Polecamy

Polcon 2008

Ogólnopolskie Spotkania Fanów Fantastyki

Anastazja cz. 2

...czy misja się powiedzie?

Anastazja

...po co wiedźmin przybył do Rembertowa?

Poszukiwany, poszukiwana

kto się pokusi na pisanie do Proroka?

Fantazja horrorem: J. Carroll, "Kraina Chichów"

Co może fantazja? Być horrorem?

Wywiad z Portią Rosenberg – wyłącznie dla Proroka Sieciowego!

Przedstawiam Wam dzisiaj wywiad z niezwykle sympatyczną i ciepłą osobą, która zasłynęła w świecie, tworząc ilustracje do księgarskiego hitu ostatnich miesięcy „Jonathna Strange’a i pana Norella” – autorstwa Brytyjki Susanny Clarke.

Portia Rosenberg, bo właśnie o niej mowa, urzekła mnie głównie swoją skromnością, która objawiła się niebywałym zdziwieniem, z powodu mojej chęci przeprowadzenia z nią wywiadu. To poniekąd tak, jakbym usłyszał pytanie: „Czy jestem aż taka interesująca, żeby ktokolwiek chciał przeprowadzać ze mną wywiad?”. Zdziwienie na szczęście szybko minęło, a Portia z wyraźną radością, podzieliła się ze mną wątkami na temat pracy, jak również po trosze życia prywatnego.

Artystka ta zaimponowała mi również swoją otwartością na ludzi i inne kultury. Kiedy tylko dowiedziała się, że pochodzę z Polski, natychmiast zaprezentowała doskonałą znajomość rodzimych mi zwrotów z „cześć” na początek i „dziękuję, dobranoc” na zakończenie.

Pozostaje mi tylko zachęcić Was do przeczytania wywiadu, a przy tym poznania tej jakże interesującej postaci. – Martin Clevercat



Wywiad z Portią Rosenberg



Martin Clevercat: Dlaczego zdecydowała się pani zostać ilustratorką?

Portia Rosenberg: Nie od razu zostałam ilustratorką, a moje zainteresowanie tych fachem, charakteryzowało się swego rodzaju etapowością. Nie do końca wiedziałam (poniekąd czuję to jeszcze i dzisiaj), co tak naprawdę chcę robić w życiu, a jedną z rzeczy, która sprawiała mi ogromną frajdę, było rysowanie. Dlatego, kiedy chwilowo byłam bezrobotna, jeden z moich przyjaciół przekonał mnie do studiowania rysunku, mimo że ukończyłam już jeden kierunek. Z czasem polubiłam rysowanie różnych postaci i scen z opowiadań, które wydały mi się o wiele bardziej atrakcyjne od przedstawiania realnie istniejących obiektów.

M.C: Czy pamięta pani swój pierwszy kontakt ze sztuką?

P.R: Moim pierwszym kontaktem ze sztuką, nie licząc żłobkowych zabaw w glinie, było namalowanie biegnącego lwa. Pierwsze poważniejsze przedsięwzięcie miało zaś miejsce w college’u, wykonałam wówczas ilustracje do „Oliviera Twista” Karola Dickensa, bazując tylko i wyłącznie na własnej wyobraźni.

M.C: Z pewnością czytała pani „Jonathana Strange’a i pana Norrella”. Co pani sądzi o tej książce?

P.R: „Jonathan Strange i pan Norrell” bardzo przypadł mi do gustu, głównie dzięki swojemu humorowi, który w mistrzowski sposób doprowadzał mnie do śmiechu. Szczególnie jednak cenię tło fantastyczne i wiele przypisów, które pomogły mi przy tworzeniu ilustracji.

M.C: Jakie były pani oryginalne inspiracje artystyczne przy tworzeniu ilustracji do powieści Susanny Clarke?

P.R: Susanna dała mi wskazówki dotyczące jej własnej wizji ilustracji, opierając się również w dużym stopniu na moich poprzednich dokonaniach. Po obejrzeniu moich wcześniejszych rysunków, Susanna wybrała te wskazujące kierunek, którym mam podążać, w trakcie tworzenia ilustracji do powieści.





M.C: Jak bliska była pani współpraca z autorką?

P.R: Spotykałyśmy się dość często, głównie po to, aby dokonać wyboru konkretnych scen i postaci. Susanna kontrolowała również czy praca nad rysunkami idzie w dobrym kierunku.

M.C: Co pani sądzi na temat samej Susanny?

P.R: Podziwiam ją za sposób, w jaki umiała skupić się na pracy, obejmującej tak ogromną partię materiału oraz za to, że oprócz tego potrafiła znaleźć inspirację dla mnie i moich własnych zadań. Poza tym uwielbiam jej specyficzny humor i ogromną wyobraźnię, którą można dostrzec w jej twórczości.

M.C: Kto jest pani ulubionym ilustratorem/malarzem?

P.R: Ulubiony ilustrator – głównie Honore Daumier, jeśli chodzi o malarza, myślę, że Rembrandt.

M.C: Czy ma pani swoją ulubiona postać, spośród tych, pojawiających się w „Jonathanie Strange’u i panu Norrellu”?

P.R: Najbardziej podoba mi się opis pani Delgado.

M.C: Jakie rady dałaby pani młodym ludziom, pragnącym w przyszłości zostać ilustratorami?

P.R: Najważniejsze jest maksymalne zaangażowanie. Należy tak długo pracować nad rysunkiem, aż przyjmie on postać, która powstała wcześniej w naszej głowie. Ważne jest również czerpanie doświadczeń od innych ilustratorów oraz ich wzajemna wymiana, która pozwala uniknąć niepotrzebnych błędów i sukcesywnie podążać do celu.

