Słowianie - niezwykli dziadowie nasi - Część 1
Kilka miesięcy temu, kontynuując moje niemal już trzyletnie poszukiwania w szkolnej bibliotece, natrafiłem wreszcie na "coś" specjalnego. Wśród zakurzonych i nie pożyczanych chyba nigdy woluminów, znalazłem książkę, która stała się dla mnie światełkiem w ponurej krainie zwyczajności i monotonii, jaką jest codzienność i życie wśród smutków oraz sytuacji bez wyjścia.
Poprowadziła mnie ona do świata tak bliskiego i tak magicznego zarazem, że aż sam nie mogłem uwierzyć w to, iż przez tak długi czas, znajdowałem się dosłownie obok i nie mogłem ( a może nie chciałem?) podziwiać jej piękna....
Dzieło pana Gieysztora "Mitologia Słowian", stało się dla mnie początkiem wielkiej przygody w realiach świata naszych przodków, do której zapraszam dziś, was, drodzy czytelnicy, z nadzieją, że podobnie jak ja, odkryjecie niezwykłość słowiańskiej kultury.
"Skąd się stało stworzenie?
To wie tylko Nadzorca tego świta,
A może nawet i nie On?!"
Rydweg (X.129,7)
Stworzenie świata
Jednym z fundamentalnych wierzeń, bez którego nie wyobrażamy sobie chyba żadnej religii, czy społeczeństwa, jest udokumentowanie pochodzenia zarówno swojego jak i otaczającej przyrody. Dociekliwość ludzka, która w tej kwestii opierać może się jedynie na imaginacji (któż przecież wieży w teorię Wielkiego Wybuchu J) dawała o sobie znać we wszystkich kulturach świata, owocując wielkimi dziełami, które przez badaczy nazwane zostały "poematami kosmogonicznymi".
Wyobrażenie procesu stwarzania świata u Słowian, przez liczne wielki ulegało modyfikacjom, związanym z napływem ludności z okolic Hellady i Azji. Pierwotny charakter wierzeń naszych przodków, jest więc dla nas, dziś żyjących ludzi, dość mglisty i stanowi jedynie zarys tego, co bez mała 2000 lat temu stanowiło największą tajemnicę i szczyt sacrum. Mimo najszczerszych chęci badaczy, prawdopodobnie nigdy nie będzie nam dane poznać i dokładnie odtworzyć podań i historii, jakie przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie pierwsi mieszkańcy wschodniej i północnej Europy, gdyż nasza wiedza na ten temat oparta jest jedynie na zniekształconych, krążących dziś przekazach ustnych oraz kronikach datowanych na X i XI wiek!!! Trudności w rzetelnym ustaleniu i przedstawieniu pożądanych faktów, sprawia nam dziś również mącicielska działalność Kościoła Katolickiego, który w czasach chrystianizacji, niszcząc miejsca kultu, posągi bogów oraz grody walnie przyczynił się do zatarcia świadectw o naszych przedhistorycznych korzeniach.
Według źródeł pochodzących z terenów dzisiejszej Rosji, początek świata dokonał się w wyniku konfliktu dwóch sił. Żywioły, które w legendach uosabiane są w postaciach białego i czarnego boga, posiadać miały zwalczające się wzajemnie właściwości, które w konfrontacji dały zaczątek Ziemi i całej zamieszkującej faunie i florze.
" Na początku nic nie było poza niebem i morzem
Jasnym Bogiem, który płynął łodzią
I Czartem (Ciemnym Bogiem) wyłaniającym się z piany morskiej,
Który przystąpił do Jasnego Boga ..."
Pomysł stworzenia świata podsunął Jasnemu Bogu Czart, który choć sprytny i zaradny sam nie mógł tego dzieła dokonać. Dlaczego???
Diabeł nazywany w kulturze naszych dziadów: smętkiem, biesem lub strachem, nigdy nie miał zdolności, ani ochoty do nauki, dlatego też nawet najprostsze formuły magiczne nie były wstanie zagnieździć się w jego dość kosmatym umyśle J. Zdolności magiczne przejawiał i chlubił się nimi natomiast Bóg Jasny, który w omawianym procesie stworzenia odegrał kluczową rolę.
<< Przechwalasz się, że możesz wszystko uczynić,
i sądzisz, że jesteś ode mnie mocniejszy?! - rzekł Jasny Bóg do Czarta.
Przynieś, więc nieco piasku z dna morza.>>
Szatan zanurzył się dwukrotnie, ale [za każdym razem] piasek przepływał mu przez palce. [Przed trzecią próbą diabeł poprosił Jasnoboga o pomoc, a gdy Ten podzielił się z nim swoimi magicznymi formułami] szatan zmieniwszy się w jaskółkę [wzbił się w przestworza i pikując z wielkiej wysokości w wodę] zdołał przynieść w dziobie trochę błota.>>
Szatan znany ze swej przebiegłości, oddał tylko część "nasienia życia", które zdobył w głębinach, a obserwując proces stworzenia, miał nadzieję powtórzyć go, czyniąc sobie "nową Ziemię" na własność.
