaśniejszymi plamkami, długie, mocne nogi, gotowe w razie niebezpieczeństwa nieść właścicielkę daleko, dalej niż to tylko można sobie wyobrazić. Oczy...
Sarna nerwowo nastrzygła uszami, jakby wyczuwając narastający w człowieku strach.
Oczy miała zamknięte. Severus zsunął wzrok niżej. W miejscu nosa zauważył tylko dwie wąskie szparki, podobne do wężowych. Powrotem skierował wzrok wyżej, powieki sarny uniosły się, ukazując dwa żarzące się czerwienią punkty.
Severus cofnął się, rozpaczliwie szukając oparcia, a jego poruszające się wargi wydawały się wyrażać niemy sprzeciw przeciw temu, co zobaczył.
Paszcza sarny otworzyła się, a do uszu Snape’a dobiegł wysoki, szaleńczy śmiech. Śmiech, który tak dobrze znał.
Witaj, Severusie – usłyszał zimny głos w swojej głowie.
– Nie... nie... – wyjąkał Severus z miną przerażenia na twarzy. – Proszę... nie...
Ty umiesz prosić, Severusie? – głos zaśmiał się po raz kolejny. – Bardzo dobrze. Ale nie teraz, mój drogi, nie teraz.
– Nie, panie... Proszę... Błagam! Nie! – oczy Snape’a obracały się we wszystkie strony, szukając czegoś, co pomogłoby mu w ucieczce.
Masz przede mną coś do ukrycia? Nie powinieneś... Wierni śmierciożercy o wszystkim mówią swojemu Panu... Powiedz, Severusie, powiedz! Wyczuwam w tobie kłamstwo! Mów!
Wiatr nasilił się, a rosnące dookoła drzewa zaczęły rozpaczliwie skrzypieć.
– Myśl, Severusie, myśl – dukał do siebie Snape. – Różdżka! Gdzie moja różdżka?
Upadł na kolana i po omacku zaczął szukać różdżki. Głos zaśmiał się po raz trzeci.
Mów! – rozkazał. – Albo otwórz swój umysł!
– Nie! – krzyknął wciąż pochylony Severus.
A cóż to znaczy: „nie”? Czarny Pan nie lubi, kiedy się mu odmawia. Czarny Pan za to karze! Zabija!
Sarenka spojrzała na Snape’a z wyrzutem. Jej ślepia stopniowo zaczęły się powiększać i unosić coraz wyżej. W jednej chwili przed Severusem pojawiło się widmo bladej, pociągłej twarzy o czerwonych, podłużnych oczach i wężowych szparkach zamiast nosa.
Mów! Otwórz umysł! – powiedziała twarz, patrząc na Severusa pełnym nienawiści wzrokiem. – Otwórz się! Lord Voldemort ci rozkazuje!
– Nie! – ryknął Severus. – Nie przepuszczę cię! Odejdź! Jesteś tylko widmem, złudzeniem!
Twarz wykrzywiła się z niesmakiem, ale po chwili zaczęła stopniowo znikać, rozmazywać się.
Otwórz się przede mną! – powiedziało widmo Voldemorta w ostatnim tchnieniu rozpaczy.
– Nie! Odejdź! Precz! – krzyknął ponownie Severus.
Zerwał się z łóżka cały zlany potem.

