Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Wampir z miasta

Rozdział III

RODZIAŁ 1 i 2

ROZDZIAŁ 3

Noc była niewiarygodnie cicha i ciemna - żadnych gwiazd, żadnych samolotów na niebie.
Tak więc nic nie zatrzymywało ich karety zaprzężonej w człowieko-konio kształtne stworzonka - mefisty, w osiągnięciu celu.
Prawdopodobnie to właśnie od mefistów wzięły się stereotypy diabełków z rogami. Stworzenie to wyglądało jak mały szkarłatny człowieczek z ogromnymi czarnymi skrzydłami na plecach i kopytkami zamiast stópek. Na czole swoich małych główek miało dwa różki.
Mefisty mimo swoich ludzkich kształtów nie były zbyt do ludzi podobne .Uważały one ludzi za podgatunek zwierząt - z którymi się identyfikowały. Były one trochę szalone ale mimo wszystko bardzo inteligentne.
Ze względu na ogromną siłę jaką miały w swoich małych ciałkach były one bardzo cenne i cenione w pewnych strefach.
Mefisty cechowała również doskonały zmysł orientacji.
Więc jak juz napisałam po nocnym, polskim niebie frunął czarny wóz z długimi balami za które unosiły go stworzonka. Zbliżał się on do pewnego domu, gdzie trzy dziewczyny chrapały tak, jak chrapie każdy człowiek o trzeciej nad ranem..

***
-To ten dom! - wskazał mefist frunący na początku orszaku.
-Fajnieeee - ziewnęła pierwsza.
-Zaparkujcie w ogrodzie!- wydarł się Gajver z karety.


***

-Podaj mi ten śrubokręt… - powiedział do drugiej. Stali obecnie na balkonie koło pokoju Tej, która zamierzali napaść.
-Który? - zapytała. Zresztą czemu tu się dziwić. Tylko wybraniec może wiedzieć co kryje się pod: "ten śrubokręt" kiedy "ten śrubokrętów" jest około trzydziestu.
-Ten z czerwona rączką..
Po wykluczeniu wszystkich śrubokrętów o różnych rączkach pozostał "ten śrubokrętów" okrągła liczba siedmiu.
-Gwiazdkę? -zapytała.
-TAK - mężczyzna zaczynał się denerwować.
-Mały czy duży?
-Średni!
-Aha...- podała mu "ten śrubokręt".
Mężczyzna pomajstrował coś przy drzwiach balkonowych i po kwadransie usłyszały brzdęk, oznajmiający, że drzwi są otwarte.
Kiedy pierwsza z drugą pozbierały wszystkie śrubokręty, wiertła i takie tam nieznane im rzeczy, a mężczyzna powtórzył plan działań i akcja pod kryptonimem: „Kanarek”, rozpoczęła się.

***
-Zaparkujcie w ogrodzie!- powiedział mefist w okularkach do drugiego - Panoszy się jakby był niewiadomo kim..
-W ogóle to jest ogród?? -zaśmiał się trzeci - Takiej wielkości to jest zagroda dla mefiściątek w naszej stajni..
-H...- parsknął inny o pomarańczowych kopytkach - Zawsze powtarzałem, że ludziom niewiele trzeba do szczęścia...

***
-Gajvwer! - szepnęła pierwsza .
-Żadnych nazwisk!
-Hej ty! - poprawiła się - Ale chyba nasz plan spalił na panewce..
-Dlaczego?
-Nie widzisz? -zapytała druga.
-No mam małą wadę .. - zarumienił się, ale i tak nikt tego nie zauważył - w pokoju było strasznie ciemno. - Może zapalicie światło? - zapytał nieśmiało.
Kobiety wymieniły się spojrzeniami.
-Na trzy?
-Dobra – powiedział - Raz, dwa ..TRZY!
Zapaliła światło.