M.C: Gdyby mogła pani zmienić coś w swoim życiu, co by to było?

P.R: To bardzo poważne pytanie. Ciężko znaleźć na nie konkretną odpowiedź, ale warto się zastanowić. Chciałabym spędzić więcej czasu aktywnie, poza domem, krzątając się tu i tam, jeżdżąc nad morze, obserwując otaczający mnie świat i czerpiąc radość z samej obserwacji. Nie mam dzieci i zdecydowanie chciałabym to zmienić. Z pewnością jest jeszcze wiele takich spraw, lecz wyjątkowo trudno jest je wszystkie ogarnąć.

M.C: Czy pamięta pani swoją ulubioną książkę z dzieciństwa?

P.R: W dzieciństwie uwielbiałam zabawne książki, które potrafiły mnie rozśmieszyć. Jedna z nich, pod tytułem „How to be Topp”, opowiadała o chłopcu, uczęszczającym do szkoły z internatem. Napisana była zaś jakby przez samego chłopca z mnóstwem błędów ortograficznych.

M.C: Nad czym pani teraz pracuje?

P.R: Obecnie nie mam prywatnych zleceń, zajmuje się jednak pisaniem własnego poematu, który mam także zamiar zilustrować.

M.C: Co jest najtrudniejszą rzeczą w byciu ilustratorem?

P.R: Prawdopodobnie najtrudniejszą rzeczą jest praca samemu (choć jestem przekonana, że byłabym w stanie zaplanować prace tak, aby dzielić ją z innymi). Ciężko bowiem być zarówno promotorem jak i administratorem swojej pracy.

M.C: Co jest najłatwiejsze w tej profesji?

P.R: Najłatwiejsza jest możliwość odnajdywania własnych niepowtarzalnych rozwiązań. Ciągła praca nad pomysłami i ich pielęgnacja do momentu, kiedy stają się solidne i wyraźne – wiara we wkładaną pracę i przeświadczenie o jej powodzeniu.

M.C: Jakie są pani największe marzenia związane z pracą zawodową?

P.R: Chciałabym napisać, zilustrować i wydać coś własnego oraz być w stanie korzystać z kolorów równie sprawnie jak z ołówka.

M.C: Czy istnieje dzieło sztuki, które wywarło na pani szczególne wrażenie?

P.R.: Ciężko wybrać jedno dzieło. Uwielbiam ryciny Rembrandta oraz energetyczne i wyolbrzymione cechy u Daumier, który uderzył mnie jednym ze swoich dzieł, zatytułowanym „The Railway Carriage”.

M.C: Gdyby miała pani możliwość zilustrowania dowolnej książki, jaka byłaby to książka i dlaczego właśnie ona?

P.R: Trudno powiedzieć, ale głównie baśnie i wszelkiego rodzaju zaczarowane opowieści. Być może Szekspir. Muszę chyba więcej czasu poświęcać na czytanie, by zrozumieć, z czym tak naprawdę lubię pracować!

M.C: Czy wie pani coś na temat Polski?

P.R.: Niestety nie wiem za dużo o Polsce, ale jako Żydówka rosyjskiego pochodzenia, czuję wieź z kuchnią, stylem życia i historią Europy Wschodniej – szczególnie wspominam piklowane ogórki!

M.C: Dziękuję za wywiad!




Przeczytaj:

Portia Rosenberg

Magia jest godna szacunku – wywiad z tłumaczką „Jonathana Strange’a i pana Norrella”, Małgorzatą Hesko-Kołodzińską

Wywiad z Susanną Clarke

Martin Clevercat
31.08.2006, 12:38

Myślodsiewnia

Pseudonim
Twoja myśl

icf7ws1ykd

lunxej3k6374 d6b4em4ksmnr1q pt2omvvtz

5.05.2007, 21:54
eb7qa4j337

2iziaqsuk4uf5 78ddnbp58w a2ln80b1y

4.05.2007, 12:03
V.

Odkąd pamiętam, Lula hołdował ustnej formie wywiadu i z wyjątkową odrazą odnosił się do tych, które przeprowadzono pisemnie ;)

2.09.2006, 10:05
Aibhill

Oczywiście, że był przez e-mail!

1.09.2006, 09:01
LL

W moim wydaniu Jonathana, spisanym w języku najprzyjemniejszym mym uszom, niestety nie ma ilustracji, a szkoda.

1.09.2006, 08:53
Lucian Lacigam

Wywiad ciekawy, ale mam dziwne wrażenie, że pytania zostały przeczytane z kartki, niekoniecznie zresztą dosłownie; brak mi wtrącenia paru spontanicznych pytań, chociażby to grzech nie dowiedzieć się o czym to będzie ten poemat, który pisze teraz Portia. Szkoda tym większa, że wnioskując z opisu wywiad był "na żywo", a nie przez e-mail, czy na inne heretyckie sposoby, które uniemożliwiają prawdziwą rozmowę, a więc spontaniczność właśnie.

1.09.2006, 08:50
Krzywa

Świetny wywiad, gratuluję Martin ;)

31.08.2006, 17:48
Aibhill

Trzeba przyznać, że wywiad udany i to nie z byle kim, Mart mię mocno zaskoczył :) Uwielbiam "Jonathana...", uwielbiam Susannę.

31.08.2006, 16:42
V.

Jak miło, że komuś się chce wywiady robić! Muszę przyznać, że ilustracje w Jonathanie (zwłaszcza w posiadanym przeze mnie oryginale po angielsku) są bardzo... subtelne :)

31.08.2006, 15:34
Ilu

Świetny wywiad ^^

31.08.2006, 14:11