Kropelki wody miarowo odbijały się od gładkiej powierzchni umywalki. Severus podniósł głowę i jedną ręką przetarł zaparowane lustro. Od niechcenia spojrzał na swoje odbicie i skrzywił się, kiedy zobaczył ziemistą twarz, dwoje czarnych oczu, z których zionęła nienawiść do samego siebie i szeroki nos. Mokre, jednolicie czarne włosy opadały mu na twarz.
Tak. Severus Snape nienawidził siebie tak bardzo, jak tylko pozwalały mu na to resztki sumienia i prawie całkiem wypaczone serce. Nienawidził tych oczu, tej twarzy, tego nosa, tych ust, tych wiecznie tłustych włosów.
Uniósł rękę i przejechał palcem po policzku.
Tych palców też nienawidził. Palców, które tyle razy ściskały różdżkę, kiedy Severus zadawał ból. Nienawidził siebie także za to. Za to, że przez niego cierpiano. Nienawidził tego, co robił, komu służył. Nienawidził ludzi, którzy zabijali z uśmiechem na ustach, tylko po to, aby zabić, aby zaspokoić swoje zwierzęce żądze. Ale w jednym był lepszy od całej rzeszy sługusów Voldemorta: nigdy nie skalał się krwią niewinnych. Nigdy nie zabił, choć miał ku temu wiele okazji. Tego Severus nie mógł zrobić. I tego też w sobie nienawidził: tej słabości, bezsilności.
I może dzięki temu ocalił w sobie resztki człowieczeństwa.
Nienawidził Voldemorta. Nienawidził Dumbledore’a. Nienawidził wszystkich i wszystkiego.
Jeszcze raz powolnym spojrzeniem omiótł swoje odbicie.
– Coś ty najlepszego narobił, Snape – mruknął.
Wyszedł z łazienki, na kilka godzin zamykając w niej swoją nienawiść.

Dziedziniec zamku tonął w półmroku rozjaśnianym przez dwie pochodnie. Niebo płonęło blaskiem miliona gwiazd. Drzewa w Zakazanym Lesie szumiały cicho, chcąc odstraszyć potencjalnego śmiałka, który odważyłby się do niego wkroczyć. Gładka tafla jeziora wydawała się świecić dziwnym, bladym światłem. W chatce położonej na skraju lasu paliło się światło.
Z bramy stanowiącej jedyne wejście na teren hogwarckich błoni wychynęła się grupka kilku ludzi. Zanosząc się śmiechem, skierowali oni swe kroki ku zamkowi. Znalazłszy się w niedużej odległości od schodów, przyspieszyli kroku, jakby chcąc jak najszybciej znaleźć się wewnątrz zamku, co też po krótkiej chwili nastąpiło. W kilka minut później pojawiła się następna garstka, która również zginęła w czeluściach zamku. Jeszcze później kolejna. Ten dziwny pochód zdawała się zamykać samotna osoba, która w bramie pojawiła się najpóźniej. Kiedy postać znalazła się w połowie drogi do zamku, światło w chatce zgasło, a ze środka wyszedł mężczyzna trzy razy większy od przeciętnego człowieka. Zobaczył zmierzającą do zamku osobę i czym prędzej ruszył w jej stronę. Znalazłszy się mniej więcej w jednej drugiej drogi, zawołał:
– Hej, Moody!
Postać odwróciła się, zsuwając z głowy kaptur.
– Własny kompan cię zdradzi – mruknął, ale głośniej powiedział: – Witaj, Hagridzie!
– Kopę lat żeśmy sie nie widzieli! – zagaił Hagrid, zrównując się krokiem z Alastorem.
Ten drugi przechylił lekko głowę.
– Od zeszłego poniedziałku i partyjki pokera chyba nie minęło tak dużo czasu? – uśmiechnął się, ukazując pewne braki w uzębieniu. – I twojej kolejnej przegranej – dodał.
– Jak zwykle przesadzasz, cholibka. Powiedz lepi, czemu tak się skradasz za resztą, zamiast leźć razem z nimi?
Na twarzy Moody’ego dało się zauważyć zmianę nastroju.
– Banda amatorów – warknął. – Szkoda, że po drodze nie zajrzeli do Madame Rosmerty i nie powiedzieli o spotkaniu.
Hagrid machnął ręką, zdając sobie sprawę z bezsensu rozmawiania na temat ostrożności z Alastorem Moodym, największym spośród żyjących aurorów. Wspinali się właśnie po kamiennych schodach. Kiedy dotarli na górę, drzwi uchyliły się, ukazując ciemną salę wejściową.
– No, to ciekawe co nam Dumbledore na dziś skroił – powiedział Hagrid.