***
-Skarbie!- powiedziała Pani Domu - Słyszysz?
-Tak? - powiedział na pół przytomny Pan Domu.
-Aga znowu kogoś zaprasza po nocy!
-I co z tego - chciała się odwrócić na drugi bok, ale żona nie pozwoliła mu na to.
-To, że ona nie jest jeszcze pełnoletnia.
-To porozmawiaj z nią o tym. - zamknął oczy.
-Dobrze – powiedziała - jutro z nią o tym pogadam.

***
-Co tu się dzieje... - powiedziała Bajka, która obudziła się w momencie zapalenia światła.
-O pierwiastek! - przeklął Gajwer.
-I co teraz mistrzu zbrodni i planów? - zaśmiała się druga.
W tym samym czasie Bajka trzasnęła Mary i walnęła z łokcia Agave. Na skutek walnięcia, Agava śpiąca na polówce spadła z niej, przez co wydała z siebie głośne "aaa".
Wydarzenie to miała pozytywny skutek - ocknęła się.
-O pierwiastek! - krzyknęła.
-Ojej! - to Mary.
Agava zgramoliła się z podłogi.
Atmosfera w pokoju zagęściła się .
-Czego tu?! - podeszła do Gajwerta.
-Aga! On może być uzbrojony! - przypomniała Mary.
-Tak? -zaśmiała się - Wynoście się stąd.
-A niby czemu? – odbił mężczyzna.
-Bo ja ci tak każę? - zapytała.
Bajka z Mary wymieniły zdziwione spojrzenia, poczym wstały i niczym ochrona stanęły za Agavą.
Mężczyzna cofnął się o krok.
-Wiesz co Sabi? - zagadnął do drugiej - może byście przeszły do tej niezawodnej części planu..
-Że co? - zdziwiła się pierwsza - Mamy je zabić? - trzecia się zdenerwowała.
-Nie. - Ale mogłybyście je uśpić.
-Aha.
Zbliżyły się do nich..
-Ani się waż! - powiedziała Aga.
Ale było już za późno…Ważyła się...

***
Gdyby ktoś tej nocy podszedł do domu Państwa Grabczyk na ulicy Mrocznej, zobaczyłby trzy kobiety ubrane w czarne letnie płaszcze i mężczyznę oglądającego kanarka.
Zauważyłby też leżące na ziemi postacie - jedna w czarnej atłasowej koszuli nocnej, drugą w bawełnianej z owieczką na piersi i trzecia w czymś kusym - na kształt koszuli ale mimo wszystko nieokreślonym.
Ale nikt nie podszedł do tego domu. Była przecież trzecia pięćdziesiąt trzy...


***
-Ty pozbierasz jej rzeczy. - powiedział do pierwszej.
-Ty zadbasz by spały - powiedział do drugiej.
-A ty zaniesiesz list dla jej rodziców do kuchni. - powiedział do trzeciej.
-A ty?? - zapytała pierwsza zbierając ubrania z podłogi.
-Ja?? Niewiasto! - przybrał obrażoną minę - Ja tu jestem głową tego przedsięwzięcia!
-A my?? - zapytała trzecia.
-Wy… - powiedział z powaga - jesteście ciałem.
-Aha… - powiedziały pierwsza i druga.

***
-Abel - krzyknął z balkonu do mefresa z okulami.
-He? - zdziwił się .
-Musimy przenieść ciała...
-Aha..

***

-Gotowe?
-Tak jest! - powiedział trzecia.

***
droga powietrzna Polska-Transylwania
-Mówiłem Ci... - powiedział jeden mefres do drugiego - Z ludźmi to tak zawsze, u nich żadne przedsięwzięcie nie jest pozbawione ofiar...
-Tak. - skręcili w prawo - I te ich akcje… Wszystko takie niezaplanowane...

***
Powóz.

-Stara się wścieknie... - powiedziała Sabi, czyli druga.
-Nie przesadzaj... - powiedział pierwsza – w końcu mimo wszystko będzie miała młodą na tym jutrzejszym spotkaniu…
-Czyli możemy uznać, że akcja się powiodła? - zapytał jak dotąd milczący Gajwer.
-My możemy... Ale czy ona uzna?
Mężczyzna załamała ręce.
Jednak mimo wszystko mknęli dalej przez niebo. Powoli zbliżał się świt.

