Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

W dziale

Anastazja

Ktoś właśnie wstukiwał kod w domofonie. Skrzypnęła otwierana furtka. Wiedźmin wsunął się na teren osiedla za jakimś wracającym z zakupów mieszkańcem. Rozejrzał się. Nad drzwiami prowadzącymi do poszczególnych klatek schodowych wisiały tabliczki z numerami lokali, do których dane schody prowadziły. W ten sposób bez problemu ustalił, którędy wejść do mieszkania „ofiary”.

"Mój pomysł na zakończenie cyklu Harry Potter" - wyróżnienie

I tu się mylisz. Jesteśmy w Przystani Nadziei, miejscu chronionym bardzo potężnymi czarami. Nie może się tu dostać żaden czarnoksiężnik ani nawet drobny rzezimieszek. Najwięksi czarodzieje przez wieki nakładali na nią skomplikowane zaklęcia ochronne, ostatnim był Dumbledore. Przystań jest nienanoszalna, poza tym chroni ją Zaklęcie Fideliusa, kilka porządnych tarcz i wykrywaczy wrogów. Nawet gdyby Sam-Wiesz-Kto bardzo się starał, nie ma najmniejszych szans na znalezienie jej.

"Mój pomysł na zakończenie cyklu Harry Potter" - zwycięskie opowiadanie

Krążyły plotki, że Snape'owi się udało. Harry przypominał sobie jakieś informacje usłyszane od Hermiony, ale wtedy nie bardzo zwracał na nie uwagę. A kiedy przestał odcinać się od wszystkiego wokół i nawet pozwolił Ginny podejść do siebie bliżej niż na kilka metrów, wieści przestały być już sensacyjne i już o nich nie mówiono. Więc Harry Potter pogrążył się w błogiej nieświadomości, spychając ewentualne rysy na swojej wizji świata w najdalszy kąt umysłu. Aż do tego dnia.

Drzwi w Skale: Czajohowie (cz. V)

Mijały tysiąclecia. Kiedy na zewnątrz tworzyło się nowe imperium, obejmujące cały Imprompt, a pozostałych Achonietów można było policzyć na palcach obu rąk- w Drugiej Ojczyźnie zaczęło być tłoczno. Wojna mogła wybuchnąć w każdej chwili.

Drzwi w Skale: Pojęcie (cz. IV)

– Pani, zbliża się jakiś jeździec. Gdzie jest Tov Rosły? – Jestem tutaj – oznajmił Tov. – Co się stało? Ktoś się zbliża? – Tak, panie. Tov wdrapał się nie bez wysiłku na drzewo i rozejrzał się dokoła. Dostrzegł jeźdźca...

Katharsis, czyli makabreska z zającem w tle

Jedna z niepisanych zasad kodeksu Śmierciożerców głosi „Zemsta oczyszcza”. Działał wciąż mając jej słowa wyryte w pamięci, choć nie wiedział, za co się mści, a z czego oczyszcza. Kiedy pierwszy raz „przysłużył się” Czarnemu Panu, powiedzieli mu, że tak trzeba. Nie było trudno. Szybko się przyzwyczaił. A potem, kiedy skończyła się ta przeklęta wojna i kiedy nie było już komu służyć, trzeba było wszystkim zniknąć z oczu i jak zwierzę żywić się resztkami ze śmietnika.

Smak malin

Od 18 lat. W powietrzu unosił się zapach jej perfum. Leżała w tej swojej wyzywającej pozie na łóżku. Czytała jakąś grubą, oprawioną w skórę książkę. Przygryzała lekko dolną wargę - zawsze tak robiła, kiedy się nad czymś skupiała. Na palcu lewej ręki, wplątanej w długie, nieuczesane, brązowe włosy, błyszczała obrączka. Ramiączko cienkiej podkoszulki w kolorze cytryny opadło na opaloną skórę. Hermiona, zajęta swoimi myślami, nie zauważyła mojej obecności. Stałem oparty o framugę drzwi.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień XIII

Czarny Pan był zły. Przynajmniej zdaniem Petera stan ów charakteryzował lorda od dłuższego czasu. Najwyraźniej kolejne słane przez szpiegów notatki nie zawierały dość dobrych nowin, by zrównoważyć wczorajszą wiadomość autorstwa Severusa Snape’a. Co mniej inteligentni obecni w kwaterze Śmierciożercy mieli nadzieję, że Czarny Pan uspokoi się samoistnie. Peter kwitował ich pełne nadziei wypowiedzi pogardliwym prychnięciem i niesłyszalnym dla mądrali „chciałbyś”.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień XII

Świt wstał niechętnie. Słońce wychyliło się zza horyzontu, ale szybko skryło się za chmurą. - Jesteś nienormalna – orzekł Sławek. – Ja po takiej ilości eliksiru pobudzającego dostałbym zawału serca i wylewu krwi do mózgu.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień XI, część trzecia

– Przegięła – orzekła Jaella. – Zidiociała do reszty. – Selka oderwała wzrok od purpurowego napisu na ścianie Wielkiej Sali. – Zastrzelę ją – zaproponowała Flora. – Nie widzę przeciwwskazań. – Jaella dotknęła nieszczęsnej ściany. – Ja też – zgodziła się Selise. – To idę.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień XI, część druga

Mierzeja miała opracowany standardowy sposób zachowania – kategorycznie odmawiała współpracy, zaciskając usta albo chowając się za podręcznikiem. Gdy to nie pomagało, rzucała profesorce pełne złości spojrzenie, które było mylnie interpretowanie jako zapowiedź rychłego nadejścia potoku łez, co z kolei generowało u nauczycielki poczucie winy i ostatecznie zmuszało ją do kapitulacji.

Dziewica Slytherinu 2 – Mickiewicz Kontratakuje, dzień XI, część pierwsza

- Nie drażnij mnie – ostrzegł wampir – bo, idąc za przykładem panny Search, wypalę ci jakiś ładny wzorek na drugim policzku. – Przerwał na chwilę. – Czy wiesz, co oznacza sformułowanie „nakłonić do współpracy”? Obserwując twoje poczynania, dochodzę do wniosku, że nie masz pojęcia i nie rozumiesz, co się do ciebie mówi.