Zebrani w zakurzonej sali do transmutacji ludzie rozmawiali cicho. Dumbledore się spóźniał.
– Może pójdę sprawdzić, co z nim – podsunęła trochę głośniej Alicja Longbottom.
– Siedź – wycharczał Moody. – Przyjdzie.
– Ale... – chciała zaprotestować Alicja, ale przerwał jej znajomy głos:
– Rzeczywiście nie trzeba, Alicjo – powiedział Albus, wkraczając do sali. Ubrany był w śliwkową szatę, a na jego twarzy malował się smutny uśmiech.
Podszedł do stojącej na podwyższeniu katedry i oparł na niej ręce.
– Witajcie! – rzekł dobitnie, zerkając na wszystkich zza swoich okularów. – Witam na zebraniu Zakonu Feniksa! Mam nadzieję, że nikt nie wziął ze sobą mugolskich pluskw, bo z przykrością muszę stwierdzić, że niestety nie będą one działać – spróbował zażartować…
Po sali przebiegł cichy pomruk.
– Czuję się, jakbym za chwilę miał iść do odpowiedzi – powiedział półgębkiem Gideon Prewett, zwracając się do swojego brata, Fabiana.
Fabian chrząknął znacząco, dając do zrozumienia, co na ten temat myśli.
– Och, ty zawsze byłeś prymusem – skwitował go brat, ostentacyjnie odwracając głowę.
– Nie chciałbym owijać w bawełnę, dlatego od razu przejdę do rzeczy – zaczął ponownie dyrektor. – Jak wiecie, Voldemort zrobił się jeszcze bardziej zuchwały, niż był! Coraz częściej słyszy się o zaginięciach i śmierci niewinnych! Dzisiejszej nocy zginęli McQuinnelowe, którzy nigdy nie mieszali się do naszych spraw!
Kilka osób pokiwało współczująco głowami, a Moody mruknął:
– I to był ich błąd.
Dumbledore spojrzał na niego ostro.
– Każdy, kto nie jest naszym wrogiem, jest w tej chwili naszym przyjacielem, Alastorze. Nawet, jeżeli w Hogwarcie otrzymywał lepsze oceny – pouczył Moody’ego. – W czasach ciągłego zagrożenia – ponownie zwrócił się do wszystkich – musimy chwytać się coraz to innych metod, mających na celu zlikwidowanie tego, od którego zagrożenie pochodzi. Dlatego spotkaliśmy się tutaj dziś, aby omówić nowy plan naszych działań – rozejrzał się uważnie po sali. – Jakieś propozycje?
Na sali po raz kolejny rozległ się szmer rozmów.
– Zebrać się całą kupą razem z tymi z Ministerstwa i zaatakować Voldemorta! – krzyknął Black.
– Jeżeli tylko wiesz, gdzie się ukrywa! – odparował Longbottom.
Syriusz spłonął rumieńcem.
– Dobra, Dumbledore, skończ tę szopkę. Gdybyś nie miał jakiegoś pomysłu, to byś nas tutaj nie ściągał, prawda? – zapytał Edgar Bones nieco rozdrażnionym tonem. – Mów, co masz mówić i po ptakach!
Dumbledore przełknął ślinę, a w jego oczach pojawiły się dziwne błyski.
– Owszem, mam pewien pomysł. A w zasadzie, to nie ja go wymyśliłem – zaczął Dumbledore. – Proponuję wam Severus Snape’a.

– Pewności, Dumbledore, pewności – mruczał do siebie Snape, wychylając już któryś z kolei kieliszek Ognistej Whisky. – Severusie Snape, Slytherin właśnie traci sto punktów za to, że Dudniący Merlin jeszcze nie grzmotnął cię jakimś zaklęciem.