***

Dzień kolejny. Jadalnia państwa Grabczyków.
-Misiuuu… - powiedział mąż - Tu jest na stole list od Agavki..
-Tak?? - zaciekawiła się Pani domu, która właśnie smażyła jajka na patelni teflonowej - Co pisze??
-Że pojechała do babci, ale jeszcze wróci...
-Ach... - powiedziała inteligentnie - Mogła powiedzieć, tobym jej ubrania poskładała i do torby włożyła. Wiesz przecież jaka z niej bałaganiara...
-Tak, masz rację – przyznał - Kotku... Spójrz, jajka się palą...

***
Dwór. Sypialnia na piętrze.
-ajjj - czupiradło przeciągnęło się - Jak dobrze mieć weekend...- nagle pożałowała tego co powiedziała. Otworzyła oczy i przypomniała sobie tragedię uprzedniej nocy.
-O kwadrat! - wrzasnęła i zerwała się z łóżka. Na kanapie i na podłodze leżała Mary i Bajka. Najspokojniej w świecie spały sobie.
Znajdowały się w sześciokątnym pokoju wyłożonym piękną wykładziną. Pokój był urządzony z wielkim przepychem - rzeźbione łóżko (na którym spała), kanapa (zajmowana przez chrapiącą Mary) rzeźbiona w taki sam sposób jak lóżko, szafa i komoda. W oknach wisiały haftowane firany. Podeszła do nich i odsłoniła je.
Tradycyjny widok dla dworu - pomyślała na widok mgły.
-Mary! - podeszła do koleżanki.
-Co? - zapytała sennie podnosząc się z kanapy.
-Bajka! -ta też się podniosła.
-Mają nas! - krzyknęła.
Mary zemdlała, a Bajkę zamurowało.

***


-Pani... - powiedział Najwer - Jest już na miejscu...
-Gajwer czy ty mnie masz za ślepą staruchę?? – zapytała oburzona starsza pani siedząca w wyłożonym czarnym materiałem fotelu. W dłoni trzymała papierosa.- Myślisz, że tego nie widziałam??
-Pani, wybacz! - karnie pochylił się.
-Co? - zdziwiła się.
-Nie moja wina, że u niej były koleżanki!
-Kolezanki? - zmarszczyła się. - O pierwiastek spotęgowany! -zapaliła papierosa.

***

-Jesteś nam winna wyjaśnienie - powiedziała Bajka do Agi, której właśnie udało się ocucić Mary.
-No właśnie! - poparła ją tak która mdlała.
Aga podeszła do drzwi. Obydwie zamknęła na zasuwki.
-No więc tego… - zmieszała się - Co chcecie usłyszeć?
-Kim byli ci ludzie?
-Nikim.
-Kim byli Ci ludzie? - powtórzyła.
-Nikim.
-Nie byli ludźmi prawda? Ten mężczyzna był za przystojny by być od takim śmiertelnikiem.. -Aga milczała -To czego chcieli? - zaczęła z innej strony.
-Prawdopodobnie chcieli bym tu przyjechała.
-Po co? - podniosła brew i skrzyżowała ręce na piersi.
- Bo ja nie chciałam .
-Dlaczego nie chciałaś?
-Bo nie lubię osoby, która chciała żebym przyjechała.
-Kto to?
-Moja babcia.
-Pani Irenka?
-Nie..
-Przecież twoja druga babcia nie żyje! - wtrąciła Mary.
Głuche milczenie.
-Okłamałaś nas - wcale nie zapytała tylko stwierdziła Bajka.
-Troszeczkę... - ta cała sytuacja nie podobała się jej coraz bardziej.
Zapadło milczenie, podczas którego Mary bladła coraz bardziej blada, a Bajka oglądała swoje paznokcie.
-To dzięki niej jesteś „inna” - podjęła Mary.
Aga kiwnęła głową.
-Dobrze, że mamy RH -! -powiedziała radośnie, a zarazem z nutką tragizmu Bajka.