Jasny Bóg natomiast odprawiwszy, nad ową kupką błota, modły, tudzież nieznane nikomu rytuały, rzucił ją w morze. Woda zawrzała i poczęła się wtedy gwałtownie kotłować, a z czeluści wyrastać zaczął ląd utwierdzony na głębokiej skale. Jako pierwsza z otchłani wyłoniła się Góra Trigław, a zaraz po niej płaszczyzna równa i doskonała jak misa! Ziemia, której zaczątkiem była garstka piasku, rozrosła się tak szybko, że po kilku chwilach, cały znany i nieznany dzisiejszemu człowiekowi ląd, stał się rzeczywistością...
... kiedy jednak Ziemia wyłaniała się z pian morskich, również i błoto ukryte w gębie szatana zaczęło się gwałtownie rozszerzać. Diabeł nie chcąc jednak stracić tegoż skarbu, tak mocno zaciskał usta, iż napierając masa rozsadziła mu czaszkę. Wszystki proch twórczy rozsypał się wówczas niczym popiół wulkaniczny po całej istniejącej już idealniej Ziemi i w oka mgnieniu to, co pochodziło z ust szatana stało się: bagniskami, górami, pustkowiami i uroczyskami. Nic bowiem, co pochodzi od smętka dobrym ani pięknym być nie może.
Jasnobóg, który dokonawszy swego dzieła, wstąpił na miejsce swego panowania - górę kosmiczną Trigław - spojrzał na krainę rozległą, którą stworzył, a zauważywszy, że praca jego pohańbiona została ohydą czarnoboga, dobył piorunów i strąciwszy biesa z powierzchni przybytku swego, na wieki pogrążył go w otchłani! Odtąd już nigdy szatan na Ziemi nogi swej nie postawił, ale zdobywszy pewne umiejętności, wcielał się jedynie w zwierzęta uczynione ręką Stwórcy, siejąc postrach po całym istniejącym już dobytku.
Stworzenie człowieka
O ile według Słowian, Ziemia oraz zamieszkująca ją przyroda uczynione zostały jednocześnie, o tyle człowiek, jako najdoskonalszy, a jednocześnie jeden z mizerniejszych tworów świata, powołany do życia został nieco później. Najpopularniejszy przekaz, jaki krążył do XI- go wieku wśród naszych "dziadów" zachował się, w swej dziewiczej powiedzieć by można formie, dzięki spisaniu go w "Powieści dorocznej"
Utwór ten pochodzący z 1071 roku przywołuje nam obraz obrad, a raczej kłótni, jak toczyła się pomiędzy wojewodą księcia Światosława, a pogańskimi kapłanami - wołchwiami, z której dowiadujemy się, co następuje:
<< Wiemy, jak został człowiek stworzony"- odrzekli poganie usłyszawszy niedorzeczny według nich "opis stworzenia" z Księgi Rodzaju. I wkroczywszy z chrystianizatotem na drogę sporu opowiedzieli dostojnikowi książęcemu historię, która od wieków uważana była wśród nich jako największa świętość. " Bóg mył się w łaźni i spocił się, otarł się wiechciem i rzucił go na Ziemię. I wszczął spór szatan z Bogiem, kto z nich ma stworzyć człowieka. I stworzył diabeł człowieka, a Bóg włożył weń duszę. I dlatego, gdy człowiek umiera do ziemi idzie jego ciało, a dusza ku Bogu"
Utrzymywanie ładu ziemskiego
Podstawowym zadaniem, jakiemu musiał sprostać Jasnobóg, aby utrzymać ład i spokój w swym przybytku, było zawieszenie niebios nad Ziemią. Ten fundamentalny problem, który pojawia się już u Greków i Rzymian, rozwiązany został w mitologii słowiańskiej, swoistymi analogami helleńskich Atlasów, którzy w omawianej kulturze przyjmowali postacie: ptaków, ryb oraz potworów morskich.
Gołębie, które najczęściej podtrzymywały na swych grzbietach sklepienie niebieskie, zamieszkiwać miały na "drzewie świata". Owe zaś drzewo "ciężkie i wysokie o liściu szerokim" czcią wielką otoczone było, a na pamiątkę jego cudownego stworzenia i przedwiecznego istnienia, również i inne okazy tego gatunku, po całej słowiańskiej krainie podobnym kultem objęte były.
Okolice dębów - bo to o nich jako o "drzewach świata" mowa - stały się z czasem miejscami modłów rytuałów i magicznych obrzędów. Zagajniki z wiekowymi dębami, które w kulturze wschodnioeuropejskiej stanowiły swoiste odpowiedniki "świętych gajów" greckich, przekształcono w swoiste "sanktuaria", a rozwijające się opodal nich grody dawały schronienie zarówno "kustoszom" tych jakże szanowanych miejsc, jak również rzeszom pielgrzymów zmierzających na spotkanie z przeznaczeniem.