Na sali zapadła śmiertelna cisza. Ktoś głośno przełknął ślinę.
– Snape? – zapytał cicho James Potter. – To ścierwo na usługach Voldemorta?
Kilka głosów potwierdziło jego zdanie, na temat postaci Severusa.
– Ten sam – odpowiedział Dumbledore. – Przyszedł do mnie wczoraj i sam wyraził chęć przyłączenia się do nas. Oczywiście niejawnego.
– PRZYSZEDŁ DO CIEBIE?! – ryknął Moody.
– Daj spokój, Alastorze! – żachnął się Albus. – Masz mnie za głupca? Spotkaliśmy się oczywiście na neutralnym gruncie – sprostował. – Ministerstwo odrzuciło tę formę współpracy, gdyż Milicenta nie chce narazić na szwank swojej reputacji – skrzywił się lekko.
– No dobrze, a jak miałaby wyglądać ta współpraca? – zapytał Artur Weasley, który do tej pory siedział cicho.
– To proste. Uznaliśmy, że skoro Voldemort ma szpiegów wśród nas – rzucił zimne spojrzenie Peterowi – to my możemy mu odpłacić tym samym – wyjaśnił.
– I myślisz, że Voldemort się nie zorientuje? – spytał Dedalus Diggle.
– Snape nie proponowałby czegoś wykonalnego – odparł uprzejmie, choć nieco ironiczne, Dumbledore.
– A jaką mamy pewność, że on nie kłamie? Że to nie jest jakiś uknuty przez Voldemorta spisek? – rzuciła Alicja Longbottom.
– Wedle twojego rozumowania, Alicjo, wychodzenie z domu to byłby zaplanowany przez niego krok. Nie możemy się ciągle bać – powiedział łagodnie Albus. – Snape nie kłamał.
– Takiś tego pewien?! – zaatakował Syriusz.
– Dość dobrze opanowałem sztukę legilimencji, mój drogi.
– On równie dobrze może używać oklumencji – podłapał wątek James.
– Musiałby użyć różdżki. Zanim zaczęliśmy rozmowę, upewniłem się, że bezpiecznie spoczywa w jego kieszeni i żaden koniuszek nie wystaje poza nią.
– Mimo wszystko jakoś nie jestem przekonana o jego prawdomówności – podsumowała Molly Weasley.
– Ja też nie, Molly. Ale musimy zaryzykować. Lily – zwrócił się do żony Jamesa – co ty o tym sądzisz?
Lily spuściła wzrok.
– Ja.... Musimy to przegłosować – powiedziała cicho.
Albus poprawił okulary. A więc stało się to, czego najbardziej się obawiał: głosowanie. No cóż, dał im wybór.
– A więc dobrze – rzekł dziarsko, nie dając po sobie poznać zdenerwowania. – Kto jest przeciw?
W powietrze wystrzeliło dziewięć rąk, w tym ręce Lily, Jamesa, Syriusza i Petera. Dumbledore zerknął nerwowo na Alastora, który kołysał się na swoim krześle.
– Kto jest za przyjęciem Severusa Snape’a?
Uniósł rękę, a po nim zrobiło to osiem innych osób.
– Alastorze, wstrzymujesz się? – Albus zwrócił się do Moody’ego.
– Skądże znowu... – mruknął auror, rozglądając się po sali. – Dawać tu tego skubańca, niech poczuje, co to chrzest bojowy Zakonu!
Moody uśmiechnął się i jednocześnie podniósł rękę.
Dumbledore odetchnął z ulgą.
Lily Potter wybiegła z sali.