***
-Trzeba się ich pozbyć! - powiedziała Gajwer.
Starsza pani spojrzała na niego z oburzeniem.
-Jesteś głupi czy tresowany?
Gajwer zbaraniał.
-Gajver idioto… - zapaliła kolejnego papierosa - Pomyśl troszkę, a zrozumiesz, że wszystko twoja niekompetencja wyszła nam na dobre.
Gajver zmieszał się.

***

-Więc co robimy? - wysapała Mary, której klimat pokoju najwyraźniej nie służył.
-Otwórz okno i wywietrz ten pokój…
Mary posłusznie doczłapała do okna i otworzyła okienko.
Nagle ją wmurowało.
-Agava, a co to?
Agava podeszła do okna i usmiechneła sie.
-Widzicie jaka moja babusiajest kochana? Pozbierała moje rzeczy i jeszcze je wyprała!
-Moja by czegoś takie nie zrobiła. - powiedziała z niedowierzaniem Baja.
-Pomijając ten drobny szczególik, że twoja babcia nie porwała by cię ..
-Tak, masz rację.. - patrzyły wszystkie z niedowierzaniem w linkę na której wisiały ubrania.- A tak na marginesie, to fajnie, że nareszcie odzyskam moją sukienkę, którą sobie przywłaszczyłaś rok temu…
-A mi by było miło, gdybyś oddała mi te szare spodnie które wiszą tam - wskazała je palcem - Bo pewnie już nie pamiętasz ale pożyczyłam ci je pół roku temu…
-I widzicie! - powiedziała z euforią Agava - A jednak wszędzie są dwie strony!
-Tak, tylko ta strona pozytywna jest jakaś mała..
-Aha - jej euforia opadła - Rzeczywiście...

***

-Tłiti.. - powiedziała do pająka - A wiesz gdzie lecieć?
Tłiti zmierzył ją spojrzeniem.
-Za kogo ty mnie masz? - tarantula zachichotał - ty lepiej nie martw się tylko otwieraj ta klamkę..

***
Kuchnia domu Państwa Grabek.

-Skarbie - powiedziała Pani Grabek - Ptaszek uciekł..
-Ojej… - przejął się - Kupi się nowego...

***
Dwór wiadomo gdzie.
-Plan jest prosty - powiedziała Mary maszerująca po pokoju - spuszczamy się na linie do ogrodu, zabieramy ciuchy i biegniemy w tamten las! Później znajdujemy drogę i łapiemy stopa.. - nabrała powietrza.
-I dojeżdżamy do domu za miesiąc? - uśmiechnęła się z politowaniem Bajka .
-Poza tym nie mamy liny...
-To wymyślcie same coś lepszego! - powiedziała i odwróciła się do nich plecami..

***
-Gajver… - powiedział mężczyzna, który wszedł do kuchni - Słyszałem o twoim dzisiejszym wpadzie...- mrugnął do niego - Ale z Ciebie Casanova.. Miałeś wziąć jedną, a wziąłeś trzy... I wszystkie apetyczne...
-Nie śliń się tak - powiedziała pierwsza, czyli Kalina - Jedna jest nasza a dwie mają RH-…
-A tą jedną sobie przywłaszczyliście? -zapytał zdziwiony.
-My nie.. - powiedziała trzecia - Ale pani tak.
-Stara robi się zachłanna..
Zapadło milczenie.
-Bruce kwadracie spotęgowany... - powiedziął Gajver z satysfakcją - Ty jesteś głupi czy tresowany? Przecież ta pierwsza to jest wnuczką staruchy!
-To takie buty. - zakręcił się i wyszedł z kuchni.

***

-Dobra! - wnerwiła się po półgodzinie myślenia Aga - Wstajemy! - Bajka i Mary spojrzały na nią z politowaniem - Chcecie tu tak siedzieć?? Pójdziemy do niej, zrobimy jej rozróbę, kradniemy jakiś z tych cennych przedmiotów, które stoją w holu i wychodzimy. Sprzedajemy to co ukradniemy i wracamy do domu samolotem!
-Tak! Zróbmy jej rozróbę!
-Tak! Pokażmy jej gdzie ją mamy!
-Tak! – krzyknęły i wyszły na hol za Agą.