Gaj, w którym znajdować się miał "duch wielki, potężny i mocny" mający piesze nad ładem i porządkiem świata, zaklęty ze wnętrzu "przedhistorycznego" drzewa, otaczany bywał (poza kohortami żywych strażników) również i kamiennymi "babami". Ci potężni i budzący grozę żołnierze obdarzeni wymownym spojrzeniem, bronić mieli czci i godności "ducha drzewa", a w razie jego obrazy lub, co gorsza znieważenia, używając swych magicznych mocy, postać ludzką przybierać mogli i ścigać wroga dopóki, dopóty topory ich i miecze krwią zbrukane nie zostały.
Pod koroną świętego dębu, który co roku rodził równie święte jak macierz owoce, znajdował się ołtarz ofiarny. Kamień, który posłużyć mógł do budowy takiegoż ołtarza, nie mógł być w żadnym razie kamieniem pospolitym i dlatego budulcem były tylko minerały, których rzadkość i wrodzone piękno o cenie niewysłowionej świadczyć mogły. Słowianie najczęściej pozyskiwali granitowe płyty, które prowizorycznie obciosane w kamieniołomach, dawały sposobność do złożenia na nich ofiar, mających uprosić "siły wyższe" o zlitowanie nad mizernym życiem człowieczym i wysłuchaniem pobożnych próśb ludu wiernego.
Fenomenem jednak było pozyskiwanie i wykorzystywanie marmuru, który przyniesiony przez lodowiec w postaci form, zwanych eratykami, był najbardziej ekskluzywnym materiałem używanym do budowania przedmiotów o charakterze sakralnym.
Alternatywna koncepcja...
Gdybyśmy przenieśli się w czasie i zapytali mędrców, w jaki sposób podtrzymywane jest niebo, nie zawsze usłyszelibyśmy historię o "gołębich Atlasach". W zależności bowiem od miejsca ( a trzeba nam wiedzieć, iż cywilizacja Słowian zajmowała obszerne tereny porównywalne z obszarami dzisiejszych: Polski, Pomorza Magdeburskiego, Rosji, Białorusi, Ukrainy, Litwy oraz Czech i Słowacji) wierzono w różne mechanizmy podtrzymujące niebiosa. Poza popularnym wierzeniem, jakie podałem powyżej, krążyły też dwie niezależne opowieści, które zestawione razem dają nam wizję iście bajkową.
Pierwszy alternatywny sposób, polegał na zamontowaniu przez Jasnoboga magicznego gwoźdźca, na którym zawieszone sklepienie kołysało się leniwie, poruszając chmury i powodując zmiany pór roku.
Drugi bardziej fantazyjny przekaz, mówi nam o istnieniu w pobliżu "pępka świata" niebosiężnego (w dosłownym tego słowa znaczeniu) kosmicznego słupa, który wspiera sklepienie w miejscu, w którym nocą połyskuje swym nikłym blaskiem "gwiazda północkowa", czyli Polarna. Według tej samej opowieści niebo miało mieć postać kamienej kopuły, która przykrywając Ziemię dawała efekt dnia i nocy. Obecność słońca jak i księżyca z gwiazdami, tłumaczono w tym przekazie istnieniem szczelin oraz większych i mniejszych otworów, przez które przedzierać się miała światłość istniejąca gdzieś poza zasięgiem ludzkiego wzroku i umysłu......
Narodziny herosów
Słodka agonia, jaka zapanowała niedługo po ostatecznym ukształtowaniu świata, przerwana została, przez niesamowite i gwałtowne wydarzenie, które swym ogromem zagrozić mogło nie tylko spokojowi ziemskiemu, ale i przetrwaniu planety oraz kosmosu! Oto bowiem na Ziemi zrodziły się potężne smoki, które dotarłszy do mórz i oceanów pochłaniać poczęły wodę w tak ogromnym tempie, że co płytsze zbiorniki zupełnie wyschły. Cała płaska podówczas Ziemia przechyliła się groźnie, stanąwszy na jednym ze swych krańców.
Gdy Jasnobóg zwietrzył niebezpieczeństwo, powołał do życia "żmijów ognistych", którzy latając po niebie, rozdzierali je błyskawicami i przystąpiwszy do walki ze smokami, wytoczyli przeciw nim wielki "oręż ognia".
Wodne potwory rozjuszone atakiem "jasnoboskich rycerzy - władców gromów" porywać zaczęły wówczas kobiety ziemskie, aby je pożerać. Wodni zmijowie spostrzegłszy, że plagi tej zwalczyć nie sposób, podstępnie weszli z nimi w stosunek, z którego zrodzili się silni i mądrzy "synowie słońca" - herosi.
Oni to dopiero pokonali smoki żarłoczne, a ocaliwszy świat od zagłady, stali się na nim władcami równie wielkimi, co Jasny Bóg. Ale panowanie ich na Ziemi to już zupełnie inna historia....
P.S. Szczególne podziękowania kieruję w stronę Boadiceii, która wskazała mi drogę do mitologicznego świta i dała klucz, do jego ukrytych pomiędzy kartami historii odrzwi.
Dignif Capricornus
7.08.2003, 19:15
Myślodsiewnia
Fajnie. Dzięki tobie mam zadanie domowe na Polski. Wielkie dzięki. Ciekawa z ciebie dziewczyn ^^.
24.10.2005, 17:03Wszystko pięknie! czemu więc nie uczymy się tego w szkołach?
10.07.2005, 19:12