Ynnaveun
7.02.2006, 18:54

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Online Pharmacy

[url=http://www.yearoftheblacksmith.com/profile/VICODINBuyCheapVICODINOnline]Vicodin drugs[/url] <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-hyzaar-online-order">Cheap Hyzaar online</a> http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-motilium-online buying Motilium online no prescription <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-nizoral-online">free Nizoral</a> http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-remeron-online Remeron drugs http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-risperdal-online Cheap Risperdal online no prescription [url=http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-buspar-online-order]what is Buspar[/url] [url=http://www.yearoftheblacksmith.com/profiles/blogs/vicodin-gtgtgt-buy-cheap]buy cheap Vicodin online no prescription[/url] http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-danazol-online Buy Danazol without a prescription <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-kamagra-online">Cheap Kamagra online no prescription</a> http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-inderal-online Buy Inderal without a prescription <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-brahmi-online-order">Brahmi drugs</a> http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-cytotec-online Cheap Cytotec online no prescription [url=http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-serevent-online]Buy Serevent without a prescription[/url] [url=http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-zetia-online-order]Order Cheap Zetia[/url] http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-rogaine-online Side effects of Rogaine online <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-neurontin-online-1">Cheap Neurontin online no prescription</a> http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-risperdal-online Buy Risperdal <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-cytoxan-online">Buy Cytoxan</a> http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-cytoxan-online Cheapest Cytoxan online no prescription http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-cytotec-online Cheap Cytotec [url=http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-inderal-online]Inderal online[/url] http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/nolvadex-buy-nolvadex-online-1 what is Nolvadex [url=http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-requip-online-order]buying Requip online[/url] <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-rogaine-online">Rogaine side effects</a> <a href="http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-buspar-online-order">Buspar</a> http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-rogaine-online buy cheap Rogaine http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-zyprexa-online-1 free Zyprexa [url=http://www.lisanovalive.com/profiles/blogs/buy-cheap-zyban-online-order]Side effects of Zyban online[/url]