***

-Dlaczego się na nim wyżywałeś?
-Co?
-Dlaczego na nim odreagowywałeś swoje problemy...
-Co?
-Nie udawaj do kwadratu spotęgowanego! Myślisz, że nie zauważyłam, jak go potraktowałeś? Tak nie można postępować z ludźmi! - Darła się na niego Kalia - To, że ci nic nie wychodzi, nie znaczy że możesz się spokojnie wyżywać psychicznie na innych! Zawiodłam się na tobie! Jesteś nikim innym jak spierwiastkowanym kwadratem!
Gajverowi zaszkliły się oczy.
-Dlaczego się na mnie wyżywasz? - pociągnął nosem.

***

-Proszę Pani! - podeszła do jej fotela w Bawialni Sabi - One już idą!
-Świetnie.. - uśmiechnęła się mściwie - Kochana, bądź tak dobra i przynieś herbaty z dołu...

Akebia Katarsis
11.04.2005, 22:07

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

Saphira

Świetne to opowiadanko! Faktycznie nie załapałam o co chodzi z tą krwią, lecz to tylko dlatego, że jeszcze nie przerabiałam tego w szkole:-) Kuzynko! zmieniłam pseudonim. już nie jestem Nimfa. od: kuzynki z Władka.

9.08.2005, 11:39
AK

Droga Damo. Postaram się wyjaśnić Twoje wątpliwości dotyczące krwi jaką piją moje wampiry. W opowiadaniu jest błąd. Koleżanki Agavy mają Rh+. Wampiry mają Rh-. Jeżeli uczysz się biologii wszystko powinno być jasne. Agava jest wampirem abstynentem, a przynajmniej rzadko praktykującym. Czy wszystko musi być zawsze logiczne?:) Miłego.

30.07.2005, 13:53
QueenLady

Jak dobrze rozumiem, ta Aga jest wampirem, tak samo jak jej babcia i porywacze. No dobra, zaczynamy. Po pierwsze - dlaczega Agava czy jak jej tam nie mogła tknąć koleżanek? Bo ich grupa krwi to Rh-? Nie rozumiem. Moim skromnym zdaniem wampiry raczej nie interesowały sie jaką krew ma ich ofiara, a pozatym spescalnie by nie wybrzydzały, co nie? Druga sprawa - skoro jest ona wampirem, to jakim cudem mogła podejść sobie w dzień do oknsa? Trzecia sprawa - popracyj nad odmianą przypadków i rozróżnianiem płci męskiej od żeńskiej, stylistyką i składnią zdań. Pomysł fajny, tyle, że źle przelany "na papier". Dziękuje.

12.06.2005, 22:50
rybka

Boże tyle tu nieścisłości że aż szok! Fatalne! Jak już coś piszesz to byś się mogła chociaż do tego przyłożyć!

20.05.2005, 15:21
klojmklohon

klm mjm

19.05.2005, 17:24
Czarownica pigi

fajna tylko krotka niewiem moze sie kiedys poznamy bo jak piszesz o czyms takim czyli wierzysz i lubisz to ja tez muj nm gg 6161132 jezeli masz a jak nie to zalosz pogadamy

19.05.2005, 08:57
krasnola

sehr gut :)

24.04.2005, 22:15
Nimfa

rewelacja, ja chc znać termin następnej części. Bo nie chce mi się codziennie zaglądać, a chc jak najszybciej. Błędy nie mają znaczenia.Wiesz, ale tak po cichu możesz mi przesłać na emaila, ja się juz nie mogę doczekać końca.Obym się nie zawiodła.

15.04.2005, 20:06
viki

tak Sądzę że fajne

15.04.2005, 13:08
Znieciarpliwiona

Ach pseudo mi nie wyszło, ale wżne, ze pezrsłąnie czytelne

14.04.2005, 12:29