12.01.2010, 09:11
Drug Master

[url=http://fioricet.cariblogger.com/#]buy fioricet online[/url] http://www.ecometro.com/Community/members/lasix.aspx# lasix plus <a href="http://bloguay.com/fioricet/#">detox diet fioricet</a> http://ultram.obolog.com/# order ultram online <a href="http://www.pyzam.com/profile/3317344#">picture of cardizem</a> <a href="http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx#">adipex without a prescription</a> [url=http://doxycycline.webgarden.cz/buy-cheap-doxycycline-online#]doxycycline dosage for rosacea[/url] <a href="http://www.bodyproud.org/profile/adipex#">free adipex</a> [url=http://zocor.obolog.com/#]generic zocor[/url] <a href="http://www.pyzam.com/profile/3317344#">titrating cardizem</a> http://www.ecometro.com/Community/members/acyclovir.aspx# acyclovir 400 mg [url=http://www.ecometro.com/Community/members/acyclovir.aspx#]mechanism of action of acyclovir[/url] <a href="http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx#">how much weight will you lose on adipex</a> http://buyvicodin.deviantart.com/# where can i buy vicodin online [url=http://fioricet.cariblogger.com/#]order fioricet overnight[/url] [url=http://www.pyzam.com/profile/3317344#]cardizem iv[/url] [url=http://ultram.obolog.com/#]banana boat ultramist[/url] <a href="http://buyvicodin.deviantart.com/#">buy vicodin in mexico</a> http://ultram.obolog.com/# ultram pain medicine http://www.webjam.com/aciphex# aciphex generic alternative http://fioricet.cariblogger.com/# fioricet with codeine <a href="http://ultram.obolog.com/#">tramadol ultram</a> <a href="http://www.webjam.com/aciphex#">zegerid vs. nexium vs. aciphex</a> http://www.pyzam.com/profile/3317344# wellbutrin cardizem cd nasacort ranitidine <a href="http://adderall.obolog.com/#">is adderall an opiate</a> [url=http://www.ecometro.com/Community/members/acyclovir.aspx#]acyclovir prescription[/url] [url=http://www.bodyproud.org/profile/adipex#]diet pill called adipex[/url] <a href="http://ultram.obolog.com/#">day next ultram</a> http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx# adipex p lawsuits http://zocor.obolog.com/# zocor ldl http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx# albuterol sulfate syrup http://www.webjam.com/aciphex# aciphex medication side effects [url=http://doxycycline.webgarden.cz/buy-cheap-doxycycline-online#]is doxycycline making me fatigued[/url] http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx# adipex online http://adderall.obolog.com/# adderall for sale [url=http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx#]albuterol nebulizer[/url] [url=http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx#]adipex diet pills[/url] http://ultram.obolog.com/# generic online ultram http://doxycycline.webgarden.cz/buy-cheap-doxycycline-online# doxycycline for sale http://www.webjam.com/aciphex# what is the difference between zantac & aciphex <a href="http://www.pyzam.com/profile/3317344#">quality cardizem now</a> [url=http://bloguay.com/fioricet/#]fioricet saturday delivery visa payment[/url] <a href="http://www.bodyproud.org/profile/adipex#">adipex p how it works</a> [url=http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx#]albuterol neb[/url] [url=http://www.webjam.com/aciphex#]aciphex[/url] [url=http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx#]can you get high off albuterol[/url] [url=http://www.ecometro.com/Community/members/lasix.aspx#]diuretic lasix[/url] [url=http://valtrex.obolog.com/#]generic valtrex[/url] <a href="http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx#">adipex for sale online</a> [url=http://www.ecometro.com/Community/members/acyclovir.aspx#]acyclovir prescription[/url] http://bloguay.com/fioricet/# fioricet withdrawal symptoms http://buyvicodin.deviantart.com/# where can i purchase vicodin http://zocor.obolog.com/# zocor http://ultram.obolog.com/# ultram prescription [url=http://www.pyzam.com/profile/3317344#]who manufactures cardizem[/url] <a href="http://www.ecometro.com/Community/members/acyclovir.aspx#">mechanism of action of acyclovir</a> http://www.webjam.com/aciphex# aciphex coupons <a href="http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx#">adipex p from india</a> [url=http://zocor.obolog.com/#]zocor side effects[/url] <a href="http://www.webjam.com/aciphex#">aciphex dose</a> [url=http://bloguay.com/fioricet/#]generic fioricet[/url] http://bloguay.com/fioricet/# order fioricet <a href="http://www.webjam.com/aciphex#">arthralgia aciphex</a> [url=http://buyvicodin.deviantart.com/#]vicodin vs percocet[/url] <a href="http://ultram.obolog.com/#">ingredient ultram</a> http://www.webjam.com/aciphex# aciphex generic alternative [url=http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx#]do not take albuterol if you have pneumonia[/url] <a href="http://adderall.obolog.com/#">buy adderall foreign</a> <a href="http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx#">albuterol requip</a> http://doxycycline.webgarden.cz/buy-cheap-doxycycline-online# doxycycline for birds <a href="http://ultram.obolog.com/#">ultram dosages</a> <a href="http://riderx.info/members/Buy-Cheap-ADIPEX-Online.aspx#">side effects of adipex</a> <a href="http://www.pyzam.com/profile/3317344#">today and cardizem</a> <a href="http://zocor.obolog.com/#">zocor ingredients</a> <a href="http://zocor.obolog.com/#">zocor doses</a> http://www.ecometro.com/Community/members/acyclovir.aspx# acyclovir india <a href="http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx#">albuterol coupon</a> http://www.ecometro.com/Community/members/lasix.aspx# lasix without prescription <a href="http://ultram.obolog.com/#">medication pain ultram</a> <a href="http://valtrex.obolog.com/#">valtrex 1000 mg online price no prescription</a> <a href="http://ultram.obolog.com/#">ultram prescription</a> <a href="http://zocor.obolog.com/#">lovastatin zocor</a> [url=http://www.webjam.com/aciphex#]does aciphex gain you weight[/url] http://www.ecometro.com/Community/members/albuterol.aspx# albuterol ipratropium

12.01.2010, 04:47
ugjsbwbvjhtit

http://profile.typepad.com/buy_xanax_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/buy_xanax_no_prescription>buy xanax for cash on delivery</a>http://profile.typepad.com/buy_valium_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/buy_valium_no_prescription>valium cod next day delivery</a>http://www.world66.com/member/fernasen <a href=http://www.world66.com/member/fernasen>tramadol next day</a>http://profile.typepad.com/buy_viagra_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/buy_viagra_no_prescription>buy viagra shipped ups</a>http://www.world66.com/member/traskols <a href=http://www.world66.com/member/traskols>buy valium without prescription</a>http://profile.typepad.com/cialis_without_prescription <a href=http://profile.typepad.com/cialis_without_prescription>Cialis without prescription</a>http://www.world66.com/member/lefkaner <a href=http://www.world66.com/member/lefkaner>soma cod next day delivery</a>http://profile.typepad.com/buy_soma_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/buy_soma_no_prescription>buy soma overnight free delivery</a>http://www.world66.com/member/kaverner <a href=http://www.world66.com/member/kaverner>viagra c o d next day fed ex mg</a> http://profile.typepad.com/Buy_Lexapro_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/Buy_Lexapro_no_prescription>Lexapro no rx</a>http://www.world66.com/member/bolajuked <a href=http://www.world66.com/member/bolajuked>buy ambien for cash on delivery</a>http://www.world66.com/member/mernuved <a href=http://www.world66.com/member/mernuved>brand name adderall no rx</a>http://profile.typepad.com/buy_ambien_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/buy_ambien_no_prescription>ambien free fedex shipping</a>http://www.world66.com/member/bolsald <a href=http://www.world66.com/member/bolsald>xanax generic fedex no prescription</a>http://profile.typepad.com/Buy_Accutane_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/Buy_Accutane_no_prescription>buy Accutane overnight free delivery</a>http://profile.typepad.com/tramadol_without_prescription <a href=http://profile.typepad.com/tramadol_without_prescription>tramadol fedex</a>http://www.world66.co m/member/tofevwdel <a href=http://www.world66.com/member/tofevwdel>lowest price Cialis</a>http://www.world66.com/member/kaftookejs <a href=http://www.world66.com/member/kaftookejs>buy Accutane for cash on delivery</a>http://www.world66.com/member/ernaleven <a href=http://www.world66.com/member/ernaleven>propecia online</a>http://profile.typepad.com/buy_fluoxetine_no_prescription <a href=http://profile.typepad.com/buy_fluoxetine_no_prescription>discount Fluoxetine</a>

17.04.2009, 15:39
ellaela-rq

<a href= http://index1.adylaxo.com >singer jimmy morello</a> <a href= http://index2.adylaxo.com >mcleanville nc</a> <a href= http://index3.adylaxo.com >shipping terms</a> <a href= http://index4.adylaxo.com >morgan hart & cxo</a> <a href= http://index5.adylaxo.com >teensinpantyhose</a>

6.02.2009, 07:51
advance cash check credit no

http://groups.google.com.au/group/percy1750/web/online-casino-poker [url=http://groups.google.com.au/group/percy1750/web/online-casino-poker]online casino poker[/url] <a href=http://groups.google.com.au/group/percy1750/web/online-casino-poker>online casino poker</a> http://groups.google.co.uk/group/chelsa9053/web/download-casino-game-3 [url=http://groups.google.co.uk/group/chelsa9053/web/download-casino-game-3]download casino game[/url] <a href=http://groups.google.co.uk/group/chelsa9053/web/download-casino-game-3>download casino game</a> [url=http://groups.google.com/group/myra2756/web/free-online-craps]casino craps free gambling online[/url] http://groups.google.com/group/myra2756/web/free-online-craps <a href=http://groups.google.com/group/myra2756/web/free-online-craps>casino craps free gambling online</a> [url=http://groups.google.com/group/myra2756/web/learn-to-play-blackjack]learn to play blackjack[/url] <a href=http://groups.google.com/group/myra2756/web/learn-to-play-blackjack>learn to play blackjack</a> http://groups.google.com/group/myra2756/web/learn-to-play-blackjack <a href=http://groups.google.com/group/myra2756/web/video-poker-practice>video poker practice</a> http://groups.google.com/group/myra2756/web/video-poker-practice [url=http://groups.google.com/group/myra2756/web/video-poker-practice]video poker practice[/url]

21.12.2007, 04:30
advance cash fast loan payday

http://groups.google.com/group/tatiana1570/web/credit-card-debt-help [url=http://groups.google.com/group/tatiana1570/web/credit-card-debt-help]credit card debt help[/url] <a href=http://groups.google.com/group/tatiana1570/web/credit-card-debt-help>card credit debt help xxasdf? ?</a> <a href=http://groups.google.com.au/group/percy1750/web/poker-game-download>poker game download</a> http://groups.google.com.au/group/percy1750/web/poker-game-download [url=http://groups.google.com.au/group/percy1750/web/poker-game-download]poker game download[/url] <a href=http://groups.google.com/group/myra2756/web/online-casino-black-jack>online casino black jack</a> http://groups.google.com/group/myra2756/web/online-casino-black-jack [url=http://groups.google.com/group/myra2756/web/online-casino-black-jack]online casino black jack[/url] <a href=http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/caribbean-poker>caribbean poker</a> http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/caribbean-poker [url=http://groups.google.com.au/group/brooklyn3219/web/caribbean-poker]caribbean poker[/url] <a href=http://groups.google.com/group/kubelsky9426/web/sears-credit-card-application-2>sears credit card application</a> http://groups.google.com/group/kubelsky9426/web/sears-credit-card-application-2 [url=http://groups.google.com/group/kubelsky9426/web/sears-credit-card-application-2]sears credit card application[/url]

21.12.2007, 04:30
pc slots

<a href=http://groups.google.de/group/sullivan2272/web/internet-poker-2>internet poker</a> [url=http://groups.google.de/group/sullivan2272/web/internet-poker-2]poker im internet[/url] http://groups.google.de/group/sullivan2272/web/internet-poker-2 [url=http://groups.google.fr/group/harley4703/web/jeu-casino-online]jeu casino online[/url] http://groups.google.fr/group/harley4703/web/jeu-casino-online <a href=http://groups.google.fr/group/harley4703/web/jeu-casino-online>jeu casino online</a> <a href=http://groups.google.com/group/arden1575/web/video-poker-machine>video poker machine</a> [url=http://groups.google.com/group/arden1575/web/video-poker-machine]video poker machine[/url] http://groups.google.com/group/arden1575/web/video-poker-machine [url=http://groups.google.de/group/sullivan2272/web/holdem-poker]texas holdem poker sets[/url] http://groups.google.de/group/sullivan2272/web/holdem-poker <a href=http://groups.google.de/group/sullivan2272/web/holdem-poker>texas holdem poker sets</a> [url=http://groups.google.it/group/aiden7040/web/poker-italiano]poker italiano[/url] <a href=http://groups.google.it/group/aiden7040/web/poker-italiano>poker italiano</a> http://groups.google.it/group/aiden7040/web/poker-italiano

2.12.2007, 19:59
download mp3 music player

second line drugs for chronic angina and ranexa <a href= http://usarxdrugs.com/usd/?&pid=2794 >drugs that cause ataxia and hirsutism</a>

27.10.2007, 11:52
SQEkoKUQYDxvshn

w2hITQ hi jonsf!

24.06.2007, 22:51
rHvaRZxiMT

l05JRN hi jonsf!

24.06.2007, 22:50